eliot
21.02.08, 15:46
W Rosji mamy apartheid społeczny
Rozmawiał Aleksandr Gogun2008-02-21, ostatnia aktualizacja 2008-02-
20 16:26
Przez osiem lat rządów Putina w Rosji dramatycznie wzrosła
przestępczość, liczba samobójstw, łapownictwo i nierówności
społeczne. Dysponując niebotycznymi dochodami ze sprzedaży surowców,
władza nawet nie złagodziła skutków najdotkliwszych plag
społecznych.
Fot. Archiwum
Prof. Jakow Giliński prawnik, autor ponad 350 prac naukowych,
kieruje Katedrą Prawa Karnego Państwowego Uniwersytetu im. Hercena w
Sankt Petersburgu, ekspert Instytutu Socjologii Rosyjskiej Akademii
Nauk, wykłada w petersburskim Instytucie Akademii Prokuratury
Generalnej Federacji Rosyjskiej. Członek Międzynarodowego
Stowarzyszenia SocjologicznegoAleksandr Gogun: Osiem lat temu
Władimir Putin doszedł do władzy, obiecując poprawę bezpieczeństwa
obywateli. Wywiązał się z tego?
Jakow Giliński: W latach 1994-98 poziom zarejestrowanych przestępstw
nie przekraczał rocznie 1700-1800 na 100 tys. obywateli. W 1999 r.
przekroczyliśmy granicę 2 tys. przestępstw. Dwa lata temu w całym
kraju zarejestrowaliśmy ponad 3,85 mln przestępstw - 2692 na każde
100 tys. Rosjan! Absolutny rekord w całej historii Rosji!
Z ciężkimi i szczególnie ciężkimi przestępstwami jest podobnie.
Początek trwającej dekady okazał się o wiele bardziej "zabójczy" niż
druga połowa lat 90., kiedy Rosją rządził Borys Jelcyn. Dziś
rejestrujemy 20 zabójstw na 100 tys. ludności. To tyle, ile mieliśmy
w najbardziej krwawym roku 1994. Obraz wypadnie jeszcze gorzej,
jeśli weźmiemy pod uwagę nie statystykę MSW, która nie obejmuje
ofiar zamachów terrorystycznych, zabójstw funkcjonariuszy milicji i
paru innych kategorii, lecz statystykę medyczną. W rzeczywistości
dziś w Rosji na 100 tys. mieszkańców przypada 30 zabójstw. Pod tym
względem zajmujemy trzecie miejsce na świecie po RPA i Kolumbii.
Jeszcze bardziej porażają dane dotyczące napadów rabunkowych.
Dziewięć lat temu mieliśmy ich 28 na 100 tys. mieszkańców. W 2006
r. - ponad 40! Podobnie jest z kradzieżami - dziesięć lat temu było
ich 83 na 100 tys. Rosjan. Przed dwoma laty - 249!
Jako człowiek badający działalność MSW, mogę dodać, że w ostatnich
latach coraz więcej przestępstw nie rejestruje się - to skutek
rosnącej korupcji. Obywatele coraz mniej dowierzają "organom" i
rzadziej zwracają się do nich ze skargami. Podejrzewam, że wzrost
przestępczości w czasach Putina jest jeszcze większy, niż mówi
oficjalna statystyka.
Media zapewniają, że bandytyzm został u nas pokonany, żyje się
spokojniej. Najsłynniejsi mafiosi z lat 90. albo zginęli, albo
siedzą, albo uciekli z kraju.
- Nie jest to takie jasne. Do prasy wyciekł "tajny referat" szefa
MSW Raszida Nurgalijewa, w którym jest mowa, że w końcu ub. roku w
Rosji działało 182 "worów w zakonie" (czyli najwyższych przywódców
społeczności kryminalnej). Działając za
pośrednictwem "smotriaszczych" (bandyta odpowiedzialny za miasto,
region czy więzienie), "dierżatelej obszczaka" (skarbników
nadzorujących wspólne bandyckie kasy), utrzymują sprawny system
alternatywnych organów władzy na poziomie regionów, miast, zakładów
karnych. Mafia pozostaje więc silną strukturą.
Najgroźniejsza jest jednak kryminalizacja państwowych służb. Kilka
lat temu pułkownik formacji zwalczającej przestępczość zorganizowaną
opowiedział mi: - Dziś już nie ma przestępczości zorganizowanej. Jej
miejsce zajęli gliniarze. Kto "kryszuje" (od "krysza" - dach, czyli
bandycki patronat za pieniądze) rynki, kioski, drobnych sprzedawców
narkotyków? Gliny! Niech pan spojrzy na ten kiosk. Co jakiś czas
podchodzi gliniarz i pobiera haracz. A tam, w domu naprzeciwko na
czwartym piętrze działa "toczka" ("punkt" - w tym wypadku sprzedaży
narkotyków). Jest pod kontrolą jednego z wydziałów milicji. Dziś
pod "kryszą" glin są wszystkie małe punkty handlowe, mały i średni
biznes. Bandyci nie mają tu czego szukać. A biznesmenom bardziej
odpowiada "krysza czerwona", czyli milicyjna, bo gliny mają większe
możliwości. Jakby co, to ich lufy są legalne, strzelać mogą
legalnie. Do tego szefowie firm ochroniarskich i sami ochroniarze to
dawni gliniarze. Dziś gliniarze cieszą się szacunkiem i wśród
bandytów. Do mnie może zadzwonić z Kriestow (słynny areszt w Sankt
Petersburgu) zek (więzień) i jeszcze się pochwali kolegom, że gadał
ze "swoim" gliną. Wcześniej za coś takiego od razu by go udusili.
Teraz wiedzą, że glina to taki sam jak oni bandyta, tylko
sprytniejszy.
Zapytałem, czy kasyna są też pod ich "kryszą"? - Za mali jesteśmy -
odpowiedział: - Kasyno "kryszuje" Federalna Służba Bezpieczeństwa
(FSB). Baronów narkotykowych ma pod opieką Komitet do Walki z
Obrotem Narkotykami (struktura rywalizująca z FSB).
Pułkownik miał rację. Wszędzie u nas kryminał zrasta się z władzą i
biznesem.
Rosyjskie kanały telewizyjne pokazują dziś spokojnych, pełnych wiary
w przyszłość, szczęśliwych ludzi. Czy Rosjanie faktycznie są dziś
szczęśliwi?
- Sondaże pokazują, że wielu Rosjan z wiarą spogląda w przyszłość.
Ale inne statystyki dowodzą, że w pewnych kręgach społecznych rośnie
rozpacz i poczucie beznadziei.
Zajmujemy jedno z pierwszych miejsc w świecie pod względem liczby
samobójstw. Nasz kraj pobił rekord w trudnym pod wieloma względami
1994 r. - ponad 40 udanych samobójstw na 100 tys. mieszkańców. Potem
przez kolejne dziesięć lat "walczyliśmy" o pierwsze miejsce z Litwą.
W 1998 r. mieliśmy 35,4 samobójstw na 100 tys. mieszkańców. W latach
2003-04 wskaźniki znowu podskoczyły do 38 i 39 samobójstw. W pewnym
sensie jesteśmy więc najbardziej nieszczęśliwym krajem na świecie.
Są jeszcze i powolne samobójstwa - narkomania, alkoholizm.
Statystyka mówi, że na skutek zatrucia alkoholem w 1999 r., czyli
przed objęciem władzy przez Putina, umarło u nas 20,5 osoby na 100
tys. obywateli. Dwa lata później już 28,5, w 2003 r. - 28,3. W
orędziu w 2005 r. Putin przyznał, że w Rosji tylko na skutek
zatrucia alkoholem umiera 40 tys. ludzi rocznie - głównie młodych
mężczyzn. Teraz ten wskaźnik zaczął spadać i w ub. roku alkoholem
zatruło się u nas śmiertelnie 20 tys. osób. Nawet jeśli ta
statystyka mówi prawdę, to i tak straty są potworne.
Naczelny lekarz sanitarny kraju Giennadij Oniszczenko twierdzi, że
mamy w Rosji 2,5 mln zarejestrowanych alkoholików, zaś przeciętny
Rosjanin rocznie wypija 15 litrów czystego spirytusu. To więcej niż
ktokolwiek inny na świecie. Tyle nie piliśmy nigdy w swej historii.
Niedawno niemiecka gazeta "Die Welt", opierając się na danych
głównych alkoholowych koncernów w naszym kraju, podała, że
statystyczny Rosjanin wypija rocznie 17 litrów czystego spirytusu.
Ale to nie jest realna liczba, bo nie wiemy, ile samogonu pędzi i
wypija nasza wieś.
Jaki jest stan zdrowia Rosjan?
- Zgodnie z przyjętymi na świecie standardami mamy epidemię
gruźlicy. W 1998 r. na tę chorobę zmarło 15,4, osiem lat temu -
20,6, przed dwoma laty - już 21 osób na każde 100 tys. Rosjan.
Szybko rozprzestrzenia się HIV i AIDS. Według najnowszych danych na
100 tys. obywateli przypada 220 nosicieli. To o 90 więcej niż w
początkach rządów Putina!
Nic dziwnego, że wskaźnik śmiertelności jest u nas bardzo wysoki,
porównywalny z krajami Afryki Centralnej i Wschodniej. W 1998 r.
zmarło 13,6 osób na każdy tysiąc Rosjan. Przed trzema laty - 16,4!
Średnio w świecie ten wskaźnik wynosi 9.
Rosjanie żyją krótko. 11 lat temu średnia długość życia mężczyzny
wynosiła 61 lat, w 2005 r. spadła do 59 lat. Teraz według
oficjalnych statystyk ponoć jest to znowu 61 lat. Przeciętny
Rosjanin żyje o dziesięć lat krócej niż Polak, o sześć lat mniej niż
Brazylijczyk, umiera o dwa lata wcześniej niż obywatel Indonezji.
Dlaczego jest tak źle, jeśli od dziewięciu lat mamy w Rosji
nieprzerwany wzrost gospodarczy?
Źródło: Gazeta Wyborcza
1 2 następne »
Wyślij