Gość: klika
IP: 192.38.163.*
29.01.05, 08:37
Podejrzany z otoczenia prezydenta
Włodzimierz W., uchodzący za bliskiego przyjaciela prezydenta Aleksandra
Kwaśniewskiego, miał fałszować dokumenty i pomagać prezesowi Laboratorium
Frakcjonowania Osocza (LFO) w Mielcu Zygmuntowi N. przywłaszczyć blisko osiem
milionów złotych.
Prowadząca śledztwo w sprawie LFO Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu
postawiła mu w piątek pięć zarzutów, m.in. pomocy w przywłaszczeniu pieniędzy
oraz fałszowania dokumentów z posiedzenia zarządu i zgromadzenia wspólników
LFO w okresie, gdy był wiceprezesem i jednym z głównych udziałowców spółki.
LFO miało produkować w Mielcu leki z osocza krwi. Spółka zaciągnęła 32 mln
dolarów kredytu, który w 1997 roku w 60 proc. poręczył rząd Włodzimierza
Cimoszewicza. Produkcja leków nie ruszyła, a spółka nie spłaciła kredytu. O
aferze LFO "Rz" pisała pierwsza już w 1998 roku. Włodzimierz W. uchodzi za
bliskiego przyjaciela Marka Siwca, Marka Ungiera i b. ministra skarbu
Wiesława Kaczmarka. Był też blisko związany z parą prezydencką, która w 1995
roku powierzyła mu klucze do warszawskiego mieszkania przy ul. Królowej
Marysieńki, gdy Aleksander Kwaśniewski przeprowadził się do Pałacu
Prezydenckiego.
W sprawie LFO prokuratura postawiła wcześniej zarzuty przebywającemu w Anglii
prezesowi LFO Zygmuntowi N. oraz Wiesławowi Kaczmarkowi, który miał wydać
nierzetelną opinię, na podstawie której rząd zdecydował o poręczeniu kredytu.
MAT