filoruska
30.10.04, 02:05
Bardzo mnie zaskoczyło to, co piszecie o pokropku. Nigdy o czymś takim nie
słyszałam. Moja siostra miała normalny pogrzeb, mimo, że urodziła się martwa
i było to już ponad 20 lat temu. Studiowałam teologię i nigdy się też nie
spotkałam z takim terminem, ani na zajęciach z liturgiki, ani z prawa
kanonicznego, a te dwa działy miałyby tutaj ewentualnie coś do powiedzenia.
Jeśli chodzi o liturgikę to w odszukanych notatkach mam wyraźnie napisane, że
pogrzeb małego dziecka ochrzczonego i nieochrzczonego mają taką samą
strukturę jak pogrzeb dorosłego (dzieci po Pierwszej Komunii zrównane są z
dorosłymi, czyli generalnie chodzi tu o wszystkie młodsze), a jedynie własne
odmienne modlitwy. Czyli powinny się różnić tylko wypowiadane przez księdza
teksty, ale nie kolejność wydarzeń. Podczas pogrzebu dziecka nie ma modlitw
wstawienniczych za zmarłych, bo dziecko nie zgrzeszyło przecież ani razu.
Odprawiany powinien być też w szatach koloru białego, a nie czarnego czy
fioletowego, bo to pogrzeb Aniołka, a nie grzesznika. Fiolet to kolor
przebłagania za grzechy, pokuty, nie ma więc sensu przy pożegnaniu małego
dziecka. A kolor biały oznacza świętość, czystość, czyli jak najbardziej
pasuje do Aniołów.
Istnieje możliwość odprawienia mszy, ma ona własne, dopasowane do sytuacji
teksty.
Natomiast prawo kanoniczne mówi (kanon 1183 par.2), że ordynariusz miejsca,
czyli biskup, może zezwolić na pogrzeb kościelny dziecka nieochrzczonego,
którego rodzice mieli zamiar je ochrzcić. Niestety nie wiem, jakie są tu
szczegółowe wytyczne dla Kościoła w Polsce (powinny być wspólne dla całej
Polski). Jest książeczka, w której zapewne jest to napisane. Nie mam jej w
domu, więc nie mogę w tej chwili sprawdzić. Zrobię to w przyszłym tygodniu.
Niestety tylko tyle jestem w stanie napisać z głowy i z notatek. Postaram
się, jeśli tylko chcecie, sprawdzić to dokładniej, ewentualnie dopytać. Z
doświadczenia wiem, że, niestety, jest duża różnica między tym, co księża
wiedzą, a tym, co, przynajmniej teoretycznie, powinni wiedzieć. Tak wiele
różnych teorii na przestrzeni wieków pojawiało się na temat tego, co się
dzieje z człowiekiem po śmierci, również z dzieckiem po śmierci, że czasami w
ludzkich głowach pozostały jakieś dziwne rzeczy.
Poza tym chciałabym dodać, że dziecko w niebezpieczeństwie śmierci może
ochrzcić każdy człowiek, nawet sam nieochrzczony, wyznający jakąkolwiek inną
religię czy ateista, jeśli tylko chce ochrzcić dziecko. Żeby taki chrzest był
ważny, musi polać głowę dziecka wodą (tylko wodą, a nie innym płynem) i
wypowiedzieć imię dziecka oraz słowa: ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i
Ducha Świętego Amen. Dobrze byłoby, gdyby był przy tym jakiś świadek.
Personel na porodówkach doskonale o tym wie, ale może czasami warto im o tym
przypominać. Dla Boga nie ma różnicy, czy to dziecko zostało ochrzczone, czy
nie. To On sam przecież decyduje, czy my zdążymy je ochrzcić, czy nie. Często
ma to jednak znaczenie dla ludzi, więc chyba warto zadbać o to. Taki chrzest
jest ważny i nie powtarza się go już w kościele. Dokonuje się jedynie
później, w takim terminie, jak rodzice normalnie organizowaliby chrzest,
obrzędu przyjęcia dziecka do pełnej wspólnoty z Kościołem (w dużym skrócie:
przebiega to prawie tak samo jak chrzest, ale nie ma samego momentu chrztu, a
jedynie są pozostałe obrzędy). Może o tym za mało się mówi. Sama nigdy się z
tym nie spotkałam, a sądząc po tym, ile dzieci jest chrzczonych na
porodówkach, statystycznie powinnam.