Gość: głupek
IP: *.chello.pl
07.04.05, 09:33
Rok 1998. Poznałem dziewczynę i zakochałem się, ale:
- a z eleganckiej dzielnicy ona z blokowiska
- ja nowym autem ona tramwajem
- ja na wakacje w tropiki ona do pracy, żeby na studia zapracować (nie
przyjeła propozycji sponsoringu)
- ja ateista ona katoliczka
- i milon innych kontrastów...................................
W końcu zaczęło drażnić mnie w niej wszystko poczawszy od złości na jej
rodziców że nie są bogatsi na Jej niemodnych butach kończąc.
Pewnego dnia po prostu zerwałem kontakt. Wybrałem "Gwiadę".
Kilka dni temu idąc z Gwiadą wśród tłumu mój wzrok przyciągnął pewiem widok.
Oto pewna Mama karmiła ze swoją dzidzią gołębie i miały z tego niezły ubaw. Do
momentu gdy Mama spojrzała na mnie. Patrzyliśmy na siebie i czułem że po
policzku spływa mi łza. Dziś złożyłem papiery o rozwód......... bo teraz
jestem pewien że tylko Ją jedyną kochałem i kocham