efkakor
09.01.06, 19:56
Po dwóch miesiącach leczenia wczesnej boreliozy (11 dni od zarażenia)
znalazłam lekarkę, która wie co to jest borelioza, czyta materiały i ma
świadomość długości leczenia. Nie wierzy jednak w Doxy, uważa że nie pokonuje
bariery krew-mózg i kazała mi ją odstawić. Jutro mam przejść na dożylny
Biotraxon 1g na dobę przez min. 20 dni, a potem doustnie Zinat. Nie chciała
mnie straszyć ale mówiła, że leczenie trochę potrwa i że już wyleczyła kilka
osób także z neuroboreliozy? Zaleciła dietę bez węglowodanów, dostałam
Nystatynę na osłonę żołądka i Enterol na ochronę jelit. Dostałam skierowanie
na badania serca. Powiedziała, że najpierw spróbujemy zbić moje według niej
wysokie IgM i będziemy usuwali objawy kliniczne. Wie, że boreliozy nie da się
zlikwidować w 3 tygodnie. Uważa, że Amerykanie mają najwięcej wiedzy na temat
boreliozy i czyta co nieco na ten temat.Chciała mnie położyć do zakaźnego,
ale po kontakcie z moim dotychczasowym specjalistą, który był stamtąd, nie
chciałam się na to zgodzić. Będę chodziła do zabiegowego i zobaczę co dalej.
Może się uda. Artur czy taka dawka Biotraxonu daje większe szanse na sukces?