Dodaj do ulubionych

Twierdzenie Pitagorasa i takie tam inne rzeczy

26.06.06, 16:09
Dzis rano uslyszalam rozmowe moich dwoch corek(jedna ma 5 a druga prawie 8
lat). No i tak sobie (niestety po angielsku) rozmawiaja Ado kwadratu plus b
do kwadratu rowna sie c do kwadratu. Mysle i mysle, ja pewnie mialam 10 lat
gdy sie o Tw Pitagorasa dowiedzialam, a te dwie male Corki moje (zupelnie nie
majac o tym pojecia no bo i skad)juz o tym gadaja. Zanda z nich dokladnie nie
wie, co to jest, ale ponoc widzialy to w TV w jakims filmie dla dzieci i
jeszcze w szkole starszej rzucilo sie to gdzies w oczy. Dumna bylam z tego i
moze jeszcze bardziej przekonam sie do angielskiego systemu nauczania.
Zawsze sobie myslalam, ze ogolnie to dzieci za wczesnie ucza sie tu wielu
rzeczy i potem i to tak opornie do glow wchodzi, ale moze jednak nie. A
jeszcze w piatek pani mojej mlodszej corki powiedziala mi, ze moja corka(lat
5) super zrozumiala skad sie biora dnie i noce. Smiac mi sie tez z tego
chcialo, bo te male dzieci juz w reception class ucza sie o ruchu wirowym
ziemi, ale moze jednak jesli wlasciwie im sie o tym powie to ma to sens.
Oj czasy sie zmienily odkad bylam dzieckiem. Czy juz im wprowadzac calki? ;)
czy jeszcze poczekac?
Obserwuj wątek
    • chihiro2 Re: Twierdzenie Pitagorasa i takie tam inne rzecz 26.06.06, 16:59
      Cudowne masz corcie! Tez sobie marze, by moje kiedys madre byly i chcialy sie
      wszystkiego jak najwczesniej uczyc... :)
    • izabelski Re: Twierdzenie Pitagorasa i takie tam inne rzecz 27.06.06, 00:46
      mnie szczeka opadla jak moja 8 latka miala dzielenie trzycyfrowych liczb przez
      jednocyfrowe z reszta ;-)
      oprocz tego z geografii dowiedzialam sie wiele o Nowej Zelandii a ze Science
      tlumaczylam jej o slalach magmowych na egzamin 3 tygodnie temu :-)))))
    • hopplik Re: Twierdzenie Pitagorasa i takie tam inne rzecz 27.06.06, 10:21
      Dziewczyny, te nasze dzieciaki po prostu nas przerastają :)
      Nawet te bez kontaktu z angielskim szkolnictwem. Synek protestując w kwestii
      spania w wieku 1.5 stwierdził 'hibernacji nie lubię' (jubie właściwie, bo nie
      wymawiał wyraźnie), a jego ulubioną zabawą z tego okresu były batyskafy, czyli
      topienie wszystkigo co się da w łazience. Dalej tylko ciekawiej i weselej, np.
      nasze skromne auto zostało wczoraj nazwane Carrera ;). Dobrze zapowiadający się
      naukowcy ? Zobaczymy ;)
    • dziewczynazperla Re: Twierdzenie Pitagorasa i takie tam inne rzecz 27.06.06, 13:34
      Mądre masz dzieciaczki! Gratuluję.
    • jagienkaa Re: Twierdzenie Pitagorasa i takie tam inne rzecz 27.06.06, 15:00
      Dominik ostatnio przyniósł ze szkoły (Montessori) obrazek wulkanu z lawą i co
      tam jeszcze jest w wulkanach;) bardzo ładnie pokolorował;) poza tym bardzo lubi
      piosenkę o kontynentach ('don't forget Australasia!') a jego ulubionymi
      książkami jest ostatnio Atlas Reader's Digest (zwłaszcza właśnie o wulkanach) i
      słownik obrazkowy dla dzieci polsko-angielski.
      • chihiro2 Re: Twierdzenie Pitagorasa i takie tam inne rzecz 27.06.06, 15:52
        Jagienko, ja wprawdzie dziecko zamierzam miec dopiero za ok. dwa lata, ale
        poslac koniecznie chcemy do przedszkola Montessori. Do ktorego wysylasz
        Dominika? Czytalam sporo w necie o metodzie Montessori, wiec w tym mniej wiecej
        jestem zorientowana. Bylabym wdzieczna, gdybys mogla napisac, ile takie
        przedszkole kosztuje i czy moga zapewnic posilki wegetarianskie albo weganskie
        (mozesz napisac na priva, jesli nie chcesz tutaj). Dziekuje!
        • jagienkaa Re: Twierdzenie Pitagorasa i takie tam inne rzecz 27.06.06, 20:28
          już kilka razy pisałam o przedszkolu Dominika:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37418&w=41639749&a=41670337
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=34755023&a=34814153
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=29319846&a=29619985
          w szkole Dominika dzieci same sobie przynoszą lunch, nie gotują tam dzieciom,
          chyba że tzw 'tea' dla dzieci które zostają po południu i ponieważ większość
          dzieci ma jakieś specjalne dietary requirements dla każdego jest coś innego;)
          www.derbymontessori.co.uk/
          PS jutro Dominik jedzie na swoją pierwszą szkolną wycieczkę do Conkers!
          • chihiro2 Re: Twierdzenie Pitagorasa i takie tam inne rzecz 27.06.06, 20:42
            Dziekuje, Jagienko :) Nie odwiedzam tych forow, do ktorych linki podalas, wiec
            nie wiedzialam, ze juz pisalas o Montessori.
            Jak dzieci same przynosza lunch, czy musi to byc zimny czy jest mozliwosc
            podgrzania?
            • jagienkaa Re: Twierdzenie Pitagorasa i takie tam inne rzecz 27.06.06, 20:53
              przepraszam za podsyłanie linków ale nie chce mi się znowu pisać...
              lunch jest zimny (np kanapki) bo podobno są jakieś ostre przepisy co do
              podgrzewania jedzenia, muszą być piping hot czy coś takiego:))) zresztą dzieci
              tam jest z 25 i gdyby każdy miał sobie podgrzewać to byłoby ciekawie.
              mnie to się wcale nie podoba bo mój Dominik nie lubi chleba chyba ze z dżemem
              lub nutellą a reszty nie ruszy więc miałam zawsze problem:)
              • chihiro2 Re: Twierdzenie Pitagorasa i takie tam inne rzecz 27.06.06, 21:00
                Dzieki za odpowiedzi - za linki tez dziekuje, bo poczytam to, co kiedys chcialo
                Ci sie pisac i innym mamom tez :)
                Rozumiem z tym zimnym lunchem. Ja sama bylabym znudzona jakbym MUSIALA zawsze
                jesc tylko zimne dania. I rozumiem Twoj klopot - wieczne jedzenie kanapek z
                dzemem lub nutella nie jest bardzo odzywcze...
                Wiesz, kiedys pracowalam krotko w przedszkolu amerykanskiej szkoly w Warszawie,
                tam dzieci mialy zapewniony cieply lunch, ale drugie sniadanie przynosily
                wlasne. Moja uwage zwrocila wtedy pewna mala, sliczna Dunka - wszystkie dzieci
                mialy jakies tosty, batoniki, soczki z domu, a ona miala pokrojona marchewke,
                rzodkiewki, ogorka, male jabluszka, malutkie pelnoziarniste chlebki chrupkie,
                baroniki musli i wode mineralna. I naprawde lubila to jesc, inne dzieci czasem
                ja czestowaly slodyczami, nie chciala, mowila, ze jej nie smakuja! Cud, nie
                dziecko!
                • jagienkaa Re: Twierdzenie Pitagorasa i takie tam inne rzecz 27.06.06, 21:09
                  wiesz jak Dominik zostawał 3x w tyg to raz mu robiłam na lunch to co on lubi
                  najbardziej - czyli plastry z piersi kurczaka i kolorowa papryka ale to go za
                  bardzo nie zapełnia.
                  Muszę przyznać że u Dominika generalnie nie pozwalają dawać słodyczy na lunch,
                  głównie dlatego żeby innym dzieciom nie było żal. Najlepsze lunche mają dzieci
                  hinduskie, zapomnij o kanapkach, ale jakieś tam pakory i inne:) dużo dzieci też
                  lubi chlebki pita. Moje dziecko to w ogóle niejadek (ale często głodny) i nie
                  mogę się doczekac kiedy będzie musiał jeść to co w szkole dają, będę miała
                  problem z głowy:)
      • hopplik Re: Twierdzenie Pitagorasa i takie tam inne rzecz 27.06.06, 21:37
        jagienkaa napisała:

        > Dominik ostatnio przyniósł ze szkoły (Montessori) obrazek wulkanu z lawą i co
        > tam jeszcze jest w wulkanach;) bardzo ładnie pokolorował;) poza tym bardzo
        lubi
        >
        > piosenkę o kontynentach ('don't forget Australasia!') a jego ulubionymi
        > książkami jest ostatnio Atlas Reader's Digest (zwłaszcza właśnie o wulkanach)
        i
        >
        > słownik obrazkowy dla dzieci polsko-angielski.


        Skoro Dominik jest takim wielbicielem wulkanów zrób mu one ;)
        W jednorazowym kubeczku wymieszaj sodę rozpuszczonę w małej ilości wody +
        łyżeczkę płynu do naczyń, na koniec dodaj powoli ocet. Można dodać barwnik, np.
        czerwony, wtedy efekt jest jeszcze bardziej przekonywujący. To była ulubiona
        zabawa w piaskownicy (zakopywaliśmy kubek w piasku i dolewaliśmy ocet) jakiś
        czas temu, teraz dinozaury. Ostanio w środku nocy mały obudził się z płaczem,ze
        boli go oko. Po oględzinach myśleliśmy,że coś mu się przyśniło. Rano okazało
        się,że mały zasypiał w dolinie pełnej diplodoków, kranozaurów itd. Pod kołdrą
        znalazłam jakieś 10 szt. ;)
    • effata Re: Twierdzenie Pitagorasa i takie tam inne rzecz 27.06.06, 22:59
      Nie wiem, czy się kiedyś przekonam do angielskiego systemu edukacji ;-)
      Ale tak naprawdę, to jest naprawdę bardzo, bardzo wiele rzeczy, które mi się
      podoba w tutejszych szkołach, a dodam, że mam kontakt raczej nie z jakimiś
      super ekstra prywatnymi szkołami. Ta, w której uczę, to ... raczej niski
      poziom, o zachowaniu nie wspomnę.
      Podoba mi się niesamowicie:
      - uczenie logicznego myślenia, wysnuwania wniosków, odpowiadania na pytania
      - uczenie np. szacowania wyniku, odczytywania i interpretacji danych
      - dawanie dzieciom dość dużej swobody (co ma też swoje wady)
      A poza tym ... tzw. pomoce dydaktyczne ... są naprawdę świetne. Począwszy od
      interaktywnych tablic a skończywszy na różnego rodzaju wycieczkach, muzeach,
      gdzie można wszystko poznać organoleptycznie, a nie dreptać potulnie za
      przewodnikiem w filcowych kapciorach nakładanych na buty. Np. dzisiaj 'moje'
      dzieciaki ... nagrywały audycję radiową w BBC... (szkoda, że nie poszła w
      eter :)))
      Oczywiście nie chcę powiedzieć, że w Polsce tego nie ma, ale jednak w mniejszym
      wymiarze (choć ja znałam wiele fantastycznych i inspirujących nauczycieli).

      No i też mnie trochę śmieszy, jak sobie pomyślę, że najlepszy przyjaciel mojego
      synka robi babki w grupie pięciolatków i ew. zna parę liter, a mój chłoptaś
      pisze 'wypracowanie' o wizycie w muzeum Florence Nightingale. Zawsze się
      zastanawiałam, czy to nie jest zabieranie dzieciom dzieciństwa, ale naprawdę w
      szczególnie w pierszych latach to jest całkiem miła zabawa.
      --
      Don't guess.
      • chihiro2 Re: Twierdzenie Pitagorasa i takie tam inne rzecz 27.06.06, 23:26
        Nie jest zabieraniem dziecinstwa. Dzieci traktuja taka nauke jak zabawe, tylko
        dorosli postrzegaja to inaczej. I w polskich szkolach to jest dopiero szok -
        najpierw dziecko sie bawi, potem wielki skok i juz w lawke na 45 minut. Podczas
        gdy tutaj dzieciak uczyc sie w mniej formalnym otoczeniu, co sprzyja
        zapamietywaniu i chyba uczy, ze nauka jest przyjemnoscia (przynajmniej do
        jakiegos wieku).
        Zreszta dziecko staje sie bardzo "chlonne" bodajze od 2 roku zycia - nic nie
        stoi na przeszkodzie, by w wieku trzech lat np. uczylo sie czytac, pisac i
        liczyc. Zwlaszcza myslenie abstrakcyjne jest swietnie rozwiniete u takich
        maluszkow.
        • aniaheasley Re: Twierdzenie Pitagorasa i takie tam inne rzecz 28.06.06, 09:14
          To chyba tylko ja posiadam dzieci jakies wolnorozwijajace sie. Syn nie
          przejawial zainteresowania czytaniem ani pisaniem przed pojsciem do szkoly (w
          wieku 4 lata 10 miesiecy). Corka ma prawie 4 lata i tez nie lubi uczyc sie
          literek. Do 12 policzy jak ktos bardzo poprosi, ale woli bawic sie w wymyslane
          zabawy, niz uczyc sie czegos konkretnie.
          • hopplik Re: Twierdzenie Pitagorasa i takie tam inne rzecz 28.06.06, 10:48
            Ania to zależy tylko od indywidualnych predyspozycji dziecka. Mój syn w lipcu 4
            latek pisze pierwsze literki i zaczyna czytać, nauczył się naprawdę sam.
            Młodsza córeczka wcale nie przepada za książeczkami - kilka minut i ma dosyć.
            Uwielbia za to tańczyć i śpiewać, syn raczej nie był zainteresowany taką
            aktywnością. Późniejsze zatknięcie z prawdziwym uczeniem się moze mieć swoje
            dobre strony, dziecko nie będzie znudzone, gdy pójdzie do szkoły, łatwiej
            nauczyć go systematyczności, itd. Zrezygnowaliśmy z lekcji ang. w przedszkolu,
            ponieważ dzieci uczą się tam pojedyńczych słów, a mały potrafi całymi zdaniami.
            Nudził się i 'przeszkadzał' nauczycielce.

            Mnie również bardzo podobało,że dzieci mają lekcje np. w Tate. Nie sprawiały
            wrażenia,że są tam intruzami. Jak zabiorę swoje szkraby do muzeum w pl to
            odnoszę wrażenie,że są tu bacznie obserwowane przez pilnujące panie. Taki
            maluch 92 cm wzrostu mógłby zaszkodzić wiszącym 'wysoko' na ścianach
            dziełom ;)
          • jagienkaa Re: Twierdzenie Pitagorasa i takie tam inne rzecz 28.06.06, 12:46
            no ale widzisz Aniu, wszystkie dzieci są różne i porównywanie jest bez sensu.
            Dominik na przykład uwielbia się uczyć, alfabet to już zna chyba od roku,
            policzy do 30, i wspak, nawet swoje imię potrafi napisać. Rysować ani malować
            za to nie umie (oprócz samolotu), odkręcić butelki też nie, a bawić najbardziej
            się lubi samochodami (potrafi tak godzinami). Ale fizycznie jest mniej
            rozwinięty, pomijam to że nie chodził do 20 miesiąca, to do teraz kiepsko się
            wspina, nie wejdzie/zejdzie po schodach bez trzymania (ani w ogóle sam), sam
            się za bardzo nie ubierze (choć dużo potrafi, bo wiem ze szkoły). Coś za coś:))
            a potem i tak się wszystko zmienia.
    • hopplik ciekawy artykuł 28.06.06, 11:30
      www.przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1697&Itemid=51
      • effata Re: ciekawy artykuł 29.06.06, 01:19
        Hopplik, dzięki za artykuł. Jestem wierną fanką pani profesor.
        --
        Don't guess.
        • hopplik Re: ciekawy artykuł 29.06.06, 11:40
          you welcome
          jak znajdę coś ciekawego w pl prasie od razu wklejam ;)
    • mama5plus Re: Twierdzenie Pitagorasa i takie tam inne rzecz 28.06.06, 12:19
      Bo umysl dziecka z natury jest niesamowity.
      Tylko, ze nam wbijano do glowy, ze wiedze to trzeba w pocie czola i jak tym
      kurczakom na farmie.
      Oj ciezko mi bylo wyzbyc sie tych klimatow.
      Na szczescie moj maz jest mniej lub bardziej od nich wolny wiec jakos poszlo.
      Teraz wiem juz, ze najlepsze efekty przynosi bazowanie na dzieciecej ciekawosci
      swiata i podsycaniu zainteresowan. Nie ma czegos takiego jak idealny czas dla
      danej grupy wiekowej. Jest idealny czas dla konkretnego dziecka
      I efekty, na moj gust, swietne, choc to zapewne norma przy takich `metodach`

      Ostatnio trafilam na jakis artykulik o geniuszach i wyszlo mi z tego,ze mam w
      domu 2 przynajmniej ;), a tak naprawde to kazde w swoim rodzaju.
      Bo glebsze zainteresowanie jakas dziedzina u 5latka to juz niby geniusz ;-P
      Taaa. Czemu tak zawziecie podciaga sie norme do nad-normy? Zeby to co anormalne
      (?) za norme moc uznac?
      Choc te wszystkie terminy to tez kwestia dyskusyjna.
      • hopplik Re: Twierdzenie Pitagorasa i takie tam inne rzecz 28.06.06, 12:55
        mama5plus napisała:
        Tylko, ze nam wbijano do glowy, ze wiedze to trzeba w pocie czola i jak tym
        > kurczakom na farmie.
        Zgadzam sie z tym stwierdzeniem. Wydaje się,że rodzice też mogą bardziej niż
        kiedyś wyedukować się i ukierunkować swoją wrażliwość na potrzeby dziecka.
        Czytam dostępne materiały nt. rozwoju emocjonalnego i intelektualnego dzieci, w
        miarę możliwości staram się je stosować. Nie znaczy to jednak,że wszyscy ludzie
        z jakimi moje dzieci zetkną się w swoim życiu będą respektować ich potrzeby w
        ten sposób. A od tego jak odnajdą się wśród innych ludzi będzie głównie zależał
        ich sukces, nie tylko od zdobytej wiedzy.
        • mama5plus Re: Twierdzenie Pitagorasa i takie tam inne rzecz 28.06.06, 16:09
          hopplik napisała:
          A od tego jak odnajdą się wśród innych ludzi będzie głównie zależał
          >
          > ich sukces, nie tylko od zdobytej wiedzy.

          Zapewne. I od wielu innych czynnikow rowniez.
          W moim pojeciu sukcesem ;) jest pozostanie soba i w zgodzie z samym soba
          p*o*m*i*m*o ludzi, w szczegolnosci tych toksycznych i usilujacych sobie urobic
          otoczenie na wlasna modle.
          Rowniez zalezy co rozumiemy pod pojeciem sukces.
          Zapewne to kwestia priorytetow.
          Akurat nie zalezy mi szalenie by moje dzieci osiagnely takowy w tzw wyscigu
          szczurow specyficznie. Sukcesem bedzie dla mnie ich szczescie i takie na
          dokladke, ktore nie jest osiagniete cudzym kosztem. A to troche glebsze pojecie
          niz wiedza czy kariera nawet razem wziete.
          Brzmi gornolotnie ale mam nadzieje, ze realnie;)


          • chihiro2 Re: Twierdzenie Pitagorasa i takie tam inne rzecz 28.06.06, 16:47
            Mama5plus - cudownie napisane!!! Uwazam dokladnie to samo i tak samo postrzegam
            sukces w zyciu (nie tylko wlasnych przyszlych dzieci, ale kazdego czlowieka).
            • hopplik Re: Twierdzenie Pitagorasa i takie tam inne rzecz 28.06.06, 19:16
              też uważam,że sukces to coś więcej niż kariera, a szczególnie jej materialny
              wymiar :)

              mama5plus jak Ty radzisz sobie z tak liczną bystrą gromadką?
              mnie kreatywność dwójki wystarczy ;)
              • mama5plus Re: Twierdzenie Pitagorasa i takie tam inne rzecz 29.06.06, 13:19
                Hoppliku,
                moje starszaki sa juz calkiem wyrosniete
                wiec tym samym w sporej czesci zapewniaja sobie
                stylumacje umyslowo-fizyczna :)
                Najstarsza jest wielka indywidualistka i,
                gdy tylko ma szanse to zaszywa sie gdzies w ciszy z ksiazka,
                tworzy jakies modele przestrzenne, projekty, pisze i marzy
                o swojej farmie przyszlosci, albo najlepiej
                o pomaganiu dzikim zwierzetom ;)
                Dwie mlodsze tworza nierozerwalny samobiezny kabaret ;)
                Zwykle inicjuja rozne przedstawienia do ktorych oczywiscie musza wciagnac
                reszte by przedsiewziecie zakonczylo sie sukcesem,
                ukladaja wlasne piosenki, choreografie, kostiumy - bardzo je to pochlania za
                zwyczaj ;)
                A w przerwach Ella rysuje. Naprawde potrafi godzinami szkicowac jakies detale
                i wydaje mi sie, ze calkiem dobrze jej to wychodzi.
                Mlodszaki jej czasem towarzysza i probuja nasladowac.
                Kolejna dwojka to gang ornitologiczno-robaczywy ;)
                To jest wlasnie pasja ktorej im zazdroszcze bo sama nigdy tak nie bylam w nic
                zaangazowana, nawet w swoim statecznym wieku a co dopiero jako 4i5 latka.
                A najmlodszy przy piersi i na wybiegu wiec narazie najbardziej wymagajacy.
                Poza tym wzajemnie bardzo te swoja kreatywnosc podsycaja.
                Nie przesadze jesli powiem, ze to co potrafia to w ogromnej czesci zasluga
                wzajemnych inspiracji, podpowiedzi, odpytywania, poprawiania.
                W ten sposob m in mlodsza sekcja nauczyla sie czytac w bardzo wczesnym wieku.
                Bo innego wyjscia nie mieli ;)
                Starszaki najpierw zaczely im czytac a pozniej kazaly czytac sobie.;)
                A, ze mlodzi starszenstwo imponuje to poszlo jak po masle
                Dodawac i odejmowac pod kreske na duzych liczbach, roznych rzeczy o wyjatkach w
                liczbie poj. i mnogiej, rodz. mskim i zenskim.
                W sumie takich, ktore ja sama uwazalam za nudne a w ten sposob przekazane, sa
                chloniete w oka mgnieniu..
                A w miedzyczasie staram sie cos wplatac miedzy wiersze choc miewam wyrzuty
                sumienia, ze im troche przeszkadzam ;0)
                Bo wyglada na to, ze swietnie potrafia sobie same czas zagospodarowac
                I to calkiem efektywnie.

                Z jednej strony nie jestem typem matki, ktora przepada za zabawami z dziecmi.
                Matt ma pod tym wzgledem prawdziwy dar, trzeba przyznac.
                z drugiej strony juz sie jakos nastawilam na...hmmm... moj wiekszy udzial i
                role a tu dzieci powoli sie usamodzielniaja chyba ;).
                No ale przezyje to skoro ich metoda przynosi niezle efekty ;)
                Ogolnie jednak sporo robimy razem i odgornie `organizujemy` gdy M jest w domu
                ale wtedy to juz bulka z maslem:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka