Gość: ich1
IP: *.ists.pl / *.kra.cdp.pl
10.02.04, 16:20
Ci dwaj politycy, przy całej odrębności życiorysów, mają ze sobą wiele
wspólnego. Pewien specyficzny rys - umiejętność kreowania się w mediach przy
pomocy prostych chwytliwych haseł. To jest pewien
specyficzny sposób uczestnictwa w polityce. Dla Rokity jest to " Nicea albo
smierć", dla Leppera "Balcerowicz musi odejść".Zdrowa polityka potrzebuje i
jednych, i drugich. Polityk jak bokser - trudno dostrzega zalety u
przeciwnika. Jest z natury rzeczy stronniczy, działa w konflikcie, formułuje
racje tylko jednej strony. Bo gdyby mówił: ja mam trochę racji, a mój
przeciwnik też trochę, byłby śmieszny. Gdyby Lepper powiedział, że
Balcerowicz ma trochę racji, naraziłby się na śmieszność. Rokita podobnie,
wycofując się z twardej jak beton polityki wobec Niemiec i Francji, któa jak
do tej pory nic nam nie przyniosła. Polityk niezdolny do obrony własnej
racji powinien się wycofać z polityki.
Podobieństw można zresztą doszukać się więcej: obaj są dość apodyktyczni,
świetnie wypadają w telewizji, bardzo surowo oceniają prezydenturę
Kwaśniewskiego.
Lepper jest jaki jest - nie miejmy pretensji do Achillesa za jego przywary,
bo dzięki nim Homer ma zdolność podkreślenia wielkości Hektora. Na tym
polega wspaniałość "Iliady". Mozna nawet powiedzieć, że są ci dwaj Scylla i
Charybdą III RP.
No i co? Porównanie jak każde inne, nie?