Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czy polscy dziennikarze przeproszą sportowców?

    25.02.06, 17:52
    Parę dni temu Fakt na okładce napisał o polskich sportowcach "Łamagi" pisząc
    o Justynie Kowalczyk "Uciekinierka z trasy - zeszła z trasy bo nie umiała
    podbiec na nartach pod górkę".
    A dzisiaj napisali: "Jak się pozbyć olimpijskiego kaca" dając m.in. wizerunek
    Tomasza Sikory bez twarzy z takim podpisem "Oni stracili twarz podczas
    igrzysk". Oba teksty oczywiście niepodpisane nazwiskiem autora.
    Dziennikarze z relacji na żywo portalu gazeta.pl przepraszać za swoje kpiny
    ze sportu nie chcą. A po totalnej krytyce gazety wyborczej na forum za
    skandalicznie chamski tekst "ktoś przegrał igrzyska" także - milczenie. Czy
    dziennikarze Faktu przeproszą? Jakoś wątpię. To słowo z ust dziennikarza
    nigdy nie pada, bo Pan Redaktor jest nieomylny i zna się na wszystkim lepiej
    niż my, szaraczki.
    Hańba, panowie. Hańba. Dzięki sportowcom i ich wysiłkowi macie pracę, tylko
    że że wy siedzicie sobie wygodnie przy komputerze. Zero szacunku dla was,
    skoro wy dla nich szacunku też nie macie.
    Obserwuj wątek
      • karmazynala Re: Czy polscy dziennikarze przeproszą sportowców 25.02.06, 19:34
        brawo za tekst!
        ktoś wreszcie musi się tym zająć!
        • joanna9920 Re: Czy polscy dziennikarze przeproszą sportowców 25.02.06, 19:36
          podpisuję się obiema rękami
      • ph29 Re: Czy polscy dziennikarze przeproszą sportowców 25.02.06, 20:15
        Nic nowego, tak naprawdę. "GW" urządziła sobie spektakl wyśmiewania i poniżania
        polskich piłkarzy po MŚ w Korei/Japonii. "Fakt" urządził chamski numer ze
        zdjęciem siatkarzy w pampersach. Gdzież tam mieliby za coś przepraszać? Przecież
        _oni_ nie są za nic odpowiedzialni. Za słowa w szczególności.

        Dziennikarze przestali być _przewodnikami_ opinii publicznej, a stali się
        zakładnikami gawiedzi. Skoro gawiedzi spodoba się wyśmianie i poniżenie polskich
        sportowców, to to zrobimy. Nieważne, czy to ma jakikolwiek sens. Nieważne, że
        tak naprawdę trudno było mówić o jakimś rozczarowaniu, gdyż rozczarowanie wynika
        z zawiedzionych oczekiwań, a od polskich sportowców w Turynie można było
        oczekiwać jedynie przyjemnych niespodzianek, gdyż żaden z nich faworytem nie był
        (no, chyba że w wyobraźni tychże pismaków, którzy zapomnieli, że Kowalczyk,
        Sikora, Małysz czy Marczułajtis są raptem w drugiej dziesiątce rankingów
        światowych w swoich specjalnośiach).

        Od dziennikarza sportowego oczekuję, że: po pierwsze - będzie znał się na swojej
        specjalności; po drugie - będzie rozumiał - i potrafił wyjaśniać innym - że
        sport to nie tylko zwycięstwa, ale także porażki; nie będzie poniżał i wyśmiewał
        się z przegrywających, a z kolei nie będzie wpadał w nadmierną ekstazę przy
        zwycięstwach. Ale jest dokładnie odwrotnie. Jak Małysz przegrywał, bito w niego
        jak w bęben. Trzy lata później ci sami dziennikarze spijali każde słowo z jego
        ust i rozkręcali małyszomanię. Ci sami, przez których kilka lat wcześniej Małysz
        prawie zrezygnował ze sportu. (Myślałem, że Robert Korzeniowski - sportowiec,
        który przechodził bardzo podobne losy - pogoni takich z telewizji, ale odnoszę
        wrażenie, że on już zapomniał Barcelonę i Stuttgart, niestety).

        I bardzo się cieszę, że medale Kowalczyk i Sikory - zdobyte nieoczekiwanie i
        wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu - ośmieszyły wredną pisaninę Błońskiego i
        anonimów z "Faktu". Wredną, powtórzę to z całą odpowiedzialnością. I jeżeli ktoś
        stracił twarz w Turynie, to przede wszystkim znaczna część polskich dziennikarzy
        sportowych.

        • Gość: arturk Re: Czy polscy dziennikarze przeproszą sportowców IP: *.e-wro.net.pl 26.02.06, 13:55
          "Dziennikarze przestali być _przewodnikami_ opinii publicznej, a stali się
          zakładnikami gawiedzi. Skoro gawiedzi spodoba się wyśmianie i poniżenie polskich
          sportowców, to to zrobimy. Nieważne, czy to ma jakikolwiek sens"

          bardzo mi się podoba to stwierdzenie. popieram i pozdrawiam
      • aykro Re: Czy polscy dziennikarze przeproszą sportowców 26.02.06, 15:55
        Widzę, że "optyka" po dwóch dniach się diametrialnie zmieniła, ale słowo
        przepraszam od dziennikarzy oczywiście nie pada. Bo nagle okazało się, że to
        były... najlepsze igrzyska w historii...

        sport.onet.pl/1268255,wiadomosci.html
        PAP/26 lutego 2006 14:08
        Dziennikarze: Igrzyska nie były porażką Polski
        To już jest koniec. Statystycznie są powody do satysfakcji. Polska ekipa wraca
        z zimowych igrzysk olimpijskich w Turynie z dwoma medalami, srebrnym i
        brązowym. Tym samym powtórzyła sukces z ZIO 2002. Punktowo jest jeszcze lepiej.
        Jeszcze nigdy Polacy nie wywalczyli w igrzyskach 29 punktów. Do tej pory
        najlepszym wynikiem było 23., właśnie w Salt Lake City.
        • ph29 Re: Czy polscy dziennikarze przeproszą sportowców 26.02.06, 16:22
          aykro napisał:

          > Widzę, że "optyka" po dwóch dniach się diametrialnie zmieniła, ale słowo
          > przepraszam od dziennikarzy oczywiście nie pada. Bo nagle okazało się, że to
          > były... najlepsze igrzyska w historii...

          Akurat zauważ, że wypowiedzi Kawy, Małolepszego czy Wilkowicza są rozsądne. Na
          tym tle błaźni się tylko pan Błoński (tak, panie Robercie, to pan się zbłaźnił i
          to zresztą po raz kolejny; Jagna po prostu popełniła błąd - jak wielu innych na
          tych igrzyskach).
          I kto miał te dużo większe oczekiwania? I kto liczył na medale Sikory przed
          Nagano i SLC i na jakiej podstawie? O Małyszu już nie ma co mówić - owszem, on
          mógł wierzyć w cudowne odzyskanie formy, ale jak wierzył w nie pan Błoński, to
          już tylko jego problem.
          • aykro Re: Czy polscy dziennikarze przeproszą sportowców 27.02.06, 12:59
            A Fakt brnie dalej - dzisiaj napisał "najdroższe medale igrzysk" i artykuł o
            tym, że jeden medal kosztował nas 15 milionów złotych z lekko złośliwym
            komentarzem, że Sikora i Kowalczyk wracają z medalami i olimpijskimi
            emeryturami.
            • ph29 Re: Czy polscy dziennikarze przeproszą sportowców 27.02.06, 13:06
              Nie podpisują się pod tekstami, ale chyba wiadomo, kto pracuje w redakcji
              sportowej Faktu?
      • ph29 Re: Czy polscy dziennikarze przeproszą sportowców 27.02.06, 13:04
        Rewelacyjnie opisuje to zjawisko, o którym piszemy, Żukowski w dzisiejszej
        Rzepie:
        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060227/publicystyka/publicystyka_a_3.html

        Odpowiedni akapit poniżej pozwolę sobie zacytować:

        "Przed wyjazdem i w pierwszych dniach igrzysk telewizyjni komentatorzy bez
        przerwy czekali na medale, a jeden wspomniał nawet o ogarniającej
        kraj "gorączce złota". Z telewizyjnego punktu widzenia ta manipulacja ma sens,
        bo gdy ludzie są przekonani, że może być medal - siedzą przed telewizorami.
        Trzeba ich więc o tym przekonywać, nawet ze szkodą dla zdrowego rozsądku. Gdy
        ta sztucznie wywołana gorączka opada, bo medali nie ma, dobrze sprzedają się
        ośmieszeni przegrani i Justyna Kowalczyk na pierwszej stronie "Faktu" pojawia
        się jako "uciekinierka z trasy, która nie umiała podbiec pod górkę". Akurat w
        dniu, w którym Tomasz Sikora biegł po srebrny medal, w tej samej gazecie
        ukazało się jego zamazane zdjęcie, wśród tych, którzy zdaniem "Faktu" "stracili
        twarz w Turynie". Tak się dziś opisuje sport, gdy w telewizji najważniejsza
        jest oglądalność, a na prasowym rynku dominują tabloidy. Fachowa analiza szans
        nie jest już najważniejsza, bo igrzyska są towarem, który trzeba dobrze
        sprzedać, w możliwie krzykliwym opakowaniu."

        Przykre, że Wyborcza się do grona tabloidów wpisała, ale w gruncie rzeczy nic
        nowego.
        • aykro Re: Czy polscy dziennikarze przeproszą sportowców 27.02.06, 20:15
          Świetny jest też dalszy ciąg artykułu:

          "Także politycy od dawna wiedzą, że nie należy sportu pozostawiać samemu sobie.
          Czasem prowadzi to do niezamierzonej komedii, jak w ostatni piątek. Platforma
          Obywatelska w trakcie biegu Justyny Kowalczyk po medal przekonywała opinię
          publiczną, że brak sukcesów to wina PiS, a potem, gdy medal już był, minister
          Tomasz Lipiec wypinał pierś do orderów, choć medale w Turynie nie są jego
          zasługą, podobnie jak klęska nie byłaby jego winą. Wszystko to razem sprawiło,
          że przez dwa tygodnie żyliśmy w sportowej i medialnej nierzeczywistości. Bo
          prawda jest taka, że zimą każdy olimpijski medal dla Polski to łaska niebios i
          spodziewać się ich absolutnie nie mieliśmy prawa. Wygrywali lepiej przygotowani
          i bogatsi od nas. Jako wspomnienie po tych igrzyskach powinny nam pozostać łzy
          radości Justyny Kowalczyk i Tomasza Sikory. Reszta była zmyśleniem.

          Mirosław Żukowski"

          Ostatnie zdanie mnie rozwala i pokazuje całą kondycję mediów.
      • dennis26 Re: Czy polscy dziennikarze przeproszą sportowców 27.02.06, 13:19
        aykro napisał:

        > Parę dni temu Fakt na okładce napisał o polskich sportowcach "Łamagi" pisząc
        > o Justynie Kowalczyk "Uciekinierka z trasy - zeszła z trasy bo nie umiała
        > podbiec na nartach pod górkę"[....]

        Nie szkoda Ci tej zlotowki na taki szmatławiec?
      • a.adas Za co gazeta.pl ma przepraszać? 27.02.06, 13:28
        Za porażki polskich sportowców?
        Za totalny burdel w polskim sporcie? Nurowski też ma przeprosić swoich (jakby
        nie było) podopiecznych? Bo gada dokładnie to samo co napisali Błoński i Ciastoń.

        "Dlaczego to się przydarza zawsze Polakom?"
        Niemal wszystkie krytyczne teksty na gazeta.pl o sporcie zawierają tak
        sformułowane pytanie. Jest ona prawdziwe czy nie? Od wspomnianych MŚ 2002 nie
        było poważnej imprezy z udziałem polskich sportowców, gdzie zza urzędowo
        optymistycznych uśmiechów działaczy ("jest dobrze, a będzie lepiej") nie
        wydzierałyby podjazdowe wojenki, bałagan organizacyjny i arogancja działaczy,
        trenerów, a czasem samych sportowców. A potem mamy nie dostarczony na czas
        sprzęt, nie zjedzone śniadanie, zbyt lekkie kajaki itd. Sukces jest przypadkiem,
        porażka codziennością.

        Medale większosci polskich sportowców (w najważniejszych imprezach; choć
        działacze liczą inaczej - tu dodamy juniorów, tam medale z drugorzędnych zawodów
        i bilans założonego plonu medalowego na dany rok się zgadza, 100% normy) nie
        wynikają z metodycznej opieki związków sportowych, a z osobistego uporu
        sportowców, ich trenerów i... rodziców. Czasem takze prywatnych pieniędzy. I
        można odnieść wrażenie, ze nawet nie talent jest najważniejszy, a determinacja.

        Aktualny (pochodzenia białoruskiego) trener Kowalczyk pracował kiedyś z Sikorą.
        Odszedł po konflikcie z prezesem związku biathlona. Biathlonistów trenuje
        Ukrainiec, skoczków Austriak...

        To też jest obraz polskiego sportu.
        • ph29 Re: Za co gazeta.pl ma przepraszać? 27.02.06, 17:30
          a.adas napisał:

          > Za porażki polskich sportowców?

          Za ich obrażanie i wyśmiewanie się z nich. Za wcześniejsze rozdmuchiwanie
          oczekiwań. Przeczytaj sobie Żukowskiego w Rzepie.

          > "Dlaczego to się przydarza zawsze Polakom?"
          > Niemal wszystkie krytyczne teksty na gazeta.pl o sporcie zawierają tak
          > sformułowane pytanie. Jest ona prawdziwe czy nie?

          Nie. Bo przegrywają nie tylko Polacy, ale też Norwegowie, Niemcy, Włosi czy
          Amerykanie. Z ich tłumaczeń po porażkach też można by się ponabijać, gdyby się
          było odpowiednio złośliwym. Tylko po co? Artykuł Błońskiego nie jest jakąkolwiek
          analizą przyczyn tego, dlaczego jesteśmy w sportach zimowych słabi. Jest
          wyzłośliwianiem się na tych - nielicznych - sportowcach, którzy do tej czołówki
          światowej, szerszej lub węższej, jednak należą: Sikorze, Małyszu, Kowalczyk,
          Wójcickiej, Siudkach, Marczułajtis.

          Najładniejszy jest ten fragment:
          "Katarzyna Wójcicka jeździła na panczenach rewelacyjnie, zajmowała miejsca w
          dziesiątce, bijąc rekordy życiowe. Pojechaliśmy na jej koronny dystans - 1500 m.
          Kiedy Polka miała lepszy czas niż mistrzyni olimpijska Holenderka Marianne
          Timmer, oczy się nam zaświeciły. Zapał szybko zgasł, a zawodu i poczucia, że
          powinno być lepiej, nie zmąciło dobre samopoczucie zawodniczki ("Jestem
          zadowolona, bo po raz drugi w życiu na europejskim torze zeszłam poniżej dwóch
          minut"). No i jak Kowalczyk obiecała medale w Vancouver. - Tam będę miała 30
          lat! - wyznała".

          Kto jest zawiedziony? Błoński, bo _jemu_ (nie wiadomo za bardzo, na jakiej
          podstawie) zdawało się, że powinno być lepiej. Zawodniczka dobrze wie, na co ją
          stać i że kilku sekund różnicy w stosunku do najlepszych się nie przeskoczy tak
          łatwo. To dziennikarz wierzy w cuda. Tak samo jak wierzy, że Małysz nagle
          wskoczy na podium, chociaż nie wskakiwał przez cały sezon, że Marczułajtis
          pojedzie na miarę medalu, chociaż przez cały sezon mieściła się w drugiej
          dziesiątce. Owszem, to się w sporcie czasami zdarza. Ale jeżeli dziennikarz na
          to _liczy_, a potem robi sportowcom wyrzuty, że im się nie udało, to jest już
          tylko jego problem. Byłby tylko jego, znaczy się, gdyby tych swoich frustracji
          nie publikował w kilkusettysięcznym nakładzie.

          > A potem mamy nie dostarczony na czas
          > sprzęt, nie zjedzone śniadanie, zbyt lekkie kajaki itd. Sukces jest
          przypadkiem, porażka codziennością.

          Nie zjedzone śniadanie Kowalczyk przejdzie już do legendy. Proponuję wziąć
          statystyki z Turynu i poszukać literek DNF w biegach narciarskich. Znajdą się
          przy nich nazwiska takich biegaczy jak Marit Bjorgen, Rene Sommerfeldt czy Virpi
          Kuitunen. Czy Norwegowie albo Niemcy wpadają w taką histerię? Szczerze wątpię.
          (Oczywiście, oni mają kilku biegaczy na równym poziomie i każdy może walczyć o
          medal. U nas Justyna jest jedyną szansą).

          > Aktualny (pochodzenia białoruskiego) trener Kowalczyk pracował kiedyś z Sikorą.
          > Odszedł po konflikcie z prezesem związku biathlona. Biathlonistów trenuje
          > Ukrainiec, skoczków Austriak...
          >
          > To też jest obraz polskiego sportu.

          No, nie mamy trenerów, nie mamy tradycji w sportach zimowych i wszyscy o tym
          wiemy. Pytanie, czy to powód, żeby wyzłośliwiać się na tych sportowcach, którzy
          _mimo wszystko_ w tych warunkach uzyskują wyniki na miarę czołówki światowej,
          acz nie na miarę wygórowanych ambicji redaktora Błońskiego. To, że on i jego
          gazeta piszą o sportach zimowych raz na cztery lata, oczywiście nie ma żadnego
          związku z tym, że jest w nich jak jest.
        • Gość: filip Re: Za co gazeta.pl ma przepraszać? IP: *.icpnet.pl 27.02.06, 17:36
          Należy wyraźnie rozróżnić wybryk red. Błońskiego i wybryk "Faktu". W obu
          przypadkach gazety się zdecydowanie pospieszyły i miały pecha, bowiem sportowcy
          zagrali im na nosie.
          Brukowiec zrobił rzecz w swoim oczywiście, szambowym stylu, ale zachował sie
          przy tym po prostu po chamsku. Obraził, upodlił. Było to zachowanie niegodne nie
          tylko dziennikarza, ale po prostu człowieka.
          Red. Błoński krytykował, ale jednak nie obrażał i nie oblewał szambem
          zawodników. Pojechał z nimi, ale nie po chamsku.
          I "Fakt", i red. Błoński wyszli na durniów, gdyż zapomnieli wstrzymać się ze
          swymi krytycznymi uwagami o dwa dni. Jednakże Błońskiemu możemy teraz zarzucać
          jedynie nietrafnośc jego analiz, co jest wybaczalne, o ile się dalej w nie nie
          brnie.
          "Fakt" nie tylko wyszedł na kompletnych durniów, ale zrobił też coś gorszego.
          Pokazał oblicze glisty i roztoczył wokół fetor związany z "jakością" i stylem
          swoich pseudo-analiz. Nie koniec na tym, bo brnie uparcie dalej w ten kanał.
          Wychodzi z założenia, że ma do czynienia z takim motłochem, iż jeśli mu będzie
          konsekwentnie i odpowiednio długo powtarzać, że białe jest czarne i że sportowcy
          jednak stracili twarz, to w końcu ten motłoch tez tak zacznie myśleć.
          Otóż, mam nadzieję, że nie zacznie, bo nikt kto staje do rywalizacji nie może
          stracić twarzy. Traci ją tylko ten, który do rywalizacji nie staje.
          "Gazeta" była zatem niezręczna i błędna w swych analizach. "Fakt" jednak -
          znacznie, znacznie gorzej, był zwyczajnie obrzydliwy. Gdybym był jego
          czytelnikiem, zacząłbym sie po czyms takim zwyczajnie wstydzić.
        • qtasinski Re: Za co gazeta.pl ma przepraszać? 28.02.06, 20:52
          popieram w calej rozciaglosci
      • Gość: kordi Święta racja! IP: *.studioplus.com.pl 28.02.06, 09:37
        "Każdy może, prawda, krytykować.."

        Ale tak na serio:
        Święta racja! Zgadzam się. Dziennikaże i kibice nie dorastają polskim
        sportowcom do pięt! Nawet gdbyby nie zdobyli medalu, też bym tak uważał.
        Czy którykolwiek z tak krytykujących dziennikaży, albo kibiców-tapczanowców
        jest w swoim zawodzie (albo nawet jakiejkolwiek żeczy) choćby w pierwszej setce
        ne świecie?????????!!!!!!!!!!!!
        Dziękuję polskim sportowcom. Trenerowi Wierietelnemu. Dobrze, że mu nerwy
        puściły. Precz z dziennikażami - afeżystami?
      • qtasinski Re: Czy polscy dziennikarze przeproszą sportowców 28.02.06, 20:50
        poruszasz problem, ktorego nie rozumiesz i prawdopodobnie nigdy nie zrozumiesz.
        jesli ty uwazasz, ze dziennikarze powinni przeprosic za 12 dni upokorzenia
        wstydu itd to rozeslij do redaktorow naczelnych najwiekszych dziennikow w
        Polsce list w tej sprawie.
        ja natomiast pragnalbym, abys nastepnym razem zamiast wypisywac bzdury
        oskarzajac dziennikarzy o niewiedze, amatorszyczyzne i przesadny krytycyzm -
        zastanowil sie zanim cos napiszesz. w sporcie moj drogi chodzi o rywalizacje.
        kazdy sportowiec chce wygrywac, to jest wlasnie istota tego tematu. rozumieja
        to etiopczycy, hindusi, paragwajczycy, a co z polakami hmm. przed wyjazdem na
        olimpiade u nas nie mowi sie o checi zwyciestwa, pokonaniu pewnych granic,
        pobiciu rekordow. u nas sportowcy jadacy na olimpiade mowia, ze chcieliby sie
        zmiescic w pierwszej 10 lub 20... prosze, nie pisz mi, ze na sport idzie za
        malo pieniedzy bo gdyby sukcesy byly to pieniedzy byloby wiecej. jesli w ciagu
        30-40 lat przywozi sie z olimpiad zimowych kilka medali to nie ma sie z czego
        szczycic, to jest tylko powod do wstydu. zgadzam sie z tym, ze obsmarowanie
        justyny kowalczyk bylo ciosem ponizej pasa ale jak sie okazalo to wyzwolilo w
        niej dodatkowe poklady energii, bo na nasze szczescie ona jest uparta jak osiol
        i udowodnila, ze nie mozna jej skreslic. co zas z reszta sportowcow? pawel
        zygmunt? kto to jest? czy ten czlowiek kiedykolwiek byl zagrozeniem dla
        najlepszych w europie (juz nawet nie mowie o swiecie) panczenistow? zdobywal
        medale w zawodach na ktore notorycznie nie stawiali sie najlepsi zawodnicy w
        tej dziedzienie bo przygotowywali sie do wazniejszych zawodow: mistrzostw
        swiata lub olimpiady. pokolenie zawodnikow lyzwiarstwa szybkiego zmienilo sie
        kilkakrotnie, a ten "sportowiec" zawsze byl tlem dla najlepszych... o czym wy
        ludzie mowicie? jakie przepraszanie sportowcow. co mam powiedziec na temat
        faceta, ktory trenuje panczeny przez 20 lat i przegrywa z zqwodnikami
        trenujacymi lyzwiarstwo szybkie od 3 lat? czy to wina braku lodowiska? nie to
        wina braku talentu, checi rywalizacji, dowod na niepowazne podchodzenie do
        dyscypliny, ktora sie uprawia. co z reszta? to samo: siudkowie - kolejny dowod
        na to, ze talentu mozna przez 20 lat nie rozwinac i zawsze w najwazniejszych
        zawodach zajmowac miejsca pod koniec pierwszej dziesiatki. na co komu 10
        miejsce, tylko za 3 pierwsze otrzymuje sie medale, reszta jest porazka. to
        rozumieja amerykanie, dla ktorych miejsca poza podium nie istnieja, to samo
        rosjanie, niemcy. my zas wysylamy grupe bobsleistow, ktora sama nie wie po co
        pojechala na olimpiade. kto kupi im boba za 40 tys euro skoro zajmuja 15
        miejsce w zawodach na takim samym sprzecie ale pozyczonym...
        uprawialem sport przez wiele lat i wiem jak smakuje zwyciestwo i jak smakuje
        porazka. z tego co widzialem w przekazach z olimpiady dla naszych zawodnikow
        nie ma roznicy ktore miejsce zajma 5, 10, 15, 45 itp. przeciez liczy sie start
        na olimpiadzie. sorry ale start na olimpiadzie zimowej moze sie liczyc dla:
        brazylijczykow, etiopczykow, kenijczykow, jamajczykow to jest coubertynizm w
        czystym wydaniu. nie piszcie mi, ze 40-to milionowy z 40 tysiacami zwiazkow
        sportow zimowych, pieknymi gorami, doskonalymi trenerami itp nie potrafi
        wystawic reprezentacji 40 zawodnikow z ktorych kazdy walczy przynajmniej o
        brazowy medal. nie mozna finansowac zawodnikom darmowych wakacji, nie
        wyciagajac konsekwencji z braku zainteresowania zwyciestwem...

        prosze nie piszcie bzdur. kazda kolejna olimpiada zimowa jest nastepna dawka
        rozczarowania i wstydu. moze warto byloby poslac zawodnikow przygotowanych i
        mlodych, ktorzy chca walczyc zamiast takich co jada na olimpiade 3 raz z koleji
        i wciaz nie wiedza po co sie tam jedzie. co mnie interesuje manifest ligockiej,
        ze bedzie walczyla o zwyciestwo w vancouver 2010? mam nadzieje, ze do vancouver
        pojedzie ktos inny, lepszy, a ona zrozumie, ze jesli sie nie cche wygrywac to
        mozna sobie mile spedzac czas zjezdzajac np na nosalu zamiast zabierac komus
        miejsce w reprezentacji...

        pozdrawiam obiektywnych obserwatorow. tym zas, ktorzy zadaja przeprosin
        proponuje zorganizowanie manifestacji w celu przekonania sie co grom obywateli
        sadzi o wyjezdzie naszej wspanialej zwycieskiej reprezentacji na olimpiade
        zimowa do turynu...
        • ph29 Re: Czy polscy dziennikarze przeproszą sportowców 28.02.06, 21:37
          > pozdrawiam obiektywnych obserwatorow. tym zas, ktorzy zadaja przeprosin
          > proponuje zorganizowanie manifestacji w celu przekonania sie co grom obywateli
          > sadzi o wyjezdzie naszej wspanialej zwycieskiej reprezentacji na olimpiade
          > zimowa do turynu...

          Grom obywateli wie o sportach zimowych tyle, co dowie się od dziennikarzy.

          > olimpiade u nas nie mowi sie o checi zwyciestwa, pokonaniu pewnych granic,
          > pobiciu rekordow. u nas sportowcy jadacy na olimpiade mowia, ze chcieliby sie
          > zmiescic w pierwszej 10 lub 20...

          Oczywiście taki Stoch, Krężelok albo Wójcicka mogliby opowiadać, że chcą zdobyć
          medal. Ja też to mogę opowiadać. Tyle że nie zmienia to w niczym faktu, że ich
          realne możliwości są właśnie na tę drugą dziesiątkę, ewentualnie koniec
          pierwszej, i choćby się zapluwali i stawali na rzęsach, nagle siebie nie
          przeskoczą - tak jak zawodnik, który skacze wzwyż 2.28, nagle nie skoczy na
          olimpiadzie 2.40.

          Przy czym Błoński czy anonim z Faktu nie atakował akurat tych przeciętniaków -
          atakował właśnie tych, którzy _mieli_ ambicje walki o wysokie miejsca, tyle że
          im ta walka nie wyszła. I to jest wkurzające. Bo obrywasz zarówno wtedy, jak
          mówisz, że piętnaste miejsce będzie sukcesem, jak i wtedy, gdy mówisz, że
          jedziesz walczyć o medal. Za pierwszym razem jest gadanie o braku ambicji, za
          drugim - o sprawionym zawodzie i utracie twarzy.

          Gdyby były sukcesy, byłoby więcej pieniędzy? Ale _najpierw_ trzeba zainwestować,
          żeby sukcesy móc mieć. Zresztą - Sikora został mistrzem świata w biathlonie i
          jakoś to skutkowało przypływem pieniędzy? A guzik.
          • qtasinski Re: Czy polscy dziennikarze przeproszą sportowców 01.03.06, 02:59
            czy chcesz przez to powiedziec, ze wydolnosc organizmow naszych sportowcow
            (narciarzy klasycznych, biathlonistow, panczenistow itp) jest gorsza niz
            zawodnikow z Lotwy, Czech, Rosji, Kanady??? Tu chodzi o zrozumienie istoty
            sportu, po co sie go uprawia. Czy strzelamy sobie do tarczy zeby sobie tylko
            postrzelac, czy tez chcemy trafiac same dziesiatki i z jezykiem do pasa,
            zapluci dobiec na pierwszej pozycji...
            Smuci mnie fakt, kiedy pomysle sobie o koreanczykach, ktorzy zdobyli 5 medali w
            short-tracku... Co im bylo do tego potrzebne? Stadion narodowy na 80 tys
            miejsc, Short-track mozna nawet trenowac na torwarze wiec o czym my rozmawiamy.
            Jednym problemem sa dzialacze, ktorzy robia machloje i kradna publiczne
            pieniadze majac w glebokim powazaniu zarowno trenerow jak i zawodnikow
            poszczegolnych dyscyplin. Drugim problemem jest psychika samych zawodnikow. Jak
            mozna trwonic kase na szkolenie zawodnika zajmujacego przez 10 kolejnych lat
            miejsce poza pierwsza dziesiatka. Jakie sukcesy ma taki sportowiec: mistrzostwo
            slaska? pomorza czy mazowsza, mistrzostwo Polski. Mnie chce sie wyc kiedy widze
            jak im wszystko wisi, kiedy jada na zawody to najchetniej spedzilibty caly ten
            czas na zakupach, spaniu i jedzeniu bo sam start to ich nie bawi. Sorry ale to
            nie jest profesjonalizm, profesjonalizm polega na tym by podnosic swoje
            kwalifikacje, byc doskonalym w tym co sie robi. Ja nie mowie o tym, zeby przed
            wjazdem na kazda wazna impreze trabic o tym jakie to mamy szanse na medale ale
            uwazam, ze wysylanie zawodnikow, ktorych wyniki nie sa zblizone do rekordu
            europy i swiata uwazam za nieporozumienie. na kazdych zawodach trafiaja sie
            bowiem sportowcy, ktorzy nie bedac faworytami potrafia poprawic rekord - nasi
            zawodnicy do nich niestety nie naleza. zawsze znajduje sie ktos lepszy.
            rozumiem przegrac nieszczesliwie, ja to znam wiem co to jest stracic medal po
            ciezkiej walce raz na jakis czas, nie zas w regularnych wystepach. widziales
            zdjecia polskich sportowcow z morzem pucharow w tle? skad sa te puchary i
            dyplomy skoro oni wciaz przegrywaja. jak mozna nazwac kogos doswiadczonym
            sportowcem po 20-letnich startach i zajmowanych w tym czasie w zawodach
            miejscach od 10 do 40?

            nie psioczmy na atmosfere, brak sprzetu, pieniedzy. skupmy sie na nastawieniu,
            psychice. wysokiej klasy trenerzy roznia sie od polskich przede wszystkim tym,
            ze potrafia wynajdywac talenty, mlodych ludzi, ktorzy beda walczyc do upadlego.
            to jest material na sportowcow, nie zas nazwisko samo nazwisko taty dzialacz i
            mlody Tajner slizga sie po reprezentacji skoczkow. moze wyolbrzymiam ale ja
            pragne zwrocic uwage na przyczyne niepowodzen, ktora jest to, ze trenuje sie
            nieodpowiednich ludzi. wiesz, ze slalom, ktorego nie ukonczyl polak ukonczyli
            hiszpanie, armenczycy, argentynczyk itd? przeciez zamiast takiego faceta mozna
            bylo poslac kogos kto uprawia narciarstwo rekreacyjnie, weekendowo i wynik
            bylby zblizony. po kiego zloba nam tor saneczkarski lub bobslejowy? w pilke
            nozna mozna grac nawet na podworku i jakich my mamy zawodnikow, a jakich ma
            brazylia ktorej pilkarze zaczynaja od grania na plazy... tu chodzi o talent,
            checi i sile zaparcia, nie zas pieniadze. tych bowiem zawsze bedzie w naszym
            sporcie malo. osiagnieciem jest zdobycie czegos ptrzy malych kosztach, nie zas
            tlumaczenie, ze ktos najechal nam na narte, uderzyl kijem czy pompka. nie
            badzmy dziecmi i nie dajmy sie zwariowac. kazdy ma swoj rozum i widzi podejscie
            zawodnikow do startow
            • aykro Re: Czy polscy dziennikarze przeproszą sportowców 02.03.06, 23:16
              Straszny baran z ciebie qtasinski. Jeżeli uważasz, że sport uprawia się tylko
              dla medali to wytłumacz mi po co istnieje futbol w 200 krajach na świecie,
              skoro złote medale na mistrzostwach świata zdobyło tylko siedem. Po co na
              igrzyska pojechała cała masa Rosjan, Amerykanów, Norwegów, Szwedów i innych
              sportowców z krajów będacych potęgą w sporcie, którzy też zajmowali miejsca 20,
              30 czy 40. Masz rację - na igrzyska powinni jechac tylko 4 sportowcy z każdej
              konkurencji, by rozdać między siebie medale, a jednemu zostawić
              miejsce "najgorsze" jak to mówią polscy komentatorzy. Jesteś klasycznym
              przykładem naiwnego dziecka telewizji, które oczekuje przed telewizorem
              wielkich emocji, a bez medali czuje się rozczarowane widz telenoweli. Biedne
              rozczarowane dziecko, panowie w telewizji powiedzieli ze będą medale, ze sobie
              poogladam Adasia jak leci a tu nie bylo medali, ojojoj, tatusiu, cemu pan Malys
              nie skocyl tak daleko?
              Pewnie nie uprawiasz zadnego sportu, obca ci jest rywalizacja i walka, smak
              zwyciestwa znasz doskonale z telewizji, a wygodne zycie na kanapie z czipsami
              nie chce znać porazek. Ten przykład z wysłaniem faceta uoprawiajacego sport
              weekendowo jest głupi - przypomnij sobie Erica Moussambani, on wlasnie taki był
              i faktycznie, był wielką atrakcją letnich igrzysk. Wyobraź sobie, że nawet żeby
              zbliżyć się do pierwszej setki czasów w danym sporcie trzeba sie ostro
              naharować. Skoro stać nas tylko na tyle to trudno - ale skoro w konkurencji
              startowac ma 50 zawodnikow a nasz plasuje się na 20-30 miejscu na świecie to
              czemu go nie wysłać? Bo szkoda kasy? Minuta reklamy w TVP podczas igrzysk
              kosztuje 100 tys zł - czyli Skarb Panstwa dostaje z tego 22 tysiące z VAT -
              część kasy wydanej na przygotowania sportowcow zwraca się w ten sposób. Sport
              to też biznes i o to w nim też chodzi. Pomyślałeś może kiedyś, że zwyczajnie
              dałeś się nabrać? Telewizja dała ci ładnie opakowany produkt - transmisję
              igrzysk, w których uczestniczą Polacy. Oni są tam również po to, żebyś miał
              ochotę to obejrzeć, a przy okazji reklamy naszych sponsorów. I o to powinniśmy
              mieć pretensje - że ze strony dziennikarzy wielkie nadzieje to po prostu
              oszustwo, rozbudzanie emocji tylko po to, by zarobić i przyciągnąć ludzi do
              mediów, zachęcić do oglądania i czytania, a potem słabą jakość swojego produktu
              zrzucić na kogoś innego - i mieć wielkie pretensje do sportowców, że nie
              spełnili nadziei. I to jest właśnie chamstwo. To tak jakby dystrybutor filmu
              reklamował produkcję stwierdzając, że grają w nim genialni aktorzy, a potem
              tłumaczył się niezadowolonym widzom, że film był dobry, ale mu aktorzy słabo
              zagrali.

              Poza tym rozumiem, że byłeś osobiście na igrzyskach i widziałeś naszych
              sportowców jak to całymi dniami uganiają się po sklepach. Wiesz, ci zawodnicy
              jeżdzą dość sporo po świecie i chyba sklepy Turynu z ciuchami identycznych
              marek jak w każdym większym mieście w Polsce nie robią już na nich wrażenia,
              nie mówiąc o sklepikach w alpejskich wioskach. Nie te czasy.
              • qtasinski Re: Czy polscy dziennikarze przeproszą sportowców 03.03.06, 23:03
                Jesli ja jestem baranem to ty jestes kretynem bo odpowiadasz na posta,
                ktorego 'jak wnosze po twojej odpowiedzi' nie zrozuzmiales. Moze idz zmien
                sobie pieluche zanim zaczniesz dyskutowac o tematach dla doroslych, ktorych
                twoj maly rozumiek nie jest w stanie pojac...
                Profesjonalny sport uprawia sie z checi rywalizacji i tak bylo juz od czasow
                antycznych. Tam nagradzano zwyciezcow, ktorzy zostawali bohaterami i
                przechodzili do historii. Radze poczytac wiecej ksiazek, zamiast spedzac czas
                na ogladaniu reklam proszkow do prania:-)
                Mozna tez uprawiac sport rekreacyjnie i dlatego uprawia sie go w ponad 200
                krajach swiata. Nie wiem o jakie siedem krajow ci chodzi i o jakich
                mistrzostwach swiata do mnie rozmawiasz, bo my tu z dyskutujemy o olimpiadzie,
                wiec moze pomyliles watek. Ja nie wiem sam, dlaczego odpowiadam na twoje
                prymitywne pytania bo odpowiadajac na mojego posta robisz z siebie durnia
                zaprzeczajac na poczatku mnie, a potem sobie. Wiec radze sie bardziej skupic
                przy swoich odpowiedziach...
                Rosjanie, Amerykanie, Norwegowie poslali do Turynu o wiele wiecksza liczbe
                sportowcow niz Polska, a to przede wszystkim dlatego, ze maja lepszych
                zawodnikow i wieksza ich liczba: a) spelnia minimum olimpijskie... b) ma wyniki
                zblizone do najlepszych na swiecie. Na naszych 2-3 Rosjanie, Amerykanie maja 20
                zawodnikow, z ktorych 5 najczesciej jest w pierwszej 10, a reszta w zaleznosci
                od szczescia. Pomijam fakt tego jak oni walcza o medale... My zas mamy 3 i 3
                jest w ostatniej 10:-) Nigdy tego nie zrozumiesz bo z jezyka twojej wypowiedzi
                wniskuje, ze jestes pryszczatym szczeniakiem, a sport kojarzy ci sie z dresem,
                ktory z duma nosisz. Nie pij do mnie bo zanim potrenujesz i wylejesz tyle potu
                co ja, uplynie jeszcze duzo wody w Wisle. Wiec wez lopatke i idz porobic sobie
                babki, mysle, ze to moze spodobac ci sie bardziej niz dyskusja na forum
                internetowym. Zrelaksuj sie

                "...Masz rację - na igrzyska powinni jechac tylko 4 sportowcy z każdej
                konkurencji, by rozdać między siebie medale, a jednemu zostawić
                miejsce "najgorsze" jak to mówią polscy komentatorzy..."
                - coz ja moge na to powiedziec. Prowadzisz ciekawy monolog, ktory z
                psychologicznego punktu widzenia moglby wiele wniesc do badan nad przyczyna
                kretynizmu. Nie wmawiaj mi czegos czego nie mowilem, czytaj tekst kilkukrotnie,
                zanim zrozumiesz. Wtedy odpisuj

                "Jesteś klasycznym przykładem naiwnego dziecka telewizji, które oczekuje przed
                telewizorem wielkich emocji, a bez medali czuje się rozczarowane widz
                telenoweli. Biedne rozczarowane dziecko, panowie w telewizji powiedzieli ze
                będą medale, ze sobie poogladam Adasia jak leci a tu nie bylo medali, ojojoj,
                tatusiu, cemu pan Malys nie skocyl tak daleko?"
                - powiem tylko tyle, ze to co mowia panowie w tv to mi "lata". Ja potrafie
                spojrzec na to z obiektywnego punktu widzenia bo znam sport od zaplecza, w
                przeciwienstwie do ciebie. Mysle, ze powienies sie zastawnowic nad celem
                odpisywania na posty nie wnszace do dyskusji nic poza chamstwem i wulgaryzmem
                cechujacym przecietnego sluchacza radia maryja. Ja niestety musze uzyc
                podobnego jezyka, zeby ci odpowiedziec. Sadze, ze innego moglbys nie byc w
                stanie zrozumiec

                "...przypomnij sobie Erica Moussambani, on wlasnie taki był
                i faktycznie, był wielką atrakcją letnich igrzysk. Wyobraź sobie, że nawet żeby
                zbliżyć się do pierwszej setki czasów w danym sporcie trzeba sie ostro
                naharować..."
                - Eric Moussambani, dziecinko byl atrakcja letnich igrzysk w 1996 r bo
                cechowala go wola walki, chec zwyciestwa i rywalizacji, o ktorej ja caly czas
                pisze. Nie potrzebowal super gogli, super kostiumu itd. Startowal w starych
                kapielowkach BO CHCIAL RYWALIZOWAC Z NAJLEPSZYMI. Jak sam przyznal, w jego
                kraju nie bylo nawet basenu o wymiarach olimpijskich, a on przygotowywal sie do
                startu na olimpiadzie trenujac w basenie hotelowym, niewiele wczesniej nauczyl
                sie rowniez plywac. Nie udawaj, ze wiesz o czym mowisz bo nie wiesz. Jednak
                tepota umyslow takich osob jak ty wcale mnie nie dziwi. Wg badan specjalistow
                70% osob nie rozumie tego co czyta wiec moge ci tylko wspolczuc czlonkostwa w
                tej dosyc ciekawej grupie osob...

                Wiez, mi, ze nie wiesz ile kosztuje reklama w TVP, a poza tym nie wykupuje sie
                reklam (i nigdy nie wykupowalo) na minuty tylko w spotach 20 lub 30 sekundowych
                najczesciej. Cennikowy koszt reklamy jest o wiele wyzszy od kwoty ktora ty
                zarobisz w ciagu najblizszych 10 lat, sprzedajac dodatkowo swoje 16 letnie
                biemdablju; wiec nie rob z siebie erudyty bo i na temat mediow i reklamy wiedza
                twoja jest bardziej niz znikoma. O podatkach nawet nie wspominam... duze zero
                wiedzy:-)

                "...Poza tym rozumiem, że byłeś osobiście na igrzyskach i widziałeś naszych
                sportowców jak to całymi dniami uganiają się po sklepach. Wiesz, ci zawodnicy
                jeżdzą dość sporo po świecie i chyba sklepy Turynu z ciuchami identycznych
                marek jak w każdym większym mieście w Polsce nie robią już na nich wrażenia,
                nie mówiąc o sklepikach w alpejskich wioskach. Nie te czasy..."
                - ty chyba jeszcze nigdy nie byles za granica. sklepy w Polsce sa takie jakie
                sa, a w turynie takie jak w turynie i jezeli tobie media wmawiaja, ze w
                polskich sklepach mozesz kupic to samo co na zachodzie to zycze milego
                czytania/ogladania bo takiej glupoty to juz dawno nie slyszalem. Poza tym, mnie
                to nie interesuje jak czesto sportowcy jezdza na zawody. Na zakupy jest czas po
                starcie, nie zas przed... To skad wiem co robia na takich wyjazdach zostanie
                jednak moja slodka tajemnica... i tak moglbys tego nie zrozumiec...
                • aykro Re: Czy polscy dziennikarze przeproszą sportowców 04.03.06, 23:45
                  Rozbawiłeś mnie tym postem - nie masz żadnych argumentów merytorycznych, to
                  sobie powyzywałeś rozmówcę, bo tylko na to cię stać, dość typowe w dzisiejszych
                  czasach.

                  > Profesjonalny sport uprawia sie z checi rywalizacji i tak bylo juz od czasow
                  > antycznych. Tam nagradzano zwyciezcow, ktorzy zostawali bohaterami i
                  > przechodzili do historii. Radze poczytac wiecej ksiazek, zamiast spedzac czas
                  > na ogladaniu reklam proszkow do prania:-)

                  No to pomyliłem się - niech w każdej konkurencji startuje tylko dwóch
                  sportowców, skoro tylko złoty medal się liczy.

                  > Mozna tez uprawiac sport rekreacyjnie i dlatego uprawia sie go w ponad 200
                  > krajach swiata. Nie wiem o jakie siedem krajow ci chodzi i o jakich
                  > mistrzostwach swiata do mnie rozmawiasz, bo my tu z dyskutujemy o
                  >olimpiadzie,

                  Było napisane wyraźnie, że chodzi mi o futbol, ale jak widać umiejętność
                  czytania to dla ciebie za dużo. To był taki przykład, żeby trafił do twojego
                  tak wybitnego mózgu, ale widać był za trudny i cię trochę przerósł.

                  > Rosjanie, Amerykanie, Norwegowie poslali do Turynu o wiele wiecksza liczbe
                  > sportowcow niz Polska, a to przede wszystkim dlatego, ze maja lepszych
                  > zawodnikow i wieksza ich liczba: a) spelnia minimum olimpijskie... b) ma
                  >wyniki zblizone do najlepszych na swiecie. Na naszych 2-3 Rosjanie, Amerykanie
                  >maja 20 zawodnikow, z ktorych 5 najczesciej jest w pierwszej 10, a reszta w
                  >zaleznosci od szczescia. Pomijam fakt tego jak oni walcza o medale... My zas
                  >mamy 3 i 3 jest w ostatniej 10:-) Nigdy tego nie zrozumiesz.

                  To mamy nikogo nie wysyłać, bo i tak nasi nie mają szans na medal? A Rosjanin,
                  Amerykanin czy Norweg, który skończy zawody na 30 miejscu, za naszym
                  sportowcem, to może pojechać, bo i tak ma większe szanse na medal skoro jest
                  Rosjaninem, Amerykaninem czy Norwegiem? Faktycznie, nie rozumiem tego toku
                  rozumowania. Przecież igrzyska są dla kilku tysięcy sportowców, tych z
                  pierwszych miejsc i tych z miejsc 20-30. Dalej nie rozumiem, czemu nasz - 20 na
                  świecie sportowiec - ma nie jechać - bo cię to drązni? A kim ty jesteś w ogóle,
                  co sobą reprezentujesz poza paroma wyzwiskami?

                  >bo z jezyka twojej wypowiedzi wniskuje, ze jestes pryszczatym szczeniakiem, a
                  >sport kojarzy ci sie z dresem, ktory z duma nosisz. Nie pij do mnie bo zanim
                  >potrenujesz i wylejesz tyle potu co ja, uplynie jeszcze duzo wody w Wisle.
                  >Wiec wez lopatke i idz porobic sobie babki, mysle, ze to moze spodobac ci sie
                  >bardziej niz dyskusja na forum internetowym. Zrelaksuj sie

                  Aha, rozumiem, że ty masz na swoim koncie co najmniej medal olimpijski. No to
                  gratuluję.

                  >Prowadzisz ciekawy monolog, ktory z psychologicznego punktu widzenia moglby
                  >wiele wniesc do badan nad przyczyna kretynizmu. Nie wmawiaj mi czegos czego
                  >nie mowilem, czytaj tekst kilkukrotnie,zanim zrozumiesz. Wtedy odpisuj

                  Ja niczego nie wmawiam, tylko idę twoim tokiem rozumowania - uważasz, że
                  sportowcy zajmujący 20 - 30 miejsce są niepotrzebni. A ja mam zdanie dokładnie
                  przeciwne. Renata Mauer na igrzyskach w Barcelonie zajęła 14 i 17 miejsce, a
                  Korzeniowski został zdyskwalifikowany - pewnie ty spisałbyś ich wtedy na
                  straty.


                  >Myślę, ze powienies sie zastawnowic nad celem odpisywania na posty nie wnszace
                  >do dyskusji nic poza chamstwem i wulgaryzmem cechujacym przecietnego
                  >sluchacza radia maryja. Ja niestety musze uzyc podobnego jezyka, zeby ci
                  >odpowiedziec. Sadze, ze innego moglbys nie byc w stanie zrozumiec


                  Użyłem tylko jednego nieprzyjemnego słowa - baran. Ty w swoim poście
                  znieważyłeś mnie słowami typu dureń, kretyn itp jakieś 10 razy. I kto jest
                  chamem?


                  > - Eric Moussambani, dziecinko byl atrakcja letnich igrzysk w 1996 r

                  Przecież on wystąpił w Sydney w 2000 roku. I kto tu się zna na sporcie,
                  kolego... Nie kompromituj się chociaż.

                  > Wiez, mi, ze nie wiesz ile kosztuje reklama w TVP, a poza tym nie wykupuje
                  sie reklam (i nigdy nie wykupowalo) na minuty tylko w spotach 20 lub 30
                  sekundowych

                  A co to ma do rzeczy? Można sobie kupić nawet 5-sekundowy spot, ale nie zmienia
                  to faktu, że w prime time telewizja może zarobić nawet i 100 tysięcy zł za
                  minutę. Np. półminutowy spot w przerwie meczu Euro 2004 kosztował 60 tysięcy
                  zł. Oczywiście, w Turynie różne były pory emisji i różna cena spotów, ale co z
                  tego? Tak czy siak część z wpływów z reklam TVP odprowadza w formie podatków do
                  Skarbu Państwa - a im więcej Polaków startuje, ma szansę na medal tym większa
                  oglądalność i większe ceny spotów. To chyba jasne. Ja mam w tym wątku pretensję
                  do dziennikarzy, że najpierw zrobili wielki szum, a potem chamsko potraktowali
                  sportowców, chociaż ich spodziewane sukcesy były tylko pobożnym - i jak
                  najbardziej komercyjnym - życzeniem, czy też jak to trafnie nazwał Żukowski -
                  zmyśleniem.

                  > najczesciej. Cennikowy koszt reklamy jest o wiele wyzszy od kwoty ktora ty
                  > zarobisz w ciagu najblizszych 10 lat, sprzedajac dodatkowo swoje 16 letnie
                  > biemdablju; wiec nie rob z siebie erudyty bo i na temat mediow i reklamy
                  >wiedza twoja jest bardziej niz znikoma. O podatkach nawet nie wspominam...
                  >duze zero

                  Hm - nie wiem co chciałeś osiągnąc pisząc to, ale sam chyba widzisz, że to
                  bełkot. Akurat podatkami zajmuję się zawodowo od 12 lat i jakoś nie mam
                  niezadowolonych klientów. Fakt, że przykład z VAT od reklam był trochę
                  uproszczony, bo trzeba jeszcze wziąć pod uwagę różnicę między podatkiem
                  należnym i naliczonym, ale tak czy siak państwo dostaje z tych reklam swoją
                  bardzo pokaźną dolę. A że dostał ją dzięki sportowcom, którzy wzbudzają takie
                  zainteresowanie - więc niech z tej kasy sfinansuje ich szkolenie - to chyba
                  logiczne.


                  > - ty chyba jeszcze nigdy nie byles za granica. sklepy w Polsce sa takie jakie
                  > sa, a w turynie takie jak w turynie i jezeli tobie media wmawiaja, ze w
                  > polskich sklepach mozesz kupic to samo co na zachodzie to zycze milego
                  > czytania/ogladania bo takiej glupoty to juz dawno nie slyszalem. Poza tym,
                  mnie to nie interesuje jak czesto sportowcy jezdza na zawody. Na zakupy jest
                  czas po > starcie, nie zas przed... To skad wiem co robia na takich wyjazdach
                  zostanie jednak moja slodka tajemnica... i tak moglbys tego nie zrozumiec...


                  W Turynie byłem w zeszłym roku - żadna rewelacja, brzydkie miasto. Służbowo do
                  Włoch, Niemiec lub Francji jeżdżę co najmniej raz w miesiącu. Poza tym
                  zwiedziłem prawie całą zachodnią Europę - bez Islandii i Portugalii. Jakoś
                  sklepy mnie mało interesowały, w Polsce mam przecież od groma centrów
                  handlowych. Dlatego myślałem, że sportowiec który musi przez cały rok jeździć
                  za granicę na zawody Pucharu Świata też nie biega jak oszołomiony po sklepach,
                  bo bez przesady, zachwycać się zachodnimi sklepami to mógł za komuny, ale nie
                  teraz. No ale ty wiesz lepiej - nie wnikam skąd, bo nie widzę powodu żeby cię
                  poznawać.
                  • qtasinski Re: Czy polscy dziennikarze przeproszą sportowców 06.03.06, 09:07
                    Ciesze sie, ze poprawilem ci humor moim postem. Wiesz, ja tez mialem przy tym
                    troche uciechy pomijajac jedynie koniecznosc uzywania jezyka, ktorego nie mam
                    przyjemnosci uzywac...Niestety musialem znizyc sie do twojego poziomu.
                    Przyznam, iz bylo ciezko. Nizej jest juz tylko bowiem kolej podziemna...

                    >No to pomyliłem się - niech w każdej konkurencji startuje tylko dwóch
                    >sportowców, skoro tylko złoty medal się liczy.
                    Ja sadze, ze do ciebie nie trafia to co ja pisze. Chyba wciaz operuje zbyt
                    kwiecistym jezykiem uznawanym przez takich jak ty za literacki:-) jesli nie
                    potrafisz zrozumiec roznicy miedzy walka o zloty medal, a zlotym medalem to
                    gratuluje IQ...

                    >Było napisane wyraźnie, że chodzi mi o futbol, ale jak widać umiejętność
                    >czytania to dla ciebie za dużo. To był taki przykład, żeby trafił do twojego
                    >tak wybitnego mózgu, ale widać był za trudny i cię trochę przerósł.
                    Bylo napisane, ze chodzi o futbol? Ciekawe... Jesli tak to gotow jestem
                    przeprosic za niedopatrzenie, jednakze zastanawia mnie przy tym jedna rzecz:
                    dlaczego (jesli w ogole) wspomniales o futbolu odpowiadajac na posta na temat
                    olimpiady w Turynie? To jakas grubsza dygresja, czy zabraklo moze ci wyobrazni?

                    >To mamy nikogo nie wysyłać, bo i tak nasi nie mają szans na medal? A Rosjanin,
                    >Amerykanin czy Norweg, który skończy zawody na 30 miejscu, za naszym
                    >sportowcem, to może pojechać, bo i tak ma większe szanse na medal skoro jest
                    >Rosjaninem, Amerykaninem czy Norwegiem? Faktycznie, nie rozumiem tego toku
                    >rozumowania. Przecież igrzyska są dla kilku tysięcy sportowców, tych z
                    >pierwszych miejsc i tych z miejsc 20-30. Dalej nie rozumiem, czemu nasz - 20
                    >na świecie sportowiec - ma nie jechać - bo cię to drązni? A kim ty jesteś w
                    >ogóle, co sobą reprezentujesz poza paroma wyzwiskami?
                    Coz, chyba zaczynam sie dopiero rozkrecac... Skup sie nad tym co pisze, mocniej
                    bo wciaz nie rozumiesz kwintesencji moich wypowiedzi. Ja pisalem, ze sposord 20
                    Rosja, Norwegow etc. 5 (sic!)jest w pierwszej 10, a reszta w zaleznosci od
                    szczescia. Napisalem tez, czego musiales rowniez nie zauwazyc, ze tych 20
                    Rosja, Norwegow moze pochwalic sie lepszymi wynikami niz tych 2-3 Polakow
                    startujacych w danej konkurencji. Celowo to wyolbrzymilem, zeby dac ci poglad
                    na sytuacje i pobudzic ciebie do myslenia. Tu musze przyznac, ze niestety nie
                    udalo mi sie. Jestes wyjatkowo trudnym przypadkiem... Poza tym uwazam, ze
                    wlasnie nie powinni jechac na igrzyska zawodnicy, ktorzy traktuja olimpiade jak
                    wyjazd turystyczny. Na wakacje kazdy powinien jezdzic we wlasnym zakresie. Poza
                    tym, jesli chodzi o epitety, ktorych uzywam pod twoim adresem to chcialbym
                    tylko nadmienic, ze to ty zaczales. Jedno z twoich pierwszych slow bedacych
                    odpowiedzia na mojego posta bylo to, ze nazwales mnie durniem... Posyp sobie
                    glowe popiolem i zastanow sie co jest powodem tego, ze zmuszasz ludzi do
                    operowania jezykiem, ktorego uzywac nie lubia...

                    >Aha, rozumiem, że ty masz na swoim koncie co najmniej medal olimpijski. No to
                    >gratuluję.
                    Niestety moja konkurencja nie wchodzi w sklad konkurencji olimpijskich. Jak
                    dotad... Odpowiadajac ci musze z przykroscia oznajmic, ze niestety nie mialem
                    mozliwosci startu na igrzyskach z powodu wymienionego powyzej. Tylko i
                    wylacznie. Mozesz mi wierzyc:-)


                    >Ja niczego nie wmawiam, tylko idę twoim tokiem rozumowania - uważasz, że
                    >sportowcy zajmujący 20 - 30 miejsce są niepotrzebni. A ja mam zdanie dokładnie
                    >przeciwne. Renata Mauer na igrzyskach w Barcelonie zajęła 14 i 17 miejsce, a
                    >Korzeniowski został zdyskwalifikowany - pewnie ty spisałbyś ich wtedy na
                    >straty.
                    Wiesz, opowiem ci bajke...
                    Wiesz na czym polega profesjonalizm? a tym, zeby nie zalamywac sie porazkami, a
                    kazda z nich powinna czynic cie mocniejszym. Wielu sportowcow osiaga czasem
                    slabsze wyniki ale wiedzac, ze potrafia osiagnac o wiele lepszy rezultat,
                    probuja do skutku i dlatego wciaz przywozimy z igrzysk (letnich oczywiscie)
                    medale. Tak wlasnie bylo dokladnie w przypadku Renaty Mauer-Rozanskiej, ktora w
                    po porazce w Barcelonie w Atlancie za to zdobyla zloty medal... Chcialbym ci
                    tylko dodc, ze przez te kolejne 4 lata dzielace te igrzyska, R.M-R zaliczana
                    byla do scislej czolowki nie tylko europejskiej ale i swiatowej:-) Taka
                    subtelna roznica. Jesli chodzi o Korzeniowskiego to sytuacja jest identyczna:
                    zloty medal w Atlancie...

                    Ty od slowa baran rozpoczales swojego posta. Wyobraz sobie sytuacje kiedy
                    wpuszczasz kogos do domu i ktos z progu mowi ci ze jestes idiota... To
                    dokladnie ta sama sytuacja. Doprowadziles do tego, ze podniosles mi cisnienie
                    na poczatku chociaz reguly forum zabraniaja takich zabaw. Ja tylko odpowiadalem
                    na twoje zaczepki. Ilu epitetow ja uzylem nawet nie licze bowiem kazdy z nich
                    pojawil sie tylko i wylacznie z twojego powodu. ja nie obrazam ludzi bez powodu
                    i choc uwazam, ze ktos nie ma racji to probuje toczyc dyskusje na odpowiednim
                    poziomie. Ty zas zwiazales mi rece na samym poczatku...

                    > - Eric Moussambani, dziecinko byl atrakcja letnich igrzysk w 1996 r
                    No tak, chcialem zacfaniaczyc i pomylilem olimpiady. Przyznaje, ze sie
                    pomylilem co do olimpiady. Przepraszam. Pisalem z pamieci i poza miejscem
                    olimpiady reszta jak wyzej. Dla mnie Eric to gosc bo walczyl jak tygrys,
                    wchodzil do cwiercfinalow bo zawdnicy nie stawiali sie na zawody, wykorzystal
                    okazje i pokazal co to znaczy duch olimpijski. Jeszcze raz przepraszam za
                    pomylke.

                    >A co to ma do rzeczy? Można sobie kupić nawet 5-sekundowy spot, ale nie
                    >zmienia to faktu, że w prime time telewizja może zarobić nawet i 100 tysięcy
                    zł za minutę. Np. półminutowy spot w przerwie meczu Euro 2004 kosztował 60
                    tysięcy zł. Oczywiście, w Turynie różne były pory emisji i różna cena spotów,
                    ale co z tego? Tak czy siak część z wpływów z reklam TVP odprowadza w formie
                    podatków do Skarbu Państwa - a im więcej Polaków startuje, ma szansę na medal
                    tym większa oglądalność i większe ceny spotów. To chyba jasne. Ja mam w tym
                    wątku pretensję do dziennikarzy, że najpierw zrobili wielki szum, a potem
                    chamsko potraktowali sportowców, chociaż ich spodziewane sukcesy były tylko
                    pobożnym - i jak najbardziej komercyjnym - życzeniem, czy też jak to trafnie
                    nazwał Żukowski - zmyśleniem.
                    Pierwsza sprawa to taka, ze nie mozesz sobie kupic spotu 5s, mozesz kupic 15,
                    20 lub 30 sec. Powodow jest kilka, nie bede sie rozpisywal bo mogloby mi zejsc
                    dluzej niz bym pragnal. Chciaym ci jednak zwrocic uwage, ze ceny spotow
                    uzaleznione sa albo od godziny emisji, alebo od czasu trwania spotu albo od
                    imprezy. Jesli chodzi o Turyn, ceny nie roznily sie znacznie od cen normalnych
                    emisji reklam w tym samym czasie - to raz. Dwa - to to, ze czas reklamowy
                    sprzedaje sie o wiele wczesniej niz znany jest dokladny kalendarz igrzysk w
                    zwiazku z czym nie ma mozliwosci wyestymowania skutecznosci dotarcia przekazu
                    do odbiorcy bo nie mozna okreslic odbiorcy bo nie zna sie kalendarza
                    konkurencji... Reklamy w tym przypadku kupuje sie w ciemno, niestety.
                    Najczesciej w przerwie relacji olimpisjkich reklamy zamieszczaja sponsorzy
                    Polskiej reprezentacji, pewnie to zauwazyles... Sam sobie odpowiedz dlaczego...
                    Po trzecie nie masz pojecia o rabatach agencyjnych i innych wiec nie moesz
                    nawet zalozyc z grubsza za ile czas reklamowy w efekcie zostal sprzedany. Wierz
                    mi, ze wszyscy robia wszytsko, zeby podatki placic jak najnizsze. kazda firma
                    ma bowiem koszty ktore odlicza sobie od kwoty podatku...

                    >Hm - nie wiem co chciałeś osiągnąc pisząc to, ale sam chyba widzisz, że to
                    >bełkot. Akurat podatkami zajmuję się zawodowo od 12 lat i jakoś nie mam
                    >niezadowolonych klientów. Fakt, że przykład z VAT od reklam był trochę
                    >uproszczony, bo trzeba jeszcze wziąć pod uwagę różnicę między podatkiem
                    >należnym i naliczonym, ale tak
      • Gość: fan za co przepraszac IP: *.m.pppool.de 28.02.06, 23:53
        te dwa medala na olimpiadzie, nie oznaczaja, ze polski sport jest w porzadku.
        To co pokazali polscy sportwcy to kolejny raz wielka zenada.
        i nie chce sie powtarzac, ze w 37 milionowym kraju mozna miec wiecej sportwcow na swiatowym
        poziomie niz do tej pory.
        te dwa medale nie zmieniaja faktu, ze polska jest na dnie jesli chodzi o sport.
        i napewno przez najblizszy czas (przynajmniej 20lat) nic sie nie zmieni.
        • Gość: :-( Re: za co przepraszac??????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.06, 00:21
          Wez pod uwage jak w naszym kraju jest zorganizowane np. szkolenie mlodziezy czy
          kluby sportowe. Nie wspomne o wiekszosci zwiazkow sportowych, gdzie bardziej
          liczy sie polityka, walka o wladze niz zajmowanie sie wyszkoleniem. Jedna
          wielka zenada i brak kasy na cokolwiek, wiec skad tu brac sportowcow?
          Liczebnosc kraju to zaden argument w tym przypadku. Gdyby wiecej ludzi
          uprawialo sporty a nie tylko siedzialo przed ekranem z piwkiem w reku,
          krytykujac wszystkich naszych sportowcow, ktorzy nie zdobyli medali, pewnie
          lepiej bysmy wypadali nie tylko na zimowych olimpiadach.
          • qtasinski Re: za co przepraszac??????? 01.03.06, 06:26
            (...)Gdyby wiecej ludzi
            uprawialo sporty a nie tylko siedzialo przed ekranem z piwkiem w reku,
            krytykujac wszystkich naszych sportowcow, ktorzy nie zdobyli medali, pewnie
            lepiej bysmy wypadali nie tylko na zimowych olimpiadach.(...)

            o czym ty mowisz? jakie wiecej ludzi? skad chcesz ich wziac? ta garstka ludzi,
            nazywana sportowcami, po czesci jak widac po wynikach niezdolna do osiagniecia
            czegokolwiek jest efektem tego co sie dzieje w polskim sporcie. afera goni
            afere burdel na kazdym szczeblu od dyrektorow (siatkowka), poprzez kupowanie
            meczy (PZPN) po prywate i biznesy zawodnikow (malysz)...
            ja nie puscilbym dziecka do ludzi ktorzy nie wiedza jak uprawia sie sport. nie
            posle go tam po to, zeby nie marnowalo swojego czasu. edukacja powinna byc
            przeprowadzona najpierw wsrod trenerow, potem oni dopiero powinni edukowac
            mlodziez... nie ma wynikow, a czgo to jest efekt? ze sport uprawiaja pokurcze,
            ktorzy z duma powolywani sa do reprezentacji (rasiak). no ale akurat z janasa
            to taki trener pilkarski jak ze mnie baletnica wiec znow wracamy do zrodla...
            • Gość: :-( Re: za co przepraszac??????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.06, 20:32
              skad ich wziac? poprzednik wysunal teze, ze w 37-milionowym kraju powinnismy
              miec wiecej mistrzow. Ja uwazam, ze to nierealne, bo szkolenie mamy do bani i
              narod do sportu sie nie garnie, wiec jego teza z liczebnoscia jest chybiona. A
              z tym "siedzeniem z piwem przez telewizorem" to nie jest tak, ze wszyscy
              powinni cos uprawiac w jakims tam klubie pod patronatem jakiegos tam zwiazku
              sportowego. Chodzilo mi o to, ze nawet do rekreacji i sportow malo wyczynowych
              niewiele osob sie garnie, ale za to oczekiwania olipijskie sa ogromne a krytyka
              sportowcow niemilosierna.

              Pozdrawiam

              Ps. A czego mozna oczekiwac od trenerow, krorzy zarabiaja po kilkaset zlotych
              na mies.? Najgorzej u nas wyglada szkolenie dzieci/mlodziezy a to niestety
              podstawa. Nie wiem co ma znaczyc twoje "edukowanie trenerow". Tu trzeba
              pieniedzy, zeby z najmlodszymi mial kto pracowac. Nawt w znanych klubach
              pilkarskich trenerom najmlodszych grup placi sie jalmuzny a nie pensje. Cudow
              wiec nie nalezy oczekiwac.
              • qtasinski Re: za co przepraszac??????? 03.03.06, 23:15
                Masz po czesci racje, ze mistrzow to my mamy za malo. Jednak pytanie dlaczego
                tak jest? Czy dlatego, ze i sportowcow jest malo? Czy tez dlatego, ze ci ktorzy
                sa nie dorownuja klasa tym najlepszym na swiecie?
                Ja mysle, ze brak zainteresowania sportem rekreacyjnym troche spowodowany jest
                wzgledami finansowymi. Glupie kapielowki kosztuja 20-30 zlotych, do tego jakis
                karnet na basen itd. Dla czesci osob nawet te kwoty sa wysokie. Nie uwazam, ze
                powinno sie ludzi gonic do sporu na sile jak w dawnym NRD ale wytlumaczyc tym,
                ktorz sa mniej lub bardziiej zainteresowani sens uprawiania sportu i ewentualna
                odpowiedzialnosc i wyrzeczenia, ktore sie z tym wiaza. Bez poswiecenia nie ma
                wynikow to zasada w sporcie stara jak swiat.
                mnie sie marzy idylliczna wizja w postaci super atmosfery na stadionach, zabawy
                rodzinnej itp. Bez zainteresowania calych rodzin nic z tego nie wyjdzie,
                Zamilowanie do sportu przekazuje sie z pokolenia na pokolenie, obojetnosc
                jednakowoz...

                pozdr
              • qtasinski Re: za co przepraszac??????? 03.03.06, 23:24
                > Ps. A czego mozna oczekiwac od trenerow, krorzy zarabiaja po kilkaset zlotych
                > na mies.? Najgorzej u nas wyglada szkolenie dzieci/mlodziezy a to niestety
                > podstawa. Nie wiem co ma znaczyc twoje "edukowanie trenerow". Tu trzeba
                > pieniedzy, zeby z najmlodszymi mial kto pracowac. Nawt w znanych klubach
                > pilkarskich trenerom najmlodszych grup placi sie jalmuzny a nie pensje. Cudow
                > wiec nie nalezy oczekiwac.

                wybacz, tego nie doczytalem...
                tutaj w pelni sie z toba zgadzam. ja twierdze, ze trenerzy powionni podnosic
                swoje kwalifikacje, a to powinny finansowac akurat zwiazki sportowe lub w
                mniejszym stopniu kluby. trenerzy zarabiaja grosze i to jest straszne bo nie
                maja powodow by wypruwac sobie zyly dla zawodnikow, ktorych trenuja. niektorzy
                jednak to robia, pracujac w rozlatujacych sie salach bez ogrzewania, srodkow
                czystosci itp. chylmy im czola za to. szkoda tego wszystkiego
                uwazam, ze nasi trenerzy sa bardzo inteligentni, jednak czasem systemy
                szkolenia sie zmieniaja i moze to byc bardzo pomocne, choc dla starszych
                trenerow zbyt rewolucyjne. do szkolenia potrzeba rowniez psychologow ale
                niestety zdecydowanej wieszosci naszych sportowych dzialaczy psycholog kojarzy
                sie przeciez z psychiatra...

                pozdrawiam

      • Gość: heh..... Re: Czy polscy dziennikarze przeproszą sportowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.06, 00:13
        Ja wspolczuje naszym sportowcom, jesli oni czytaja krajowa prase. A Blonski nie
        ma nic na swoja obrone, on w GW wylewa takie samo szambo, jak ci z faktu. Jak
        dzinnikarz sportowy moze pisac, ze wiekszosc dyscyplin zimowych jest beee, jemu
        sie one nie podobaja i w ogole kto to oglada??? To niech on sie zajmie czyms
        innym, bo o sporcie powinni pisac ci, ktorzy go kochaja i rozumieja dyscypliny
        na temat ktorych sie wypowiadaja.

        Kolejne przemyslenie Blonskiego: "Sukcesem było piąte miejsce Krystyny Pałki,
        ale wydaje się, że to bardziej wynik szczęścia i wiatru, a nie talentu".
        Tjaaaaa jak sie komus cos uda, to jest to zasluga wszystkich i wszystkiego
        (wiatr?!) tylko nie sportowca! Przeciez oni cale swoje zycie podoprzadkowuja
        danej dyscyplinie: wielogodzinne treningi, zgrupowania, odpowiednie diety itp.
        itd. A potem taka pani Palka dowiaduje sie od spasionego dziennikarzyny, ze
        dzieki wiatrowi osiagnela dobry wynik i ze talentu to ona chyba za wiele nie ma.

        A jak sie komus nie udal start, jak ktos zawiodl nadmierne oczekiwania
        dziennikarzy to Blonski tez "rowno z trawa" kosi delikwenta. Zapominajac
        jednoczesnie, ze przegrac z lepszymi od siebie to nie hanba, ze potega to my w
        sportach zimowych nigdy nie bylismy i nie bedziemy. No bo jak sie ma narod
        garnac do sportu, jak nawet dziennikarze sportowi nie widza sensu w zimowych
        dyscyplinach?

        "Marczułajtis po prostu się zbłaźniła" to tez cytat z Blonskiego. Gdybym nie
        widziala podpisu pod tekstem, pomyslalabym, ze to artykul z Faktu czy innego
        Superexpresu. Niestety GW rowna w dol!
        • aeternus13 Re: Czy polscy dziennikarze przeproszą sportowców 01.03.06, 11:07
          dziękuję za załozenie tego tematu, jest on bardzo potrzebny, oby jakis
          dziennikarz tylko tu zajrzał...
      • Gość: sportowiec Re: Czy polscy dziennikarze przeproszą sportowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.06, 23:22
        za co?
        • ph29 Re: Czy polscy dziennikarze przeproszą sportowców 04.03.06, 07:30
          Może lepiej najpierw czytać, a potem pisać?
      • Gość: fan Re: za co przepraszac ?????? IP: *.m.pppool.de 07.03.06, 13:19
        a za co maja ich przeprosic???? ;-(
        przeciez to kompromitacja, co polscy sportowcy pokazali na olimpiadzie.
        te dwa medale nie swiadcza o niczym. nadal polska to dno w sportach zimowych
        mysle, ze to bylo nawet za malo.
        oczywiscie nie mozna zapomniec o polskich trenerach i dzialaczach sportowych.
        oni tez przycinili sie do "sukcesu" polakow na olimpiadzie

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka