eliot
05.04.06, 14:35
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3260706.html
Rosja to nadal trzeci świat
opr. lai 04-04-2006 , ostatnia aktualizacja 04-04-2006 20:46
Co jest najważniejsze dla Rosji? Otóż to, że w ostatnim czasie została
politycznie zniewolona. Jeśli chodzi o poziom wolności mierzony przez Freedom
House, Rosja w 2005 r. przeszła z grupy państw częściowo wolnych do grupy
państw niewolnych. Tak że teraz to już nie jest indywidualny pogląd tego czy
innego analityka. Teraz to beznamiętna konstatacja zapisana w ilościowych
wskaźnikach obliczonych według uniwersalnych metod stosowanych od lat ponad
30 wobec dwustu państw na świecie. Można dyskutować nad osobistymi odczuciami
obywateli - komuś jest za ciepło, komuś za zimno. Ale obiektywną
rzeczywistość pokazuje termometr - jesteśmy poniżej punktu zamarzania.
Każdy komponent indeksu wolności politycznej - demokratyczność wyborów,
niezależność sądownictwa, rządy prawa, rozwój społeczeństwa obywatelskiego,
niezależność środków przekazu, jakość rządzenia - w Rosji przez ostatnie lata
katastrofalnie się obniżył.
Gdzie jesteśmy?
W latach 90. i na początku obecnego dziesięciolecia zmiana jakości instytucji
politycznych w dwóch największych słowiańskich państwach - Rosja i Ukraina
były praktycznie identyczne, jeśli chodzi o kierunek i tempo rozwoju. Półtora
roku temu sytuacja się radykalnie zmieniła. Teraz wśród państw z gospodarką w
okresie przejściowym zajmujemy pozycje biegunowo różne: Ukraina stała się
rekordzistką, jeśli chodzi o zwiększanie wolności politycznej. Rosja -
czempionem, jeśli chodzi o ich likwidowanie. Nic więc dziwnego, że w naszych
stosunkach pojawiło się tyle problemów - że nasze państwa stały się
antypodami. (...)
Według wskaźników rozwoju politycznego Rosja nie ma nic wspólnego z
państwami "wielkiej ósemki", które zamierza gościć na szczycie w Sankt
Petersburgu. My i "grupa 7" istniejemy w różnych politycznych przestrzeniach.
Więcej - zmierzamy w przeciwnych kierunkach: "siódemka" pomimo swego bardzo
wysokiego poziomu nadal zwiększa wolność polityczną, Rosja na swoim bardzo
niskim poziomie wciąż je zmniejsza. Jeśli chodzi o indeks wolności
politycznej w latach 1991-2005, Rosja zajmuje czwarte miejsce wśród 193
państw. Razem z innymi kolegami w nieszczęściu wchodzi w skład
innej "ósemki" - Nepal, Białoruś, Tadżykistan, Gambia, Wyspy Salomona,
Zimbabwe, Wenezuela. Więc nie ma nic dziwnego w tym, że to, co się dzieje w
Rosji, nazwano "chorobą zimbabwijską" - chodzi o masową likwidację
najważniejszych instytucji politycznych, którą świat poznał w czasie rządów
dobrze znanego Roberta Mugabe.
Po co potrzebna jest wolność polityczna?
Wolność to nie luksus. To instrument, bez którego w państwie nie będzie ani
dobrobytu, ani bezpieczeństwa, ani szacunku, ani rozwoju.
Państwa wolne są bogatsze niż zniewolone przeciętnie o jeden rząd wielkości -
jedne mają 28, a te drugie 4 tys. dol. rocznie na mieszkańca. Gospodarka
wolnych krajów rozwija się szybciej - w ciągu ostatnich ponad 30lat
całkowicie wolne państwa podwoiły dochód na głowę mieszkańca, państwa
częściowo wolne - zwiększyły o 40 proc., zniewolone - zmniejszyły o 34 proc.
Bariery zniewolenia
Brak wolności buduje barierę nie do pokonania dla wzrostu gospodarczego,
socjalnego, bezpieczeństwa człowieka, kraju, państwa. Historia nie zna
przykładów państw całkowicie niewolnych (które nie są przy tym wyłącznie
eksporterami surowców energetycznych o ponadtrzymilionowej ludności), które
mógłby przekroczyć granicę dochodu narodowego na głowę odpowiednika 12 tys.
dol.
Państwa, które były w stanie to osiągnąć, albo już były wolne, albo stały się
takimi, jeszcze zanim zbliżyły się do tej granicy. Wśród nich - Hiszpania i
Portugalia, Grecja i Tajwan, Korea Południowa i Chile. Zaś te, które były lub
stały się zniewolone, nie były w stanie tej bariery przekroczyć. A te, które
były niewolne i bogate (z PKB wynoszącym ponad 12 tys. dol. na głowę), stały
się i biedne i niewolne. Przy czym stało się to nawet z eksporterami energii
pomimo wysokich cen na ropę. W Iranie i Wenezueli, w Arabii Saudyjskiej i
Iraku PKB na głowę jest dzisiaj niższy, niż był 30 lat temu - o 10, 30, 40,
80 proc.
Zniewolenie to społeczne cofanie się i ekonomiczna degradacja. To rozkład
instytucji państwa. To ryzyko nie sprowokowanej agresji przeciwko sąsiadom.
To prawdziwa agresja wobec własnego narodu.
Ideologia wojny
Co jest wspólne dla państw "naszej maleńkiej siódemki"? Co łączy tak różne
kraje jak Nepal i Białoruś, Tadżykistan i Wyspy Salomona, Wenezuelę czy
Zimbabwe? W istocie rzeczy tylko jedno. Czyli wojny domowe. Wypowiedziane i
niewypowiedziane. Jawne i niejawne. Zimne i gorące. Odbierające własność i
rozbijające społeczeństwo. Zsyłające do łagrów i likwidujące obywateli tylko
za to, że mają inne wyobrażenie o świecie, wierze, prawach, wolności i we
własnym kraju.
Nie przypadkiem piewcom propagandzistom tych reżimów tak się spodobało
słowo "wojna". Liczą na to, że wojny, które już trwają i dopiero się
zaczynają, przykryją wszystko - każde przestępstwo i każdą zbrodnię.
Potrzebne są im wojny - domowe i zewnętrzne - dlatego, że tylko w warunkach
wojny prowadzonej przeciwko wrogom wewnętrznym w imię "nienaruszalności
terytorium", w imię imperiów - które już stały się historią, "liberalnych",
energetycznych - można terroryzować ludzi.
Zniewolenie to wojna. Wojna korporacyjnego państwa przeciwko społeczeństwu
obywatelskiemu, państwu i narodowi. Zniewolenie potrzebne jest do rozniecania
nienawiści - społecznej, wewnętrznej, zewnętrznej. Przeciwko "oligarchom""
i "plutokratom", "pomarańczowym" i "demokratom", "jednobiegunowemu
światu", "światowym spiskom". Tylko za pomocą nienawiści, strachu i
selektywnego gwałtu można próbować utrzymać to, co dla nich jest najdroższe -
władzę.
Zniewolenie to monopol na władzę - polityczną, gospodarczą, informacyjną.
(...) To wyrzucenie poza nawias życia społecznego tematów, ludzi, firm,
ugrupowań. To prymitywizacja społecznego życia i archaizacja państwa. Rozkład
moralny i degradacja świadomości narodowej.
Polityka zniewolenia to polityka pauperyzacji ludności. Zacofania kraju.
Osłabienia państwa. Zniewolenie to ślepy zaułek historii. Droga do katastrofy
narodowej.
Wolność nie jest luksusem. To instrument. Najbardziej masowy, najpotężniejszy
i najbardziej efektywny. Dzisiaj Rosja nie jest wolnym krajem. Ale na pewno
jeszcze będzie. Tylko że to temat na zupełnie inną rozmowę.
Andriej Iłłarionow, były doradca do spraw ekonomicznych prezydenta Putina.