Dodaj do ulubionych

z zębami na wierzchu

04.07.06, 12:13
"Tageszeitung": Nowy polski kartofel. Złodziejaszki, co chcą zawładnąć światem



ZOBACZ TAKŻE

• Prezydent choruje po szyderczym artykule w ''Tageszeitung''? (04-07-06, 00:00)


Peter Köhler, tłum.bart 04-07-2006, ostatnia aktualizacja 03-07-2006 20:52

Tłumaczenie artykułu Petera Köhlera w "Tageszeitung"

Niemiecka publika nie wierzyła własnym oczom - polski prezydent wcale nie był
niższy od niemieckiego. Jakiś polityk zza Odry, który dumnie podaje
niemieckiej pani kanclerz nogę. Niemcy przecierali swoje błękitne oczy ze
zdumienia i nie dowierzali uszom, gdy Lech Kaczyński w marcu dumnie przyjechał
do Berlina, a w maju nie odpowiadał na uśmiechy niemieckiego prezydenta na
warszawskich targach książki.

Wiadomo jednak, że Kaczyński chełpił się tym, że przez lata żadnemu
niemieckiemu politykowi nie podał nawet palca. Wystarczająco często trąbił, że
w ogóle nie zna Niemiec poza spluwaczką w męskiej toalecie na lotnisku we
Frankfurcie. Wiadomo, że urodzony w 1949 r. Kaczyński reprezentuje to trudne
pokolenie, które jeszcze przed swoimi narodzinami zostało przez Niemcy
ukąszone. Jest jasne, że w negatywnym światopoglądzie Kaczyńskiego od
średniowiecza każdy Niemiec konno prze na Wschód. Ale w Niemczech uważa się
takie poglądy za od dawna przestarzałe stereotypy i nikt nie pytał polskiego
prezydenta podczas wizyty w Berlinie, z jakiego kraju pochodzi jego luksusowa
limuzyna.

U nas w kraju wykształcony prezydent ma suwerennie poruszać się ponad
podziałami. W Polsce władca (dosłownie właściciel państwa - red.) ma działać z
zębami na wierzchu: ma zmiażdżyć niemiecko-rosyjski rurociąg bałtycki, musi
zdusić w zarodku planowane w Berlinie Centrum przeciw Wypędzeniom tych
obrzydliwych Niemców i obedrzeć ze skóry Powiernictwo Pruskie, które domaga
się zwrotu za czynsze w dawnych Strefach Wschodnich (chodzi o tzw. Ziemie
Odzyskane). Już przecież Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy lekką ręką
kazał sporządzić 700-stronicowe, nafaszerowane faktami studium o zniszczeniu
przez Niemców stolicy Polski i wielkimi literami zażądał 54 mld dolarów reparacji.

W Polsce wielu ludzi darzy wielką nieufnością wszystko, co Polską nie jest.
Odkąd Lech Kaczyński jako dwunastolatek ze swoim bratem bliźniakiem w filmie
"O dwóch takich, co okradli księżyc" odstawił wiele błazeństw, bliżej mu na
księżyc niż do Niemiec i Rosji. Rosja wcisnęła Polsce kciuki komunizmu w
tyłki, a od lat 70. bracia Kaczyńscy chcieli socjalizm wykoleić.

W 1980 r. obydwaj absolwenci prawa (Lech zrobił nawet doktorat i został się
nawet polskim profesorem) pomagali przed sądami strajkującym stoczniowcom w
Gdańsku. Lech, który podczas studiów prawa i ustaw musiał był coś przeoczyć,
został w 1981 r. internowany i siedział rok o chlebie i wodzie.

Godzina Lecha Kaczyńskiego wybiła w 1989 r., gdy upadł komunizm i ster przejął
Lech Wałęsa. Dzięki pomocy założonego przez siebie Porozumienia Centrum
dochrapał się fotelu w Sejmie, zakonserwował się później jako profesor prawa i
w 2000 r. został na kilka miesięcy ministrem sprawiedliwości. I gdy Janusz
Pineiro ogłosił, że bracia Kaczyńscy, zakładając PC, brali pieniądze z budżetu
państwa, okazał się na tyle sprytny, by nie dać sobie nic zarzucić.

PC stało się i tak starą pieśnią, bo bracia Kaczyńscy powołali na scenę nowy
związek, partię Prawo i Sprawiedliwość. Dzięki niej w 2002 r. szlachetny Lech
został bossem Warszawy. Prawy Jarosław zagarnął dla siebie w 2005 r. podczas
wyborów do parlamentu największego kartofla, zręcznie jednak zacisnął zęby i
zrezygnował z urzędu premiera, i wyczarował z pustej ręki Kazimierza
Marcinkiewicza. Lech ruszył do boju po najwyższy atrybut władzy i pod koniec
2005 r. posiadł prezydencki fotel.

Bracia Kaczyńscy z wielką energią chcą sprzątnąć ostatnich komunistów z kraju
i społeczeństwa. Dlatego parlament ma bez szemrania przyjąć sto ustaw, nie
stając przy tym rządowi okoniem. Wzorem do naśladowania dla Kaczyńskich był
twórca Polski z 1919 r. Józef Piłsudski, który w 1926 r. odkrył sterowaną
demokrację i do 1935 r. napędzał półfaszystowski reżim wojskowy. Tak jak
Piłsudski Kaczyńscy są polscy do szpiku kości. Obydwoje udowodnili, że z
przodu i z tylu są czyści. Lech zabronił mężczyznom w Warszawie paradować z
gołymi tyłkami, Jarosław zaś mieszka z własną matką, ale przynajmniej bez ślubu.
Obserwuj wątek
    • ballest Re: z zębami na wierzchu 04.07.06, 12:31
      No to se uoba dowiedzieli, te obernacjonalisty
      • szwager_z_laband Re: z zębami na wierzchu 04.07.06, 13:03
        zaro wyciepli ze roboty tego co to w Polce dou, a na tamtyj zajcie juz tego tysz
        niyma:))
        • ballest Re: z zębami na wierzchu 05.07.06, 12:09
          Przeston, to w Polsce jest gorzi jak dyktatura
          • szwager_z_laband Re: z zębami na wierzchu 05.07.06, 13:20
            o to sie som Kaczynski postarou - przeczytouch to sam kajs w jednym artiklu na GW
            • ballest Re: z zębami na wierzchu 05.07.06, 13:22
              laband, dzisiej idziesz tysz do roboty?
    • sloneczko1 Re: z zębami na wierzchu 05.07.06, 21:30
      ----Lech zabronił mężczyznom w Warszawie paradować z
      gołymi tyłkami, Jarosław zaś mieszka z własną matką, ale przynajmniej bez ślubu-

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka