Dodaj do ulubionych

w 'polskim' sejmie...

23.07.08, 20:08
> www.rp.pl/artykul/166425.html

k... noz sie w kieszeni sadsad
Obserwuj wątek
    • liberum_veto Znowu skandal z udziałem Bronislawa Komorowskiego 23.07.08, 21:19
      Nowa Targowica! Skomentował to już trafnie ks. Isakowicz-Zaleski
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=997
      dzisiejsza "Rzeczpospolita" pisze o kolejnym skandalicznym
      zachowaniu się marszałka Komorowskiego, który rzeczywiście jest
      rzecznikiem nie polskich, a ukraińskich interesów. Przypomina się
      sytuacja polskiego Sejmu z XVIII wieku.
    • mat120 Re: w 'polskim' sejmie... 23.07.08, 21:41
      berkowicz4 napisał:
      Dla mnie jako syna Kresowian nie do zaakceptowania jest próba
      przeniesienia odpowiedzialności za tragedię Kresów na kogokolwiek
      innego niż Sowieci. Nie wolno zapominać, że tragedia ta zaczęła się
      nie w lipcu 1943 r., ale 17 września 1939 r. wraz z inwazją Sowietów
      na Polskę. Przerzucanie odpowiedzialności na kogoś innego jest
      działaniem w interesie rosyjskim – uważa Komorowski.

      Nawet najgłupszy banderowiec nie powstydziłby się tak "trafnej"
      diagnozy, która jest tak samo zasadna jak decyzja jednego z przodków
      Komorowskiego o rzuceniu na rzeź warszawskiej młodzieży na widok
      kilku sowieckich czołgów w okolicach prawobrzeżnej Warszawy.
      Trzeba ich chyba trzymac z daleka od władzy.

      Wymaganie przez p. Siemaszko od marszałka k. zastanawiania się, to
      prawdopodobnie nazbyt wygórowane oczekiwania.

      • berkowicz4 Re: rece opadaja do samej ziemi 23.07.08, 22:10
        czlek mysli, ze tzw. polskie elity ustanowily juz wszelkie mozliwe rekordy w
        nadskakiwaniu rezunom i ich pogrobowcom, a tu okazuje sie, ze jednak nie sadsad

        > innego niż Sowieci. Nie wolno zapominać, że tragedia ta zaczęła się
        > nie w lipcu 1943 r., ale 17 września 1939 r. wraz z inwazją Sowietów
        > na Polskę. Przerzucanie odpowiedzialności na kogoś innego jest
        > działaniem w interesie rosyjskim – uważa Komorowski.


    • liberum_veto Niewspółmierny rachunek win 24.07.08, 06:56
      Rozbiórka prawosławnych świątyń w latach 30. była głupotą. Ale nie
      można tego porównywać z eksplozją nienawiści, jaka w 1943 roku
      wybuchła wobec Polaków na Wołyniu – przekonuje historyk Andrzej
      Chojnowski w rozmowie z "Rz"
      www.rp.pl/artykul/9160,166321_Niewspolmierny_rachunek_win.html
      Rz: Czy polski Sejm powinien przyjmować uchwałę potępiającą
      niszczenie prawosławnych cerkwi przez władze II RP pod koniec lat
      30.?
      - Cała sprawa wygląda na demonstrację polityczna, która nie ma
      większego sensu. Wydarzenia te miały bowiem wymiar lokalny.
      Rozgrywały się głównie na Chełmszczyźnie, czyli na niewielkim
      obszarze Polski i trwały krótko. Był to zaledwie epizod z okresu
      międzywojennego. Nie rozumiem, dlaczego dziś parlament
      Rzeczypospolitej miałby się tym zajmować. Znalazłyby się dziesiątki
      innych spraw z okresu II RP, które można by teraz roztrząsać od
      strony moralnej.

      Szczególnie w sytuacji, gdy ten sam Sejm nie przyjął ustawy
      potępiającej ludobójstwo na Wołyniu...
      - To są całkowicie niewspółmierne sprawy. Jeżeli ktoś chce stworzyć
      symetrię, zestawiając po jednej stronie Chełmszczyznę (gdzie winni
      byli Polacy), a po drugiej Wołyń (gdzie winni byli Ukraińcy), to
      popełnia naganne nadużycie. Inna była skala tych wydarzeń, inne
      znaczenie i zupełnie inny wymiar moralny.

      Czy podczas działań polskich władz stała się komuś fizyczna krzywda?
      - Nie, to była akcja polityczna polegająca na rozbiórce obiektów
      sakralnych przez jednostki straży pożarnej i oddziały saperów. Duża
      ich część stała zresztą pusta i nieużywana. Działania te nie
      pociągnęły za sobą żadnych ofiar w ludziach.
    • mat120 List otwarty. 24.07.08, 17:40
      do szanownego pana Marszałka Sejmu B. Komorowskiego

      /zamieszczony w nr 97 "Na Rubieży" autorstwa Mieczysława
      Sulikowskiego/,

      Szanowny Panie Marszałku przeczytałem artykuł, który zamieściła
      Rzeczpospolita z dnia 14 stycznia 2008r. pt. "Sentymentalna podróż
      marszałka do Wilna" - w artykule "Powrót do korzeni" - powiedział
      pan w litewskim sejmie - "Stąd jest połowa mojego polskiego serca" -
      za co dostał pan owacje. W artykule tym wypowiada się pan, że jest
      to kolejny pobyt na Litwie. Widział pan majątek dziadka, budynki,
      fabrykę cukierków, staw, aleje, dwór. Widział pan również jak
      buldożer niszczył pagórek na którym stał dom - mówi pan "chodziłem
      jak zbity pies. Czułem się niesłychanie skrzywdzony, bo zabrano mi
      legendę mojego dzieciństwa - te słowa wypowiedział pan do Kuriera
      Wileńskiego. Odnalazł pan grób swego dziadka..
      Pisząc to wszystko pragnę apelowac do pana jako marszałka Sejmu RP o
      zainteresowanie się również i naszą sprawą, sprawą Kresowiaków.
      Jestem trochę starszy od pana bo urodziłem się na Kresach, gdzie
      mieszkała moja rodzina od wielu lat. Mieszkaliśmy w małej wiosce
      gdzie rodzice prowadzili gospodarstwo rolne.
      Mieliśmy dom, pole, rodzeństwo oraz liczną rodzinę w okolicznych
      wioskach, aż do wojny.
      Wtedy zaczęły się mordy mieszkających tam Polaków przez bandy UPA.
      Coraz częściej docierały do nas infprmacje o zamordowanych z naszej
      rodziny, którzy nie zdążyli uciec. Chowaliśmy się na bagnach, potem
      byliśmy pod opieką oddziałów samoorbrony.. W marcu 1943r. wioska
      nasza została spalona przez bandy UPA a częśc mieszkańców
      zamordowana. Po rozbiciu samoobrony w Łucku cała rodzina została
      złapana przez wojsko niemieckie tak jak i wiele innych rodzin i
      wywieziona do Niemiec, jako przymusowi robotnicy. Ale pisanie
      dalszej historii mojej rodziny nie będzie pana interesowac, bo
      takich jak ja jest jeszcze kilkaset tysięcy.
      Chodzi o co innego. Pan tę podróż wykonał dla uczczenia wydarzeń 13
      stycznia 1991r. kiedy to sowieckie wojska przypuściły atak na wieżę
      telewizyjną w Wilnie, zginęło wtedy 14 osób... Mówi pan -
      ..."JJestem dumny, że w tych wielkich i trudnych dniach my ludzie
      polskiej "Solidarności" byliśmy razem z Litwą.
      A co z kresowiakami? Przecież zginęło tam zamordowanych w bestialski
      sposób blisko 200 tys. Polaków. Bandy UPA przy pomocy siekier,
      młotów, wideł, pił, bagnetów i broni palnej mordowały wszystkich
      Polaków, od niemowlęcia do seniora. Dzieci nabijano na sztachety,
      wrzucano do studni, rozcinano brzuchy, obcinano kończyny, języki,
      wydłubywano oczy. (...)

      I teraz my Kresowiacy zadajemy pytanie: - dlaczego ta
      polska "Solidarnośc" - nie staje po stronie zamordowanych i jeszcze
      żywych Polaków?

      My nie możemy pojechac na nasze ziemie, nie możemy położyc kwiatów,
      zapalic zniczy na grobach pomordowanych naszych krewnych, bo nawet
      nie wiemy gdzie zostały zakopane ich zwłoki. Kiedy pojechała grupa
      kresowiaków w okolice Łucka i Kostopola autokar został obrzucony
      krowim łajnem, znana jest też sprawa zatrzymania autokaru z
      kombatantami na granicy ukraińskiej.
      Teraz na wmawia się, że to my zaczęliśmy mordowac Ukraińców, że to
      my dokonaliśmy ludobójstwa a nie oni. Teraz członkowie band UPA są
      nazywani bohaterami i mogą ubiegac się na Ukrainie o legitymacje
      kombatanckie, a dla ich dowódców stawia sie pomniki.
      14 października w rocznicę powstania UPA prezydent Wiktor Juszczenko
      podpisał dekret uznający UPA za ruch narodowo-wyzwoleńczy.
      A co na to rząd polski? Cisza...milczenie...A co na to Ministerstwo
      Spraw Zagranicznych? A co na to Sejm RP.

      Mam nadzieję, że pan jako marszałek Sejmu RP - odszuka w szufladach
      pańskiej kancelarii pisma wysłane przez Kresowiaków i Stowarzyszenie
      Upamietnien ia Ofiar Zbroni Ukraińskich Nacjonalistów i spowoduje,
      że Parlament uzna ludobójstwo dokonane na Polakach przez OUN-UPA.


      Mieczysław Sulikowski
    • liberum_veto Spór o zburzone cerkwie i ludobójstwo na Wołyniu 25.07.08, 07:15
      Elżbieta Kruk (PiS) zaapelowała do Eugeniusza Czykwina (SLD), żeby
      wycofał uchwałę potępiającą burzenie cerkwi
      rp.pl/artykul/160815,166843_Spor_o_zburzone_cerkwie_i_ludobojstwo_na_Wolyniu.html
      Lubelska posłanka argumentowała, że Sejm w ogóle nie powinien się
      zajmować uchwałą w sprawie burzenia przed wojną cerkwi na
      Chełmszczyźnie i Lubelszczyźnie. – Wiele z tych świątyń to kościoły
      katolickie, które wcześniej zagrabiono – przypominała Kruk podczas
      posiedzenia Sejmowej Komisji Kultury.
      Wtórował jej partyjny kolega Zbigniew Girzyński. Jego zdaniem
      niestosowne jest zajmowanie się burzeniem cerkwi wobec faktu, że
      Sejm nie przyjął uchwały potępiającej ukraińskie ludobójstwo Polaków
      na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Marszałek Sejmu dopiero we
      wtorek skierował ją do komisji.
      Mimo krytyki PiS Eugeniusz Czykwin, inicjator uchwały o cerkwiach i
      jednocześnie redaktor naczelny „Przeglądu Prawosławnego“, odmówił
      wycofania swojego projektu. Ostatecznie posłowie zadecydowali o
      odłożeniu debaty nad nim do września. Parlamentarzyści PiS
      wstrzymali się od głosu.
      W 1938 r. z inicjatywy władz lokalnych rozebrano ponad 100 cerkwi.
      Część z nich była nieczynna. W niektórych miejscowościach doszło do
      zamieszek. Nie było jednak ofiar śmiertelnych.
      Podczas masowych mordów Polaków na Kresach w latach 1942–1944 mogło
      zginąć nawet 120 tys. osób. Nacjonaliści ukraińscy twierdzą, że rzeź
      Wołynia byłą zemstą m.in. za burzenie cerkwi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka