Dodaj do ulubionych

odłożyć życiowy epizot do uśpienia....

16.03.08, 20:21
no i odważyłam się... może wylane odczucia przyniosą mi ulgę, a może moje
życiowe kopniaki pomogą komuś innemu, by wiedział jak postępować albo poczuć
się lepiej... a może zweryfikuje moje postępowanie?

Więc witam wszystkich ciepło i wiosennie. Jestem koralik, bo tak naprawdę
lubię wszelkiego rodzaju kobiece dodatki wink

Ot i scenariusz prawdą pisany...
Czy żona, która dostała kopniaki od męża w brzuch... tak kopniaki w brzuch!,
choć pięści w głowę też nie brakowało... (no nie było to aż tak częste, bo na
15 lat żwiązku "tylko 4 razy" uncertain )... może w dalszym ciągu tytułować mąża -
mężem? Chyba nie? nie potrafiłam już na niego patrzeć i ... pokazałam drzwi z
drugiej strony... na zawsze. Od pięciu lat zbieram się do rozwodu, separując
się nieformalnie i mieszkając oddzielnie. Przecież to powinno być już proste,
wszystkie więzi małżeńskie zostały zerwane. Uczucia umarły. Czego się zatem
boję? emocji? nerwówki, jego widoku? Nie! Nie wyobrażam sobie jak mogę swoje
życie opowiadać publicznie w sądzie przed nieznajomymi obcymi twarzami.
Żeby było śmiesznie, postanowiłam że będzie to rozwód bez orzekania o winie.
Dogadaliśmy się. Zadośćuczynieniem jest część jego majątku, czyli mieszkanie.
Niemniej czy to zadośćuczynienie wymarze w mojej duszy i pychice czarny
scenariusz przeżytych chwil......? Czy odbuduje nasz - rodziców autorytet
wobec dzieci? Zapewne nie. Przez te lata samotnie borykając się z problemami
życia, mam ogromne problemy wychowawcze z moją młodzieżą. Nie mam autorytetu.
Jestem matką, którą można poniewierać słowem. Niszczyć psychicznie, wyzywać...
Tego nie brakowało na codzień. One były tych scan świadkami.

To nie dobra materialne w życiu mają najwyższą wartość, lecz dobra duchowe,
przyjażń, uczucia, miłość... i pomocna dłoń w chwilach kryzysu, osamotnienia.
Żeby było jeszcze śmieszniej, jest mi go żal, bo przez swoją głupotę zapłacił
najwyższą cenę, rozbity zwiazek, utratę dzieci i dorobek materialny. Pod
koniec marca wnoszę jednak pozew, by pewien epizot życia odłożyć do uśpienia...
Obserwuj wątek
    • sylwiamich Re: odłożyć życiowy epizot do uśpienia.... 16.03.08, 21:35
      Wszytko jest do odbudowania.Ofiara nie musi być poniżana przez
      wszystkich.Odbudujesz siebie.Pozdrawiam.
    • misbaskerwill Dasz radę... 16.03.08, 21:39
      Najtrudniejsze kroki już poczyniłaś. Teraz zostały formalności.
      Rozprawa w sądzie toczy się za zamkniętymi drzwiami, skład sędziowski jest dość skromny - 3-4 osoby łącznie z protokolantem.
      Nie opowiadasz więc publicznie swojego życia, a do akt nikt niepowołany nie ma dostępu.
      Jeśli nie ma sporów stron - rozprawa może trwać zaledwie 15-20 minut.

      O autorytet u dzieci się nie bój - miałaś odwagę by zamknąć drzwi za mężem, zakończyć pewien rozdział życia, zacząć wszystko samodzielnie. Na pewno wymagało to dużo odwagi i dzieci takie rzeczy czują.
    • crazyrabbit Re: odłożyć życiowy epizot do uśpienia.... 16.03.08, 21:48
      Dasz radę.
      Złożysz pozew , rozwiedziesz się , zaczniesz żyć godnie i spokojnie.
      Dzieci wcześniej czy później zrozumieją , że krzywdzą Cie tak jak
      ich ojciec. Cos o tym wiem - mój ex tez mnie nie szanował i dużo
      czasu musiało upłynąć , zanim Młoda przestała powielać jego
      poniżające mnie zachowanie.

      I jeszcze jedno... Nie widzę w tym , co piszesz złości ,
      zawziętości , chęci zemsty... To naprawdę piękne smile))
    • koralik4o Re: odłożyć życiowy epizot do uśpienia.... 16.03.08, 22:07
      Dziękuję Wam serdecznie za budujące słowa, ależ mnie rozczuliły... czytam już któryś raz i rycze...
      Nic tak bardzo nie boli jak zniewaga własnego dziecka. Widzę że nie tylko ja tak mam, crazyrabbit.
      Znęcanie psychiczne czy fizyczne m. jest chyba mniej bolesne(?) w końcu to inna krew... ale dublowanie zachowań ojca i kierownie ich do matki, to nie mieści się w mojej głowie, bo to w końcu moja krew... i to cholernie boli. Staram się wpoić pozytywne wartości, ale to chyba strata czasu i wysiłku ?
      Może kiedyś rany się zabliźnią, o ile serce wcześniej nie pęknie... sad
      • sylwiamich Re: odłożyć życiowy epizot do uśpienia.... 16.03.08, 22:12
        Koraliku...widziałam juz niejedno.I dało się wyprostować.Dzieci
        bijące matkę, dzieci wyzywające matkę...sama walczę. Mój syn bardzo
        przeżywa że jedyny mężczyzna w jego życiu...ojciec...daje ciała i
        jest beznadziejny.Nasze dzieci cierpią bardziej niż my. I nie przez
        rozwód....
      • a.niech.to Re: odłożyć życiowy epizot do uśpienia.... 17.03.08, 09:28
        koralik4o napisała:

        > dublowanie zachowań ojca i kierownie ich do matki, to nie mieści
        s
        > ię w mojej głowie
        Człowiek kształtuje się poprzez powielanie atrakcyjnych wzorców.
        > Staram się w
        > poić pozytywne wartości, ale to chyba strata czasu i wysiłku ?
        Jak to robisz?

    • koralik4o Re: odłożyć życiowy epizot do uśpienia.... 16.03.08, 22:32
      Sylwia, może masz rację...? Może dzieci sobie z tym nie radzą i w ten sposób
      odreagowują? W końcu miały takie wzorce. Wciąż jednak mam inne odczucia. Wiedzą
      przecież że to dla nich zakończyłam ten związek, aby nastał spokój. No chyba że
      taka postawa w genach pozostała...? Tylko jak taką postawe traktować z
      przymrużeniem oka?

      Zbieram w sieci informacje jak napisać sensownie taki pozew, by Sąd już nie
      zadawał pytań. Wogóle to chyba zażyję ze 100 tabletek uspokajających by emocje
      nie wzięły górę, gdy tam się pojawię.

      Dzięki serdeczne za budujące słowa
      • sylwiamich Re: odłożyć życiowy epizot do uśpienia.... 17.03.08, 07:20
        Koraliku...nie dziedziczy się wzorców zachowania.I nie wpadnij teraz
        w pułapkę gaskaniasmile))Teraz zaczynacie wszytko od nowa.Muszą być
        określone nowe zasady.I wszyscy musicie je wypracować.....Ty musisz
        je wymagać konsekwentnie, a dzieci nauczyć się nowego sposobu
        zachowywania.To dużo trudniejsze.Jeśli potrafisz w sobie te zadady
        znajeżć.....dzieci je zaakceptują....po burzach i niepokojach...ale
        zaakceptują.
        • aron95 Dzieci 17.03.08, 07:40
          O dzieci warto się starać bo to przynosi efekt w przyszłości. Musisz się sprężyć
          w sobie i powalczyć o autorytet u nich .
          Nie mogą Cię lekceważyć !!! Konsekwentnie wymagaj swoich ustaleń .

          No właśnie Tobie radzę a sam ... zaraz tu młodego na dywanik
      • z_mazur Re: odłożyć życiowy epizot do uśpienia.... 17.03.08, 08:22
        Koraliku, mylisz pewne kwestie. Sąd zawsze będzie zadawał pytania,
        bo musi ustalić czy małżeństwo się rozpadło i dlaczego. A Ty musisz
        odpowiadać na te pytania.

        To że nie chcesz, żeby sąd rozstrzygał kto ponosi winę za rozpad
        małżeństwa nie oznacza wcale, że masz pomijać jakieś fakty które
        doprowadziły do tego rozpadu.
      • a.niech.to Re: odłożyć życiowy epizot do uśpienia.... 17.03.08, 10:12
        koralik4o napisała:

        > Może dzieci sobie z tym nie radzą i w ten sposób
        > odreagowują? W końcu miały takie wzorce.
        Sensowną rzeczą, wręcz niezbędną, wydaje mi się zdobyć postawową
        wiedzę na temat wpływu przemocy w rodzinie na ksztaltowanie się
        psychiki dzieci i ich zachowań w sytuacji rozwodu i po nim. To
        ważniejsze niż wzór pozwu.smile
        Spróbuj odłożyć na bok wszelkie emocje rozczarowanej matki, a
        spojrzeć na to, w czym wszyscy uczestniczycie oczyma młodych. Zdaje
        mi się, że dostrzeżesz wtedy konieczność przyjścia im z pomocą,
        odnalezienia się w zmienionym układzie.
    • a.niech.to Re: odłożyć życiowy epizot do uśpienia.... 17.03.08, 09:15
      koralik4o napisała:

      > Nie wyobrażam sobie jak mogę swoje
      > życie opowiadać publicznie w sądzie przed nieznajomymi obcymi
      >twarzami.
      W sądzie słyszano barwniejsze historie niż Twoja.
      > Niemniej czy to zadośćuczynienie wymarze w mojej duszy i pychice
      czarny
      > scenariusz przeżytych chwil......?
      Z pewnością nie. Będziesz musiała przepracować problem.
      > Żeby było jeszcze śmieszniej, jest mi go żal, bo przez swoją
      głupotę zapłacił
      > najwyższą cenę, rozbity zwiazek, utratę dzieci i dorobek
      >
      materialny.
      Głupota to eufemizm. Nazwij rzecz po imieniu: przemoc.
      > Pod
      > koniec marca wnoszę jednak pozew, by pewien epizot życia odłożyć
      >do uśpienia...
      Obciążenie psychiczne przemocą tkwi w Tobie i dzieciach. Jeśli się z
      niego nie wyzwolicie, będzie się odzywać w najróżniejszych
      sytuacjach. Zamiast przyklepywać problem, pomyśl o terapii.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka