Dodaj do ulubionych

Michoł Pogorzelski - przekorny Mazur

05.08.08, 21:43
Niesamowity Człowiek
Sami poczytajta, jo am je pod wrażeniem

"Niepospolite kazania Pogorzelskiemu przyniosły duży rozgłos. Tłumy ciągnęły z
różnych stron, aby go słuchać. Kazania spisywano i czytano po domach, a
oburzenie konsystorza rosło. Jak opanować sytuację w Kalinowie? Zapadła
decyzja przesłania dziwakowi z Kalinowa niebieskiego pisma, czyli dymisji
wypisanej na niebieskim papierze. Jednak dymisję konsystorza wyprzedziła
dymisja Boża. W listopadzie 1797 r. uległ Pogorzelski atakowi apopleksji i
przyplątała się także wodna opuchlizna. Zmarł po ciężkich cierpieniach 28 IV
1798 roku. Rozpacz parafian była nie do opisania. Diakon Jan Bergen, który
pracował w Kalinowie, urzędowo w księdze zgonów zanotował: 2 maja 1798 roku
przy niezwykle pięknej pogodzie niezliczone tłumy ludu nadciągnęły ze
wszystkich stron, aby oddać ostatnią posługę niepospolitemu człowiekowi.
Zwłoki Michała Pogorzelskiego złożono na cmentarzu przy ścianie kościelnej
obok zakrystii, gdyż składanie zwłok w krypcie kościelnej zostało zabronione
królewskim dekretem w 1787 r. "
martyria.diecezja.elk.pl/mar_4.htm
Obserwuj wątek
    • rita100 Re:Pieszo doszedł do Królewca 05.08.08, 21:45
      Pieszo doszedł do Królewca

      Przodkowie Pogorzelskiego przybyli na Mazury w czasach Zygmunta Starego zarażeni
      duchem Reformacji. Nazwisko przyjęli od wsi Pogorzel w powiecie gołdapskim.
      Wielu przodków zajmowało znaczące stanowiska kościelne: Hieronim Pogorzelski był
      proboszczem we wsi Jucha, inny z tego rodu – Michał (zmarły w 1602 r.) pracował
      w Węgorzewie. Jan Pogorzelski w 1625 r. był kaznodzieją w Wieliczkach. Ponadto
      siedmiu Pogorzelskich z Mazur zapisało się na Uniwersytecie Królewieckim między
      rokiem 1578 a 1636. Ród posiadał bogate tradycje: zakładał polskie szkoły,
      krzewił mowę polską, łączył się w węzły małżeńskie z równymi sobie, a ojciec
      Michała – Wojciech pojął za żonę Marię z rodu Dołęgów.

      Michał Pogorzelski ujrzał światło dzienne 4 września 1737 r., piątego dnia
      został ochrzczony w kościele w Grabniku. Jak twierdzą złośliwi, początkowo
      wychowywał się wśród drobiu i trzody rodziców, bez szkoły. Przypadkowo w czasie
      wizytacji kościelnej arcyprezbiter ze Stradun zwrócił uwagę na muzykalnego
      chłopca i zabrał go do szkoły w Ełku.

      Żądza wrażeń sprawiła, że Michał szybko porzucił rodzinne strony i pieszo dotarł
      do Królewca. Tu chłopcy, którzy pragnęli zostać studentami, a potem
      duszpasterzami na ziemi ojczystej, a nie posiadali pomocy z domu, aby wyżyć –
      służyli zamożnym studentom. W krótkim czasie udało się Pogorzelskiemu znaleźć
      miejsce w „Domu Ubogich”, gdzie żywiono i ubierano żaków. Panował rygor
      wojskowy. O godziwe rozrywki dla młodzieży nikt się nie troszczył. Gra w palanta
      z braku boiska urządzana była najczęściej na cmentarzu. 18 kwietnia 1754 r.
      Pogorzelski został wciągnięty na listę uczniów szkoły staromiejskiej, która
      stała na bardzo dobrym poziomie. Liczyła 11 nauczycieli i 250 wychowanków.
      Pogorzelski przebywał w tej szkole 8 lat i cztery miesiące, a następnie po
      zdaniu obowiązujących egzaminów został przyjęty w 1762 r. na Wydział
      Teologiczny, gdzie studiował sześć i pół roku. Jeden z biografów Pogorzelskiego
      – Krueger zanotował: Pogorzelski zdał egzamin końcowy „summa cum laude”, tylko
      „przeklęta” niemczyzna do głowy mu wejść nie chciała.
      • rita100 Re:wieprzowina z kiszoną kapustą :) 05.08.08, 21:47
        Zaczynał jako organista

        Michał Pogorzelski pracę rozpoczął od posady organisty w Ragnecie – malowniczo
        położonym nad Niemnem, litewskim miasteczku, zniszczonym w czasie wojny
        siedmioletniej. Kościół znajdował się w fazie odbudowy, nabożeństwa odprawiano w
        refektarzu zamkowym. Czuł się tam dobrze. Codziennie w innym domu otrzymywał
        posiłki. Kiedy się panie domów dowiedziały, że ulubionym przysmakiem
        Pogorzelskiego jest wieprzowina z kapustą kwaszoną – narodowa potrawa mazurska,
        raczono go nią wszędzie i stale. W zamian Pogorzelski opowiadał przeróżne
        legendy. Był wesoły i dowcipny. Jedyną osobą w Ragnecie, z którą młody organista
        mógł rozmawiać po swojemu, była pastorowa Drygalska, pochodząca z jego
        rodzinnych stron – spod Ełku. Dlatego też z wielkim żalem opuszczał Ragnetę,
        awansując na kierownika szkoły w Kutach koło Pozezdrza.
        • tralala33 Re:wieprzowina z kiszoną kapustą :) 05.08.08, 21:54
          w Ragnecie – malowniczo położonym nad Niemnem, litewskim
          miasteczku, - a wcześniej, dużo wcześniej staropruska twierdza
          Ragaine na ziemi Skalowów, ostatecznie zdobyta przez Krzyżaków w
          1289 roku. Szkoda, że dzisiejsza Ragneta nazywa się Nieman, znikła
          oryginalna pruska nazwa.
          • rita100 Re:wieprzowina z kiszoną kapustą :) 05.08.08, 22:01
            Szkoda, bo i łatwiej by sie nam to wszystko kojarzyło. Ze też sami ludzie sobie
            takie zmiany wymyslają - i czemu to miało służyć ?
            Tyle pięknych nazw pruskich poszło w niepamięć.
    • tralala33 Re: Michoł Pogorzelski - przekorny Mazur 05.08.08, 21:48
      Oho, ksiądz Michał Pogorzelski - a chtó nie zaboczył jego kazania ło
      pluskwie? Zaro tu bandzie smile
      • rita100 Re: Michoł Pogorzelski - przekorny Mazur 05.08.08, 21:52
        A jo jygo cole nie znałam. Zol co po nima nic nie zostało, żodnej ksiójżki
        spisanej. Chyba ni ma.
        • rita100 Re: W Kutach rozśpiewał lud w parafii 05.08.08, 21:54
          Moją musisz być

          W Kutach jako kierownik szkoły tzw. „kościelnej” obowiązany był Pogorzelski do
          zastępowania proboszcza Zagrobskiego,a więc musiał głosić kazania z ambony,
          udzielał ślubów, przemawiał na pogrzebach, prowadził chór kościelny i szkolny,
          który w domu żałoby i na cmentarzach wykonywał pieśni. W Kutach Pogorzelski
          utrzymywał kontakt z ludnością, brał udział w życiu rodzinnym, służył radą i
          pomocą, zwalczał pijaństwo, godził zwaśnionych, uświetniał wszelkie uroczystości
          grą na organach, rozśpiewał lud w parafii, zdobył zaufanie i popularność.
          • rita100 Re:Moją musisz być 05.08.08, 21:58
            W 1777 r. w Kutach nastąpiła zmiana proboszcza. Po śmierci Zagrobskiego
            stanowisko to objął Jakub Gutowski, który wraz z rodziną przybył do Kut z
            Kruklanek. Wśród kilkorga dzieci 19-letnia Rachela zawróciła w głowie nie
            pierwszej młodości Pogorzelskiemu. Możliwe, że dla niej napisał żartobliwą
            piosenkę, skomponował melodię, śpiewał ją sam a z nim i inni:

            A ty moją musisz być. Moją wolę uczynić.
            A ja twoją nie będę – Kole ciebie nie siędę.
            A ja, się zrobię dębem i jaworem.
            Wyrosnę ja przed twojej matki dworem.
            A ty moją musisz być. Wolę moją uczynić.
            Ma moja matka takowe topory, co wycinają dęby i jawory.
            A ja twoja nie będę. Kole ciebie nie siędę…
            A ja się zrobię świecącym kaczorem.
            Będę pływał rankiem i wieczorem.
            A ty moją musisz być. Wolę moją uczynić.
            A wy, matulu, pieczcie kołacze.
            Niech się ten hultaj więcej nie kołacze.
            Ja już jego muszę być. Wolę jego uczynić.
            • tralala33 Re:Moją musisz być 05.08.08, 22:05
              A co na to Rachela wink
              • rita100 Re:Moją musisz być 05.08.08, 22:13
                Rachela zaro buła jygo smile
                " Piosenka ta przyniosła Pogorzelskiemu sławę, a także rzuciła w jego objęcia
                Rachelę. W końcu los zaczął się do niego uśmiechać."

                No ale co dali bandzie
        • tralala33 Re: Michoł Pogorzelski - przekorny Mazur 05.08.08, 21:56
          Tek posłuchajta

          Porównanie ludzkich cech i niedoskonałości z pluskwą
          1. Siedziałem ja w ciemności,
          myślałem o wieczności,
          gdy pluskwa okazała
          po ścianie się spuszczała.
          Przed mą facjatą stanie,
          stąd o niej rymowanie.
          • tralala33 Re: Michoł Pogorzelski - przekorny Mazur 05.08.08, 21:58
            2. Człowiek jak pluskwa bywa,
            raz tchórz, raz lis przechera,
            choć łeb zakuty miewa,
            nosa w górę zadziera.
            Chętnie puszy się jak paw,
            jakby był od wyższych spraw.
            Lepiej by nic nie gadał
            i bzdurstw nie opowiadał.
            • tralala33 Re: Michoł Pogorzelski - przekorny Mazur 05.08.08, 22:00
              3. Szlachetny niby, górny,
              tak z dumą się nadyma,
              a w gruncie rzeczy durny,
              cnót śladu też w nim nie ma.
              Robaczkiem świętojańskim
              też chciałby. Ale raczej
              pluskwa z niego wyłazi,
              jak bliżej się przypatrzeć.
              • tralala33 Re: Michoł Pogorzelski - przekorny Mazur 05.08.08, 22:02
                4. Dlatego niech was nigdy
                nie mami taka gloria;
                czekajcie, aż się skończy
                wreszcie ta historia.
                Człek szybko podupada,
                bo życie wartka rzeka,
                dziś rześki, wesół gada,
                a jutro co go czeka?

                Morał:
                Kiedy nadejdzie wieczność,
                i śmierć cię już zabierze,
                masz ludziom pięknie pachnieć,
                a nie jak pluskwy śmierdzieć.
                • rita100 Re: Michoł Pogorzelski - przekorny Mazur 05.08.08, 22:11
                  Tralala, to ja właśnie szukała tygo zierszyku coś zapodała, że w chwili
                  ciajżkiej mosz ładnie puchac a nie śnierdzieć. Pamnientam , kedajś to pisałaś i
                  sznupała tyn ziersz i nie nolazła am. To je to ! smile

                  Ziysz, jo to godam mojej babuli, a jij sia to lejdowało. Tero ziam co to Michoł
                  Pogorzelski -Mazur tak poziedzioł.
                  • tralala33 Re: Michoł Pogorzelski - przekorny Mazur 05.08.08, 22:15
                    Żal co ziency takich zierszowanych kazań Pogorzelskiego nie ma.
                  • rita100 Re:W Kutach dzie diobuł mnioł młode 05.08.08, 22:15
                    W Kutach, w zapadłym ustroniu, gdzie diabeł miał młode – tak żartobliwie
                    nazywano ukryte wśród lasów i jezior wioski, pewnego razu karetą zaprzężoną w
                    czwórkę koni jechał dygnitarz: jedni twierdzili, że minister Groeben, inni, że
                    generał Lossow, jeszcze inni, że generał Gunter, syn króla Fryderyka II. U
                    karety złamało się koło, a podróżny oczekując na naprawę, skorzystał z
                    gościnności Pogorzelskiego. Dygnitarz zachwycony niezwykłą osobowością
                    wiejskiego nauczyciela namówił go, żeby starał się o stanowisko proboszcza, a on
                    go poprze. Tymczasem gościnny rektor nie mógł się doczekać podwieczorku,
                    irytowała go powolność małżonki: – Putchen, nędzna niewiasto! – wołał na nią,
                    aby pośpieszyła się z podaniem kawy. Rektorowa, gdy się dowiedziała o wsparciu
                    generała, od razu w podrygach miała wnieść wonną mokkę i placki ziemniaczane.
                    Dowiedziawszy się o tym, że generał obiecał pomóc mężowi, nie dawała mężowi
                    spokoju, dopóki nie wsiadł na konia i nie udał się do generała. W Stołupniach w
                    domu generała trafił na przyjęcie. Służba nie chciała wpuścić nieznanego
                    przybysza w zaśnieżonym kożuchu i baraniej czapie. Dopiero hałas sprowadził
                    generała do sieni, który radośnie powitał Pogorzelskiego i zaopatrzył w list
                    polecający do prezesa Konsystorza. Długie czekanie na audiencję skrócił sobie
                    Pogorzelski grą na klawikordzie i śpiewem ludowych piosenek. Zdziwionemu
                    prezesowi tą bezczelnością tłumaczył, że jest zwolennikiem pieśni gminnych.
                    Dygnitarz przyjął petenta chłodno i odmówił mu probostwa. Dopiero za drzwiami
                    przypomniał sobie Pogorzelski, że posiada list polecający. Wrócił. Sytuacja
                    zmieniła się od razu. Otrzymał probostwo w Kalinowie. Jednak kandydat...
                    • rita100 Re:Został proboszczem w Kalinowie 05.08.08, 22:16
                      Jednak kandydat na proboszcza zobowiązany był poddać się egzaminowi. Kiedy
                      dziekan Wydziału Teologicznego zapytał, czy Pogorzelski zna język hebrajski, ten
                      najspokojniej w świecie zwrócił się do egzaminatora: A pan zna język polski?
                      Nie. No, widzi pan, jeden zna taki język, drugi inny… Ja po hebrajsku kazań
                      wygłaszał nie będę, tylko po polsku. Na pytania z łaciny dawał mądre i dowcipne
                      odpowiedzi. Został proboszczem w Kalinowie.
                      • rita100 Re:Kpiarz niepospolity i przekorny Mazur 05.08.08, 22:18
                        Kpiarz niepospolity i przekorny Mazur

                        W Kalinowie, gdzie ludność była polska, Pogorzelski wygłaszał kazania wyłącznie
                        po polsku. Ale oto w konsystorzu zawiał inny wiatr. Wydano nakaz przemawiania z
                        ambony w języku niemieckim. Gdy na kontrolę do Kalinowa przyjechał radca
                        konsystorza, Pogorzelski wszedł na ambonę, a zdumieni parafianie usłyszeli stek
                        bredni nie nadających się do tłumaczenia. Była to gra słów na temat Ewangelii
                        św. Jana. Przysłuchujący się kazaniu kontroler był tak przerażony i oburzony
                        formą przemówienia, że nakazał Pogorzelskiemu wrócić do polskich kazań.
                        Pogorzelski, kpiarz niepospolity, jako przekorny Mazur uważał, że skoro otrzymał
                        nakaz, musi go spełnić, nie jest bowiem chorągiewką i nadal przemawiał właściwą
                        sobie „oryginalną” niemczyzną, co przyniosło mu wielki rozgłos.
                        • rita100 Re:Tfu – śmierci – ty hyclu 05.08.08, 22:20
                          Najbardziej znane jest jego przemówienie, jakie miał wygłosić w Szczytnie na
                          pogrzebie tamtejszego proboszcza Spiridona: O biada ci, zborze szczycieński.
                          Straciłeś swego proboszcza. Stulić pyski – co Bóg nakazał! Zamknięte martwe
                          oczy… Kwitł w ogródku kierz różany. Przyskoczył, pożarł go kozieł – niecnota.
                          Tak pożarła śmierć nieboszczyka proboszcza – w kwiecie jego żywota. I oto leży
                          na boskiej roli. Tfu – śmierci – ty hyclu! Krzyż, lament i nędza – oto trzy psy
                          gończe ludzkiego żywota, które tropią, ścigają, jak zająca na polowaniu św.
                          Bartłomieja. Skoro tylko ognisty moździerz matczynego żywota wyrzuci nas na
                          świat – miotamy skargi i trele strachu, a łzy spływają z oczu naszych jak po
                          rynnie, jak maślanka z pięknej maselnicy. A kiedyśmy się niby kotki ogrzali przy
                          ognisku ziemskim, nadchodzi śmierć – kucharz, wrzuca nas do kotła grobowego,
                          niby polskie raki, musimy tak długo warzyć się, dopóki z nas nic więcej ponad
                          garść błota nie pozostanie. Czym jest życie ludzkie? Życie ludzkie jest jak
                          wiatr, przeleci i zmiecie na czysto… Czym jest życie ludzkie? Życie ludzkie jest
                          jak kocioł ze smołą u wozu: obija się… bęc i leży na ziemi. Czym jest życie
                          ludzkie? – jest jak zniszczona słomiana strzecha: nadleci wiatr, zrywa ją i
                          rzuca na ziemię. Skierujmy nasze myśli w stronę zmarłego: czy to dziw, że każemy
                          maszerować z kordegardy serc naszych półbatalionowi westchnień?... Zmarły był
                          jak drogowskaz na drodze krzyżowej, który skierowywał na wąską ścieżynę naszego
                          żywota, a jego purpurowe oblicze błyszczało, niby muchomor w świetle
                          księżycowym. Był on jako „dom rozrywkowy” naszej gminy, gdzieśmy mogli się
                          radować do woli. Był on jednocześnie jako forma, w której wypieka się z
                          najlepszej mąki ciasto wiary, a głos swój podnosił, niby stary bęben
                          garnizonowy,a jego słowa przenikały do wszystkich uszu jak z otchłani studni.
                          Nosił w sobie tyle trosk i smutku, ile jest wszy na kożuchu żebraka. Pozwólmy
                          teraz naszemu zmarłemu tak długo spoczywać w jego drewnianym „szlafroku”, niby
                          kociakowi w koszulinie noworodka, dopóki go św. Ksawery nie wyrwie szczypcami
                          jego zasług z ponurego sklepienia… Tfu – śmierci – ty hyclu.
                          • rita100 Re:Tfu – śmierci – ty hyclu 05.08.08, 22:23
                            Tego się nie da opowiedzieć, tego sie nie da przekazać - oj, dużo straciły
                            Mazury, że tez tego mówcę pogrzebowego nie nagrały. Ze też nikt się nie znalazł
                            kto by to zapisywał.
                            Wielka strata Mazur i jej niepospolitości. Dajcie spokój, przepłaczę cała noc na
                            mysl o tej wielkiej stracie Mazur.
                    • tralala33 Re:W Kutach dzie diobuł mnioł młode 05.08.08, 22:24
                      O, ta sama historia jest i w mojej książce, ale dużo bardziej
                      skrótowa.
                      "Wreszcie w 1778 roku szczgólny zbieg okoliczności przuniósł mu
                      upragnione stanowisko proboszcza. W tym roku pewien wyższy urzędnik
                      podczas inspekcj odwiedził Kuty, ale w związku z ówczesnymi złymi
                      warunkami drogowymi jego powóz ugrzązł i uległ uszkodzeniu.
                      Pogorzelski, jak każdy Mazur potrafiący wszystko zrobić, natychmiast
                      mu pomógł, naprawił powóz i tak rozbawił przełożonego swoim
                      żywiołowym humorem i oryginalnoscią, że w kilka lat póxniej objął
                      urząd proboszcza w Kalinowie."
                      Jednak Twoja wersja Rito jest dużo zabawniejsza. A pani Rektorowa to
                      ani chybi piękna Rachela?
                      • rita100 Re:W Kutach dzie diobuł mnioł młode 05.08.08, 22:32
                        No jó ! Tlo Rachela powolno bziołkó buła pewno.
                        Myślisz, że to wszistko co je na tymat Pogorzelskiego ?
                        Może eszcze dziesik nojdziewa.
                        • tralala33 Re:W Kutach dzie diobuł mnioł młode 05.08.08, 22:35
                          Ciajżko bandzie. Psiszo co 'zachowały się daw spośród jego kazań ...
                          jeden z wierszy przytaczamy.' A to drugie kazanie, jak je znaleźć?
                          Nie ziam.
                          • gajowy555 Re:W Kutach dzie diobuł mnioł młode 06.08.08, 12:27
                            Jó, jek to mniło, co znowój prowadzicie dyszkurs, dziywczoki.

                            Może tutaj najdziewa?
                            www.biblionetka.pl/ks.asp?id=87046
                            • rita100 Re:W Kutach dzie diobuł mnioł młode 06.08.08, 22:16
                              Jo eszcze roz musiała poczytać to mowe pogrzebowo, bo taka interesująca, ze dech
                              zapsiera. Koniecznie musiwa łodnaleź to drugie kazanie eszcze.

                              A w tyj bibliotyce Gajowy to zidzisz co psisze ?
                              Noty wydawców i inne informacje

                              Nikt jeszcze nie dodał żadnej noty wydawniczej.
                              Recenzje i opinie o książce

                              Nikt jeszcze nie napisał recenzji tej książki.
                              Inne, czyli miscellanea

                              Brak tekstów w tej kategorii.
                              Forum - dyskusje na temat książki

                              Nikt jeszcze nie rozpoczął żadnej dyskusji na temat tej książki.

                              Michał Pogorzelski: Pieśniarz mazurski

                              Autor: Sukertowa-Biedrawina Emilia
                              Język oryginału: polski
                              Kategoria: Literatura piękna
                              Gatunek: biografia/autobiografia/pamiętnik
                              Forma: esej (szkic literacki)/zbiór esejów (szkiców)
                              Rok pierwszego wydania: 1956

                              Trza bandzie ksiójże poszukać.
                              • rita100 Re:W Kutach dzie diobuł mnioł młode 30.08.09, 22:10
                                Tak dla relaksu odświeżam wątek. Tam mowa pogrzebowa jest nieprzeciętna smile
                                • rita100 Re:Kapustniok z zieprzozinó 13.02.10, 13:58
                                  To Pogorzelskiego nosmakozitse jadło – narodowa potrawa mazurska.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka