Dodaj do ulubionych

Nawożenie kompostem.

26.04.09, 18:37
Mam sporo kompostu jak właściwie ten kompost wykorzystywać w przypadku krzewów
i drzew owocowych. Jak to się praktycznie robi.Np przy krzewach obok w koło
ułożyć cienka warstwę i przysypać ziemią . Nie łapię tego zagadnienia.Przecież
zakopać nie mogę bo uszkodzę system korzeniowy. Jak sadzę krzewy to rozumiem
że pod korzeń.Może jakiś doświadczony działkowicz rozwieje moje wątpliwości
Obserwuj wątek
    • deerzet Może popłuczyny dżdż-hamerykanek? 27.04.09, 10:49
      Racja z tym zwątpieniem w uszkadzanie krzeni.
      Racja w zwątpienie w potrzebę wygrabiania co do listeczka wokół, a
      nawet w okół, krzewu i drzewa opadająccymi.
      Dość terroru ścigania każdego listeczka na Naszym Trawniku
      wokółkrzewnym, w naturalny sposób oddającego swą zawartość odżywczą
      drzewu matecznemu/ ojcowskiemu/ obupłciowemu...

      A pogodzić te skrajne opinie może:
      A. Coroczne* rozsypywanie niegrubej warstwy kompostu wokół krzewu i
      nadsypywanie go glebą mineralną [rozłoży się ona i zapadnie nie
      podwyższając poziomu gleby zanadto; gruba nadsypka daje kłopot z
      wrastaniem w nią korzeni, "wypłyca" i przesusza korzenie w czas
      niepodlewania/ w suszę];

      B. Wkopanie wokół drzew pionowo umieszczonych na stałe rurek z
      dyskretną pokryweczką kamieniopodobną - do których można wlewać
      popłuczyny z kompostu [tak produkuje się w postaci popłuczyn
      z "wytworów" dżdżownic odpłatnie nabywane butelkowane nawozy];

      C. Pod ościółkowanie łatwe do podniesienia [tkaniny z nadsypką
      żwirową/ korową itp.] można rozsypywać dobrze rozłożony
      kompost i go zakryć osciółkowaniem "nazad" czyli z powrotem.

      Ten ostatni sposób przeczyłby trochę zasadzie zakazu
      nieprzykopywania kompostu. W myśl jej każde ułożenie bez przyorania/
      przysypania/ przekopania próchnicy na powierzchni gleby daje utratę
      zawartych w niej składników podwyższających wodochłonność gleby/
      ciepłotę/ sorpcyjność [chłonność] itd. Szybki rozkład próchnicy na
      wierzchu zalegającej powoduje jej mineralizację. To przypomina
      rozsypanie popiołu po spalonych gałęziach i rolną gospodarkę
      wypaleniskową - słusznie przez światłych rolników vel wieshniaków
      zaniechaną.

      Tak więc - ścigać ten listeczek czy...?

      */ Kopia natury - zaleca się nawozić kompostem przedzimowo i
      przysypać/ przyorać/ przyglebogryzarkować - nie przysparza to potem
      różnych kłopotów w stosowaniu innych nawozów mineralnych. Nie zaleca
      się też przesadzać z ilością kompostu, raz na 2-3 lata.
      • janu5 Potwierdzam popłuczyny dobra rzecz. 27.04.09, 12:06
        Od roku też tak robie. Kompost roczny, a więc taki który móglby jeszcze z rok
        dojrzewać tyle ,ze zaczyna brakować miejsca w kompostownikach i trzeba robić
        porządki zalewam wodą i tymi popłuczynami podlewam rożne roślinki. Uwaga
        nie wszystkie lubią zastrzyk takiej świeżej gnojówki dlatego najlepiej ostrożnie
        próbować . Najpierw delikatnie roztwór mocno rozcieńczony i obserwować ,czy
        liście bledną czy stają się zdrowiej zielone. NP szczypior siedmiolatka po
        takiej kuracji poszedł w góre jak szalony , robił się ciemno zielony, a
        wcześniej wyglądal już na umarlaka.
        Dla niektórych nielubiących kwaśnej ziemi trzeba po gnojowce zwapnowac. Resztki
        wypłukanego kompostu zakopuję wokół borówek wysokich te lubią kwasne pH do oporu.
        • szadoka Re: Potwierdzam popłuczyny dobra rzecz. 27.04.09, 14:10
          To ja w kwestii onych popluczyn. Jak dlugo taki kompost ma byc
          zalany ( i jakiego naczynia do tego uzywasz), zeby sie do podlewania
          w charakterze nawozu plynnego nadawal? I co z tymi resztkami, ze
          ktorych sie samo dobro wyplukalo?
          • janu5 Re: Potwierdzam popłuczyny dobra rzecz. 27.04.09, 14:30
            W skrócie tak . Do dużego plastikowego wiadra wybieram kompost do wysokości 3/4
            wiadra . Zalewam wodą do pełna. Zostawiam na noc ( kilkanaście godzin. Całość
            mieszam. Pachnie jak cudowna gnojówka albo nawóz do kwiatów w butelce który
            moja zona kiedyś kupiła w sklepie. Przelewam do drugiego wiadra odcedzając
            kawałkiem siatki do zbrojenia ocieplenia ( wsklepie 90gr za metr bieżacy). Tak
            otrzymany nawóz przelewam do konewki lub i odlewam na pózniej do 5 ltrowych
            butelek plastikowych na resztę sezonu. Nawóz w konewce rozcieńczam jeszcze
            przynajmniej 5/5 z woda dla roslin o których wiem,że sa kwaso lubne. Dla innych
            rozcieńczam jeszcze bardziej. Ten kompost w wiaderku mozna przpłukac parę razy
            będąc świadomym ,że stęzenie za każdym razem zmaleje.
            Mozna zrobic tak pierwsze płukanie do butelek na pózniej do rozcieńczania .
            Nastepne płukania do konewki i na grządki lub pod krzaczki. Delikatnie,żeby nie
            spalić. Ja robie tak najpierw podlewam tylko jedną strone krzaczka jak spale to
            tylko połowę i reszta przezyje, a jak efekt porządany (juz po paru dniach widać)
            to zalewam nastepna porcję wkoło. To co pozostaje to najczęściej nierozłozona do
            końca celuloza i kawałki skorupek od jajek. Mozna to spowrotem wrzucic do
            kompostownika ( i tak zmniejszyło objętość przynajmniej o połowe ,a mozna
            zakopać do gleby np na grządki przed siewem czy wsadzaniem rozsady.
        • ignorant11 Re: Potwierdzam popłuczyny dobra rzecz. 05.05.09, 15:32
          janu5 napisał:

          .
          > Dla niektórych nielubiących kwaśnej ziemi trzeba po gnojowce
          zwapnowac.

          Bzdura i to szkodiwa. Bo wapnowanie uwalnia azot. Wapnowac nalezy
          jesienia, zima. Ja nie uzywam wapna ale popiól drezwny lub dolomit,
          magnezyt.

          Resztki
          > wypłukanego kompostu zakopuję wokół borówek wysokich te lubią
          kwasne pH do opor
          > u.

          To juz lepsze ale znowu ja nie zakopuje lecz rozkładam na wierzchu.
      • janu5 derzet poieram liście pod krzakami. 27.04.09, 12:17
        Słuszna uwaga z tymi liścmi. Niestety badania wykazują ,że od 1 do 3 %
        spoleczństwa to zwykłe czubki. Z kolei na wyższych uczelniach około 10%
        studentów to idioci. No tak już jest na tym świecie. Niektórym się tak porobiło
        ,ze rzucają się na każdy zeschły listek , na kolana pielą trawę ,na trawniku , a
        ździbła dłuższe od 3 cm sa dla nich osobistą obrazą i zagrożeniem gorszym od
        świńskiej grypy. Dopóki taki czubek swoje atawistyczne praktyki niszczenia
        zieleni i naturalnego porządku obiegu materii w przyrodzie ogranicza do własnej
        działki to mozna powiedziiec jego sprawa, ale jak taki czubek na zebraniu
        spółdzielni domaga się co tygodniowego koszenia trawników , grabienia liści
        zanim jeszcze dolecą na ziemie i co gorsza podobne naciski kieruje do władz
        miasta pielęgnujących zieleń miejska to staje się on społecznie niebezpieczny.
        Tacy ludzie odpowiadają ,za niedostatki wody , zwiększenie hałasu zwiększenie
        zapylenia i dewastacje biocenozy (zanik populacji ślimaków ptaków ,jezy itp)
        Walczmy z tym . Pisz na fora ekologiczne. Pisz do ministra ochrony środowiska
        pisz do wojewodów. jestem z toba.
        • deerzet Re: deerzet, popieram liście pod krzakami. 27.04.09, 12:39
          Ostrożnie z tą statystyką...

          ***

          Janus - bóg dwulicowy?
          pl.wikipedia.org/wiki/Bogowie_rzymscy
          ;-))
          • janu5 Re: deerzet, popieram liście pod krzakami. 27.04.09, 14:41
            > Ostrożnie z tą statystyką...
            No to ja cię popieram , a ty na razie ostroznie?
            Ale mam wrażenie ,że coś nie tak jest z naszymi poglądami. Ich wspólnota jest
            przy liściach ,ale już w kwestii nadmiernego wykaszania trawników mamy oddzielne
            zdania. Zgadłem?
            Ja juz taki jestem walnięty ekolog ,który uświadamia innym walniętym w drugą
            stronę ,że źle czynią niepotrzebnie np kosżąc kilkanście razy do roku trawnik
            choć wystarcza 2 razy i jest zdrowiej i ekologiczniej.
            Mam uzasadnić?
            • deerzet Re: wrażenie 27.04.09, 23:22
              Nie jest to dobry dzień na wrażenia - wraże, czy nawet
              przyjacielskie.

              Po scysjach na tle profilaktyki antygrzybowej czas pomilczeć,
              przemyśleć to i owo, by do skrajności z owego ongi kącika poezji
              antyrandapowej znów nie dopuścić, Szanowny {Janu}.


              Lepiej tu nie uzasadniać skrajnych poglądów...
              Warto przedstawiać swe poglądy trawnikowe bez narzucania ich
              antyekologistom, do zwady i bitwy na kosiarki dążącym.
              Klasa średnia musi się w Polsce wyszumieć, przejść przez fazę
              zachwytu gazonami, do spaceru bosą nogą po rosie dojrzeć.
              Nie trzeba tego przyspieszać wymarszem z grabiami na murgrabię!

              A ślimaków nie powstrzymamy nawet zerowaniem ich populacji [?!?] i
              zagęszczaniem wyprowadzką.
              Wystarczy podlewać z umiarem, deszczówką, spazurkować
              międzyrzędzia, wyściółować truskawki - a trzymamy te miękkotkankowce
              w dystansie... Balans, równowaga, jing-jang.
              • janu5 Obciety trawnik przestaje rosić. 28.04.09, 10:06
                > Klasa średnia musi się w Polsce wyszumieć, przejść przez fazę
                > zachwytu gazonami, do spaceru bosą nogą po rosie dojrzeć.
                A no właśnie jeden z głównych powodów to ten ,że wystrzyzony trawniczek
                przestaje rosić, gleba nie jest przez niego chroniona wysycha ,a z nią cały
                trawnik. W Polsce zasoby wodne sa mniejsze niż w Egipcie!!!! To wykaszanie
                (nadmierne ) trawników to głupota i jeszcze raz głupota.
                > Nie trzeba tego przyspieszać wymarszem z grabiami na murgrabię!
                Oj trzeba ile lat ludzkość musiała się leczyć z mody palenia papierosów. Ile
                zdrowia i dobra puściliśmy z dymem.
                Z poważaniem
                Janu5
                • deerzet Praca u podstaw 28.04.09, 10:47
                  Szanowny {Janu}, nie generalizujmy, nie fundamentalizujmy.
                  Wystarczy u podstaw [społeczeństwa obywatelskiego] popracować:

                  ====>>> Właśnie, dwa wieczory temu, nie pytając o zezwolenie,
                  posadziłem na środku pustawego klombu w parku przydworcowym u mnie,
                  kole PKP, mój hodowany od 10 lat k'temu czerwonolistny buk.
                  www.guerrillagardening.org/
                  Zamiast antyludzkiej morderczej zielonej Rewolucji można przecież
                  pogerrilować, z pożytkiem.

                  Wtedy problemy widoczne w sposobie klawiaturowania tu przez
                  Aktywistę {Janu} powinny zaniknąć.

                  Jadę podlać ów buczek, bo tu Ciotki Rewolucji Zielonej kraczą, że
                  susza suchą szosą, z Saszą, szusuje ode wschodu...
                  Też pzdr.
                  d.
                  • ewa553 Re: Praca u podstaw 28.04.09, 10:57
                    nie martw sie susza. U mnie dzis leje, a moja pogoda najdalej jutro
                    jest w Polsce:))))
                    • janu5 Nadal ani kropelki 30.04.09, 09:47
                      jutro juz było ,a tu nadal ani kropelki.
                  • janu5 Cud natury 30.04.09, 10:07
                    > ====>>> Właśnie, dwa wieczory temu, nie pytając o zezwolenie,
                    > posadziłem na środku pustawego klombu w parku przydworcowym u mnie,
                    > kole PKP, mój hodowany od 10 lat k'temu czerwonolistny buk.
                    Wybryki pogody w ostatnich latach nauczyły mnie ,ze sadzi się jesienia ,a nie
                    wiosną, a iglaki w sierpniu czyli latem. Posadziłem juz pare setek drzew w
                    róznych miejscach. Połowy tego juz nie ma. Kosiarze od trawy zniszczyli znaczna
                    ilość . Kibice gdańskiej Lechii powyrywali z korzeniami jedna walnięta
                    administrtorka ze szkoły moich dzieci zaczęła partacko przesadzać i zniszczyła
                    kilkadziesiąt dorodnych drzewek. Ale ja się nie daje sadzę nadal. Twój post
                    zasiał nutę niepokoju we mnie, więc wziąłem wodę do kanistrów i wyruszyłem na
                    obchód ubiegłorocznie zasadzonych drzewek i popodlerwałem. Przy okazji zrobiłem
                    inspekcję suchości gruntu. Tu właśnie cud natury o którym chciałem pisac. Sucho
                    jest a i owszem i to znacząco na terenach pielegnowanych reka ludzka tzn takie
                    koszone trawniki z których usuwa się sucha trawe i liście. Natomiast na terenie
                    "dzikim nietkniętym kosiarka ludzką sytuacja jest różna o 180 stopni .
                    Gleba jest wilgotna jakby przed chwila padał deszcz . To jest
                    właśnie ten cud natury o którym chciałem pisać. Jak to możliwe : ubiegłoroczna
                    trawa zeschła i opadła na dno i tam z warstwami sprzed lat tworzy jakby kołderke
                    która zacienia glebę niepozwalając na odparowanie wody. Przez kołderkę przebija
                    mocna wiosennie zielona trawa i całość w ogóle nie zauważa ,że ponad miesiąc nie
                    padał deszcz. Zimą kołdrka sprawia ,że grunt później zamarza co chroni korzenie
                    przed wymarzaniem. Natura sama z siebie ściółkuje ,a rezultaty są fantastyczne.
                    Bez nawożenia, bez podlewania ,zielone życie aż kipi. Nam wystarczy tylko
                    zaakceptowac taka przyrodę wkoło domu i od razu zyskujemy ekonomicznie i
                    ekologicznie. Niestety głupota ludzka bywa bezgraniczna.
                    • deerzet Szkiełkiem i okiem na zielono 30.04.09, 11:32
                      "... Wybryki pogody w ostatnich latach nauczyły mnie, że sadzi się
                      jesienią, a nie wiosną, a iglaki w sierpniu czyli latem..."
                      To nie takie proste. A i użycie żelów na korzenie sadzonek zmienia
                      perspektywę.


                      "... Posadziłem już parę setek drzew w różnych miejscach..."
                      Brawo!

                      Deerzet sadził i nadzorował sadzenie już wielu milionów sadzonek w
                      dwóch województwach Polski - udatność 95-%.

                      "...Połowy tego juz nie ma. Kosiarze od trawy zniszczyli
                      znaczną ..."
                      Jest taki sposób - palikowanie. I zwierzę to powstrzyma, światłego
                      kosiarza [poinstruowanego] też - o zwierza w postaci kibola już
                      mniejsza.

                      "... Ale ja się nie daję, sadzę nadal..."
                      Otóż to, vel dokładnie [tak].

                      "... Twój post ..."
                      ?
                      Deerzet czasem pości.
                      :-)))
                      A czasem wpisuje cosik w forum ;-)

                      "... Przy okazji zrobiłem inspekcję (...) całość w ogóle nie
                      zauważa ,że ponad miesiąc nie padał deszcz. Zimą kołderka sprawia,
                      że grunt później zamarza co chroni korzenie przed wymarzaniem.
                      Natura sama z siebie ściółkuje, a rezultaty są fantastyczne...."

                      Z tą całością to ostrożnie, powtórzę.
                      Ewapotranspiracja terenów łąkowych jest większa, o dziwo, na korzyść
                      terenów bezroślinnych, mniej wody tracących. [ ===>>> transpiracja!
                      Ewapotranspiracja wskaźnikowa]

                      Płytkokorzeniącym się {Janu} przyglądał, acz chyba nie za długo,
                      choć nie wieloletnio; głębokokorzeniących się drzew czy spływu
                      podpowierzchniowego zapewne nie badał. Jest więc to
                      nadinterpretacja. Inaczej mówiąc wchmurachbłądzenie, choć jak zwykle
                      sympatyczne u entuzjastów zieloności.
                      Teraz popracować należałoby nad aparaturą obserwacyjną, jakisik
                      placyk objąć nadzorem, podglądem - potem generalizować [o placyku].


                      "... Bez nawożenia, bez podlewania, zielone życie aż kipi..."
                      Któż zaprzeczy.
                      O życiu fungicidae nie zapominajmy.
                      A poza tym procariota są tonażowo najliczniejsze.
                      Uważajmy też na Deinococcus radiodurans...


                      "... Nam wystarczy tylko zaakceptować taką przyrodę wkoło domu i od
                      razu zyskujemy ekonomicznie i ekologicznie.
                      Niestety głupota ludzka bywa bezgraniczna..."

                      Nauka nie zna entuzjazmu. Ani nienawiści do profanów i niedowiarków.
                      To jeno szkiełko i oko.
                      Acz - zielone ...
                      - uspokaja,
                      - rozwichrzenie klawiaturowe wygładza,
                      - interpunkcję wzorcuje,
                      kipsmajlinguje...

                      Niech Tobie, o {Janu}, będzie zielono.

                      I nie tylko Tobie
                      • janu5 Mam kontr argument doświadczalny. 09.05.09, 21:23
                        > Z tą całością to ostrożnie, powtórzę.
                        > Ewapotranspiracja terenów łąkowych jest większa, o dziwo, na korzyść
                        > terenów bezroślinnych, mniej wody tracących. [ ===>>> transpiracja!
                        >
                        > Ewapotranspiracja wskaźnikowa]

                        W szkole nas uczą,ze korzeń słuzy do pobieranie wody i rozpuszczonych w niej
                        soli mineralnych , a liście służą do fotosyntezy i wyparowywania wody. Tyle ,że
                        fakty mówią co innego. 1.Stosuje się odzywianie nawozem dolistnie
                        2.Są obszary na ziemi , gdzie wogóle nie pada a jest roślinność . . 3.Są okresy
                        ,że deszczu nie ma przez tygodnie ,ale za to wieczorem i rano zbiera się rosa na
                        trawie i liściach drzew i rośliny doskonale sobie radzą.
                        4.U mnie na balkonie poniżej podłogi wystaje mały daszek od balkonu sąsiada
                        piętro niżej. Tam nagromadziło się w jednym miejscu trochę piasku. Najpierw
                        osiedlił się tam mech potem jakaś trawka niewielka wyrosła, a od dwu lat
                        pojawiła się tam sadzonka brzozy. Balkon jest w południowym słoncu. Nie ingeruje
                        w ten obszar traktuje go jako ścisły rezerwat przyrody. Cały kwiecień i parę dni
                        w ogóle nie padało. Mam pare doniczek pustych na balkonie tzn z ziemią ale
                        chwilowo bez roslinności. Ziemia w tych doniczkach wyschła na kamień od góry do
                        dołu,a w moim rezerwacie niepodlewanym prażonym słońcem tętni życie brzoza
                        wypuściła dwa nowe listki !!! Co prawda najstarsze żdzibła trawki zaczęły
                        przysychać ale pojawiły się kwiatostany. O czym to świadczy , że one te rośliny
                        poprzez liście jakoś murza sobie wodę kombinować z atmosfery. Ruch wody nie
                        jest w jedną stronę ale w obie i to jest ten cud natury.
                        I co ty na to deerzet.Chyba nie będziesz polemizował z faktami.
                        Pozdrawiam
        • surmia Re: derzet poieram liście pod krzakami. 27.04.09, 14:26
          Zanik populacji ślimaków - ?!?!?!?

          Gdzież jest ta piękna kraina....
          • janu5 Zanik populacji slimaków ? 27.04.09, 14:37
            > Zanik populacji ślimaków - ?!?!?!?
            >
            > Gdzież jest ta piękna kraina....
            No taka jest prawda na przekoszonych trawnikach miejskich i spółdzielczych.
            Akurat tam gdzie ich obecnośc byłaby mile widziana ze względu na dokarmianie
            ptaków i jeży.
            Natomiast rozumiem twój ból. Sadzimy kwiaty pieknie kwitną a na drugi dzien już
            ich nie ma bo wlasnie są trawione przez slimaczki.
            Na ślimaczki polecem ślimakobranie. Ze swej działki slimaki po prostu
            wyzbieralismy cąłą rodzina, bo doszlo do tego ,że nawet truskawki znikały w
            całości lub części. Parę siatek powędrowało do lasu na karme dla innych zyjątek.
            • yoma Re: Zanik populacji slimaków ? 29.04.09, 18:05
              Nie martw się, wrócą :)
            • ignorant11 Na slimaki 08.05.09, 12:26
              Sława!

              Zamiast ucizliwego polowania czy chemicznego g...

              Znam zalecenie sciólkowania materiałem chropowatym...

              Np szlaka z pieca weglowego.

              Nie wiem,czy jest ona chemicznie nieszkodliwa, bo p[rzypisuje jej
              sie zawartosc metali ciezkich.
              Ale ile tych ciezkich tam jest?

              Zreszta watpie w ołow czy rtec...

              A cynk, miedx jest potrzebna, wiec pod kwiaty nadaje sie.

              W kazdym razie jest zuzel bardziej eko niz jakies g chemiczne
              antyslimakowe.


              UWAGA zuzel jest alkaliczny.

              Forum Słowiańskie
              gg 1728585
      • ignorant11 ?????????????? 05.05.09, 15:29
        deerzet napisał:

        >
        > */ Kopia natury - zaleca się nawozić kompostem przedzimowo i
        > przysypać/ przyorać/ przyglebogryzarkować - nie przysparza to
        potem
        > różnych kłopotów w stosowaniu innych nawozów mineralnych. Nie
        zaleca
        > się też przesadzać z ilością kompostu, raz na 2-3 lata.


        Sława!

        A gdzie Ci natura przekopuje kompost??????????

        Zobacz jak wyglada las...

        Trzyma próchnice na wierzchu i ja mineralizuje i nawozi drezwa.

        Ja nie przekopuje zostawiam na wierzchu.

        Jako sciólke zreszta nie robie kompostu.
        Liscie itp materiały zostawiam na wierzchu.

        Wyg;lada naturalnie i zapewia naturalne zimne kompostowanie i jescze
        chroni glebe.

        Równiez przed przesuszeniem. Bo ogranicza parowanie i wtrzyma wode
        opadowa.

        Forum Słowiańskie
        gg 1728585
        • deerzet Re: natura 06.05.09, 00:41
          "Przetrzymywanie" przez las ściółki na wirsycku jest rzadkością.
          Tylko w borach tak to widać, i to w borach, co ich skład gatunkowy
          człek niewprawny sztucznie jednogatunkowo, jednowiekowo kopiuje. Tam
          surowina latami nie rozkładająca się jest widziana przez {Ignoranta}.

          Wszędzie tam, gdzie las sam się zróżnicował, próchnica surowinowa
          typu "mor"
          jest niewidoczna.
          Bo właśnie do wiosny przyszłego roku ją naturalne procesy rozkładu
          zimą dość szybko rozkładają. Te resztki nieco przelegujące są wiosną
          następną ładnie mineralizowane, szczególnie w próchnicach
          typu 'moder' czy 'mull-moder'.

          No, może próchnica bagienna zaleguje nieco dłużej kilkaset lat się
          nie rozkładając.
          A znaleziska ludzi w nich napotkanych - nawet i kilka tysięcy lat
          mają:

          mathildasanthropologyblog.files.wordpress.com/2008/08/grauballe-man-2.jpg

          www.infomarker.ru/images/top10-8_bog_bodies.jpg

          Ale na bagnach roślin jakby mniej.

          D.
          • ignorant11 Re: natura??????????? 08.05.09, 12:20
            deerzet napisał:

            > "Przetrzymywanie" przez las ściółki na wirsycku jest rzadkością.

            Sława!

            Nie tylko w borach...

            A sa bory naturalne np górnoreglowe.

            Mozna spojrzec równiez na NATURALNE pierwotne buczyny karpackie czy
            pomorskie...

            Na dabrowy...

            Na grady...

            We wszystkich mamy sporo próchnicy i zawsze sciółke.

            Próchnica jak zuwazyłas w zaleznosci od składu w róznym czasie sie
            mineralizuje.


            Ale w lasach NIKT jej nie przekopuje.

            Ona naturalnie dyfunduje wgłab gleby.

            CZesci oraganiczne sa tez wciagane przez drobne zwierzeta np
            dzdzownice.

            A sciółke mamy zawsze nawet na łace.


            Co wiecej surowej próchnicy ani swiezego komostu nie nalezy
            zakopywac, bo wtedy przy braku powietrza zachodza niekorzystne
            procesy gnilne.


            Bo najkorzystniejszy rozkład jest przy dostepie POWIETRZA, bakterii,
            grzybów i drobnej fauny...

            Ja sciólkuje i rozkład masy organicznej mam zblizony do naturalnego.

            I to jest zdecydowanie najlepsze.

            Nadmiar składam na pryzmy, które tez przekładam z chrustem i
            gałeziami...

            Ale ostanio nie za bardzo mi sie chce.

            Nawet swieze gałezie układam pod krzewami.

            Forum Słowiańskie
            gg 1728585
            • deerzet bałbym się 08.05.09, 13:15
              Bałbym się stosowac metody wymyślane przez {Ignoranta}, np. z tą
              szlaką.
              Widać, że {I.} nie chce być ogrodnikiem, a naśladowcą przyrody.

              W sumie jestem zgodny z {I.}. że nas jest za dużo, że nie możemy
              nadążyć z wyżywianiem się tylko metodą wegańską.

              Ale trudno jest wysiewać rzodkiewkę na składowanych na grządkach
              gałęziach, na żywcem leżącym na grządkach kompoście, nawet tym
              zleżałym.
              Szybciej będzie miał na nich nasz {I.} tymotkę i perz, niż pomidor,
              ogórki i rzodkiewkę też.

              Podejrzewam, że {I.} tak swą metodą kompostując nie wyżyłby, że
              kupuje te inkryminowaną metodą hodowane warzywka i zboże,
              pali tytoń tak pędzony może,
              chmiel spija metodą bezściółkową także,
              i inne ziółka boże [uchowaj Boże!], może...
              ;-)

              Zdrowia życząc pozdrawia Szanownego {Ignoranta} idealistę

              deerzet
              • ignorant11 Re: bałbym się 10.05.09, 14:10


                deerzet napisał:

                > Bałbym się stosowac metody wymyślane przez {Ignoranta}, np. z tą
                > szlaką.
                > Widać, że {I.} nie chce być ogrodnikiem, a naśladowcą przyrody.

                No cos tym jest.

                Ja nie uprawiam warzyw ale raczej krzewy i drzezwa, wiec to zdaje
                egzamin.
                >
                > W sumie jestem zgodny z {I.}. że nas jest za dużo, że nie możemy
                > nadążyć z wyżywianiem się tylko metodą wegańską.

                No tak. Akurat tego nie pisałem ostatnio.., ale rzeczywiscie
                rolnictwo czy ogrodnictwo produkcyjne musi byc intensywne.

                >
                > Ale trudno jest wysiewać rzodkiewkę na składowanych na grządkach
                > gałęziach, na żywcem leżącym na grządkach kompoście, nawet tym
                > zleżałym.
                > Szybciej będzie miał na nich nasz {I.} tymotkę i perz, niż
                pomidor,
                > ogórki i rzodkiewkę też.

                Juz pisałem jak uprawiam ogród i do czego słuzy.
                >
                > Podejrzewam, że {I.} tak swą metodą kompostując nie wyżyłby, że
                > kupuje te inkryminowaną metodą hodowane warzywka i zboże,
                > pali tytoń tak pędzony może,
                > chmiel spija metodą bezściółkową także,
                > i inne ziółka boże [uchowaj Boże!], może...

                Jakos tak...

                Ale co masz na mysli "inne ziólka".

                Tych legalnych w Amsterdamie nie uzywam.

                > ;-)
                >
                > Zdrowia życząc pozdrawia Szanownego {Ignoranta} idealistę
                >
                > deerzet

                No nie idealista.

                Ale włąsnie pragmatyk.


                Ogród duzy mam daleko bo 40 m od zamieszkania.

                Zatem jakies warzywka odpadaja, zostaja drzewa i krzewy.

                I te wszystkie moje pomysły to raczej próba niezbankrutowania i nie
                zarobienia sie.


                A uzywam nawozów mineralnych rolniczych bo najtansze i Roundupu, bo
                i bezpieczny i bardzo praktyczny.

                A te sciółki to próba zatrzymania wody na skrajnie nieprzepuszcalnym
                podlozu.
            • wilczyca1953 Re: Ignorant11 09.05.09, 09:52
              Ty Ignorant pieprzysz już takie bajery ,że nawet w układzie Sagittariusa śmieją
              się z Ciebie.Właściwie co Ty jesz chłoptasiu?He,he,he
              • ignorant11 Re: Ignorant11 10.05.09, 14:22
                wilczyca1953 napisała:

                > Ty Ignorant pieprzysz już takie bajery ,że nawet w układzie
                Sagittariusa śmieją
                > się z Ciebie.Właściwie co Ty jesz chłoptasiu?He,he,he


                Sława!

                Gawiedx smiała i z Sokratesa tak jak Ty smiejesz sie nie rozumiejac
                mojego sokratejskiego nicku.
                :))

                Forum Słowiańskie
                gg 1728585
            • janu5 Zapomniałeś o dzikach 09.05.09, 21:05
              > Ale w lasach NIKT jej nie przekopuje.
              Dziki potrafią przez noc przekopać niezły kawałek. Poza tym sa jeszcze krety.
              Ale w jednym się wszyscy zgadzamy ściółkowanie jest powszechne w przyrodzie i
              pozwala na lepsz agospodarke wodną. Las wysciólkowany potrafi zmagazynowac
              więcej wody opadowej i mniej tracina skutek operacji słońca.
              • ignorant11 Re: Zapomniałeś o dzikach 10.05.09, 14:20
                janu5 napisał:

                > > Ale w lasach NIKT jej nie przekopuje.
                > Dziki potrafią przez noc przekopać niezły kawałek. Poza tym sa
                jeszcze krety.
                > Ale w jednym się wszyscy zgadzamy ściółkowanie jest powszechne w
                przyrodzie i
                > pozwala na lepsz agospodarke wodną. Las wysciólkowany potrafi
                zmagazynowac
                > więcej wody opadowej i mniej tracina skutek operacji słońca.


                Sława!

                No o faunie pisałem. jednak nie wszedzie wystepuja dziki i chyba nie
                kazdy las przeoruja.

                Ale tez zuwaz, ze przeoruja one pare centymetrów wiec raczej jak
                brona niz pług czy szpadel.

                I taka własnie metode opisywali Niemcy gospodarujacy na ciezkiej
                glinie. Oni siejac bronuja tylko gesiostupkami aby przykryc ziarno
                Po zniwach tna słome na sieczke i zostawiaja na polu. Teraz moga juz
                wjechac na pole w kazdej porze nawet po ulewnych deszczach.

                A glebsza melioracje zapewniaja im dzdzownice, które penetruja nawet
                na 2 m wgłab i wciagaja resztki roslin do norek.


                Ja oczywiscie co jakis czas przekopuje na dwa szpadle ten ił, aby
                pogłebic warstwe urodzajna. No i aby zmeliorowac.


                Forum Słowiańskie
                gg 1728585
    • floema Re: Nawożenie kompostem. 27.04.09, 20:44
      Bardzo dziękuję.Wszystko załapałam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka