Dodaj do ulubionych

Międzynarodowa Konferencja Naukowa

10.10.06, 09:14
"Mit i rzeczywistość zbójnictwa na pograniczu polsko-słowackim w historii,
literaturze i kulturze".

18 października rozpocznie się w Krakowie, a potem przeniesie się na Podhale -
do Bukowiny Tatrzańskiej - Międzynarodowa Konferencja Naukowa pod
hasłem "Mit i rzeczywistość zbójnictwa na pograniczu polsko-słowackim w
historii, literaturze i kulturze".

oraz

I Zlot Braci Zbójnickiej

reprezentowanej przez ponad 100-osobowe już grono osób pasowanych na
Honorowych Zbójników podczas Sabałowych Bajań. Są to regionaliści,
społecznicy, twórcy, ludzie nauki - cała zbójnicka starszyzna, to wszak
wielki potencjał i aż się prosi, by w tym gronie urządzić burzę mózgów wokół
ważnych dla regionu spraw, by głos Honorowych Zbójników był słyszalny.

Wespół z Uniwersytetem Jagiellońskim, Bukowiańskim Centrum Kultury,
Euroregionem "Tatry", Podhalańskim Towarzystwem Przyjaciół Nauk oraz
nowotarskim Odziałem Polskiego Towarzystwa Historycznego organizują ją
Podhalańska Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa oraz Słowacka Biblioteka
Narodowa. To duże, niebanalne i ciekawe przedsięwzięcie doszło do skutku w
jubileuszowym roku 40-lecia Sabałowych Bajań, dzięki unijnym środkom
pozyskanym w ramach programu Interreg III A Polska-Słowacja.

Jest też kontynuacją cyklu przed dwoma laty ambitnie rozpoczętego
konferencją "Góry i góralszczyzna w dziejach i kulturze pogranicza polsko-
słowackiego".

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=12145540&a=12145540
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=9865991&a=30568598
Główny sprawca konferencji (zarazem mianowany na niegdysiejszych Bajaniach
Honorowy Zbójnik) prof. Stanisław Hodorowicz, rektor PPWSZ, zapowiada udział
międzynarodowego grona specjalistów "z branży", a nawet z kilku branż.
Zbójnictwo i jego osadzenie w literaturze, kulturze, sztukach plastycznych,
ludowej obyczajowości to bowiem temat rzeka. Frapujący i żywotny.

Sam się dowiem pewnych rzeczy - wyraża nadzieję prof. Hodorowicz. -
Chciałbym np. usłyszeć, dlaczego tak się dzieje, że na Słowacji Janosik jest
bohaterem narodowym. Część historyków patrzy na zjawisko zbójnictwa przez
pryzmat mitu i literatury, natomiast dla części zbójnictwo to zbójectwo,
czyli bandytyzm. A można też spojrzeć na to przez pryzmat pojęcia wolności i
ruchów wyzwoleńczych, tendencji do "równania świata". Zbójnictwo pojawiło się
przecież w okresie natężenia ruchów narodowo-wyzwoleńczych. Chodzi o to, by
na konferencji doszło do konfrontacji różnych punktów widzenia. Marzy mi się
odniesienie do czasów nam współczesnych, do postaci z II wojny światowej i
ruchu "Solidarności".

Dążenie do "ślebody" to również ów pierwiastek niepokorności w ludziach,
którzy jakieś normy prawne starali się rozsadzić i mieli wolę zmieniania
świata. Warto się zastanowić, czemu postać Janosika zyskała taki poklask -
czy był to wpływ młodopolskiego zachwytu góralszczyzną, czy też inne względy
o tym decydowały. Rzecz w tym, by poza nazwą "zbójnictwa" była w ludziach
świadomość postawy i symboliki, która się za tym kryła i urzekała: odwagi,
dobra, poczucia wspólnoty, męskiej przyjaźni, dążenia ku ślebodzie.

Osobne zagadnienie to cała otoczka kulturowa - próba odpowiedzi na pytanie,
jak zbójnictwo i jego mit wpłynęły na strój, obyczaj, mentalność. (ASZ)



Obserwuj wątek
    • ciupazka Re: Międzynarodowa Konferencja Naukowa 10.10.06, 09:24
      O zbójowaniu, o zbójnikach tyz tu było, do wierchu, niek przed konferencjom
      cytajom, bajako.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=8082233&a=8082233
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=45212987&a=46470834
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=7382977&a=14970593
      • Gość: Ciupazka Re: Międzynarodowa Konferencja Naukowa IP: *.it-net.pl 11.10.06, 09:33
        Juz dzisiok z samego rania telefon, cy jade, hehe. Mocie program w detalak
        to podojcie organizatorzy. W kozdym razie z UMCS-u sie ku Wom bierom z
        referatami.
        • ciupazka Re: Międzynarodowa Konferencja Naukowa 14.10.06, 08:59
          Do wierchu, bo jedziemy!!! Do udzynio Podhalanie Krajanie!
          Narazie ino telo.
          • ciupazka Re: Międzynarodowa Konf. Naukowa "Zbóje" 15.10.06, 13:51
            Coby sie nie powtarzać zacytuje tu wątki związane ze zbójowaniem i
            zwykami ,śpiywki zbójeckie, ftore juz były przez mnie cytowane na F. N.Sącz:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=131&w=24723142&a=24723646
            • ciupazka Re: Międzynarodowa Konf. Naukowa "Zbóje" 15.10.06, 13:56
              I jeszcze do tematu wątek o zbójowaniu Rojbera-Szwagera i inksyk amatorów
              kwaśnyk jabłek na Forum Zakopane:

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=8082233&a=29390951
              • ciupazka Re: 10 przykozoń Zbójów 15.10.06, 14:01
                10 PRZYKOZOŃ ZBÓJÓW

                1. Jom jest twój las, cobyś po mnie chodzieł, ka ci sie fce.

                2. Nie bees wołoł leśnicego nadaremno, ba go zaroz śrutym po kolanak.

                3. Pamiyntoj se cobyś nigda przez dźwierze dó domu nie prziseł.

                4. Nie pożądoj ani scygła, ani wilgi, ani mysikrólika z cudzego lasa, ba ino
                to, co sie na plecy biere.

                5. Rabsicuj, ale tak, coby cie nie chycili.

                6. Na swoim nabij - na cudzym zabij.

                7. W cudzym lesie strzelić - w chałupie sie dzielić.

                8. Z chałupiny w worcek ziarno - do chałupy z tęgom sarnom.

                9. Nie tego źwiyrz, co go licy - ino tego, komu kwicy.

                10.Telo baba, co i źwierz - ino, ka trza, dobrze mierz.

                • ciupazka Re: Pociórek Zbójów 15.10.06, 14:04
                  "Zbójnicki Pociórek".....

                  Wstołek ku raniu, kiyrpcek wzuł'
                  Opaskiem jek sie ścisnon w pół,
                  Pistolce dwa zatknyłek se na skroś,
                  W torbek wzion syr, ciupazke w gorzć.

                  Janiele Bozy, strózu mój,
                  Kie jesce śpis, to obudź sie,
                  Bo piyrsy roz dzisiok idem na zbój.
                  I trza dziś bars strózować mnie.

                  W zogródku piyrsy zapioł kur,
                  Z obrozka pojrzoł Świynty Jur,
                  Jakby mi coś pedzieć woznego fcioł...
                  Ón przecie to rzemiosło zno!

                  Janiele Bozy, strózu mój,
                  Kie jesce śpis, to obudź sie,
                  Bo piyrsy roz dzisiok idem na zbój,
                  I trza dziś bars strózować mnie.

                  Jagnusek jek przycis do warg,
                  Nie suchom mojyj matki skarg;
                  " Kie chłopce mój bieres sie za tyn zwyk,
                  To skóńcys jak ociec i stryk".

                  Janiele Bozy , strózu mój,
                  Kie jesce śpis, to obudź sie,
                  Bo piyrsy roz dzisiok idem na zbój,
                  I trza dziś bars strózować mnie.

                  autor: Z. Barglik w: " Na zbójnickom nute"

                  Piykny on do cudu, hale piyknie sie tyz modlył fraszkopisarz, "zbój"
                  Sztaudynger

                  Modlitwa zbójnika

                  Boże, bądź ślepy i głuchy,
                  Idę do ładnej dziewuchy.
                  (Sztaudynger)

                  • ciupazka " Dziesiyńcioro Bozego przykozanio zbójnickego" 15.10.06, 15:02
                    Oryginalna wersja Zdzisława Barglika:

                    Pedo Pon Bóg Twój - boc se, ze za zbój
                    Mozno nawet wisieć, choć bez niego cni sie!

                    1. Nie bees mioł bogów cudzyk przede mnom
                    Próc harnasia swojego,
                    A jakobyś mnie suchoł,
                    Suchoł bees jego!

                    2. Nie bees broł imiynia Boga nadaremno -
                    Bo suchanie jojcenio nie jest rzec przyjymno!
                    Siedzi Ponbóg, gro w karty, dobiyro do ocka,
                    A tu ftosi holofi, ni mo casu pockać!
                    A poźryj ze se w Biblijom, ty durny śturmoku,
                    Ponbóg teroz mo weekend, a dejze Mu spokój.

                    3. Bees dziyj Świynty świyńcił -
                    Nawet kie ni mos chynci!
                    I choć by cie skryncało bez Dziyj Świynty cały,
                    A orawskie barany same w rynce sie pchały
                    Lebo bank sie otworzył... ty siedzis za stołym,
                    Zres co mos a nie odrywos kufy od gorzoły.

                    4. Ccij ojca i matke swojom -
                    Za to, ze ci rzyć łojom!
                    Fto nie sucho ojca, matki - tyn sucho psiyj skóry,
                    Cekajo go hereśty i siubienic snóry.

                    5. Nie zabijoj...nigda...bez potrzeby!
                    Zwoz na to, wiela dzisiok mordyngi z pogrzebym.
                    I nie nastaj po próźnicy na bliźniego kości,
                    A niek se beskurcyjo zdycho ze starości.
                    Cheba, ze juz jynteres, to wte nie znos łaski,
                    Uzywajęcy pistolca, noza cy ciupaski.

                    6. Nie cudzołóz!
                    Bo kie ci sie jako widzi,
                    W swój barłóg jom przełóz.
                    A choćby nie kciała, zadryj jyj spodnice,
                    I zrób swoje jakuratnie, jaze bedzie kwiceć.
                    A kie zacnies na wiecór, a skóńcys nad raniym,
                    Pewnie ji sie uwidzi zbójnickie kochanie.

                    7. Nie kradnij - fto kradnie
                    W piekle siedzi na dnie!
                    Bo kradzynio zakozoł Bóg,
                    Lo powodów trzók:

                    Po piyrse:
                    Własność to rzec świento
                    Kie cie ziandar góni, a depce po pientak.

                    Po drugie:
                    Barz świente tego mienie,
                    Có nic ni mo na kradzenie.

                    Po trzecie:
                    Jako pedo abecadło zbójnickiej nauki,
                    Zbójnik nigda nie kradnie, ba chodzo za buki!

                    8. Nie dawaj fałsywego swiadectwa
                    Baprociw bliźniemu swymu -
                    Ba go ukatrup
                    Po hunorowymu!
                    A miyj przy tym uwazowanie,
                    Na pionte przykozanie.

                    9. Nie pożondoj zieny bliźniego swojego,
                    Kie jest brzyćko, abo... kie sie bois jego!
                    A kie sonsiadka śwarno, a ty stracha ni mos,
                    Za jyj cornom owiecke od razu sie imos.

                    10. Ani zodnyj rzecy ftoro jego jest -
                    Ba kie ci sie widzi,
                    To jom wartko bier!

                    A boc na to, ze
                    Bóg jest syndziom sprawiedliwym,
                    A lo zbójników litościwym -
                    I cy ik korze, cy nie korze
                    To sie okoze.
                    Jamynt.

                    Nei myślem, ze przy tyk konferyncyji niek ze Zdzisław Barglik ze Skawy
                    zaistnieje w sieci i jego ksiązecka: "Na zbójnickom nute" z wiersyckami we
                    świat syroki tyz poleci. Autor z północnego krańca Podhala (ur.1949),
                    wychowany w góralskiej rodzinie, pote posed do "skół"(AGH) i z dalyka pise
                    podśpiywujęcy gwarom piyknom do cudu, hale troske inksom od zokopiańskiej,
                    białczańskiej, nowotarskiej a nawet rabiańskiej, hale piyknie oddaje
                    mentalność góroli i specyfike całego Podhala. To słowo wstępne ujka mojego
                    Jaśka Guta Mostowego, ej Boze, straśnie teroz chorego. Barz piyknie dziękujemy
                    Mu za to i zycymy zdrowio.




      • Gość: ciupazka Re: Międzynarodowa Konferencja Naukowa IP: *.it-net.pl 15.10.06, 19:08
        O Janosiku naukowo:

        www.zwoje-scrolls.com/zwoje44/text15p.htm
        • Gość: Ciupazka Re: Międzynarodowa Konf. Naukowa ..Janosik IP: *.it-net.pl 15.10.06, 19:16
          Juraj Janosik był Słowakiem, urodził się w Terchovej w Małej Fatrze
          (kilkadziesiąt km na zachód od Tatr) i na tamtym terenie zbójował. Został
          stracony w wieku 26 lat w Liptowskim Mikulaszu.
          W poznawaniu Tatr odegrali osławieni zbójnicy tatrzańscy. Wśród ludzi
          pokutuje przekonanie, że znali oni świetnie góry. Jednak ze względnu na to, że
          mieszkali oni wysoko w górach, zwykle w pobliżu przełęczy (żeby w razie
          potrzeby szybko uciec do innej doliny) ich znajomość ograniczona była raczej do
          małego rejonu. Nie interesowały ich szczyty górskie, byli poza tym mniej liczni
          niż pasterze i ze zrozumiałych względów nie dzielili się swoją wiedzą z
          wędrowcami tatrzańskimi. Należy w tym miejscu wspomnieć o słynnym Janosiku,
          którego działalność jest mylnie łączona z Tatrami i polskim pochodzeniem. Juraj
          Janosik był Słowakiem.

          W programie konferencji przewidziane jest zwiedzanie tras wędrówek polskich i
          słowackich zbójnikow.
          • ciupazka Re: "O Panu Jezusie I Zbojnikach" 15.10.06, 19:39
            W "Na Skalnym Podhalu" (autor - Kazimerz Przerwa Tetmajer):

            monika.univ.gda.pl/~literat/podhal/0041.htm
            "Zbójecko chałupa":

            monika.univ.gda.pl/~literat/podhal/0003.htm
            • ciupazka Re: "Corni chłopcy" 15.10.06, 19:50
              Wspominki... o nik..

              raven.tatrynet.pl/cgi-bin/tp/wza.pl?rok=04&nr=tp14&dzial=07&nazwa_a=07a47n1404.html
              • ciupazka Re: "Corni chłopcy" 15.10.06, 20:06
                Zbójnictwo



                Zbójnicy tworzą najbardziej romantyczny rozdział tradycji Podhala. Wprawdzie
                wiele historii zbójnickich rozegrało się tylko w ludowej wyobraźni, jednak
                zbójnicy istnieli i zbójowali naprawdę.

                Według tradycji nie mieli oni nic wspólnego z rozbójnikami, nie zajmowali się
                bowiem rozbojem, a nawet się nim brzydzili, zabijali jedynie w obronie własnej
                i przestrzegali kodeksu zbójnickiego. Można powiedzieć, że XVII i XVIII
                stulecie to złoty wiek zbójnictwa podhalańskiego, które stało się ludowym
                sposobem na "ulepszanie świata".

                Do zbójników przystawało jednak wielu dezerterów i zwykłych bandytów. Ci nie
                tylko zabierali bogatym i rozdawali biednym, ale też robili wypady na wieś po
                żywność i pieniądze, albo grasowali po halach, rekwirując bacom ser i mleko.
                I chyba należy zgodzić się z tezą, że to literaci wyidealizowali zbójników,
                których w rzeczywistości ścigało prawo i tępili okradani gazdowie.

                O zbójnickich skarbach krążyły legendy - jeszcze do niedawna po lasach i
                jaskiniach szukano zakopanych pieniędzy. Zbójnicy, zgodnie ze swoim kodeksem,
                zakopywali je wspólnie i tylko tak mieli prawo odzyskać. Kto próbował odkopać
                skarb na własną rękę, narażał się na wielkie niebezpieczeństwo,
                gdyż "zaprzysiężone" pieniądze miały w sobie "moc zemsty".
                Znaczna część górali uwielbiała swoich chłopców "skaczących poza buczki"
                (skoczyć poza buczki = zostać zbójnikiem) i utrwalano w tradycji obraz zbójnika
                jako człowieka odważnego, zręcznego, silnego, roztropnego, pobożnego i
                cnotliwego - istnego herosa Tatr. Ale "honorni" nie mieli łatwego życia, bo za
                zbójowanie groziła kara śmierci przez powieszenie "za poślednie ziobro",
                stryczek lub topór, a w najlepszym wypadku dożywotnie więzienie.

                Tym, kim dla Robin Hooda był szeryf z Nottingham, dla tatrzańskich zbójników
                byli harnicy - ludzie specjalnie wynajmowani do ich ścigania. Rekrutowali się
                oni z zawodowych żołnierzy, a często spośród zabijaków, wykolejeńców. Polowali
                na zbójników, licząc zarówno na oficjalną zapłatę, jak i na zdobycie zbójeckich
                skarbów. Kiedy schwytali żywego zbójnika, odstawiali go do najbliższego
                starosty, a gdy trafił im się martwy - dostarczali tylko jego uciętą głowę.
                Złapany przez zbójników harnik kończył nie lepiej - wieszano go na drzewie, bez
                prawa do pochówku. Góralskie dziewczęta kochały się zarówno w zbójnikach, jak i
                harnikach, a porzucane przez jednych, szukały zemsty u antagonistów.

                Zbójnicy, a zwłaszcza harnasie stanowili swego rodzaju elitę wśród
                podhalańskich chłopów i trzeba przyznać, że do góralskiej mody wnieśli szyk i
                elegancję stroju: na głowie kołpak z rzemienia ozdobiony gałązką lub dukatami,
                koszula zielona z szerokimi rękawami, serdak, cucha, szeroki pas z kilkoma
                kieszeniami i pochwami na pistolce albo ciupagi, na tyłku portki bogato
                haftowane (dowódca nosił czerwone, inni - białe), na nogach ciżemki lub
                kierpce, w ręku strzelba.

                Bezsprzecznie największą zbójecką sławę zdobył Janosik, który naprawdę nazywał
                się Juraj Janoąik i pochodził z Terchowej na Słowacji. Podobno we wczesnej
                młodości kształcił się na księdza, potem walczył z Rakoczym przeciwko
                Habsburgom. Działał tylko przez dwa lata, głównie na Orawie i Liptowie.
                Powieszono go za poślednie ziobro w wieku 25 lat 16 marca 1713 r. w Liptowskim
                Mikulaszu. Dziś znajduje się tam m.in. muzeum poświęcone Janosikowi.

                Ludzie powiadali, że w Tatrach zbójowała także jedna kobieta, niejaka Marysia
                od Sobczaków, którą zwano Jano Cycorzyty. Chodziła ze zbójnikami, ubrana w
                męski strój, a włosy miała do pasa.

    • dialektolog Re: Międzynarodowa Konferencja Naukowa 17.10.06, 17:24
      ciupazka napisała:

      > "Mit i rzeczywistość zbójnictwa na pograniczu polsko-słowackim w historii,
      > literaturze i kulturze".
      >
      > 18 października rozpocznie się w Krakowie, a potem przeniesie się na Podhale -
      > do Bukowiny Tatrzańskiej - Międzynarodowa Konferencja Naukowa pod
      > hasłem "Mit i rzeczywistość zbójnictwa na pograniczu polsko-słowackim w
      > historii, literaturze i kulturze".

      Nedy jadem, ale referat będę miał o zbójniku żywieckim Proćpaku vel Kroćpoku.
      • Gość: Ciupazka Re: Międzynarodowa Konferencja Naukowa IP: *.it-net.pl 17.10.06, 18:34
        Nydyć to sie moze uwidzimy...Nos tyz pore osób jedzie! Wożniejse bee
        zbójowanie nasyk nowyk, mianowanyk, przednik zbójów. Ciekawość ka hinom? Za
        cym? Moze no konto UE, hehe coby wesprzeć grajcarami Euroregion Tatry. Do
        uwidzynio!
        Telo.Pozdr.
        • Gość: Ciupazka Re: Międzynarodowa Konferencja Naukowa IP: *.it-net.pl 17.10.06, 20:58
          Godos Proćpak z Beskidu Żywieckiwgo? Nydyć tu go tyz momy:

          www.mladahora.ptt.org.pl/hora.htm
          • ciupazka Re: Międz.Konf. Naukowa - "Zbójnictwo" 17.10.06, 21:03
            Ludowe przyśpiewki, m.in. zbójnickie:

            stud.wsi.edu.pl/~sikupczr/zywiec/wypiszpiesni.php4?p=1
            • ciupazka Re: Międz.Konf. Naukowa - "Zbójnictwo" 17.10.06, 21:34
              Zbójnictwo
              W terenach górskich częste są problemy zarówno z dostępem do dobrej ziemi, a
              często i do wody. Te trudności w zdobywaniu środków do życia, a także obecność
              szlaków handlowych i stosunkowo bogatej ludności po południowej stronie
              Beskidów sprawiała, ze od wiek wieków miejscowi górale trudnili się zbójectwem.

              Zbójnicy bywali zwykłymi góralami zamieszkującymi często wsie wyrębowe, często
              trudnili się tym procederem Wołosi. Znajomość terenu jakiej nabywali pasterze
              oraz ich częsta nieobecność we wsiach sprawiały, że mogli zająć się takimi
              czynami bez ściągania na siebie podejrzeń. Należy także pamiętać, że zwykle
              zbójnicy nie atakują swoich sąsiadów, lecz wyprawiają się na wyprawy z
              towarzyszami w tereny nieco odległe, lecz obce. Można to prosto wyjaśnić
              pamiętając, że niemożliwe jest przetrwanie zimy w górach bez posiadania
              wsparcia w postaci noclegu w chałupie. Tym samym trudnienie się zbójnictwem
              możliwe jest wyłącznie w miesiącach niezimowych i nie może dotyczyć ludzi od
              których zależy przeżycie zbójnika. Miejscowościami z których wywodzili się
              zwykle zbójnicy były wsie zarębowe. Jak donosi kronika parafialna ks. Fr.
              Augustina, żywieckiego proboszcza, głównymi gniazdami zbójnictwa na tych
              terenach były wsie: Milówka i Kamesznica. Zbójnicy organizowali się w bandy
              zwane kompaniami lub familiami, często wiązali się przysięgą, której
              nieprzestrzeganie wiązało się z zemstą towarzyszy.

              Wybitnym zbójnikiem był Sebastian Bury, o którym Komoniecki w "Dziejopisie
              Żywieckim" napisał: [...] hetman nad zbójcami, z towarzystwem swoim w żywieckim
              państwie i indziej grasował, mając kompaniję, która z chorągwią, za nim
              chodziła". Burego wraz z towarzyszami schwytano w 1630 r., osądzono na śmierć,
              i powieszono na haku, co było wielkim honorem dla zbójnika: "Tedy tych zbójców
              siedmi osądzono, a Burego jako hetmana na hak. Którego na placu, gdy ciągniono
              na hak żywo, tak mówił: Wio Bury do góry".

              Poczet zbójników żywieckich i beskidzkich mieści wiele interesujących i
              niebanalnych postaci. W XVIII w. w Beskidzie Śląskim i na Żywiecczyźnie
              grasowali hetmani zbójniccy Klimczakowie, wywodzący się z Żywiecczyzny Jan,
              Wojciech i Mateusz. Wielokrotnie napadali państwo bielskie a nawet na sam
              Żywiec w 1695 r. Niespokojne jednak czasy potopu szwedzkiego sprzyjały
              zaskakującym obrotom spraw. Podczas najazdu szwedzkiego wielu ze zbójników
              chwyciło za broń i czynnie włączyło się do walki z Szwedami zwłaszcza, że i
              okazja do wzbogacenia się była niemała. W latach 1685-1686 trzy kompanie
              zbójeckie posiadały glejty pozwalające im na swobodne poruszanie się w terenie,
              a król Jan Kazimierz w oddzielnym piśmie polecił staroście żywieckiemu opiekę
              nad sześcioma szczególnie zasłużonymi zbójnikami w tym nad Janem Klimczakiem,
              któremu darował winy zbójnickie, co było zdarzeniem z pewnością niezwykłym, za
              pomoc udzieloną oddziałowi królewskiemu Stefana Bidzińskiego na Żywiecczyźnie.

              Wojciecha Klimczaka schwytanego w 1695 r. i "egzekwowano na haku jako hetmana
              zawiesiwszy", Mateusz zaś osaczony przy napadzie na Łodygowice i zmuszony do
              wycofania się na teren państwa bielskiego został schwytany w Mikuszowicach w
              1697 r. i stracony na Krzemionkach w Krakowie.

              Obok wielu innych niechlubną sławę zyskał Martyna Portasza i jego kompania,
              który w 1689 r. "z bratem swoim, a pachołkami dwudziestupięcioma po Żywieckim
              Państwie i inszych okolicznych państwach zbójstwem swym bardzo grasował,
              plebanie, dwory szlacheckie rabował". W celu złapania bandy wysłano wojska z
              Krakowa i w końcu schwytano go na łące nazwanej Srobite w Kolebie i "na Grojcu
              przez kata Jędrka Krakowskiego stracono. Naprzód mu pasy dwa na plecach udarto
              i dwie ręce ucięto a na ostatku żywo na haku jako hetmana zawieszono."

              W XVIII w. wsławiła się banda Proćpaka (nazywał się naprawdę Jerzy Fiedor) z
              Kamesznicy ostatniego wielkiego zbójnika na Żywiecczyźnie. Na zbójecki szlak
              Proćpak trafił za sprawa kłusownictwa, za które został skazany na więzienie w
              Wiśniczu, skąd po pół roku uciekł. Przedostawszy się w rodzinne strony
              założył "familię" złożoną z 200 dezerterów z wojska austriackiego.
              Ze "zbójeckich piwnic" czyli jaskiń na Baraniej Górze urządzał wyprawy na
              Śląsk, Orawę, a nawet na Węgry. Według ludowych podań z Kamesznicy, skąd
              pochodził Proćpak, w czasie złej pogody, zbójnicy skracali sobie czas, orząc
              leśne polany radłem, do którego się sami zaprzęgali. Takie "zbójnickie zagony"
              dochowały się podobno w lesie przy drodze ze szczytu Baraniej Góry na Halę
              Baranią.

              W kompanii Proćpaka grasowali także śląscy zbójnicy, Janek Kulik z Ustronia,
              Janek Gonioł i Maciej Hajdys z Wisły. Zdradzony przez niewierną kochankę
              Proćpak został schwytany a wraz z nim jego towarzysze. Słowa pieśni "O Zbóju
              Procpoku" przedstawiaja rzecz tak:

              "Śćtyry lata go szukali mało po proźżnicy
              A go naszli u baby we wsi w Kamesznicy"

              A potem jak mówi "Pieśń o Standrechcie", czyli o sądzie doraźnym:

              "Sprowadzili całą zgraję inkwizytorów kutych
              Do Kameśnic, miejsca złoczyńczego, sutych;
              Trzy szubienice w kwadrat złożone stały"

              Złapani zbójnicy nie mogli liczyć na litość. Jako wichrzycieli karano ich
              szczególnie okrutnie, zaś wieszanie za poślednie (ostatnie) żebro należało do
              lżejszych kar zarezerwowanych wyłącznie dla hetmanów zbójeckich. Znany jest
              wypadek wykonania egzekucji na zbójniku poprzez pokaleczenie go na całym ciele
              i zaszyciu w rulonie ze świeżej skóry bydlęcej. Zmarł on po kilku dniach
              zjedzony żywcem przez robactwo.

              www.centrumlotto.pl/wiki/?title=Beskid_Żywiecki#Zb.C3.B3jnictwo
              • Gość: Ciupazka Re: Międz.Konf. Naukowa - "Zbójnictwo" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 14:57
                Hehe, jeśteśmy w Zakopanem, SKĄD SERDECZNIE POZDRAWIAM FORUMOWICZÓW! Hej,
                gory moje góry i górecki.... Konferencja, konferencja, hale o niej pote...
                Telo. Pozdr. Pogoda do cudu piykno, ciepło, jutro referaty , odczyty, i
                pilne słuchanie, w sobote polskim ślakiem Janosika i zlot zbojów
                wspołczesnych na Bukowinie, a w niedziele ślakiem Janosika na Słowacji. Hej
                Hej, ide w las, piórko mi sie migoce, hej ide w las, dudni ziemia ka kroce,
                ka wywine ciupazeckom, krew cyrwonom wytoce, heeeeej!
                • Gość: Ciupazka Re: Międz.Konf. Naukowa - "Zbójnictwo" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.06, 16:48
                  Seł se roz zbojnicek,zbojnickim chjodnickiem.
                  A śmierzć z kosom ostrom, sła se za zojnickiem.

                  Śtuderuje zbojnik :ni ma stracha, ino
                  trza by co wydumać, co by sie wywinąć
                  ...
                  Kie podpitej śmierzci pokraśniały licka
                  wypiyła tyz sto lot nasego zbójnicka

                  Śmierzć, kie wykrzyźwiała, posła w swojom strone
                  Hańba jom polyła za słowo rucone
                  ...
                  I tak to wej zbójnik smierzci sie wywinon
                • Gość: jessyk Re: Międz.Konf. Naukowa - "Zbójnictwo" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.06, 16:50
                  I dwie dziurki w nosie - i skońcyło sie. Tak godoł Zdzisław Barglik, a my go
                  pozdrowiomy z Międzynarodowej Konferencji o zbójnictwie z Krakowa - Bukowiny
                  Tatrzańskiej
                  • Gość: poraj Re: Międz.Konf. Naukowa - "Zbójnictwo" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 17:24
                    Zbójniczko-Ciupazko ależ Ci zazdroszczę! Pozdrów Zakopane od cepra-Poraja:)
                    • Gość: Ciupazka Re: Międz.Konf. Naukowa - "Zbójnictwo" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.06, 17:50
                      Hehe, Jutro szlakiem polskim Janosika: Niedzica Czorsztyn,wieczorem Zlot
                      zbójnicki, uroczysta kolacja pożegnalna, występy zespołow zbojnickich a w
                      niedzielę szlakiem Janosika na Słowacji: Stary Smokowec, Liptowski Mikulasz,
                      Orawski Podzamok, Terhova, Ognisko na Słowacji w rejonie hotelu Diery i
                      koniec , wyjazd do Krakowa. Pogoda dopisuje, Sftpgrafowalam
                      Kurasia "Ognia" Twojego kochasia, Hrabiego Zamoyskiego,( mojego kochasia)
                      obejrzałam super wystawkę Forumowicza trudnego w Galerii u Struga, jestem nia
                      zauroczona. No i jesce chryzantemy na groby ojcow i dziadow i tak mi cas
                      uciyko. Faaajnie! Mieszkamy w Bukowinie Tatrzańskiej w "Rysach", widoki
                      piykne jaze cud. Nei i górole, górole, góralsko muzyka, cały świat
                      obendzies , nima takiej nika!!! Heej! Wreście i jo w gorak. Jessyk tyz tutok
                      i obie rapsicujymy ze zbojami.
                      Telo.Pozdr.
                      • Gość: poraj Re: Międz.Konf. Naukowa - "Zbójnictwo" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 19:13
                        No pięknie, pięknie, ale tego "kochasia" to mi mogłaś darować, bo akurat o nim
                        mało wiem i mało mnie obchodzi prawdę powiedziawszy.
                        • ciupazka Re: Międz.Konf. Naukowa - "Zbójnictwo" 21.10.06, 18:58
                          Boooze, co za dziyń piykny i wrażynio... teroz momy urocyste zakoncynie z
                          muzykom goralskom i prowdziwymi honorowymi zbójami w sensiepoytywnym.
                          Jutro Slowacja , eh, pogoda to nom sie udala, troske sie nom chmurzy, hale
                          jutro musi by c jesce piykjnie. Dom wczasowy "Rysy" juz zajęty na całućkom
                          zime. Pieknie tu i wygodnie, a zarcie tyz smacne. Polycom na lato!, Bywojcie,
                          na mnie cas. Jesce wesele góralskie zalicyłak na Bukowinie, Telo paradne co
                          cud, dooowno takiego nie widziałak. Sraśnie bogato musi byc panna, nie
                          inacyj. Mnie ostało ino foto wartko robić, hehe. Hej!
                          • Gość: Ciupazka Re: Międz.Konf. Naukowa - "Zbójnictwo" IP: *.it-net.pl 23.10.06, 04:05
                            Dr Maria Madejowa pokusiła się o analizę wyników sondy przeprowadzonej wśród
                            studentów Podhalańskiej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej i Uniwersytetu
                            Jagiellońskiego. Podawane synonimy świadczyły, że cała zbójnicka leksyka wcale
                            nie zamierza "odejść do skansenu" i wciąż jest stosowana na określenie wielu
                            zjawisk, zachowań, typów osobowości.

                            Co ciekawe, to to, że we współczesnych użyciach słowa, kontekstach i
                            konotacjach "zbójnik" jest jeszcze bogatszy w znaczenia niż onegdaj. Młodzież
                            formułuje własne definicje, rozciągając określenie "zbójnik" np. na wszystkich
                            mieszkańców Podhala, również - co znamienne - na dzisiejszych polityków...
                            Takie są propozycje "aktualizowania nazwy".

                            • ciupazka Re: Międz.Konf. Naukowa - "Zbójnictwo" 23.10.06, 11:41
                              A jako nom rzyć obrobiyła pani redaktor ASZ mocie tu:

                              "Przez Kraków, bukowiańskie wierchy, zbójnickie szlaki Polski i Słowacji
                              przetoczyła się pięciodniowa Międzynarodowa Konferencja Naukowa "Mity i
                              rzeczywistość zbójnictwa na pograniczu polsko-słowackim w historii, literaturze
                              i kulturze".

                              W 40. roku Sabałowych Bajań zwołały ją wspólnie Podhalańska Państwowa Wyższa
                              Szkoła Zawodowa w Nowym Targu i Słowacka Biblioteka Narodowa, wydobywszy na to
                              trochę "śrybła" z unijnego programu "Interreg II A", z państwowej i
                              wojewódzkiej kiesy.

                              Jeszcze wczoraj grono znawców przedmiotu ruszyło zbójnickim szlakiem do Starego
                              Smokowca, Liptowskiego Mikulasza, Orawskiego Podzamku, Terchowej. Dzień
                              wcześniej chodziło po ścieżkach "dobryk chłopców" w rejonie Niedzicy i
                              Czorsztyna.
                              Tęgie umysły z wszechnic w całej Polsce, z ośrodków na Słowacji, nawet z
                              Wiednia, przygotowały 46 referatów, które przez te dni były głoszone, dając
                              asumpt do dyskusji, twórczych sporów i wniosków na przyszłość. Na społeczno-
                              historyczny fenomen zbójnictwa prelegenci starali się spojrzeć
                              wielopłaszczyznowo i z różnych punktów, co zbliża do prawdy. Pokazali żywotność
                              i społeczne funkcjonowanie zbójnickiego mitu w różnych kontekstach
                              historycznych. Nadto mieli przyjemność popracować nad integracją środowisk.

                              Z kilkudziesięciu wygłoszonych referatów 10 było poświęconych zbójnictwu, 7 -
                              słownictwu i obrazowaniu z nim związanym, 19 - wizerunkowi zbójnictwa w
                              literaturze, 3 - motywom zbójnickim w muzyce i filmie, 2 - wizerunkowi
                              zachowanemu w zbiorach muzealnych, 4 - nowym dokumentom, które rzucają światło
                              na to zjawisko, a 1, poruszający dla wszystkich - wyzyskiwaniu zbójnickiego
                              mitu w kampaniach reklamowych.

                              Zbójnicką konferencję poprzedziła organizowana dwa lata temu konferencja na
                              temat góralszczyzny. Spotkanie w szerokim gronie naukowców stało się teraz
                              okazją do zaproponowania tematu kolejnego spotkania - już w cyklu rocznym.
                              Pomysłów było kilka.

                              - Chyba doszło już do stworzenia forum skupiającego energię i sympatię; forum,
                              któremu leżą na sercu sprawy góralszczyzny - oznajmił, mając na względzie także
                              obecność kolegów ze Słowacji, dr Kazimierz Sikora z UJ, dostarczając
                              też "dowodu rzeczowego" na niecne eksploatowanie zbójnickiego mitu w postaci
                              litrowego kartonu "Harnaś vodki".

                              Sobotni Zlot Zbójników rozpoczął natomiast łączenie się pasowanych na Bajaniach
                              Zbójników w zacną kompanię, ze starszyzną zwołaną przez Hetmana (prof.
                              Stanisława Hodorowicza) "ku radzie i pomocy". Wszystkich "towarzysów" uzbierało
                              się przez te lata 134, z tego na zlot przybyło 40, z różnych dziedzin. Miejsce
                              starszyzny zajęli za stołem zaproszeni do rady: Andrzej i Marian Haniaczykowie,
                              Józef Pitoń, Andrzej Gut-Mostowy, Józef Koszarek.

                              A każdy ze Zbójników odebrał "Zbójnickie postanowienie" na ozdobnej karcie
                              wypisane:

                              "Nigda i nika nie wzyzdradzić Zbójnickiego zespolenio i towarzysów swoik. Co
                              dnia zycie toczyć z naleznom cłekowi powagom i mirem, po perciak górnyk i
                              prawyk krocajęcy. Gruntować dobro rozumny ślebody i rodnyk korzyni. W ludziskak
                              drugik dzieło Boga postrzegać i wedle nikogo nie okazywać ni pyszności, ni
                              wzgardy. Przyjaźń rzetelnom i scyrom we nuku do świata nosić, zaś wedle
                              towarzysów za prawo mieć przykazanie: "Jedyn za syćkik, syćka za jednego".

                              Tyk pore zdoń kozdy mo podpisać i "powiesić se "nad pościelom", coby zawse
                              bocył, co znacy być zbójnikiem.

                              Trzy hetmańskie pierścienie z grawerowanym na nich przesłaniem "Równajcie
                              świat" - włożyli na palce wicemarszałek Andrzej Sasuła, ks. kanonik Andrzej
                              Fryźlewicz i Marek Fryźlewicz - burmistrz w mieście. Starszyźnie i reszcie
                              zbójników dał natomiast hetman pod rozwagę dwie sprawy: czy budować wspólnotę
                              szerzej - poza Podhalem, Spiszem, Orawą, słowackim przygraniczem, i "co z
                              babami", albowiem "som i babulki sprytne do róznyk rzecy, i grajom piyknie i
                              pisom, i do rzondzynia się bierom". Mogłyby się zwać "zbójnictwa
                              zalubienicami", tylko ciupagi nie dostaną do ręki.

                              O ile zbójnicką brać radzi by kamraci widzieć szeroko, tam, gdzie sięgają
                              sztandary Związku Podhalan, tak nad dopuszczeniem bab do kompanii trzeba pewnie
                              będzie jeszcze deliberować. Na razie bowiem - prócz wskazań "krótko trzymać" -
                              nie było dla babskiej sprawy większego entuzjazmu poza cichym
                              przyzwoleniem: "jak się ino wadzić nie bedom...".(ASZ)

                              p.s.

                              Jo ino dodom, ze jo jako baba, ftorom wytońcył som zbójnik Józek Piton, sie
                              nie dziwuje, ze do zbójników baby nie fcom przyjąć, bo godajom:

                              "Kie baba stęknie,
                              to nawet zbój mięknie"

                              A poza tym:
                              "Baba gębom więcej wypaple,
                              jako okiem uwidzi"
                              Nei zaś:
                              "babina ładno
                              bywo zdradno."

                              Nie dziwota, ze Janosik bez babe na hoku skońcył.

                              Babe trza trzymać króciućko - dwa, trzy roki i dość. Nojgorse tótó, ze baba i
                              weksel nie radzi sie tracom, hehe...

                              Dodom, ze nastąpiło tyz piykne spotkanie przy pigwówecce Forumowiców
                              zakopiańskich: jessyk, dialektologa, nei i jo, nojlepse było to, ze my sie z
                              jessyk ni mogły ozpoznać. "Zbójnicki" z FZ tyz sie pozmiyniały. O promocji
                              nowyk wydawnictw bee na inksym wątku.
                              Telo.Pozdr.
                              • ciupazka Re: Międz.Konf. Naukowa - "Zbójnictwo" 23.10.06, 12:51
                                Literatura do powyżsyj notki, nei coby to cytać, to se trza kupić wejście do
                                Dziennika Polskiego, ni ma nic darmo, a zdjęcia mocie tam piykne do cudu:

                                www.dziennik.krakow.pl/nr180/?2006/10.23/Podhale/06/06.html
                          • Gość: Ciupazka Re: Międz.Konf. Naukowa -Juraj Jánošík - CV IP: *.it-net.pl 23.10.06, 14:05
                            Legendy o Janosiku bez granic...

                            www.npm.pl/artykul.php?
                            art=439www.mati.com.pl/pinkwart/slowacja/Janosik.htm
                  • Gość: Ciupazka Re: Międz.Konf. Naukowa - "Zbójnictwo" IP: *.it-net.pl 23.10.06, 16:29
                    Nie sycko, nie syćko skońcyło sie, jessyk, kaś sie to straciyła??? Nie
                    dziwota, ze nie widziałak Cie ani na ślaku polskik i słowackik zbójów. A w
                    Niedzicy i na Słowacji ( w Mikulaszu i Terchovej) piyknie nos tam oprowadzili
                    po Muzeum Janosika a pote po zbójnicku z muzykom i tońcami przyjyni
                    z kapelom młodyk zbójników polskik i słowackik. Załowałak, ze ni mom cym
                    nagrać muzyki i śpiywanio. Nei trza jesce Wos zapoznać ze śpiywkami zbójników.

                    >Muzeum "Janosikowe tradycje na Liptowie i na Słowacji", 03111 Liptovský
                    Mikuláš-Palúdzka, Palučanská 1. Oddział Muzeum Janka Kraľa. Czynne od wtorku do
                    piątku w godz. 830-1200 i 1230-1630. Od lipca do września w soboty i niedziele
                    w godz. 900-1200, w pozostałym okresie po uprzednim umówieniu.

                    Muzeum mieści się w dawnym kasztelu Vranovo, w zachodniej części miasta,
                    wybudowanym w połowie XVI w. i należącym do rodziny Palugyajów, w XX w.
                    przeszedł w ręce rodziny Lacków, w latach 50, był przejęty przez państwo, w
                    1994 reprywatyzowany. Obecna ekspozycja powstała w 1981 r.
                    Juraj Janošik, żołnierz wojsk Rákóczego, a potem walczącej z Rákóczym armii
                    cesarskiej w latach 1711-13 stał na czele bandy zbójnickiej działającej na
                    północno-zachodnim obszarze Słowacji. Został schwytany i zamknięty w marcu 1713
                    r. właśnie tutaj, we Vranowskim Kasztelu, a po procesie w siedzibie Żupy w
                    Mikulaszu został skazany i stracony na szubienicy, ustawionej nie opodal nad
                    brzegiem Wagu. Ekspozycja poświęcona jest dziejom Liptowa, osobie Janosika i
                    jego tradycji, głównie w sztuce ludowej, a także profesjonalnej. W rycerskiej
                    sieni znajdują się cenne organy z 1721 r., wykorzystywane w czasie letnich
                    koncertów. Rzeźba, przedstawiająca Janosika, usytuowana przed budynkiem,
                    pochodzi z 1985 r., a jej autorem jest Ladislav Pollák.
                    vratna.hej.pl/atrakcje/mi_lmi.htm
                    www.niedzica.com.pl/
                    www.ga.com.pl/niedzica.htm
                    www.niedzica.pl/kamera2.htm
                    stud.wsi.edu.pl/~sikupczr/zywiec/piesni.php4
                    • Gość: Ciupazka Re: Międz.Konf. Naukowa - "Zbójnictwo" IP: *.it-net.pl 24.10.06, 10:11
                      Syćko piykne, co sie piyknie koncy , tak i tutok. Długo cekałak, wreście i jo
                      piykno jesieni w Tatrach ujrzałak. Jezu, jakie widoki z Bukowiny Tatrzańskiej,
                      Głodówki, pote: Łysa Polana, Javorina, Tatrańska Lomnica, Stary Smokovec,
                      Liptovski Mikulasz i dalyj ślakiem pod Tatrami jaze do Terchovej i
                      Vratnej Doliny. Pote nazod do Terchovej na obiod (Diery), na gulaszowom
                      polewke i piecone prosie, piecone barany , nei i ta muzyka Janosikowo piykno.
                      Nie fciało sie nom wyjyzdzać telo piyknie nos gościyli, a tu mus bo do Krakowa
                      jesce hoho, a z Krakowa o 21.12 dalyj we świat... Syćko piyknie sie nom
                      udało, a ta orgia widoków wselenijakik, scytów tatrzańkich i tyk kolorów
                      jesiennych popod nimi, nie godajęcy o tym wiatrołomie, siadły mi na ocak i do
                      dzisiok siedzom.
                      Barz piyknie trza podziękować organizatorom za to, co nom przyryktowali
                      Słowacy i nasi z Nowego Targu(PPWSZ), wójt gminy Bukowina Tatrzańska i Kraków
                      (UJ) nei Bozi tyz przydałoby sie pedzieć "Bóg zapłoć" za pogode, hehe.

                      Telo i kóniec.
                      • ciupazka Re: Międz.Konf. Naukowa - "Zbójnictwo" 25.10.06, 20:02
                        Echo w prasie:
                        Co zbójnicy uradzili

                        Niech nas będzie słychać


                        134 to ciżba niemała, choć paru trzeba już było zaśpiewać "Byli chłopcy byli,
                        ale sie minyli...".

                        Z tej gromady zbójników pasowanych na Sabałowych Bajaniach, które świętują
                        swoje 40-lecie, w zlocie zwołanym przez hetmana (prof. Stanisława Hodorowicza)
                        uczestniczyło 40. Nie jest to większość, ale Orkan wiedział, że i trzech
                        wystarczy do "podniesienia dusz".

                        Nad tym, czy nadawanie zbójnickiej godności trzeba rozszerzyć poza Podhale,
                        Spisz, Orawę i słowackie pogranicze, na Sudety, Karpaty, a nawet za wielką
                        wodę - będzie jeszcze zbójnicka starszyzna dumać. Podobnie jak nad
                        ustanowieniem tytułu "Zbójnickiej Zalubienicy" dla kobiet.

                        Najważniejsze jest jednak to, że sto kilkadziesiąt głów (i co roku pewnie o
                        kilka więcej) to już moc energii, pomysłów, siła dobrej rady. Każdy zbójnik to
                        osoba znana dzięki temu, co długo, mądrze i pięknie czyni. Rzetelnemu gronu
                        posłuch się więc należy.

                        Nie bez przyczyny Bartek Koszarek proponował, by zbójnicka kompania śmiało
                        mówiła o tym, co się jej w regionie "nie widzi", co jest wbrew tradycji. Wiele
                        jest też spraw, o które trzeba by się upomnieć - jak na przykład to, czemu przy
                        Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie od kilku laty nie widać Podhalańczyków.

                        Nieuchronnie musiało też paść pytanie: - Czy zbójnictwo się będzie mieszać w
                        politykę, czy nie?

                        - Musieliby my od razu ciupagi rychtować... - uciął kwestię hetman.

                        Żywotne dla kompanii sprawy to zgromadzenie i opracowanie już istniejących
                        materiałów, powołanie kronikarza, zaistnienie w Internecie (z przełożeniem
                        również za wielką wodę).

                        Uściślenia wymagała i sama procedura wyłaniania kandydatów na zbójników. Poddał
                        hetman myśl, żeby godnych pasowania zgłaszało co najmniej trzech cieszących się
                        już tytułem zbójnika, uzasadniając na piśmie, za co komu się ten honor należy,
                        a rzecz rozpatrzy rada starszych. To samo dotyczyłoby zbójników wspierających,
                        co "nosom góralskie serce, choć nie zawse porcyska". Zgłaszający musieliby też
                        pomyśleć nad próbami, które musi przejść kandydat.

                        Zgodni byli wszyscy, by tytułem nie szafować i do zbójnickiej rangi nie
                        podnosić więcej niż trzech ludzi w roku. Chyba, żeby spoza regionem trafił się
                        kto godny.

                        A starszyzny już rzecz, aby się przed badaniami spotkać, "przegodać"
                        kandydatury, na badaniach zaś pokazać się całą kompanią - nie tylko przez
                        akurat pasowanych.

                        Zgodni byli zbójnicy i w tym, że "trza mieć hymn", lecz tyleż samo zwolenników
                        miały dwie propozycje: "Przez zielone jare zytko woda ciece..." i "Idom casy za
                        casami". O ile ta pierwsza melodia jest powszechnie znana, tak druga ma
                        bardziej "zbójnicką" treść. Dało się jednak pogodzić kompanię ustaleniem, że
                        jedna może być śpiewana na początku, druga przy końcu zgromadzenia. Bo na razie
                        zlot zbójników rozpoczynał i kończył dźwięk Haniaczykowej trombity.

                        Powstała i myśl, jak zbójnickie grono powinno zaistnieć szerzej, do czego
                        dobrego może się przyczynić. Ponieważ hetman rozmawiał niedawno z o. Janem
                        Górą, twórcą Spotkań Lednickich, uradzili, żeby "kawałek Giewontu" przenieść do
                        Lednicy. Skały oczywiście nikt nie rozłupie, ale ze Skalnego Podhala może -
                        przez Nowy Targ, Ludźmierz, Kraków, Gniezno - jechać nad jezioro stutonowy
                        głaz. Przenoszenie gór - iście zbójnicka byłaby to sprawa.

                        Godzi się też, by na przyszły rok, podczas X Rekolekcji Podhalańskich w
                        Watykanie - zbójnicki stan (z góralską muzyką, bo ostatni jeździła na
                        rekolekcje tylko muzyka z Żywca) był widoczny. Tym bardziej że nie tylko "na
                        paciorkach" schodzi tam rekolektantom czas, bo i na mówieniu o życiu, a
                        treścią "paciorków" jest też "równanie świata".

                        Wokół zbójnickiej solidarności w biedzie i ciężkim doświadczeniu skupiały się
                        myśli o sposobach wzajemnego wspomagania na wypadek choroby, nieszczęścia i
                        innych dopustów; o formie żegnania tych, co z woli boskiej musieli już iść
                        na "najwyższy chodnik". Zbójnickie grono jest rozsiane nawet daleko "za
                        buckami", ale siedzibą i punktem kontaktowym "towarzysów" pozostaje bukowiański
                        Dom Ludowy. (ASZ)


                        • ciupazka Re: Międz.Konf. Naukowa - "Zbójnictwo" 27.10.06, 08:12
                          Baby do gorcków, hehe i tak my lepse od niejednego ze zbójow!

                          www.tygodnikpodhalanski.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=3447
                          • ciupazka Re: Międz.Konf. Naukowa - "Zbójnictwo" 27.10.06, 20:41
                            Hamernikowi Kaziowi z Krakowa brakowało o stroju i muzyki, śpiywu
                            Janosikowego. Dyć trza było wziońć ze sobom zespół "Małyk Hamerników" i by
                            nom syćkim piyknie zaśpiywali:

                            „Marsz żałobny"

                            Kie Janicka wiedli do Levoce
                            Zapłakały turnie i uboce
                            Janicku, zbójnicku
                            Gaśnie po górach śleboda
                            A po tobie płyną łzy jak woda
                            Hej, płyną łzy jak woda

                            Kie Janicka wiedli od Krywania
                            Niósł sie hyr po turniach i po graniach
                            Janicku, zbójnicku
                            Gaśnie po górach śleboda
                            A po tobie płyną łzy jak woda
                            Hej, płyną łzy jak woda

                            „Janosikowa"

                            Pośli śwarni chłopcy w nocke ciernom
                            Ku Luptowskim wiyrśkom drózką śtyrbną
                            Ciupazki do rućki, zbyrkają kłabućki
                            Blachą śrybną
                            Wiater poduchuje, dziewce popłakuje
                            Nadaremno. (2razy)

                            A trza Wom wiedzieć, ze amatorski dziecięcy zespół "Mali Hamernicy" pod
                            kierownictwem artystycznym i choreografią Anny i Kazimierza Lassaków to mali
                            śpiewacy (dzieci od 5 -15 lat) , który śpiewają przy Nowohuckim Centrum
                            Kultury. Liczy on ponad 40 osób i choć wszyscy urodzili sie w Krakowiw mówią
                            czystą gwarą podhalańską. Koncertują społecznie juz 20 lat nie tylko w Polsce.
                            Zespół ma na końcie ponad 400 koncertów, wielokrotnie nagradzany. Duże brawa
                            należą sie Ani i Kaziowi Lassakom ze Zębu za pracę z dzieciakami. I tak
                            trzymać. Nei nie dziwota, ze brakowało ik Kazikowi na Konferencji
                            "O zbójnictwie" z repertuarem zbójnickich pieśnicek. Nei hale o tym trza tyz
                            było wceśniej pomyślec i posukać sponsora.
                            • ciupazka Re: Międz.Konf. Naukowa - "Zbójnictwo" 29.10.06, 22:46
                              lst.science.upjs.sk/2002/zs_hladovka/mp3/za_gorami.mp3

                              • Gość: Ciupazka Re: Międz.Konf. Naukowa - "Zbójnictwo" IP: *.it-net.pl 01.11.06, 19:39
                                Foto-relacja (zdjęcia Hanka Buńda), dziękujemy!:


                                www.watra.pl/rozne/bukowina/zbojnictwo/009.jpg
                                www.watra.pl/rozne/bukowina/zbojnictwo/000.jpg
                                www.watra.pl/rozne/bukowina/zbojnictwo/001.jpg
                                Profesor J.Kąś - autor słownika Gwary Orawskiej, a pracujacy nad wielgim
                                słownikiem gwary podhalańskiej:
                                www.watra.pl/rozne/bukowina/zbojnictwo/002.jpg
                                www.watra.pl/rozne/bukowina/zbojnictwo/005.jpg
                                nasz Forumowicz dialektolog w akcji...:
                                www.watra.pl/rozne/bukowina/zbojnictwo/003.jpg
                                www.watra.pl/rozne/bukowina/zbojnictwo/007.jpg
                                www.watra.pl/rozne/bukowina/zbojnictwo/006.jpg
                                No i nie za kołnierz ...
                                www.watra.pl/rozne/bukowina/zbojnictwo/008.jpg
                                • Gość: Ciupazka Re: Międz.Konf. Naukowa - "Zbójnictwo" IP: *.it-net.pl 02.11.06, 19:40
                                  A mnie brakowało o zbójnikach współczesnych typu: Janosik -googlei inksyk
                                  śpiegak; Ot na przyklod dobrze to oddaje tyn artykul:

                                  "Janosik-Google buszuje w bibliotece"

                                  Wydawcy pozywają internetową bibliotekę Google (25-10-05, 16:14)

                                  Konrad Godlewski 25-10-2005 , ostatnia aktualizacja 25-10-2005 20:30

                                  Firma Google zapowiada, że do 2015 roku umieści w sieci 15 milionów książek.
                                  Amerykańscy wydawcy są oburzeni: - To naruszenie praw autorskich! I pozwali
                                  Google do sądu

                                  Wniosek złożyło w ubiegłym tygodniu Stowarzyszenie Wydawców Amerykańskich
                                  (AAP), które zrzesza takich potentatów rynku wydawniczego jak Penguin czy Simon
                                  & Schuster. Postanowili działać, kiedy Google Print (print.google.com)
                                  rozpoczął skanowanie milionów anglojęzycznych książek ze zbiorów czterech
                                  amerykańskich bibliotek uniwersyteckich, a także bibliotek Nowojorskiej i
                                  Oksfordzkiej.

                                  Działa już testowa wersja Google Print, w której znaleźć można tysiące tytułów,
                                  m.in. "Historię Europy" Normana Daviesa. Takie "zdigitalizowane książki" każdy
                                  internauta może za darmo oglądać i czytać strona po stronie. Wystarczy założyć
                                  bezpłatne konto na portalu Google.com. Wydawcy chcą, żeby sąd ustalił, czy jest
                                  to naruszenie praw autorskich i ewentualnie zakazał Google umieszczania w sieci
                                  kolejnych książek. - Google chce zarobić miliony, żerując na własności wydawców
                                  i autorów - uważa Patricia Shroeder, szefowa AAP. Miesiąc temu z podobnym
                                  wnioskiem wystąpiła grupa amerykańskich pisarzy z Authors Guild.

                                  Jim Garber z Google odpiera zarzuty: - Oszczędzamy autorom i wydawcom ogromnych
                                  wydatków! Skanowanie książek, przechowywanie ich na serwerach oraz
                                  udostępnianie internautom kosztuje miliony dolarów! W dodatku książek z Google
                                  Print nie da się ani skopiować na swój komputer, ani wydrukować. A poza tym
                                  autorzy i wydawcy, którzy nie chcą, żeby były one tam dostępne, mogą do 1
                                  listopada zażądać ich wycofania.

                                  Amerykańska pisarka Meghann Marco poprosiła swoje wydawnictwo Simon & Schuster,
                                  by zgodziło się na umieszczenie książki w Google Print. Pisarka tłumaczy, że to
                                  napędzi sprzedaż książki. Wydawca jednak odmówił. Marco krytykuje go teraz na
                                  swojej stronie internetowej. "Nie pojmuję, jaką szkodę wyrządza Google,
                                  pomagając internautom w znalezieniu mojej książki. Przecież i tak każdy może ją
                                  przeczytać w bibliotece publicznej" - napisała. - "Książki nie mają takiego
                                  marketingu jak telewizja czy kino, nie mają spotów reklamowych. Myślę, że
                                  większość pisarzy tylko skorzysta na Google Print".

                                  Na zakończonych właśnie największych na świecie targach książki we Frankfurcie
                                  nad Menem Google Inc. ogłosiła, że niebawem otworzy nowe wersje serwisu Google
                                  Print - austriacką, belgijską hiszpańską, holenderską, niemiecką, francuską,
                                  szwajcarską oraz włoską. Na razie udostępniają one zbiory dużo skromniejsze niż
                                  wersja angielska.

                                  Otwarcie anglojęzycznego Google Print w grudniu 2004 najbardziej zaniepokoiło
                                  Francuzów, którzy oskarżyli amerykańską firmę, że jest
                                  rozsadnikiem "kulturowego imperializmu". Pojawił się wówczas pomysł
                                  biurokratycznego rozwiązania problemu poprzez stworzenie konkurencyjnego,
                                  wielojęzycznego serwisu z funduszy Unii Europejskiej. Tymczasem ponad stu
                                  wydawców niemieckich zapowiada, że sami otworzą wspólny serwis, w którym będzie
                                  można wyszukiwać książki, przeszukiwać ich zawartość oraz wypożyczać je przez
                                  internet.
                                  I co Wy na to?


                          • ciupazka Re: Międz.Konf. Naukowa - "Zbójnictwo" 02.11.06, 21:08
                            ciupazka napisała:

                            > Baby do gorcków, hehe i tak my lepse od niejednego ze zbójow!
                            >
                            > www.tygodnikpodhalanski.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=3447

                            Nie będą angażować się w politykę. Chcą za to stać na straży wartości
                            kojarzących się z góralszczyzną, pełnić rolę opiniotwórczą i pomagać
                            potrzebującym. Choć twierdzą, że nie chcą konkurować ze Związkiem Podhalan, ich
                            deklaracje mogą nasuwać takie skojarzenia.

                            Spotkali się w sobotę 21 października w Bukowinie Tatrzańskiej - w Domu
                            Wczasowym „Rysy”. To był prawdziwy zlot zbójników, pierwszy, ale - jak
                            podkreśla ich hetman prof. Stanisław Hodorowicz - nie ostatni. Choć nie
                            zamierzają rejestrować stowarzyszenia ani tworzyć organizacji, plany mają
                            bogate, a cele szczytne.

                            W tym roku Sabałowe Bajania świętowały jubileusz 40-lecia, niewiele młodsza
                            jest tradycja pasowania na zbójników - zasłużonych dla kultury góralskiej osób.
                            Taka ceremonia odbywa się podczas Sabałowej Nocy od 1974 roku. Do tej pory
                            pasowane na zbójników zostały 134 osoby. Od kilku lat mają swojego hetmana -
                            prof. Stanisława Hodorowicza.

                            To on jest pomysłodawcą I zlotu zbójników. - Choć jubileusz Sabałowych Bajań
                            świętowaliśmy latem, nie chciałem, żeby wtedy odbywał się zlot. Bajania mają
                            charakter festiwalu, chciałem temu spotkaniu nadać inną rangę, stąd pomysł
                            zorganizowania międzynarodowej konferencji naukowej na temat mitu i
                            rzeczywistości zbójnictwa na pograniczu polsko-słowackim i połączenia go z tym
                            zlotem - tłumaczy prof. Hodorowicz (o konferencji piszemy na str. ...., wywiad
                            z prof. Hodorowiczem - str. ).

                            Na sobotni zlot w DW Rysy w Bukowinie Tatrzańskiej przyjechało 40 zbójników.
                            Andrzej Haniaczyk ogłosił trombitą początek spotkania. Potem prof. Stanisław
                            Hodorowicz przynależną mu władzą do gromady starszyzny naznaczył: Andrzeja Guta
                            Mostowego (z Poronina, nie mylić z zakopiańskim posłem), Józefa Pitoraka,
                            Józefa Koszarka, Mariana Haniaczyka i Andrzeja Haniaczyka.

                            - I do zbójnickiego stanu powolućku demokracyjo wchodzi - tłumaczył hetman.
                            Odczytał też zbójnickie postanowienie, które mówi między innymi o „gruntowaniu
                            dobra rozumnyj ślebody i rodnych korzyni”, postrzeganiu w innych dzieła Boga
                            i „wedle nikogo nie okazywania ni pysności, ni wzgardy”

                            Góralskie wolne wnioski

                            Potem były już wolne wnioski, czyli w przekładzie na góralski: „godojcie, cy
                            mocie co na wnuku”. Zastanawiano się, kto będzie mógł przynależeć do zbójeckiej
                            braci. Czy ograniczyć się tylko do górali z Podhala, Spisza, Orawy, Pienin i
                            Słowaków z terenów Tatr, czy też dać prawo bycia zbójnikiem mieszkańcom innych
                            regionów i gór polskich, a także miejsc w Polsce i za granicą, gdzie istnieją
                            oddziały Związku Podhalan.

                            Prof. Hodorowicz apelował, żeby „leciutko tej godności nie nadawać” i przy
                            pasowaniu na zbójnika nie iść na ilość, nie handlować tą godnością. Pierwszym
                            krokiem do podniesienia rangi tego tytułu jest postanowienie, aby kandydatura
                            była zgłoszona przynajmniej przez 3 zbójników, ostateczna decyzja o pasowaniu
                            będzie należeć do starszyzny.

                            Zbójnicyna?

                            Najwięcej emocji wywołała propozycja prof. Hodorowicza, by do zbójeckiej braci
                            przyjmować także kobiety. - Teroz baby w niejednym przebierajom chłopów. Som i
                            babiny het udane, co i grajom piyknie, co do nasej kultury wnosom nie byle co,
                            i piyknie pisom i rządzić potrafią - argumentował hetman. - Jo by był het za
                            tym, ale nie wiem, jak którom wypróbować i zeby syćko na hetmana nie spłynęło -
                            żartował.

                            Nie wszystkim ten pomysł się spodobał. Niektórzy zareagowali śmiechem. - Baby
                            do garów - słychać było z sali. – Wiycie, jak Janosika baba wyzdajała? - pytał
                            ktoś retorycznie. - Baby trza krótko trzymać. Dwa, trzy roki - nie dłuzej -
                            dowcipkował ktoś inny.

                            Problemem okazało się także nazwanie takiej baby-
                            zbójnika. „Zbójnicyna”, „zbójka”, „zbójnicowa” - padały propozycje, ale żadna
                            się nie spodobała. Ostatecznie problem pasowania bab - został odłożony do
                            kolejnego zlotu.

                            Zbójeckie wsparcie

                            Z kolei Bartek Koszarek podkreślał, że rada zbójników powinna mieć charakter
                            opiniotwórczy. - Coby reagować, jak nom sie co nie widzi, jak cosik jest
                            sprzecne z tradycyjom, jak co jest bolące, godzi w nasom góralskość - w nasom
                            przyrode, Boga, swobode - argumentował.

                            - Zbójnicy brali bogatym, a biednym dawali. Może i my byśmy co roku obierali
                            sobie za cel komuś pomóc, jak kogoś spotka jakaś tragedia, potrzebna będzie
                            droga operacja - żeby było takie zbójeckie wsparcie - argumentował z kolei Adam
                            Sawina,
                            Beata Zalot

                            • ciupazka Re: Międz.Konf. Naukowa - "Zbójnictwo" 03.11.06, 09:06
                              Owcarek podhalański tyz o zbójnikak prawi? Trza Ci sie było wybrac na
                              konferencyje.

                              owczarek.blog.polityka.pl/
                              • ciupazka Re: Międz.Konf. Naukowa - "Zbójnictwo" 13.11.06, 11:22
                                "Wisi zbójnik, wisi za poślednie ziebro.
                                Ponowie pytajom: Ka złoto i srebro?
                                Hej! Ka złoto i srebro?

                                Nie powiem, ponowie, o moik piwnicak,
                                Choć byk mioł zawisnąć na trzek siubienicak.
                                "Hej! Na trzek siubienicak"

                                owczarek.blog.polityka.pl/:
                                Tak owcarek pise w temacie :

                                "Tak kiesik śpiewało sie na Podholu. Na mój dusiu! Piknie ten zbójnik ponom
                                odpowiedzioł! Zapędził ik w kozi róg i telo! Umielibyście tak kpić se z ponów
                                wisąc za poślednie ziebro? Pewnie nie, jo tyz byk nie umioł, bo była to przecie
                                straśno śmierzć. Stawiało sie takiego zbójnika pod siubienicom, ale na końcu
                                śnura zwisała nie pętla, ino hak. Haka wbijało sie skazańcowi w bok pod
                                ziebrami, a potem podciągało do wierchu. Bolało sakramencko! A umierać nawet
                                kilka dni mozno było. Zbójnicy jednak nic se z takiej śmierzci nie robili. Choć
                                cierpieli, dobry humor ik nie opuscoł, tak jak zbójnika z tej piosnki.

                                Tak godajom legendy i kozdy story górol to w swoik gawędak potwierdzi. Moze
                                ftosi pedzieć, ze góralskie gawędy to nie to samo, co dokumenty historycne. Ale
                                co tam! Cy góralskie gawędy som mniej wiarygodne od dokumentów? Skoro teoria
                                pona Giertycha o ludziak, małpak i dinozaurak mo być wiarygodno, to góralskie
                                gawędy tym bardziej! Bo przecie niejeden story górol mioł dziadka abo
                                pradziadka, ftóry na własne ocy widzioł prowdziwego zbójnika. Wątpie natomiast,
                                coby pradziadek pona Giertycha widzioł dinozaura. Sam pon Giertych tyz racej
                                nie widzioł, chyba ze poseł do kina na “Dżurassik Park”.

                                Poza tym w wypadku zbójników z historycnyk dokumentów pozytku jest niewiele, bo
                                zachowało ik sie duzo mniej niz by sie fciało. Weźmy na przykład harnasia nad
                                harnasie, Juraja Janosika z Terchowej. Kie skazano go na śmierzć, to akurat
                                wiadomo - 17 marca 1713 roku - bo akta z jego procesu piknie sie zachowały.
                                Zachowała sie tyz treśc wyroku: “Za te tak bardzo złe uczynki i przekroczenia
                                przykazań ma być na hak w lewym boku wbity i tak dla przykładu innych takich
                                złoczyńców powieszony. “* Ale o wykonaniu tego wyroku z dokumentów nie wiadomo
                                juz nic. A z legend - syćko wiadomo! Wiadomo na przykład to, ze słynny harnaś
                                przez trzy dni na siubienicy umieroł i przez cały ten cas spokojnie kurzył se
                                fajecke. Ocywiście jo go kwole za ten spokój, nie za kurzenie. Za kurzenie
                                kwolić go nie moge, bo to przecie skodliwe dlo zdrowia. A o zdrowie trza dbać
                                zawse, nawet wte, kie juz sie wisi na haku.

                                A kilkadziesiąt roków przed Janosikiem zywieckiego harnasia Sebastiana Burego
                                tyz za poślednie ziebro wiesali. Kie juz go nadziali na ten hak i zacęli
                                podciągać do wierchu, on zawołoł: “Wio Bury do góry!”. A potem, wisąc juz na
                                haku, godoł do kata ćwiartującego jego kompanów: “Narąbałeś mięsa, jedzże
                                go!”** Trza tutok zreśtom ucciwie przyznać, ze w ten sposób postawił kata w
                                niezręcnej sytuacji: kieby kat ucynił wedle zycenia harnasia - zarzucono by mu
                                kanibalizm, kieby nie ucynił - zarzucono by mu, ze nie fce wypełnić ostatniej
                                woli umierającego. Chociaz z drugiej strony katu pewnie było syćko jedno -
                                katów i tak nifto nie lubił, o cym była nawet kiesik cało ksiązka napisano.***

                                Nie ino Janosik i Bury śmierzć na haku ponieśli. Inksi harnasie tyz: Józef
                                Baczyński, Mateusz Klimczak, Wojciech Klimczak, Martyn Portasz, Michal Vdovec …
                                Ci, na ftóryk wyrok śmierzci wykonano w inksy sposób, pewnie poobrazali sie na
                                wymiar spawiedliwości, bo nie było dlo zbójnika bardziej honornej śmierzci niz
                                powiesenie na haku. Haj!

                                Na mój dusiu! O takik okropnościak dzisiok wypisuje! Ale być moze juz sie
                                domyśliliście cemu? Momy przecie Halołin! Więc wpis musi być straśny! Poza tym
                                obiecołek Jesienicce, ze napise kiesik pare słów o wiesaniu zbójników za
                                poślednie ziebro. A lepsej po temu okazji niz Halołin chyba nimo.

                                Ale Halołin to nie ino straśne święto, to jest jednoceśnie święto wesołe. Tak
                                jak śmierzć harnasiów na haku - umierali oni straśnom śmierzciom, a mimo to
                                cały cas byli weseli! No to poźrejcie: Halołin w Polsce jest wciąz tak mało
                                popularny, a przecie nifto na halołinowego bohatera nie nadaje sie lepiej niz
                                karpaccy harnasie! To za nik obchodzący to święto powinni sie przebierać, a nie
                                ino za piratów abo inksyk Frankenśtajnów, krucafuks!

                                No i skoro momy dzisiok takie święto, jakie momy, fciołbyk wom syćkim zycyć
                                syćkiego … NAJSTRRRAŚNIEJSEGO!!!

                                Hauuu…!

                                P.S. Niedawno nowy gość w mojej budzie sie pojawił - Stasichecek! Powitać
                                piknie! I kiełbasom ze Smadnym Mnichem pocęstować!

                                * S.A. Sroka, Janosik - prawdziwa historia karpackiego zbójnika, Kraków 2004,
                                s. 58-59.
                                ** U. Janicka-Krzywda, Poczet harnasi karpackich, Warszawa 1988, s. 22.
                                *** H. Zaremska, Niegodne rzemiosło. Kat w społeczeństwie Polski XIV-XVI w.,
                                Warszawa 1986.

                                Zapisano w kategorii Owczarek Podhalański | Komentarze (33) »

                                Ks. Leopold Misterka (1934-2006)"
                              • ciupazka Re: Międz.Konf. Naukowa - "Zbójnictwo" 13.11.06, 11:22
                                "Wisi zbójnik, wisi za poślednie ziebro.
                                Ponowie pytajom: Ka złoto i srebro?
                                Hej! Ka złoto i srebro?

                                Nie powiem, ponowie, o moik piwnicak,
                                Choć byk mioł zawisnąć na trzek siubienicak.
                                "Hej! Na trzek siubienicak"

                                owczarek.blog.polityka.pl/:
                                Tak owcarek pise w temacie :

                                "Tak kiesik śpiewało sie na Podholu. Na mój dusiu! Piknie ten zbójnik ponom
                                odpowiedzioł! Zapędził ik w kozi róg i telo! Umielibyście tak kpić se z ponów
                                wisąc za poślednie ziebro? Pewnie nie, jo tyz byk nie umioł, bo była to przecie
                                straśno śmierzć. Stawiało sie takiego zbójnika pod siubienicom, ale na końcu
                                śnura zwisała nie pętla, ino hak. Haka wbijało sie skazańcowi w bok pod
                                ziebrami, a potem podciągało do wierchu. Bolało sakramencko! A umierać nawet
                                kilka dni mozno było. Zbójnicy jednak nic se z takiej śmierzci nie robili. Choć
                                cierpieli, dobry humor ik nie opuscoł, tak jak zbójnika z tej piosnki.

                                Tak godajom legendy i kozdy story górol to w swoik gawędak potwierdzi. Moze
                                ftosi pedzieć, ze góralskie gawędy to nie to samo, co dokumenty historycne. Ale
                                co tam! Cy góralskie gawędy som mniej wiarygodne od dokumentów? Skoro teoria
                                pona Giertycha o ludziak, małpak i dinozaurak mo być wiarygodno, to góralskie
                                gawędy tym bardziej! Bo przecie niejeden story górol mioł dziadka abo
                                pradziadka, ftóry na własne ocy widzioł prowdziwego zbójnika. Wątpie natomiast,
                                coby pradziadek pona Giertycha widzioł dinozaura. Sam pon Giertych tyz racej
                                nie widzioł, chyba ze poseł do kina na “Dżurassik Park”.

                                Poza tym w wypadku zbójników z historycnyk dokumentów pozytku jest niewiele, bo
                                zachowało ik sie duzo mniej niz by sie fciało. Weźmy na przykład harnasia nad
                                harnasie, Juraja Janosika z Terchowej. Kie skazano go na śmierzć, to akurat
                                wiadomo - 17 marca 1713 roku - bo akta z jego procesu piknie sie zachowały.
                                Zachowała sie tyz treśc wyroku: “Za te tak bardzo złe uczynki i przekroczenia
                                przykazań ma być na hak w lewym boku wbity i tak dla przykładu innych takich
                                złoczyńców powieszony. “* Ale o wykonaniu tego wyroku z dokumentów nie wiadomo
                                juz nic. A z legend - syćko wiadomo! Wiadomo na przykład to, ze słynny harnaś
                                przez trzy dni na siubienicy umieroł i przez cały ten cas spokojnie kurzył se
                                fajecke. Ocywiście jo go kwole za ten spokój, nie za kurzenie. Za kurzenie
                                kwolić go nie moge, bo to przecie skodliwe dlo zdrowia. A o zdrowie trza dbać
                                zawse, nawet wte, kie juz sie wisi na haku.

                                A kilkadziesiąt roków przed Janosikiem zywieckiego harnasia Sebastiana Burego
                                tyz za poślednie ziebro wiesali. Kie juz go nadziali na ten hak i zacęli
                                podciągać do wierchu, on zawołoł: “Wio Bury do góry!”. A potem, wisąc juz na
                                haku, godoł do kata ćwiartującego jego kompanów: “Narąbałeś mięsa, jedzże
                                go!”** Trza tutok zreśtom ucciwie przyznać, ze w ten sposób postawił kata w
                                niezręcnej sytuacji: kieby kat ucynił wedle zycenia harnasia - zarzucono by mu
                                kanibalizm, kieby nie ucynił - zarzucono by mu, ze nie fce wypełnić ostatniej
                                woli umierającego. Chociaz z drugiej strony katu pewnie było syćko jedno -
                                katów i tak nifto nie lubił, o cym była nawet kiesik cało ksiązka napisano.***

                                Nie ino Janosik i Bury śmierzć na haku ponieśli. Inksi harnasie tyz: Józef
                                Baczyński, Mateusz Klimczak, Wojciech Klimczak, Martyn Portasz, Michal Vdovec …
                                Ci, na ftóryk wyrok śmierzci wykonano w inksy sposób, pewnie poobrazali sie na
                                wymiar spawiedliwości, bo nie było dlo zbójnika bardziej honornej śmierzci niz
                                powiesenie na haku. Haj!

                                Na mój dusiu! O takik okropnościak dzisiok wypisuje! Ale być moze juz sie
                                domyśliliście cemu? Momy przecie Halołin! Więc wpis musi być straśny! Poza tym
                                obiecołek Jesienicce, ze napise kiesik pare słów o wiesaniu zbójników za
                                poślednie ziebro. A lepsej po temu okazji niz Halołin chyba nimo.

                                Ale Halołin to nie ino straśne święto, to jest jednoceśnie święto wesołe. Tak
                                jak śmierzć harnasiów na haku - umierali oni straśnom śmierzciom, a mimo to
                                cały cas byli weseli! No to poźrejcie: Halołin w Polsce jest wciąz tak mało
                                popularny, a przecie nifto na halołinowego bohatera nie nadaje sie lepiej niz
                                karpaccy harnasie! To za nik obchodzący to święto powinni sie przebierać, a nie
                                ino za piratów abo inksyk Frankenśtajnów, krucafuks!

                                No i skoro momy dzisiok takie święto, jakie momy, fciołbyk wom syćkim zycyć
                                syćkiego … NAJSTRRRAŚNIEJSEGO!!!

                                Hauuu…!

                                P.S. Niedawno nowy gość w mojej budzie sie pojawił - Stasichecek! Powitać
                                piknie! I kiełbasom ze Smadnym Mnichem pocęstować!

                                * S.A. Sroka, Janosik - prawdziwa historia karpackiego zbójnika, Kraków 2004,
                                s. 58-59.
                                ** U. Janicka-Krzywda, Poczet harnasi karpackich, Warszawa 1988, s. 22.
                                *** H. Zaremska, Niegodne rzemiosło. Kat w społeczeństwie Polski XIV-XVI w.,
                                Warszawa 1986.

                                Zapisano w kategorii Owczarek Podhalański | Komentarze (33) »

                                Ks. Leopold Misterka (1934-2006)"
                                • Gość: guga Re: Międz.Konf. Naukowa - "Zbójnictwo" IP: *.it-net.pl 07.12.06, 08:00
                                  Potrzebne? To jest!
                                  • Gość: Ciupazka Re: Międz.Konf. Naukowa - "Janosikowy turniej" IP: *.it-net.pl 14.12.06, 11:02
                                    Janosikowy turniej

                                    W Budzynie na wzniesieniu król siadł na złoty tron,
                                    zjechali się magnaci ze czterech kraju stron,
                                    zjechali się magnaci ze zamków i ze wsi -
                                    wyprawiał król turnieje ku lubej córki czci.

                                    wtedm wszedł od furty pola między rycerzy chłop
                                    i skłonił się królowi czapką do samych stóp.

                                    Królu - tak się odezwał - przychodzę skargę wnieść,
                                    za hańbę naszych dziewek, za chłopskich kobiet cześć!
                                    Dwunastu tych rycerzy, dwanaście naszych dziew
                                    - niech płynie krew za krew!

                                    Cisza zaległa wkoło, w zdumieniu każdy stał.
                                    Ktoś ty jest - król się pyta - coś do mnie mowić śmiał?
                                    Hetman zbójecki jestem, Janosik, rodem z gór.
                                    Zdumiał się król na tronie i z królem cały dwór.

                                    I na królewskie lico z wolna wystąpił gniew,
                                    zmarszczyła siwa brew,

                                    Jakże to walczyć żądasz? czołem w dwanaście czół?
                                    z wszystkimi królu naraz, z wszystkimi, królu, współ!

                                    Król skinął berłem z tronu, zagrzmiały trąby wraz.
                                    Janosik czuchę zezuł, poprawił sobie pas.
                                    Juhaską miał koszulę, przy portkach złoty sznur;
                                    sam król dziwował mu się i z królem cały dwóch.

                                    Hej! kie Janosik skoczy, kie się zamachnie z rąk!
                                    kie gwiźnie po juhasku! kiedy zatoczy krąg!

                                    Jak ogień objechała ciupaga wkoło w błysk!
                                    Zwalił się graf Erdoedy przecięty wskroś przez pysk!
                                    Markgraf Pallavicini cuglami konia zdarł,
                                    przez samo ciemię cięty piach krwawy głową tarł.

                                    I inni za nim legli u Janosika stóp,
                                    a on odetchnął tęgo, gdy padł dwunasty trup.

                                    I sparł się na ciupadze i bujny stał, jak buk:
                                    Dwanaście krwawych trupów musiano z pola nieść
                                    tak pomścił się Janosik za rodnych dziewek cześć.

                                    Kazimierz Przerwa - Tetmajer
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka