Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    kopanie dołków przez współpracownika(ów)

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.07, 10:42
    Mój kolega, z którym niestety muszę dosc ściśle współpracowac
    bruździ mi regularnie. Intrygi między ludźmi, wiecie. Ploty,
    niesprawdzone i wyssane z palca historie. Odważyłabym się nawet to
    nazwac buntowaniem innych przeciw mnie. Gadanie jego ma zasięg ludzi
    na podobnych stanowiskach - do szefów z jęzorem nie lata, bo nie ma
    jakichkolwiek argumentów, że np nie wywiązuję się z obowiązków.
    Podłoże tego wg mnie to zazdrosc. Właściwie nieuzasadniona, bo ani
    nie zarabiam więcej niż on, ani nie miałam zatargów wcześniej z
    nim... Ciężko mi codziennie rano chodzic do pracy. Przyjęłam taktykę
    dystansu tzn robię swoje, nie wdaję się w dyskusje. Może to źle ale
    nie chce biegac po ludziach i mówic czegoś w sensie "wiesz, nie wiem
    co ci naopowiadał X, ale wszystko co mówi to kłamstwo". Czuję że
    ośmieszałabym się wtedy i byłoby jeszcze gorzej. w ub tygodniu
    rozmawiałam z szefem o przeniesieniu mnie do innego działu: myślałam
    o tym już od dawna jeszcze zanim ten człowiek zaczął mi podkładac
    świnie. Szef obiecał miec mnie na uwadze gdy coś w firmie się zwolni
    jednak nie podał dokładnego terminu (na moje miejsce też musiałby
    przyjsc ktoś inny).
    Nie chcę się poddawac, jednak ciężko mi.

    Powiedzcie jak radzicie sobie w podobnych sytuacjach. I jak wytrwac.

    Dzięki.
    Obserwuj wątek
      • mijo81 Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) 15.12.07, 16:59
        Olewka, totalna olewka gościa. Nie przejmuj się nim a z pozostałymi
        współpracownikami gadaj normalnie. Swoją postawą pokażesz im że
        tamten typ pieprzy głupoty :)
        • Gość: Pracownik Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.chomiczowka.waw.pl 12.01.08, 08:08
          Dokładnie, większość ludzie nie nie jest głupia. Jak widzę w biurze panienki, które sieją ploty na temat innych panienek, to na obiad wolę iść z tymi obgadywanymi. A plotkarki niech się kiszą we własnym sosie. Nie można trawić w atmosferze ciągłych pomówień.
          • Gość: marcin walcz IP: *.icpnet.pl 12.01.08, 11:35
            nie wiem jak na razie ploty nie idą do przelożonych to jest ok ale
            prędzej czy później taki czarny piar trafi do przełożonego a wtedy
            tylko zależ od niego jak temat podejmie, niestety ja przez taki piar
            stracilem posadę, gdyż nic nie robiłem aby przeciwstawić się plotką
            teraz odzyskalem spoko i szukam nowego zajęcia a tobie radzę
            doprowadzić do konfrontacji im szybciej tym lepiej dzięki temu nikt
            nawet nie będzie probował w stosunku do ciebie rozpowiadac nieprawdy
            wiedząc iż umiesz walczyć o swoje. Rada prosta podejmi rękawice i
            walcz
      • Gość: Aggie Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.07, 18:01
        Odchodząc z tego działu, dałabyś owej świni szanse zajęcia Twojego miejsca. A
        czy rozmawiając z przełożonym nie podałas mu powodów, dla których chcesz przejść
        do innego działu?

        A tak w ogóle - skąd wiesz, że ten człowiek Cie obawia za plecami innych?
        • Gość: alkdj Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.chello.pl 10.01.08, 15:55
          Zadaj sobie jeszcze pytanie, czy wszystko w twoim zachowaniu jest ok, czy
          wszyseko z twoja higiena jest ok, itp. itd. nie chce cie w zadnym razie urazic,
          Jelsi nie masz nic sobie do zarzucenia, to sprawa jest prosta, idz na skarge do
          szefa, przeciez gosc zneca sie nad toba psychicznie,a w takim przypadku twoj
          pracodawca musi zareagowac.
          • Gość: sz [...] IP: *.adsl.inetia.pl 10.01.08, 17:54
            Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • krytykantka07 Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) 15.12.07, 21:01
        No cóż muszę Cię zmartwić. Niestety musisz się nauczyć funkcjonować
        w takich warunkach. Co więcej, musisz zaprezentować poczucie humoru.
        Dopóki nie będziesz umiała żartować z siebie, będziesz przeżywać
        stresy. Taktyka dystansu to nie jest rozwiązanie. Skuteczniejsze
        jest poszukiwanie krytyki oczywiście z humorem. Nigdzie się nie
        przenoś, bo może się okazać, że trafisz na takich samych ludzi.
        Zapewniam, że jest ich pełno. To tylko przełożony ma wpływ na to,
        żeby ich nie było. Ale jeśli stosuje styl nieingerujący zarządzania
        to oni po prostu są.
        Pozdrawiam. Basia
        • Gość: sz [...] IP: *.adsl.inetia.pl 10.01.08, 17:56
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • kol.3 Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) 16.12.07, 09:40
        Może naucz się bruździć koledze. W obronie własnej. Nie rozumiem
        dlaczego masz odchodzić z działu? Tacy ludzie jak kolega są
        wszędzie. Ciągle będziesz się przenosić?
        • Gość: kama Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.07, 10:36
          O zmianie obowiązków myślałam już wcześniej - zanim ten człowiek
          zaczął całą kampanię. Tylko wtedy była pełnia sezonu w naszej firmie
          i rozmowa z szefem skończyłaby się na odpowiedzi "nie". Dlatego
          teraz poszłam do szefa.

          A że "kolega" mnie obmawia wiem stąd, że ludzie, którzy dodąd
          normalnie z mną rozmawiali i mnie traktowali omijają mnie jak
          trędowatą. Poszperałam sobie w necie i są to pierwsze symptomy
          mobbingu. Izolacja. Plotki. Ograniczanie kontaktu przez poniżające,
          upokarzające gesty i spojrzenia. Różnego rodzaju aluzje, bez jasnego
          wyrażania się wprost. Itd.

          Nie jestem naiwna i wiem że w każdej firmie trafiają się ludzie
          podobni do mojego kolegi i powtarzam że nie dlatego chcę się
          przenieśc. To jest teraz może powód kolejny na liście ale nie główny.

          • Gość: gieniusia Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.07, 15:14
            Znam to aż za dobrze, tolerowałam jakiś czas, doszło do horrendum.
            Co może być przydatne:
            - notowanie wszystkich zdarzeń, słów, a nawet domysłów, które świadczą o mobbingu ( z datą, świadkami etc)
            - zapisanie sie do związku zawodowego i rozmowa na ten temat, a nawet wniosek na piśmie o pomoc, ewentualnie tylko jako informacja, bez prośby o natychmiastowe działanie
            - rozmowa z szefem o Twoich domysłach i o faktach; opisanie całej sytuacji w liście do zwierzchnika
            Zastosowanie powyższych środków w moim przypadku dało efekt; a teraz stosuję je profilaktycznie;)
            Pamiętaj, że za mobbing, czy to oddolny, czy "koleżeński", czy odgórny odpowiada szef, i dlatego powinien o tym wiedzieć.
            Nie daj się!
            G.
          • kaaarolinkaa Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) 17.12.07, 19:14
            a mi sie wydaje dziwne to, ze ktos moze wplynac na opinie o Tobie.
            NIe wyobrazam sobie, ze ktos moglby powiedziec cos na moj temat moim
            wspolpracownikom a oni by w to uwierzyli. Juz bardziej przyszliby do
            mnie i spytali: "słuchaj, to prawda, ze..?" chyba ze miałabym zle
            stosunki z innymi i wtedy tak, takie nagadywanie zdalo by rezultat.
            Moim zdaniem cos jest nie tak w Twojej opowiesci.
            • kol.3 Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) 17.12.07, 19:48
              A to sobie nie wyobrażasz co ludzie potrafią wymyślić. Wszystko.
              Mężczyźni jako plotkarze mają absolutne mistrzostwo świata.
              Sprawa dojrzała do tego, by się w nią wgłębić, przeanalizować,
              porozmawiać z kim się da, żeby ktoś puścił farbę, co się dzieje, co
              uroczy kolega wygaduje, a potem zrobić z tego użytek.
              Koledzy w pracy zawsze gorzej odnoszą się do osoby,której akcje
              aktualnie spadły, która ma gorszą opinię, o której szefostwo gorzej
              mówi itp.
              • Gość: aaa [...] IP: *.adsl.inetia.pl 10.01.08, 17:58
                Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
            • krytykantka07 Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) 17.12.07, 20:00
              Hmmmmmmmm chyba niedokładnie zrozumiałaś. Chodzi o mobbing a wiesz,
              że dotyczy on pracowników, którzy są lepsi od innych. Chodzi też o
              poczucie bezpieczeństwa. Ale za to odpowiada przełożony. Wygląda na
              to, że nowy dopasował się do towarzystwa wzajemnej adoracji lepiej
              niż autorka postu ;). A wykorzystał to, że razem współpracowali.
              Wiesz później trudno jest udowodnić, że nie jest się wielbłądem, a o
              tym pisze autorka postu.
              Pozdrawiam. Basia
              • Gość: zawszenever Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.08, 20:28
                To nie mobbing o czym wy mowicie
                A zgadzam sie z przedmowca na to jak cie wiedza inni sama pracujesz

                Sama mam podobna sytuacje i to na okresie probnym Przez 1-na osobe
                kilka razy dostałam opierdziel i to nie tylko od kolegow juz tam
                pracujacych ale i od szefa bo cos było nie tak Nie powiem jak mnie
                to wkur....gdy ganili za cos co nie zrobiłam (powiedzmy ze to
                przemilczałam) Kiedy jestem z nia... omijam szerokim łukiem... robie
                co do mnie należy i na nią tez mam "oko"
                A w pracy jestem miła, usmiechnieta (teraz moze mniej bo
                podejrzewają u mnie nieuleczalna chorobe) Ale starm sie byc nadal
                pogodna osoba i wiecie ze Ci ludzie mnie lubia
                Bo to czuć

                Wiecej pogody ducha zycze i przedewszystkim UŚMIECHU NA TWARZY
                (bo taki problem jak upierdliwy współpracownik to mały problem)
                • Gość: ggg [...] IP: *.adsl.inetia.pl 10.01.08, 17:59
                  Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                • Gość: Maryla Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.ri.ri.cox.net 10.01.08, 23:26
                  Mieszkam w Ameryce 50 lat.Przepraszam,ale powinnismy byc dumni z
                  polskiej mowy(slownika)nauczylam to moje dzieci pisac i mowic po
                  polsku,ale jak czytam slowa pierdziele,ku..,pieprze.i inne okropne
                  slowa to nie moge zrozumiec dlaczego polacy tak przeklinaja,nie
                  dodaje im to przeciez zadnego uroku,Czyta to przeciez caly swiat?I
                  to jest hanba do Polski.
                  • Gość: Polka Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.chello.pl 11.01.08, 10:25
                    Sentyment do dalekiego kraju nie powinien zasłaniać Ci tej oczywistej prawdy, że
                    każdy język ma zasób słów obraźliwych, wulgarnych oraz wyrażeń, które pomagają
                    czasem rozładować lub przekazać (na piśmie) emocje. Każdy musi się rozładować,
                    nawet Polak.
                    Rozumiem, że Twoje dzieci klną po Amerykańsku?
                  • Gość: jacek226315 Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.nwrknj.east.verizon.net 11.01.08, 15:01
                    Maryla sluchaj a co powiesz o Amerykanach ktorzy co drugie slowo to
                    fuck,suck,dick etc.lub ta muzyka rap w ktorej fucking,sucking musi
                    byc obowiazkowo . Co dziwne nikt sie nie gorszy ani nie
                    oburza,natomiast gorsza sie dziecmi rozebranymi na plazy.Pamietam
                    jak wyproszono mnie z osiedlowego basenu w Westchester bo odwazylem
                    sie przyjsc w slipach a nie kapielowkach po kolana.No ale to bardzo
                    purytanski narod a jednoczesnie najwieksi hipokryci
                  • Gość: fuckandtouch kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.gdynia.mm.pl 12.01.08, 11:29
                    Supreme Court w USA potwierdził że o ile wulgaryzmy moga byc nie
                    przyjemne dla ucha, to są chronione przez free Speech (First amendment)!

                    Nie wiem co robisz w Ameryce ale wszyscy managerowie klna w Amerykanskich
                    firmach, a im wyzej tym bardziej wyraziste sa ich wyrazenia!


                    Chyba jestes jeszcze za krótko w Ameryce!

                    • Gość: jacek226315 Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.nwrknj.east.verizon.net 12.01.08, 14:47
                      gosc portalu fuckandtoch napisal(a):
                      >Supreme Court w USA potwierdzil ze o ile wulgaryzmy moga byc
                      nieprzyjemne/pisze sie razem/dla ucha,to sa chronione przez free
                      Speech(First amendment
                      No prosze gdyby nie Ty nie wiedzial bym. A sprobuj powiedziec
                      policjantowi "fuck you" to spraktykujesz First amendment. Mnie
                      policjant aresztowal bo mu powiedzialem ,ze jest hipokryta,dal mi
                      ticket za speeding i z usmiechem na ustach "have nice day"
                      A co do tematu ma dlugosc pobytu i to co ja robie tutaj.Wnerwia mnie
                      tylko opinia,ze przeklinanie to polska specjalnosc.Chcialem tylko
                      zaznaczyc ,ze inne nacje tez sa uzdolnione w tej materii.Lacze
                      pozdrowienia
                      • Gość: mimbla Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.rtr.bait.pl 13.01.08, 12:09
                        Milsze moim uszom są siarczyste polskie wulgaryzmy typu pieprzę itd niż cyt.
                        "first amendment", "dali mi ticket za speeding", czy te wyrażenia naprawde nie
                        mają polskich odpowiedników??? Polonio,ludzie kochane, kiedy do Was dotrze, że
                        największy obciach jaki możecie sobie robić to operowanie słownictwem typu:
                        zostawiłem kara za kornerem itp kwiatki... ręce opadają, uszy więdną i zęby bolą
                        jak się to słyszy.
                        • Gość: jacek226315 Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.proxy.aol.com 13.01.08, 14:59
                          mimbla masz 100% racji ja tylko odpowiedzialem na post fuckandtouch,
                          moge Cie zapewnic ,ze nie uzywam takich slownych nonsensow,do
                          ktorych zalicze tez pytanie ktore mi zadala pewna pani doktor "czy
                          loczujesz telewizje" Lacz pozdrowienia
                • hella_79 Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) 11.01.08, 12:48
                  no to się cieszcie, ze nie znacie siły ludzkich jezyków i plotek. na
                  nie zawsze problem leży w człowieku - są takie typy ludzi, które potrafiłyby zniszczyć świetego, urodzeni intryganci i manipulanci, którzy czasem dla rozrywki (bo muszą bruzdzić) potrafią uwziąć się na kogoś. na szczęscie takich ekstremalnych przypadków nie jest za dużo, ale to, ze ktoś się z czymś takim nie spotkał nie znaczy, ze tego nie ma.
            • Gość: XXX Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.CNet2.Gawex.PL 10.01.08, 20:06
              widocznie nie miałas doczynienia z takimi typami tylko zazdroscic.
          • Gość: amatol Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: 217.153.44.* 10.01.08, 17:56
            Są niestety także tacy ludzie, którzy całkowicie bezinteresownie
            zajmują sie plotkarstwem, nawet wtedy gdy nic im ono nie ma dać -
            taki gatunek i to nierzadki. Jeżeli nie potrafisz sie na to
            znieczulić, to jedynym wyjściem jest odejść do innej firmy i liczyc
            na to że tam będzie inaczej. Nie ma co liczyc na szefa bo on
            zadziała tylko wtedy gdy ma tzw. jaja a to sie spotyka nieczęsto.
            Ludzie są spragnieni ciekawych plotek i nie analizują ich sensu
            tylko biorą jak leci, bez konfrontacji z zainteresowanym. Co do
            mobbingu - mozna się oczywiście sądzić itd. ale w takiej firmie
            nawet wygrana nic nie da, bo jest ona po prostu chora jak większość
            w tym kraju niestety. Ewentualnie ludzie nie są dociążeni pracą i
            robią to z nudów. Trzymaj się ;-)
          • Gość: szz [...] IP: *.adsl.inetia.pl 10.01.08, 17:56
            Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • Gość: stan Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.chello.pl 13.01.08, 17:37
            po prostu olewaj jego i tych wszystkich którzy są mu podobni tzn.
            tych którzy szukają okazji do dowartściowania się , bo tak naprawdę
            są matołami. Noś głowę podniesioną do góry i uśmiechaj się ,
            ignorując wszystkich jego sprzymieżeńców i nie bój się żadnych
            śmieci , bo jak tylko zorientują się , że boisz się to będą wisieć
            na tobie bez końca . Trzymaj się , wiedz że są też ludzie którzy są
            z tobą , ale nie mają odwagi tego powiedzieć
      • Gość: Monka Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.aster.pl 07.01.08, 16:17
        To fakt tacy ludzi niestety istnieją i sama przez to przeszłam. U
        nas była taka dziewczyna, plotkowała il się da i nikt nie miał na to
        żadnegow wpływu, ponieważ chodziła codziennie z szefową na lunch-e.
        Sytuacja była dziwna ponieważ ta dziewczyna była zwykłym szerogowym
        pracowni8kiem działu i te codzienne lunche zaczeły po m-c wygladac
        dziwne. raz szefowa zarzuciła mi bzdurę, o której podobno rozmawiał
        prywatnie z nkoelzanka z pracy, powiedziała ze ma swiadka i
        wymieniła tę dziewczynę, odpowiedziałam że ta dziewczyna jest
        ostatnią bardzo wiarygodnym swiadkiem w kazdej sprawie, moja szefowa
        powiedziała że jestem chamska. Rozstałamn się z firmą po pewnym
        czasie bosytuacja byłą chora.
      • dwunastnica To jest mobbing 07.01.08, 21:35
        Człowiek ten uprawia wobec Ciebie typowy mobbing. Są odpowiednie regulacje
        prawne które to określają. Możesz coś takiego zgłosić do sądu pracy. Miałem
        dokładnie coś takiego, 2 gości robiło tak samo tylko że wobec kilku osób. Za
        którymś razem poszedłem do gości i porozmawiałem z nimi na osobności. Jeden się
        przyznał że bał się że chcę zostać jakimś kierownikiem. Po rozmowie podkładanie
        świń się skończyło. Zrób to samo. Nie daj się palantowi.
        • Gość: Gosc Re: To jest mobbing IP: 212.87.0.* 10.01.08, 15:04
          Nie daj sie, jesli odchodzisz to tylko na wyzsze stanowisko...
          czasem pomaga mowienie wprost, nawet do szefa: nie zycze sobie
          oceniania mojej pracy za plecami, albo jesli ktos ma
          uwagi/komentarze do mojej pracy to chcialabym je uslyszec zanim
          uslysza je inne osoby.
          pamietaj: jesli ktos Cie tak traktuje to znaczy ze czuje sie od
          Ciebie slabszy w pracy, czuje sie zagrozony.
          Musisz byc silna, silna, silna...
          I poczytaj sobie w necie albo w roznych ksiazkach (np. w EMPIKU)
          jak odzyskac spokoj w pracy i w zyciu.
          pamietaj: to Twoja praca, Twoja kariera i jesli masz ja zmienic to
          dlatego ze TY tego chcesz...

        • Gość: dd [...] IP: *.adsl.inetia.pl 10.01.08, 17:57
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • bronek77 Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) 10.01.08, 17:02
        Sprawa jest bardzo powazna, i nie mozesz tego olac. Wiem z doswiadczenia.
        Klamstwa powtarzane i niedementowane - nawet, gdy ludzie w nie 'tak naprawde'
        nie wierza przynosza niespodziewany skutek. Negatywny.
        Rozwiazania sa dwa - jedno, bierzesz dyktafon (na wszelki wypadek, ja tego nie
        zrobilem raz bo uwazalem, ze to nie w porzadku - potem zalowalem), i gadasz z
        kolesiem. Ostro mowisz, ze nie zyczys sobie jego plotek - nie dyskutujesz, nie
        pytasz, nie sluchasz tlumaczen (jak sie tlumaczyc zaczyna to przerywasz) - i
        mowisz ze jezeli to sie nie skonczy, to za powazniejsze kroki sie wezmiesz.
        Wazna rzecz - temu powtorze - nie wdawaj sie w dyskusje, nie sluchaj 'jego
        racji', tesktow typu 'ja nie chcialem zeby to tak bylo zrozumiane'. Po prostu
        mu oznajmiasz.
        Druga opcja - z grubej rury - robisz to samo, tylko zapraszasz na spotkanie
        szefa, na poczatku mowisz, ze facet robi to i to, i prosisz szefa jako
        superekstraszefa (zeby sie poczul jak ktos super i stanal na wysokosci zadania)
        o rozwiazanie tej sytuacji. Przy szefie facet moze sie tlumaczyc, troche mu na
        to pozwol (czlowiek tlumaczacy sie glupio wyglada), ale nie za duzo, po jego
        tlumaczeniu mow, ze to jest dziecinne tlumaczenie kogos zlapanego za reke, i
        powiedz mu wprost (temu koledze, nie szefowowi), ze chyba nie mysli, ze szef mu
        w takie bzdury uwierzy.

        A tak w ogole - najprawdopodobniej jestes fajna babeczka, ktora mu sie podoba,
        ale wie, ze nie ma szans, do deprecjonuje Cie po to, by uwierzyc w to, ze tak
        nie jest ;) Jakby co tego argumentu tez mozesz uzyc - ale musisz go poprzec
        jakims przykladem jego zachowania.

        I pamietaj - takich spraw nie mozna olewac. Ciesz sie, ze wiesz, ze ktos Ci
        bruzdzi - ja w jednej firmie szybko sie dowiedzialem i zareagowalem (z
        pozytywnym skutkiem), w drugiej dowiedzialem sie za pozno.
        • Gość: aaa Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.08, 17:33
          zapamiętaj jedyna skuteczna rada. Nie zwracać uwagi, przemilczeć
          sytuację traktować go jak zło konieczne, a głupiego zawsze zabija
          się śmiechem. Nie wolno ci się denerwować, żeby on miał uciechę.
          Wroga atakuje się milczeniem i śmiechem.
          • Gość: psycholog Trzeba ukrócić plotki. Jak najszybciej. IP: *.eranet.pl 12.01.08, 00:08
            To co napisał Aaa jest bzdurą. Nie można przemilczać! To pozwala
            współpracownikom cały czas wierzyć w negatywne plotki na Twój temat.

            Najlepszych rad udzielił bronek77. Wiem co mówię, jestem psychologiem.
        • Gość: fdgg [...] IP: *.adsl.inetia.pl 10.01.08, 18:00
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • pacor1 Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) 31.01.08, 14:13
          Generalnie ten koleś to gnida, która swoje frustracje i kompleksy
          leczy knując..... Jedyne wyjście to zbierasz "kwity" i czekasz na
          dogodny moment kiedy gościu straci czujność..... zło powraca do
          tych, którzy je czynią. Głowa do góry!
      • Gość: shiseido Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.CNet2.Gawex.PL 10.01.08, 20:17
        Doskonale Cie rozumiem bo przez to samo przechodzę.Dzieki temu
        skorzystałam z porad psychologa który uswiadomił mi ze to mobbing.
        1.Dokładnie zanotuj zachowania które sa dla Ciebie krzywdzące
        2.Jasno powiedz ze sobie nie zyczysz tego typu uwag
        3.Nie stosuj obrony przy szefie atakujac tamtego tylko odnies sie do
        sytuacji profesjonalnie podajac rozwiazanie
        4.Przy konfrontacji nie oceniaj oprawcy tylko powiedz ze takie
        zachowanie jest przykre,ponizajce,niewłasciwe odnies sie do swoich
        odczuc z tym sie nie dyskutuje
        5.Zaznacz ze ta osoba nie musi Cie lubic i poza praca moze nie
        odpowiadac czesc ale w pracy ma byc spokoj i atmosfera do pracy
        To działa ale od czasu do czasu terapie powtórzyc bo oprawcy
        zapominaja i szybko znów niszcza.
        Pozdrawiam
        Pozdrawiam
      • Gość: sdsassa Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.08, 22:20
        wrzuć mu cegłę do auta
      • Gość: student Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.chello.pl 11.01.08, 00:00
        Ja w podstawówce miałem takiego "kolegę". Pozwalałem sobie na to przez dłuższy
        czas, a im bardziej nadstawiałem drugi policzek, tym bardziej go to motywowało
        do dalszego nawalania na mnie. Dopiero jak przyrżnąłem mu kiedyś przy
        wszystkich, to się nawet nie bronił, bo mocny był w gębie tylko:)

        Oczywiście nie polecam takiego rozwiązania w tym przypadku. Jesteście już
        dorosłymi ludźmi, a Ty w dodatku kobietą. Ale jedno Ci tylko mogę powiedzieć:
        DZIAłAJ. Nie bój się iść z tym do szefa, a w skrajnym przypadku do prokuratora.
        I stroń od typa jak tylko możesz.
      • meitien Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) 11.01.08, 00:37
        Też to znam... W moim przypadku współpracownica nie psuła mi opinii tylko wśród
        innych współpracowników. Najbardziej bruździła mi u szefa. Dla mnie była bardzo
        słodka i uśmiechnięta a za plecami zmyślała na mnie ile wlezie. Po 2 tygodniach
        wspólnej pracy okazało się jaka to jest osoba. Zadzwonił do mnie szef z pytaniem
        czy to prawda, że zostawiam rano auto pod biurem a sama idę na miasto... Ręce mi
        opadły... Jedyne chwile kiedy wychodziłam z biura to przed drzwi zapalić i ona
        to widziała (dodam, że szefowi to nie przeszkadzało, sam palił i to rozumiał).
        Jej zadaniem było również mi pomagać na starcie i szkolić. Niestety nie chciała
        (niby nie miała czasu). Powód tego zachowania był banalny, ja dostałam szybciej
        firmowego laptopa. Ona za to dostała dużo lepsze auto, ale ja akurat sie
        cieszyłam, że mam malutki samochód, który można wszędzie bez problemu
        zaparkować. Buntowała przeciwko mnie również moich podwładnych. Doprowadziła
        sprytnie do buntów przeciwko mnie i przekonała szefa, że jestem do niczego mimo,
        iż ona mi tak pomaga we wszystkim... Odeszłam sama po niecałych dwóch
        miesiącach. Jeśli ktoś ma siłę do walki z czymś takim to niech walczy, ja takiej
        siły nie miałam...
      • naprawdetrzezwy Stań na środku pokoku i przy wszystkich powiedz gł 11.01.08, 10:09
        ośno:

        "Słuchaj, ty nędzna kreaturo - NIGDY nie pójdę z tobą do łóżka - nawet gdyby
        przestało ci śmierdzieć z ust i nawet gdybyś miał dużego, ośmiocentymetrowego
        penisa. Więc przestań rozpowszechniać nieprawdziwe informacje na mój temat, bo
        skończy się to w sądzie."

        Jakoś tak...
        • cerezanita Re: Stań na środku pokoku i przy wszystkich powie 11.01.08, 12:42
          A może odwrotnie:

          NIGDY WIęCEJ SIę JUż Z TOBą NIE UMóWIę, bo kiepski jesteś w łóżku. Poczytaj o
          grze wstępnej konusie.
          • tassman Bądź twarda dla frajera 11.01.08, 14:45
            Ja tez miałem takiego 'przesladowcę' w pracy. Jechał po mnie na
            początku, próbował gnoić przy innych, dawał sprawy z którymi sobie
            poradzę-bo innych mi nie zleci bo zawale-oczywiście przy wszystkich
            te gadki, wirachował w towarzystwie na swój temat, dowalał mi
            publicznie.
            A ja spokojnie czekał...bo wiedziałem że "czekam czekam ale jeszcze
            się miniemy przyrzekam"
            Ale wszystko to skończyło pewnego razu w windzie. Oko w oko. Z
            kamienną twarzą powiedziałem mu, że go załatwię. Obojętnie co od tej
            pory zrobi. Załatwię go. Czy będzie jechał jeszcze mocniej po
            bandzie mną czy teraz się będzie lisił.
            I...zniknęły mu dwie kartki na superważne spotkanie. Zgubił klucz do
            archiwum. pewnych ważnych rzeczy nie mógł odnaleźć w kompie.
            Bezpowrotnie jak się okazało. Tak mu się 'porobiło". Szkoda. Już
            mnie nie gnoił, kłaniał mi się, wazelinował. "Wychowałem" go.
            Szkoda że już go nie ma w firmie....
            Ale to już inna sprawa.
            Hłehłehłe....
            • Gość: Hagi zrób mu loda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.08, 17:03
              pewnie mu o to chodzi, będziesz miała spokój
          • naprawdetrzezwy Może być, ale twoja wersja wydaje mi się być pozba 12.01.08, 13:47
            wiona dynamitu.

            :-)
          • Gość: tomeczek Re: Stań na środku pokoku i przy wszystkich powie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.08, 14:20
            cerezanita napisała:

            > A może odwrotnie:
            > NIGDY WIęCEJ SIę JUż Z TOBą NIE UMóWIę, bo kiepski jesteś w łóżku.

            Ale tak to może tylko kobieta do faceta. A co może powiedzieć kobieta
            prześladowana przez kobietę? Bo raczej nie "już nigdy nie pójdę z tobą do łóżka" :)
      • Gość: Marcin_1976 Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: 82.197.32.* 11.01.08, 16:31
        Tylko sie nie poddawaj, odgryź się, nie daj sobie dmuchać w kaszę,
        najlepiej jeszcze gorzej go wkop to może zrozumie.
        • Gość: kama Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.08, 17:46
          Hej :)
          Sprawa obecnie wygląda tak:
          Była rozmowa z szefem jeszcze przed świętami. Najlepsze że nie ja do
          tego doprowadziłam a kolega. Szef polecił: najpierw mówi jedno a
          potem drugie. Okazało się że kolege uwierały stare sprawy typu -
          sory teraz nie mogę ci pomóc bo mam swoją robopte; albo moje nerwowe
          odpowiedzi na jego marudzenia mi nad głową i przeszkadzanie w pracy.
          W duchu uważam że to tylko przykrywka do czegoś, czego nie
          powiedział głośno. A ja wyłożyłam co w jaki sposób traktuje mnie
          kumpel, jak plotkuje (z zaznaczeniem że trudno tego dowiesc ale wiem
          że to ma miejsce), intryguje. Odpowiedz szefa mnie zaskoczyła -
          powiedział coś takiego: jeśli jest tak jak sądzisz, to On jest
          bardzo złym człowiekiem. Niestety, tego nie wiemy, tylko On sam wie
          o tym czy to prawda. Wryło mnie. A zaniemówiłam dopiero gdy
          usłyszałam (kumpel nadal był przy tym cały czas)jeszcze: pamiętaj że
          stawiam na ciebie.
          Zrozumiałam to jako wiarę we mnie. Wiarę w moje racje. I
          niedowierzanie koledze.
          Kumpel mało co nie zemdlał ha ha ha.
          Szef ustalił że w takim razie będziemy sie mijac - od stycznia
          pracujemy w systemie zmianowym (jest taka możliwosc, bo firma
          pracuje całą dobę).
          Przez święta uspokoiłam się i wyciszyłam. Od stycznia mam spokój.
          Wiem że gada na mnie, ale zbywam milczeniem to. Rozmawiam z nim
          jakby nigdy nic się nie stało a on widzę, że nie ma pojęcia co się
          dzieje. Widzę że jest czujny jakbym teraz ja miała mu świnie
          podkładac. Bo każdy sądzi po sobie, prawda? A ja nie mam takiego
          zamiaru. :)
          Dzięki wszystkim :))
          • Gość: kkkkk;l Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.limes.com.pl 11.01.08, 22:43
            Warto zmienić otoczenie. Nigdy nie wiadomo,kto z kim śpi, a koło
            d... kręci się cały świat, czy tego chcemy, czy nie. Możesz mieć
            rację, a i tak zapłacisz za wszystko, bo podpadłaś komus, kto robi
            dobrze Temu-Co-Decyduje.Wiem coś o tym niestety. WIem też, że
            robaczywe otoczenie można porzucić i znaleźć fajną pracę gdzie
            indziej. To nie ucieczka, tylko ratowanie siebie.
      • Gość: ulisse Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.88-82-b.business.telecomitalia.it 12.01.08, 09:02
        -wychodowac sobie skore slonia
        -robic swoje
        -miec opinie innych gleboko w d... hm. powazaniu.
      • Gość: szef kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.gdynia.mm.pl 12.01.08, 11:22
        To takie typowo polskie!

        Takih ludzi powinno sie szybko zwalniac z pracy nie zaleznie od ich
        kwalifikacji!
        • Gość: jacek226315 Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.nwrknj.east.verizon.net 12.01.08, 14:50
          gosc portalu szef napisal(a)
          > To takie ypowo polskie
          Tak sadzisz,zapraszam do Stanow i zalatwie Ci posade w biurze to sie
          przekonasz
          • Gość: nina Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: 198.45.26.* 28.02.08, 13:40
            ... i w Anglii rowniez.
            • thelma333 Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) 20.12.08, 18:08
              w belgii tez...
      • Gość: szef kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.gdynia.mm.pl 12.01.08, 11:36
        Takiego człowieka mozna bardzo szybko załatwic!

        poprostu nie rozmawiac z nim,a jak zaczyna nudzic to odchodzic i
        mowic jemu ze jest sie zajetym, i on przeszkadza w pracy!

        Jakwszyscy zaczn sie nado niego tylkiemodwraca a w pracy nikt nie bedie
        chciał z nim współpracowac i bedzie sie nudził z braku roboty, to szef
        sie zapyta a co pan zrobiłw tym tygodniu, ... prosze pokazac... jezeli nie
        bedzie sie mógłwykazac ze pracuje a tlko siedzi nazegarze to szybko
        zostanie "przeniesiony" do innej firmy!
      • Gość: Aligatorka Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.chello.pl 12.01.08, 11:40
        Uważam, że powinnaś zareagować, pomimo, że sytuacja już się nieco wyklarowała.
        Twój kolega, po takiej burze wcale - jak sądzę - się nie uspokoił, tylko urażony
        w swoim ego, będzie robił to samo ale na większą skalę, tylko dyskretniej.
        Ja byłam kiedyś w podobnej sytuacja, w wielkiej korporacji. Przyjaźniłam się z
        pewną dziewczyną, TEN KOLEŚ chodził i opowiadał o nas różne głupoty. Głupoty
        były natury osobistej, niemniej jednak chciał w pewnym zakresie dotyczyły strony
        merytorycznej naszej pracy.
        Postanowiłam mówić o tym głośno, jednocześnie kpiąc z palanta. Wyglądało to np. tak:
        podchodziłam do kogoś i mówiłam: czy Ty już słyszałeś, że jestem lesbijką, co
        przeszkadza mi w prawidłowej analizie jakiś tam danych? nie słyszałaś? przecież
        tak mówi do wszystkich nasz Główny Specjalista od Teorii Spiskowych?! nie
        słyszałaś? to pewnie wkrótce usłyszysz?
        Albo mówiłam do kolegi: Twoja żona jest w ciąży? powiedz szefowi jako pierwszy,
        bo jak mu to przedstawi TEN KOLEŚ, to będzie wyglądało no to, że zamiast pracą
        zajmować się pracą 24 godziny na dobę, zajmujesz się - nie daj Boże - prokreacją!
        Absurdalne? owszem.
        Z czasem ułożyło się tak, że cokolwiek nie powiedział głupiego na mój temat,
        ludzie pytali: napisz kartkę na tablicy ogłoszeń, po co masz się męczyć i
        szeptać każdemu z osobna?
        Uwierz mi, okazało się, że to najlepsza broń.
        Z czasem wyleciał z pracy z wielkim hukiem, a ja byłam tego świadkiem.
        Reasumując - moja rada jest taka: nie zostawiaj niczego, tak jak jest! Walcz! I
        jeszcze powiedz mi bardzo proszę - jaki jesteś znak zodiaku?
        Pozdrawiam wszytskich forumowiczów:)
      • Gość: lukllle Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.gprs.plus.pl 12.01.08, 13:39
        Jak nie lubisz chodzić do pracy, bo ciebie obmawiają za plecami to kiepska
        firma, szkoda Twoich nerwów i zdrowia dla takich palantów, ja bym postawił
        sprawę jasno, tzn albo w większym gronie (tych osób zamieszanych w te aferę)
        powiedział co wiem i co mi leży na sercu bez tykania, albo poszedł do szefa i
        powiedział co mi leży na sercu, a jak to nie pomoże to zmieniłbym pracę.
        Kwestia jeszcze kasy, bo z jednej strony zarabiasz pieniądze (ile to jest?),
        jednak z przeciwnej strony (minusy) tracisz zdrowie na użeranie się ze zgrają
        palantów
      • lolyta Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) 12.01.08, 18:31
        przy wiekszej grupie wspolpracownikow zapytac go tak od niechcenia "a skadinad
        slyszalam, ze opowiadasz za moimi plecami nastepujace klamstwa na moj temat (tu
        wymienic), czy mozesz mi wyjasnic, w jakim celu to robisz?"

        ja sie tak pozbylam podobnego palanta z mojego grzbietu raz na zawsze. Omijal
        mnei potem szerokim lukiem :) i wiesz, to on bedzie potem tym, ktory sie bedzie
        staral o przeniesienie do innego dzialu :)
      • Gość: muniek Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.08, 10:36
        a moze zrob temu kolege laske - to rozladuje napiecie miedzy wami
      • Gość: vojan s Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.telia.com 13.01.08, 12:32
        a ja bym to troche inaczej.jezeli to prawda co piszesz to jest tylko
        jedna rada.tylu bezrobotnych ukraincow chodzi po naszym kraju i
        kazde 100 zlotych to sa pieniadze.mogliby "przekonac "twojego kolege.
        ja tak zrobilem dwa razy i to dziala.
        pozdrowienia wojtek s
      • Gość: szalony giermek Re: kopanie dołków przez współpracownika(ów) IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.01.08, 14:37
        bo kto dołki kopie ten.................ma szpadel
        • Gość: kama od autorki wątku :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.08, 19:26
          Jutro w poniedziałek odchodzę na wyższe stanowisko w tej samej
          firmie.
          Okazało się to tydzień temu. Koledze opadła szczęka (pięęęekny
          widok).
          Stało się tak dlayego, że po kolejnej akcji kolegi (ktoś pisał
          wcześniej że on wcale nie przestanie tylko dalej będzie rył - i miał
          rację) nie wytrzymałam i próbowałam umówic się z szefem na
          spotkanie. Okazało się że jest na zaległym urlopie. Więc jego
          asystentce powiedziałam że składam wypowiedzenie, bo mam inną
          nagrana pracę (w innym mieście co byłoby uciążliwe). Na pewno mu
          nadała temat i na drugi dzień zadzwonił szef do mnie i zaproponował
          awans w innym dziale. Propozycję przyjęłam. 3 tyg szkoliłam osobę na
          moje miejsce i w poniedziałek skaczę o oczko wyżej :))
          A ta kreaturę skręca.
          Dostałam nauczkę od życia ale nikt nigdy nie przeszkodzi mi już
          więcej w niczym: zagryzę i wydrapię oczy.
          Przy okazji dowiedziałam się że jestem cenna dla firmy (nie ma u nas
          okresowych ocen pracowników) i skorzystałam z tej wiedzy :)

          Kama
          • pacor1 Re: od autorki wątku :) 24.06.08, 09:00
            Gratulacje:)
          • Gość: gieniusia nagonka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 15:52
            Teraz dopiero przeczytałam i dołączam się do gratulacji:)
            W pewnym sensie mam podobną sytuację, ale niezupełnie. Źródłem pomówień, plotek i intryg są osoby, które kiedyś ze mną pracowały, "niedocenione" przeze mnie ("źle traktowane" - bo wymagałam wypełniania obowiązków) - odeszły z hukiem do innych działów. I co? Od tej pory o nich ni widu ni słychu, zero osiągnięć, a jak słychać, to o tym, że jedna ciągle na zwolnieniach, inna już w kolejnym dziale się nie sprawdza... Ale knują, gadają, co i raz ktoś zadaje "moim" pracownikom durne pytania.
            Np.: Przychodzi ktoś do pomocy czy na zastępstwo - za chwilę słyszę relację z indagowania od którejś z dziewczyn. Na szkoleniu - to samo.
            Tak naprawdę wisi mi co mówią o mnie ( akurat mam poczucie własnej wartości i na dodatek wiem, czego mi zazdroszczą), ale furii dostaję, gdy podważa się pracę moją i zespołu. Mam niekwestionowane osiągnięcia i to jest sól w oku. No i nie dałam się zaszczuć przed rokiem, a liczyły na igrzyska....
            Co robię? Natychmiast do zwierzchników, w tym dyrektora. Dokładnie opisuję co i jak. Notuję wszystko. I czekam.
            A przy okazji: zastanawia mnie głupota ludzi, którzy są przekonani, ze nikt nie powtórzy ich słów osobie zainteresowanej, i potem bardzo się dziwią, że ta czuje się dotknięta. Właśnie jedna po wychowawczym w ten sposób rozpoczęła kolejny rozdział w życiu zawodowym...
            Ręce i nogi się uginają :(

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka