Dodaj do ulubionych

Magiczne ;)) baby w ciazy.

09.04.03, 17:38
Dopiero bedac w ostatnim etapie ciazy dowiedzialam się,
ze ciezarnym nie wolno sie sprzeciwiac, trzeba im
ustepowac miejsca w kolejkach i przepuszczac przy drzwiach,
bo jesli nie, to mozna sie narazic na pecha lub nieszczescie.
Zdarzylo mi sie, ze podchodzac do bankomatu wyprzedzil mnie
mlody mezczyzna w stylu juppi a bylam tuz tuz przy urzadzeniu,
wiec prawie sie wepchal. Niewygodnie mi już bylo stac, chodzilam
jak kaczka, wygladalam jak pokraka, zle sie czulam, ale nic mu nie
powiedzialam. W duchu tylko skomentowałam: madry glupiemu ustepuje
i pomyslalam o tym, ze ciezarnym sie powinno ustepowac. Po kilku
chwilach manipulacji przy klawiaturze pan mocno zdenerwowany oszedl
z niczym, jego karta nie chciala dzialac.

Taki niewinny przesad a jednak w moim przypadku sie sprawdzil.
A może to tylko zbieg okolicznosci? ;)) Co o tym myslicie?
Obserwuj wątek
    • anahella Re: Magiczne ;)) baby w ciazy. 10.04.03, 02:06
      ja slyszlam tak zawsze od "ciezarowek" - nie odmawiaj mi bo cie myszy obgryza:)
      Z tym przesadem to ja mialam tak. Zadzonila do mnie kolezanka (na imie miala
      D.) z prosba o zrobienie pewnej fuchy. Ksiazka do zlamania byla prosta, ale
      dosc obszerna, roboty duzo a czasu malo. Odmowilam. Pracowalam wtedy w gazecie
      codziennej: praca glownie w nocy, do tego remont w domu no i koszmarne upaly.
      Niby mialam to robic na spolke z inna kolezanka, ale mimo wszystko czasu bylo
      bardzo malo. Odmowilam. Nie wiedzialam ze ona byla w ciazy. Za kwadrans telefon
      od tej drugiej. Wyskoczyla na mnie z buzia, ze D. sie rozplakala, bo liczyla ze
      sie zgodze, a do tego jak mi nie wstyd odmawiac ciezarnej. Zrobilo mi sie
      glupio (no i pamietalam o przesadzie). Zlapalam za telefon i nie pytajac o cene
      powiedzilam ze po namysle i interwencji kolezanki zgadzam sie na robote.
      Oczywiscie ta za darmo nie byla. Pierwsza cena jaka uslyszlam zwalila mnie z
      nog, byla ze dwa razy wyzsza niz stawki z miasta. Ostro zabralysmy sie do
      roboty. Po tygodniu (moze ciut wiecej) oddalysmy zlamana ksiaze (lamac to
      znaczy projektowac strony). Robota byla ciezka, zasuwalysmy dniami i nocami na
      zmiane, do tego bylo kupe ilustracji do wmontowania, i byly to najochydniejsze
      ilustracje na swiecie (zdjecia narzadow wewnetrznych czlowieka, bo to byla
      pozycja anatomiczna). Przyszlo do wyplaty. Okazalo sie ze D. byla zadowolona z
      naszej roboty tak, ze podniosla nam stawke za strone!. Do tego zleceniodawca
      okazal sie drukarz z innego kraju - w Polsce nie prowadzil bezposrednich
      interesow, D. byla tylko grzecznosciowym posrednikiem wiec hulaj dusza -
      fiskusa nie ma. Zatem suma ktora miala byc na poczatku i tak niemala jeszcze
      urosla. Dzieki temu wyremontowalam sobie kuchnie. Ja mialam kuchnie i
      satysfakcje a D. urodzila niedlugo po tym zdrowe dziecko. Ciesze sie ze jej
      pomoglam, ale nadal mi troche glupio ze w pierwszej chwili jej odmowilam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka