Dodaj do ulubionych

ciąża w Australii

29.03.09, 21:47
Chciałam się Was zapytać mieszkających w Australii jak wygląda opieka
zdrowotna ciężarnej, ile jest urlopu macierzyńskiego, wychowawczego, przez
jaki czas kobieta dostaje zasiłek na dziecko itd.
U mnie w pracy praktykowane jest że ginekolog potwierdzi ciążę to wystawia
zwolnienie do dnia porodu, praktycznie takiej osoby nie ma pracy przeszło 2-3
lata.
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • luiza-w-ogrodzie Platnego urlopu macierzynskiego nie ma 30.03.09, 00:53
      Julio,
      Australia jest w tyle za przyslowiowymi Murzynami - otoz nie ma
      tutaj platnego urlopu macierzynskiego zagwarantowanego przez
      panstwo. Mozna dostac rok bezplatnego, wiecej wiadomosci na stronie
      NSW Department of Commerce - Office of Industrial Relations:
      www.workandfamily.nsw.gov.au/parents/maternity/index.html
      Niektore duze firmy i niektore departamenty panstwowe maja platne
      urlopy macierzynskie (zazwyczaj tylko do kilku miesiecy) i
      udogodnienia dla pracujacych matek (mozliwosc pracy z domu, pokoje
      dla matek karmiacych etc).

      Zwiazki zawodowe walcza o wprowadzenie prawa do platnego urlopu
      macierzynskiego - zeszly tydzien byl Tygodniem Akcji w tej sprawie:
      ACTU (Australiant Council of trade Unions): Paid maternity leave Week of Action

      Jeszcze we wrzesniu nasz premier federalny popieral wprowadzenie
      osiemnastotygodniowego platnego urlopu, ale w obecnej sytuacji
      ekonomicznej ta sprawa zeszla na dalszy plan.
      PRIME Minister Kevin Rudd has signalled his support for a national parental leave scheme, after a report recommended that taxpayers fund 18 weeks' leave for working mothers and two weeks for fathers at an annual cost of $450 million.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
    • luiza-w-ogrodzie Zasilki rodzinne 30.03.09, 01:20
      O ile wiem, zasilki rodzinne przysluguja od przylotu rodziny do
      Australii, natomiast zasilek dla bezrobotnych po dwoch latach (czy
      ktos moze to potwierdzic?).

      Zasilki na dzieci sa placone:
      * tylko jesli rodzina ma dochody ponizej pewnej granicy
      * na dzieci mieszkajace z rodzicami
      * do momentu, az dziecko osiagnie pelnoletnosc a w przypadku
      studentow uniwersytetu kilka lat dluzej.

      Lista zasilkow podana na stronie Centrelink:
      www.centrelink.gov.au/Internet/Internet.Nsf/Payments/index.htm

      Family Tax Benefit Part A: objeci sa nim nie tylko obywatele ale i
      rezydenci (holders of permanent residency visa) i jest zalezyny od
      zarobkow: maksymalny zasilek dla rodzin, ktorych dochod nie
      przekracza $42,559 rocznie. Powyzej tej sumy zasilek jest redukowany
      (dokladny opis na stronie:
      www.centrelink.gov.au/internet/internet.nsf/payments/ftb_a_iat
      .htm )
      Family Tax Benefit Part B: dodatkowy zasilek dla samotnych rodzicow
      lub rodzin z jednym zrodlem dochodow (ponizej $150,000 rocznie).
      Dodatkowo istnieja znizki na przedszkola i zlobki, doplata do
      czynszu i kilka innych. Wszelkie zasilki, znizki, informacja o
      szczepieniach etc sa dostepne przez Family Assistance Office:
      www.familyassist.gov.au/

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
    • luiza-w-ogrodzie Opieka zdrowotna ciezarnej 30.03.09, 01:42
      Opieka zdrowotna ciezarnej: zarejestrowanie sie w szpitalu i
      wybranie lekarza/osrodka do ktorego chodzi sie na badania, glownie
      standardowe testy krwi i moczu i bodajze dwa USG.
      Nie orientuje sie dokladnie w obecnych procedurach, moze ktores z
      mlodych mam tego forum Tobie pomoga? Kilkanascie lat temu gdy bylam
      w ciazy, moj lekarz domowy poslal mnie do lokalnego publicznego
      szpitala, gdzie zarejestrowalam sie u ginekologa, ktory na przemian
      z polozna robil okresowe badania. Corke rodzilam w lokalnym
      szpitalu, przy porodzie asystowala pielegniarka-polozna (o
      optymistycznym nazwisku Dawn) i pielegniarz-poloznik (bardzo mlody i
      przystojny :oPP), zas w szpitalu byl na dyzurze lekarz, na wypadek,
      gdyby cos poszlo zle. Obecny trend to prowadzenie jak najwiekszej
      ilosci ciaz i porodow przez polozne, a nie lekarzy, zeby
      odmedykalizowac ciaze i porod. W koncu ciaza to nie choroba i leczyc
      tego nie trzeba :o)

      Department of Health and Ageing podaje nastepujace modele opieki nad
      ciezarna (wg miejsca: szpital publiczny/prywatny lub w domu, osoby
      prowadzacej: polozna, lekarz domowy, ginekolog etc)
      www.health.gov.au/internet/main/publishing.nsf/Content/msr-report~msr-report-tables~msr-report-table2


      Stanowe organizacje:
      Maternity Services Program in Victoria
      www.health.vic.gov.au/maternitycare/
      NSW Department of Health
      www.health.nsw.gov.au
      Goraco polecam tez czytanie internetowego magazynu
      www.webchild.com.au/ Jest rowniez dostepny na papierze jako
      darmowy miesiecznik w bibliotekach, przedszkolach, niektorych
      szkolach, niektorych sklepach z dzieciecymi ciuchami etc. Drukowana
      wersja NSW nazywa sie "Sydney's Child" a w Melbourne jest
      oczywiscie "Melbourne's Child".

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
    • iza42 Re: ciąża w Australii 30.03.09, 10:41
      julia30bb napisała:

      > U mnie w pracy praktykowane jest że ginekolog potwierdzi ciążę to wystawia
      > zwolnienie do dnia porodu, praktycznie takiej osoby nie ma pracy przeszło 2-3
      > lata.

      Nie sadze aby tutejsi pracodawcy zgodzili sie na taki uklad, prawde mowiac
      dziwie sie ze tak jest w obecnej Polsce, dwadziescia lat temu to by mnie nie
      dziwilo.Tutaj jest zupelnie inaczej. Dzisial mialam pacjentke, 28 tyg w ciazy,
      stoi caly dzien w sklepie przy kasie w supermarkecie i dziwic sie, ze biduli
      nogi bola i puchna. Uwazam, ze to lekka przesada wymagac od kobiety
      zaawansowanej ciazy aby spedzala cale dnie w pracy stojac! Wydalam jej
      zaswiadczenie, ze powinna pracowac siedzac ale nie wiem czy bedzie ono
      respektowane.
      • osmanthus Re: ciąża w Australii 30.03.09, 12:53
        Iza, w PL ciagle uwaza sie, ze ciaza to choroba i ginekolodzy
        wystawiaja zwolnienia bez mrugniecia okiem na caly okres ciazy a
        pracodawca i podatnik placa za swiete ciezarne krowy jak za zboze.

        Julio - w Australii masz tyle zdrowotnego platnego urlopu ile sobie
        uskladalas (+/- 15 dni/rok).
        Ja przez cala ciaze pracowalam bez zadnych zwolnien a na urlop
        macierzynski poszlam na 2 tygodnie przed porodem.
        • evee1 Re: ciąża w Australii 30.03.09, 12:59
          Ale podejrzwam, ze dzieki takiemu podejsciu (ciaza to nie choroba) kobietom nie
          robi sie takich problemow przy szukaniu pracy. Ja w kazdym razie nie
          doswiadczylam. Ba, raz nawet zmienialam prace bedac w 5 miesiacu ciazy -
          pracowalam do 42 tygodnia smile, ale ja jestem informatykiem i prace mam siedzaca.
            • luiza-w-ogrodzie Cesarka 31.03.09, 00:35
              koalaa8 napisała:

              > Jak wygląda cesarka w AU, czy jest odpłatna i na zyczenie ?

              Cesarka na zyczenie jest dostepna chyba tylko w prywatnych
              szpitalach, ale to kosztuje. Ubezpieczenie prywatne pokrywajace
              ciaze najlepiej wziac ZANIM sie w ciaze zajdzie, bo skladki moga byc
              wowczas znacznie mniejsze.

              W szpitalach publicznych planuje sie cesarskie ciecie jedynie jako
              procedure w wypadku trudnego porodu (np. ulozenie posladkowe),
              innych problemow medycznych (np. podwyzszone cisnienie dna oka) oraz
              w sytuacji zagrozenia dziecka w czasie porodu. Nie sadze zeby mozna
              bylo w szpitalach publicznych wykonywac cesarki na zyczenie.

              Moze mlode mamy z Sydney sie wypowiedza - sadzac z watku "Kilka slow
              o sobie" jest ich kilka na tym forum.

              Pozdrawiam
              Luiza-w-Ogrodzie
              Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
              • osmanthus Re: Cesarka 01.04.09, 13:21
                uiza-w-ogrodzie napisała:

                > koalaa8 napisała:
                >
                > > Jak wygląda cesarka w AU, czy jest odpłatna i na zyczenie ?
                >
                > Cesarka na zyczenie jest dostepna chyba tylko w prywatnych
                > szpitalach, ale to kosztuje. Ubezpieczenie prywatne pokrywajace
                > ciaze najlepiej wziac ZANIM sie w ciaze zajdzie, bo skladki moga
                byc
                > wowczas znacznie mniejsze.

                Skladki raczej nie beda mniejsze, chodzi o to, ze firmy
                ubezpieczeniowe maja okres karencji m. in. dla ciazy (waiting period
                9/12 miesiecy).
                Pogrzeb (fuj, fuj) na stronach ponizej:

                www.google.com.au/search?hl=en&q=Medibank+Private+waiting+period++obstetrics&btnG=Search&meta
                =cr%3DcountryAU

                Australia ma chyba najwieksza ilosc cesarek w stosunku do ilosci
                porodow w cywilizowanym swiecie (ponad 25%). AMA probuje z tym
                walczyc,a le chyba bez wiekszych efektow.
                Oczywiscie znakomita wiekszosc tych cesarek jest robiona w
                prywatnych klinikach, jak napisala juz wyzej Luiza.
                Czesc jest z pewnoscia wiaze sie z zaawansowanym wiekiem ciezarnych
                (usmiecham sie pod nosem piszac te slowa - sama zupelnie
                bezproblemowo urodzilam dziecko w wieku lat 43),ciazami mnogimi,
                itp.

                • luiza-w-ogrodzie Re: Cesarka 07.04.09, 02:45
                  osmanthus napisała:

                  > Skladki raczej nie beda mniejsze, chodzi o to, ze firmy
                  > ubezpieczeniowe maja okres karencji m. in. dla ciazy (waiting
                  period 9/12 miesiecy).

                  Oczywiscie Osmantus ma racje - chodzi o karencje (waiting period) a
                  nie o wysokosc skladki.

                  Luiza-w-Ogrodzie
                  Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
                  lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • 2amki Re: ciąża w Australii 31.03.09, 06:11
      To chyba mnie Luiza przywolala do odpowiedzi smile
      Tak, prawie rok temu urodzilam corke. Rodzilam w lokalnym szpitalu,
      jakos nie postaralam sie do tej pory o prywatne ubezpieczenie. Przez
      cala ciaze opiekowaly sie mna polozne, ginekologa widzialam na oczy
      2 razy, a badanie ginekologiczne robione mialam raz, cztery dni
      przed porodem i to tylko dlatego, iz wydawalo mi sie ze to juz!
      Podobnie USG- tez jedno, okolo 19 tyg. Polozne robily standardowe
      badania- cisnienie, obwod brzucha, cukier (tez raz). Od czasu do
      czasu zagladalm tez do lekarza rodzinnego. Bylam wtedy tym
      przerazona, bo pamietam ciezarne kuzynki i kolezanki w Polsce, ktore
      co rusz chodzily do ginekologa, USG chyba 3 czy nawet wiecej. Teraz,
      z perspektywy czasu, mysle , ze wcale tak zle nie bylo i im
      mniej 'grzebania' (aj, nieladnie to powiedzialam) tym lepiej. Jednak
      podczas porodu okazalo sie, ze dziecko okrecone bylo pepowina, zle
      ulozone (twarz do gory) i uzyli vacuum. Polska lekarka powiedziala
      mi pozniej, ze w Pl nadawaloby sie to na cc. Z jednej strony ciesze
      sie, ze cc nie mialam, ale gdybym miala rodzic drugi raz to bede sie
      domagac drugiego USG tuz przed porodem.
      Mam kolezanke, ktora rodzila zarowno w szpitalu panstwowym, jak i
      prywatnym i stwierdzila, ze jedyna roznica bylo wylozenie kilku
      tysiecy w tym wlasnie prywatnym. Sama jednak nie wiem jak to
      wlasciwie jest.
      Pracowalam do siodmego miesiaca, tyle wytrzymalam, bo prace mialam
      wlasnie stojaca. Nikt sie mna specjalnie nie przejmowal i nie
      wyroznial. Bardziej pomagaly mi kolezanki niz szefostwo. Urlop
      maciezynski, jak juz wiesz, trwa rok i jest bezplatny. A o
      pieniazkach na dziecko tez juz Luiza ladnie napisala.
      No, to chyba tyle. Przepraszam co wrazliwszych za zbyt obrazowa
      wypowiedz smile
      • luiza-w-ogrodzie Dzieki, 2amki 31.03.09, 06:57
        Wlasnie o cos takiego mi chodzilo: realia i niedawne doswiadczenie,
        bo sama moglam tylko podac zrodla oficjalne, ale doswiadczenie mam
        sprzed kilkunastu lat. Obrazowoscia sie nie przejmuj, moglo byc
        znacznie barwniej :o)
        Pozdrawiam
        Luiza-w-Ogrodzie
        Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
        lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
        • oxygen1000 Re: Julio, planujesz ciążę w Australii 02.04.09, 08:15
          Na Twoim miejscu urodziłabym jeszcze w Polsce, chyba jeszcze nie
          wyjeżdzasz ? Polscy ginekolodzy od kiedy pamiętam zapewniali mnie że
          nie mam wskazań do rodzenia naturalnego, na zachodzie zupełnie
          odwrotnie. Mam rodzinę w Melbourne, byłam tam u lekarza, to jak masz
          dostęp do polskich lekarzy to korzystaj ile możesz.
          • osmanthus Oxygen1000 02.04.09, 11:18
            Moglabys nieco jasniej sie wypowiedziec?
            Bylas w ciazy w Australii?
            Zajrzyj do statystyk. Jak do tej pory umieralnosc noworodkow jest
            zdecydowanie wieksza w PL mimo (a moze z powodu) bezustannego
            grzebania w cipach (excusez le mot) ciezarnych i licznych badan USG.
            • luiza-w-ogrodzie Statystyki umieralnosci okoloporodowej: PL i AU 03.04.09, 01:33
              Julia pytala sie o ciaze i porod w Australii, ale jesli mamy
              obiektwnie porownywac warunki w Polsce i AU, to jak slusznie
              zauwazyla Osmanthus, wystarczy sie przyjrzec umieralnosci noworodkow
              w obu krajach - w Polsce jest ponad dwukrotnie wieksza wg raportu
              WHO pod tytulem "Neonatal and Perinatal Mortality" (2006):
              whqlibdoc.who.int/publications/2006/9241563206_eng.pdf

              Poland Australia
              No. of perinatal deaths (000) 3 1
              No. of neonatal deaths (000) 2 1
              ("neonatal" = pierwsze 4 tygodnie zycia, "perinatal" - pierwszy
              tydzien zycia oraz urodzenia dzieci martwych)

              W Polsce rowniez umiera dwukrotnie wiecej kobiet przy porodach (wg
              raportu "Maternal Mortality (2005)" www.who.int/reproductive-
              health/publications/maternal_mortality_2005/mme_2005.pdf ):

              Maternal deaths per 100 000 live births (2005):
              Australia: 4 Poland: 8

              Co do osobistego doswiadczenia, urodzilam jedno dziecko w Polsce a
              drugie w Australii i moglabym dlugo opowiadac o braku etyki
              lekarskiej i braku szacunku dla kobiet w ciazy oraz rodzacych w
              Polsce gdzie urodzil sie moj syn. Co prawda bylo to ponad dwie
              dekady temu i mam nadzieje ze od tego czasu cos sie zmienilo: ze
              obecnie we wszystkich polskich porodowkach obsluga zwraca sie do
              rodzacych z szacunkiem, ze maja prawo wyboru w jakiej pozycji chca
              rodzic a szpital przyzwala na obecnosc osob z rodziny (lub
              przyjaciolek) przy porodzie, ze nie nacina sie standardowo krocza
              ani nie wrzeszczy na rodzaca zeby sie zamknela...

              Nie moge sobie odmowic podrzucenia wiadomosci, ktora akurat dzis
              trafila do najwiekszego sydnejskiego dziennika: o niemal
              dwumilionowym odszkodowaniu (w zlotowkach) wyplaconym w Polsce trzem
              mlodym kobietom, ktore w 1983 zostaly zamienione na porodowce
              warszawskiego szpitala:
              www.smh.com.au/world/mistaken-identity-twins-switched-at-birth-win-payout-20090403-9lc4.html
              No ale to stara historia, 26 lat temu.

              Pozdrawiam
              Luiza-w-Ogrodzie
              .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
              Australia-uzyteczne linki
                • luiza-w-ogrodzie Re: Statystyki umieralnosci okoloporodowej: PL i 03.04.09, 10:30
                  osmanthus napisała:

                  > Luiza, zapomnialas zaznaczyc, ze do tych statystyk wliczona jest
                  > umieralnosc noworodkow aborygenskich, ktore umieraja czesciej niz inne dzieci
                  (nie bedziemy sie tu rozwodzic nad przyczynami).

                  Prawda to, ale w statystyki polskie sa tez wliczane dzieci zapadlych wiosek
                  sciany wschodniej i innych zakatkow niezupelnie podpadajacych pod nazwe Europy.
                  Zreszta chcialam tylko pokazac jak w najogolniejszych statystkach WHO nie
                  normalizowanych kulturowo etc, wychodzi porownanie bezpieczenstwa rodzacej i
                  noworodka. A tak osobiscie, to wiesz co, Osmanthus? POwiem Tobie po cichu ze
                  tez wole rodzic tutaj...

                  Pozdrawiam
                  Luiza-w-Ogrodzie
                  Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
                      • osmanthus Iza 03.04.09, 15:32
                        Polecam Ci lekture forum CiP oraz Szpitale na Dziecku
                        Tam sie naprawde niewiele zmienilo a wyjatki tylko potwierdzaja
                        regule.
                        • iza42 Re: Iza 03.04.09, 22:55
                          Mysle, ze lektura takiego forum daje stronniczy punk widzenia bo z reguly pisza
                          na nim ludzie niezadowoleni z opieki zdrowotnej, ci ktorzy mieli problemy. Ci,
                          ktorym wszystko poszlo bezproblemowo nie zagladaja na takie forum bo nie maja o
                          czym pisac. Tak wiec czytajac takie forum czlowiek ma wrazenie, ze okropne
                          rzeczy dzieja sie w Polsce ale na ile to ma wspolnego z rzeczywista skala problemu?
                          Nie wiem ale mozliwe, ze podobne forum istnieje rowniez w Australii i tez jest
                          tam wiele narzekania. Czytam tutejsza prase lekarska, ktora regularnie dostaje i
                          latwo moglabym wysnuc wniosek, ze w Australii jest zle, lekarze zarabiaja
                          grosze, Medicare sie panoszy obcinajac stawki za uslugi itd a przeciez tak nie
                          jest.
                          • osmanthus Re: Iza 04.04.09, 01:34
                            > Mysle, ze lektura takiego forum daje stronniczy punk widzenia bo z
                            reguly pisza
                            > na nim ludzie niezadowoleni z opieki zdrowotnej, ci ktorzy mieli
                            problemy. Ci,
                            > ktorym wszystko poszlo bezproblemowo nie zagladaja na takie forum
                            bo nie maja o
                            > czym pisac.

                            Nie, to nie tak - na tych forach masz relacje i jednych i drugich.

                            Co z nich wyplywa:
                            - w PL ciaza to ciagle choroba
                            - polskim ciezarnym wtyka sie bez przerwy palce w niewymowne (a one
                            chyba to lubia i nie wyobrazaja sobie prowadzenia ciazy bez tego)
                            - straszy sie je bezustannie skracajaca sie szyjka i zagrazajacym
                            poronieniem
                            - faszeruje sie je tonami lekow (a zwlaszcza fenoterolem i no-spa)
                            - goli i nacina
                            - oraz generalnie traktuje przedmiotowo (ale to juz ogolna, jak sie
                            wydaje, bolaczka polskiej medycyny).

                            Moje wlasne doswiadczenie z ciazy i porodu w Australii jest sprzed
                            13 lat. Wiem rowniez w jakich warunkach rodzily sie dzieci 15-20 lat
                            temu we Francji, Szwecji, Wloszech i Szwajcarii. Otoz jestem
                            przekonana, ze w ogolnym rozrachunku Polska jest ciagle 40-50 lat do
                            tylu.
                            • evee1 Re: Iza 04.04.09, 16:30
                              > Co z nich wyplywa:
                              > - w PL ciaza to ciagle choroba
                              > - polskim ciezarnym wtyka sie bez przerwy palce w niewymowne (a one
                              > chyba to lubia i nie wyobrazaja sobie prowadzenia ciazy bez tego)
                              > - straszy sie je bezustannie skracajaca sie szyjka i zagrazajacym
                              > poronieniem
                              > - faszeruje sie je tonami lekow (a zwlaszcza fenoterolem i no-spa)
                              > - goli i nacina
                              - i przy pierwszym plamieniu dostaja zwolenienie, diagnoze o ciazy zagrozonej,
                              leki i zwolnienie

                              Co wiecej, Polki majace juz doswiadczenia z Polski, a ktore sa w UK i tam maja
                              prowadzona ciaze sa na ogol zaszokowane odmienna praktyka i wydaje im sie, ze sa
                              zaniedbywane przez lekarzy. To poczucie moze jeszcze poglebiac dodatkowo
                              standardowa praktyka, ze ciazy przed 12 tygodniem generalnie sie tu (ani w UK)
                              nie ratuje. I pacjentki nie wierza, ze im mniejsza ilosc ingerencji medycznych
                              tym lepiej dla ciazy.
                              • osmanthus Re: Iza 04.04.09, 23:33
                                evee1 napisała:

                                To poczucie moze jeszcze poglebiac dodatkowo
                                > standardowa praktyka, ze ciazy przed 12 tygodniem generalnie sie
                                tu (ani w UK)
                                > nie ratuje.

                                A kazdym razie nie ratuje sie ani pierwszej ani drugiej zakladajac,
                                ze organizm probuje pozbyc sie tego co niedoskonale - ogolnie
                                wiadomo, ze znaczny procent b. wczesnych ciaz ulega samoistnemu
                                poronieniu.


                                • osmanthus Re: Iza 04.04.09, 23:38
                                  oooups, chyba wystraszylysmy zainteresowanawink

                                  Mysle, ze Juliab nie wyemigruje do Australii zanim nie urodzi
                                  stosownej ilosci dzieci w Polsce wink
                        • iza42 Re: Iza 05.04.09, 05:00
                          osmanthus napisała:

                          > Polecam Ci lekture forum CiP oraz Szpitale na Dziecku
                          > Tam sie naprawde niewiele zmienilo a wyjatki tylko potwierdzaja
                          > regule.

                          Wlasnie zajelam sie ta lektura bo poprzednio nie znalam tego forum i ostrzezona
                          przez Ciebie przygotowalam sie na jakies straszne rzeczy tymczasem nic z tego!
                          smile Kobiety wymieniaja uwagi na temat szpitali w wiekszosci wypadkow pozytywne,
                          nie doczytalam sie niczego na temat przypadkow jakiegos malpractice. Byl watek
                          na temat jakiego ginekologa i troche narzekania, ze gbur choc nikt nie ganil
                          jego profesjonalnych kwalifikacji , no i uwagi na temat poloznych w wiekszosci
                          bardzo pozytywne. Troche skarg, ze badania byly nieprzyjemne ale nikt nie
                          skarzyl sie na nadmiar badan ani ich brak.
                          Tak wiec zupelnie nie wiem, gdzie sa te okropne rzeczy o ktorych rzekomo sie tam
                          pisze??
                          Natomiast Twoje krytyczne uwagi na temat prowadzenia ciazy w Polsce troche mnie
                          ubawily. Nie dlatego, ze popieram nadmiar badan. Zgadzam sie generalnie z
                          opinia,ze w ciazy fizjologicznej nie ma sensu ingerowac zbyt czesto bo
                          zwyczajnie nie oplaca sie to finansowo a poza tym moze to nawet czasem wzmagac
                          niepokoj kobiety ( chociaz zdarzaja sie sytuacje na odwrot). Natomiast
                          twierdzenie, ze czeste wizyty kontrolne wywoluja patologie naprawde nie ma
                          sensu. Przeciez wlasnie ciaze patologiczne, te zagrozone przedwczesnym porodem
                          sa o wiele czesciej sprawdzane, wlasnie po to aby temu zapobiec. Oczywiscie,ze
                          badanie " z palcami" jest w pewnych stanach zabronione ale o tym wiedza rowniez
                          ginekolodzy w Polsce, zapewniam Cie.
                          • julia30bb Re: ciąża w Australii 05.04.09, 11:17
                            Wg wypowiedzi ciąża i połóg nie wygląda w Polsce tak różowo, mam 3,5 letniego
                            syna, urodziłam go w Szczecinie, dlatego napisałam post jak wygląda to w
                            Australii, nie chciałabym przeżywać drugi raz takiego połogu bez personelu tylko
                            z pomocą rodziny, która nie bardzo wiedziała jak mi pomóc, gdy zaczeły się
                            problemy, został wezwany lekarz prywatnie.
                            >Mysle, ze Juliab nie wyemigruje do Australii zanim nie urodzi
                            >stosownej ilosci dzieci w Polsce
                            Myślę, że się mylisz.
                            pozdrawiam wiosennie za oknem mam 14 stopni
                            • osmanthus Re: ciąża w Australii 05.04.09, 11:28
                              julia30bb napisała:

                              > Wg wypowiedzi ciąża i połóg nie wygląda w Polsce tak różowo, mam
                              3,5 letniego
                              > syna, urodziłam go w Szczecinie, dlatego napisałam post jak
                              wygląda to w
                              > Australii, nie chciałabym przeżywać drugi raz takiego połogu bez
                              personelu tylk
                              > o
                              > z pomocą rodziny, która nie bardzo wiedziała jak mi pomóc, gdy
                              zaczeły się
                              > problemy, został wezwany lekarz prywatnie.
                              > >Mysle, ze Juliab nie wyemigruje do Australii zanim nie urodzi
                              > >stosownej ilosci dzieci w Polsce
                              > Myślę, że się mylisz.
                              > pozdrawiam wiosennie za oknem mam 14 stopni

                              No widzisz Iza, W Polsce nie jest tak rozowo !
                              Julio, jezeli nie chcesz sie ciaza stresowac zachodz w ciaze i rodz
                              w Australii. Tutejsze polozne sa rewelacyjne.

                              Pozdrawiam jesiennie z Canberry - w ciagu dnia 24-25 stopni, ale
                              noce juz robia sie zdecydowanie chlodne.

                              • iza42 Re: ciąża w Australii 05.04.09, 14:46
                                osmanthus napisała:

                                > No widzisz Iza, W Polsce nie jest tak rozowo !

                                Na razie widze tylko to, ze Ty wszystko lepiej wiesz i znasz sie na opiece
                                zdrowotnej w Polsce i gdzie indziej lepiej niz ktokolwiek inny, wlaczajac w to
                                personel sluzby zdrowiasmile
                                Wierze, ze opieka nad kobieta w ciazy jest dobra w Australii bo nie ma powodow
                                aby bylo inaczej ale irytuja mnie stereotypy typu, ze tutaj w Australii wszystko
                                jest wspaniale a w Polsce wszystko jest be, opieka fatalna, lekarze glupi itp bo
                                wiem, ze to zwyczajnie nieprawda. Z kolei pracuje w sektorze zdrowotnym z
                                Australii, ( nie w poloznictwie) wstarczajaco dlugo aby zorientowac sie, ze
                                bynajmniej rozowo tutaj nie jest.


                                > Julio, jezeli nie chcesz sie ciaza stresowac zachodz w ciaze i rodz
                                > w Australii. Tutejsze polozne sa rewelacyjne.
                                >
                                > Pozdrawiam jesiennie z Canberry - w ciagu dnia 24-25 stopni, ale
                                > noce juz robia sie zdecydowanie chlodne.
                                >
                                  • iza42 Re: ciąża w Australii 06.04.09, 12:35
                                    osmanthus napisała:

                                    > Iza, przeczytalam caly ten watek od poczatku i zupelnie nie wiem
                                    > dlaczego na mnie naskoczylas.
                                    >
                                    > Masz gorszy dzien ?

                                    Nie, nie mam gorszego dnia, moje wszystkie dni tutaj sa bardzo dobre smile.
                                    jezeli nie wiesz o co mi chodzi to tutaj jest odpowiedz.
                                    Najpierw piszesz, ze nigdy, przenigdy nie urodzilabys dziecka w Polsce. Potem
                                    piszesz co nastepuje

                                    Co z nich wyplywa:
                                    - w PL ciaza to ciagle choroba
                                    - polskim ciezarnym wtyka sie bez przerwy palce w niewymowne (a one
                                    chyba to lubia i nie wyobrazaja sobie prowadzenia ciazy bez tego)
                                    - straszy sie je bezustannie skracajaca sie szyjka i zagrazajacym
                                    poronieniem
                                    - faszeruje sie je tonami lekow (a zwlaszcza fenoterolem i no-spa)
                                    - goli i nacina
                                    - oraz generalnie traktuje przedmiotowo (ale to juz ogolna, jak sie
                                    wydaje, bolaczka polskiej medycyny).

                                    Moje wlasne doswiadczenie z ciazy i porodu w Australii jest sprzed
                                    13 lat. Wiem rowniez w jakich warunkach rodzily sie dzieci 15-20 lat
                                    temu we Francji, Szwecji, Wloszech i Szwajcarii. Otoz jestem
                                    przekonana, ze w ogolnym rozrachunku Polska jest ciagle 40-50 lat do
                                    tylu.

                                    No i czy to nie wyglada na demagogie? Australia, kraje zachodnie super. Polska -
                                    be, trzymac sie z daleka, porzadny czlowiek, do ktorych bez watpienia Ty sie
                                    zaliczasz nie pokala sie leczeniem w tym kraju. Co daje Ci podstawe do
                                    twierdzenia,ze medycyna w Polsce jest 50 lat do tylu za rozwinietymi krajami?

                                    • starywiarus Re: ciąża w Australii 06.04.09, 16:06
                                      No, no...jeszcze trochę i nałożycie sobie panie po łbach torebkami.
                                      Ciekawie się ta dyskusja rozwija...


                                      >Co daje Ci podstawe do
                                      > twierdzenia,ze medycyna w Polsce jest 50 lat do tylu za
                                      rozwinietymi >krajami?

                                      Well, ta wcześniej dyskutowana dwukrotnie wyższa umieralność
                                      niemowląt i dwukrotnie wyższa śmiertelność okołoporodowa matek w
                                      Polsce niż w Australii, to być może są pewne poszlaki, nieprawdaż?
                                      Oraz Polska na ostatnim miejscu w Europie w wykrywalności chorób
                                      nowotworowych, i bardzo wysoka śmiertelność z ich powodu.

                                      W każdym razie nie bardzo widzę o co wam obu chodzi. AFAIK nikt nie
                                      ma żadnego szczególnego patriotycznego obowiązku rodzenia dzieci w
                                      Polsce, więc skąd ta bezinteresowna wściekłość, że jakaś nieznajoma
                                      baba wolala swoje urodzić w Australii niż w Polsce?

                                      Ja tam po z górą 25 latatch tutaj nie wiem jeszcze, czy Australia
                                      jest super, ale mieszkałem w Polsce przez dłuższy czas już jako
                                      człowiek dorosły, i świetnie wiem co mi się tam nie podobało. Teraz
                                      już nie, ale miałem na emigracji taki okres, gdy budziłem się z
                                      krzykiem jeśli mi się przyśniło, że jestem z powrotem w Polsce.
                      • luiza-w-ogrodzie Rodzić po ludzku... 07.04.09, 02:26
                        iza42 napisała:

                        > O, to juz chyba lekka przesada ???
                        > Dobrze, ze inne Polki, szczegolnie te mieszkajace w Polsce nie
                        biora z Ciebie przykladu !

                        A ciezarne mieszkajace w Polsce maja inne wyjscie niz urodzic w
                        Polsce? :oPPP
                        Natomiast co do Polek mieszkajacych za granica, nie slyszalam, zeby
                        jezdzily rodzic do Polski, wiekszosc ich bierze przyklad z Osmanthus
                        i ze mnie ;o) W koncu to w Polsce, nie w Australii zalozono fundacje
                        Rodzić po ludzku oraz prowadzi sie akcje typu
                        Chcę godnie rodzić we Wrocławiu, prawda? Latwo
                        sie domyslic, jaka jest tego przyczyna.

                        Pozdrawiam
                        Luiza-w-Ogrodzie
                        Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
                        lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • luiza-w-ogrodzie Izo 07.04.09, 02:13
      Izo, rozumiem ze mozesz czuc sie urazona brakiem zaufania do lekarzy
      ze wzgledu na Twoj zawod. Niemniej kazdy z nas ma swoje
      doswiadczenia ze sluzba zdrowia i od nich zalezy ogolne nastawienie
      do niej.

      Nauczone wlasnym (i rodziny) doswiadczeniami Osmanthus i ja uwazamy
      ze lepiej sie rodzi w Australii niz w Polsce. Statystyki WHO
      popieraja stwierdzenie ze rodzi sie bezpieczniej. I tyle. Cala
      reszta postow to wzajemne proby przekonania sie nawzajem kto ma
      racje, czyli bicie piany.

      Co do Polski, mysle ze nastawienie lekarzy do kobiet ciezarnych jest
      takie jak nastawienie wiekszosci spoleczenstwa i to sie dlugo nie
      zmieni (choc cos juz drgnelo i sa akcje takie jak rankingi porodowek
      i ginekologow prowadzone przez niektore magazyny kobiece - swego
      czasu robil to "Twoj Styl").

      W Australii podobalo mi sie gdy bylam w ciazy ze nikt (oprocz
      znajomych Polakow!) mi nie mowil, co moge/powinnam robic a czego nie
      (poza oczywistymi ostrzezeniami przed jazda konna, bungee jumping i
      tym podobnymi zajeciami), co wypada a co nie. Bylam traktowana
      normalnie, nie jak osoba chora ani jak delikatna figurynka z
      porcelany. No i robilam co chcialam: pracowalam jako instruktorka
      aerobiku do konca 7 miesiaca, tanczylam, skakalam do wody i plywalam
      kilka razy w tygodniu - do dnia porodu. Gdy juz trafilam do szpitala
      (publicznego!) bylam traktowana uprzejmie, mialam wybor roznych
      opcji i sluchano co mam do powiedzenia a gdy pytalam, dawano mi
      obszerne wyjasnienia. Wypisalam sie ze szpitala na trzeci dzien a
      dwa dni pozniej poszlam z dzieckiem w miasto na zakupy.

      Takie mam doswiadczenie z AU sprzed kilkunastu lat, asystowalam tez
      przy porodach dwoch moich przyjaciolek i bylo podobnie. Doswiadczen
      z porodu w Polsce nie bede opisywac majac na wzgledzie mozliwosc
      omdlenia co wrazliwszych czytelnikow :o/ zreszta bylo to ponad 20
      lat temu, moze teraz jest inaczej...

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • dica Re: Izo 19.04.09, 01:18
        Z zaciekawieniem przeczytałam ten wątek. Nie mam żadnych doświadczeń
        z porodu w Australii, za to mieszkałam w Brisbane będąc w drugiej
        ciąży. Pierwszą, ponad 4 lata temu, prowadziłam w Polsce.
        Rzeczywiście - miałam dużo badań, ale też czułam, że jestem pod
        dobrą opieką. Gdy ujawniło się zatrucie ciążowe, byłam pod jeszcze
        baczniejszą kontrolą, ale traktowano mnie z szacunkiem i pozwalano
        podejmować decyzje dotyczące ciąży do ostatniego dnia, gdy 6 tygodni
        przed terminem pani doktor nalegała, bym została w szpitalu.
        Urodziłam następnego dnia. Przez CC z powodu komplikacji
        okołoporodowych. Byłam bardzo zadowolona zarówno z prowadzenia
        ciąży, jak i porodu i opieki poporodowej. (Mieszkam w Gdańsku.) Aha -
        ciąża była prowadzona państwowo, poród bez prywatnej położnej, ale
        pod czujnym okiem lekarza.

        Gdy byłam w drugiej ciąży, wyjechaliśmy do Australii. Planowałam
        donosić ciążę i urodzić tam. Wykupiłam najlepsze ubezpieczenie, żeby
        móc w Australii korzystać do woli z prywatnej służby zdrowia i
        otrzymać zwrot kosztów w Pl, więc nie oszczędzałam na wizytach. Nie
        wiem, może miałam pecha do GP, ale nie chciałabym znów przez to
        przechodzić. GP nie chciał mnie skierować do ginekologa na badania,
        mówiąc, że nie ma takiej potrzeby. Choć skarżyłam się na wymioty i
        osłabienie (już po pierwszym trymestrze), GP upierał się, że to
        normalny objaw w ciąży. Nie zostałam zbadana ani razu, już nie
        wspominam o badaniu ginekologicznym, ale nie zmierzono mi nawet
        ciśnienia, choć wspominałam o gestozie z pierwszej ciąży. Nie udało
        mi się "namierzyć" placówki, która przyjęłaby mnie do ginekologa bez
        skierowania od GP.
        Wróciłam do Polski w szóstym miesiącu. Badania wykazały odwodnienie,
        odwapnienie i szereg innych zaburzeń. Ciążę na szczęście donosiłam
        spokojnie w Polsce, pod opieką (tym razem prywatną) lekarza, u
        którego później w szpitalu rodziłam. Przy porodzie miałam tym razem
        prywatną położną, ale i tak skończyło się cesarką, z powodów
        identycznych jak poprzednio.

        Mam przyjaciółkę, która mieszka w Australii (niestety dla mnie - w
        Perth), urodziła tam dwoje dzieci i bardzo sobie chwali warunki i
        opiekę.
        Może, gdybym doczekała porodu w Australii, miałabym podobne zdanie.
        Ale wciąż się zastanawiam, CZY bym doczekała.

        Pozdrawiam z Polski, w której Służba Zdrowia wcale nie jest taka
        zła... smile

        Kasia
        • evee1 Re: Izo 19.04.09, 11:36
          Kasia, wystarczylo pojsc do innego GP i powiedziec mu o swoich zastrzezeniach
          smile. Jak pewnie wiesz tutaj nie ma rejonizacji i nie ma koniecznosci trzymania
          sie tego samego GP.
          Ja wiem, ze najlepiej by bylo, zeby Ci sie od razu dobry trafil, ale podobnie
          jak wszedzie na swiecie, tak i w Australii zdarzaja sie tacy, ktorym jakos nie
          bardzo na pacjentach zalezy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka