Dodaj do ulubionych

Posłać dziecko rok później do szkoły ?

21.06.05, 11:17
Moje dziecko urodziło się pod koniec grudnia. Gdyby urodziło się 10 dni
później poszłoby do szkoły z następnym rocznikiem. Zastanawiam się czy
powinnam wysłać je "rocznikowo" do szkoły, czy posłać rok później ? Pani z
przedszkola sygnalizowała, że dziecko ma kłopoty z koncentrcją uwagi. Martwię
się, czy moje dziecko poradzi sobie w szkole. Poradźcie.
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: Posłać dziecko rok później do szkoły ? 21.06.05, 11:39
      Najlepiej przejdź się do Poradni Psychologiczno - Pedagogicznej, porozmawiaj
      z psychologiem. Jesli chcialabys rok pozniej poslac dziecko do szkoly i tak
      będzie Ci potrzebna decyzja PPP o odroczeniu obowiązku szkolnego.
    • przeciwcialo Re: Posłać dziecko rok później do szkoły ? 21.06.05, 11:58
      Takie rzeczy weryfikuje psycholog. I to chyba on daje zgode na późniejsze
      posłanie dziecka.
      • procesor Re: Posłać dziecko rok później do szkoły ? 21.06.05, 12:27
        przeciwcialo napisała:
        > Takie rzeczy weryfikuje psycholog. I to chyba on daje zgode na późniejsze
        > posłanie dziecka.

        jak i na wczesniejsze smile

        nie warto demonizowac daty urodzenia ale ocenić włąśnie gotowość szklną

        ja jestem dzieckiem które poszło rok wczesniej czyli byłam jesczez młodsza niż
        reszta klasy - ale nigdy nikt nawet nie podejrzewał że jestem ta młodsza
        też przeszłam przez rozmowe w poradni i testy, dawno to było smile

        a przyjaciółka mojej córki również jest "przyspieszona"
        dlatego nie trzeba patrzeć na datę - tylko iść do poradni
    • iza245 Re: Posłać dziecko rok później do szkoły ? 21.06.05, 13:06
      Ja urodziłam się w Sylwestra o ósmej wieczorem, tak,że byłam cały rok do
      tyłuy, względem innych dzieci, poszłam do szkoły normalnie i świetnie dawałam
      sobie radę. Myślę, że powinnas wybrać się do psychologa, on najlepiej oceni
      sytuację.
    • saba76 Re: Posłać dziecko rok później do szkoły ? 21.06.05, 16:18
      moja corka choć z połowy roku ,więc rocznikowo idzie do "0" też ma klopoty ,ale
      od września rownolegle ,edziemy chodzić do psycholog szkolnego ,ktora ma za
      zadanie pomagać dziecku.
      Pytaj sie o nią w szkole ,ona ma prawo stwierdzić ,czy dziecko nadaje sie do
      szkoly ,czy ma jakieś klopoty.
      • iwonesik Re: Posłać dziecko rok później do szkoły ? 21.06.05, 19:42
        Mój synek urodził sie 06 grudnia. Obecnie ma 9 lat i kończy III klasę. Poszedł
        do szkoły razem ze swoim rocznikiem. W zerówce pani sygnalizowała na początku
        roku szkolnego, że jest taka możliwość rozmowy z psychologiem, któryzadecyduje
        czy dziecko ma zostać jeszcze rok w zerówce. Sebastian nie sprawiał kłopotów i
        poszedł do szkoły normalnie.Co prawda jest różnica, bo Pani w I klasie,
        zauważyła że mówi dziecinnie, ale z nauka dawał sobie radę i nie odbiegał od
        rówieśników, którzy byli od niego starsi nawet o 11 mioesiecy!!! Np.dzieci
        urodzone w styczniu. Musisz skontaktować się z psychologiem. pozdrawiam PA
    • arko1 Tak naprawdę musisz sama podjąć decyzję 21.06.05, 19:54
      teoretycznie,mniejszy ból będzie dla chłopca niż dla dziewczynki. Ja jestem z
      końca roku i zawsze mi się bardzo podobało że jestem najmłodsza w klasie ze
      swojego rocznika.... . Ja też przerabiałam taki problem jak ty ze swoimi
      dziećmi. Starszy syn (obecnie IV klasa) też miał kłopoty z koncentracją (i
      dalej ma ale na szczęście już mniej). Pani psycholog też mi sugerowała aby
      odroczyć mu obowiązek szkolny, ale ja się nie zgodziłam i w sumie nie żałuję,
      chociaż przyznaję, że kosztowało mnie to(i dalej kosztuje) bardzo dużo pracy,
      (ale dziecko nie ma straconego roku!). Reasumując, jeśli będziesz w stanie
      poświęcić dziecku czas, aby spokojnie z nim odrabiać lekcje i go wspierać, to
      możesz zaryzykować i puścić go do szkoły, a jeżeli nie będziesz mieć czasu dla
      dziecka, to może zastanów się nad "odroczką". Z doświadczenia znajomych wiem,
      że to owszem pomaga, ale nie tak jak sobie wyobrażali. Moje starsze dziecko,
      przez całą zerówkę chodziło na intensywne zajęcia terapeutyczne do poradni
      psychologicznej. Były tam też dzieci, którym rodzice odroczyli ten obowiązek,
      były to dziewczynki. Rzeczywiście, ja u nich nie widziałam oznak braku
      koncentracji, ale niestety, były to już dosyć wyrośnięte dziewczynki i wyraźnie
      odznaczały się od reszty grupy... (choć były starsze tylko o 1 rok).
      Podziwiałam odwagę ich rodziców, którzy uczynili to niewątpliwie dla dobra
      swoich dzieci, że przedłużyli im dzieciństwo... .Natomiast, był jeden chlopiec
      też odroczony i niestety, ja u niego postepów nie widziałam, mama dalej miała z
      nim duży problem.. . Tak więc gwarancji i tak nie będziesz miała, bo jedne
      dzieci dojrzewają szybciej a inne wolniej (Ameryki "nie odkryłam").
      • babe007 Re: Tak naprawdę musisz sama podjąć decyzję 22.06.05, 09:52
        Nie rozumiem stwierdzenia "stracony rok" w przypadku dziecka z odroczonym
        obowiazkiem szkolnym. Że niby co traci, rok spokojnego, beztroskiego życia? Nie
        rozumiem też posyłania dziecka na siłę z roczknikiem (szczególnie wbrew
        sugestiom psychologa)i obarczania dziecka dodatkowymi obowiązkami (bo jak sama
        wspomniałaś pójście dziecka niedojrzałago emocjonalnie do nauki do szkoły to
        dodatkowa praca - dla rodzica, ale przecież i dla dziecka). Podaj, proszę
        jakieś argumenty które pomoga mi zrozumieć dlaczego to takie ważne i korzystne
        dla dziecka żeby szło do szkoły razem ze swoimi rocznikowymi rówiesnikami
        (nawet jeżeli jest jeszcze do tego nie gotowe). Jestem gotowa zmienieć zdanie :-
        ).

        A do autorki wątku. Tak jak Ci pisało większość dziewczyn. Moim zdaniem
        posłuchaj się psychologa. W końcu uczył się parę lat i wie trochę więcej niż my
        na ten temat wink. I nie upieraj się żeby Twoje dziecko koniecznie szło ze swoim
        rocznikiem jeżeli opinia specjalisty będzie inna. Dziecko w szkole ma
        wystarczająco duzo innych stresów. Po co dokładać mu ten, że jest najmłodsze i
        z tego powodu troszkę mu trudniej (np skoncentrować się) niż innym.
        • izunia6 Re: Tak naprawdę musisz sama podjąć decyzję 22.06.05, 10:21
          Oczywiście, że konieczna jest wizyta w poradni. Jeśli oni powiedzą, że wskazane
          byłoby odroczenie - to sprawa jest oczywista, natomiast w przeciwnym wypadku, ja
          puszczałabym z rocznikiem. Po pierwsze w ciągu pierwszych trzech lat nauki
          dzieci są najrożniejsze, jedne czytają płynnie, drugie dukają, jedne świetnie
          pływają, a drugie nie potrafia kopnąć piłki. I to jest calkiem normalne i to się
          wyrównuje, a po drugie polskie dzieci i tak są najstarsze w Europie, maturę
          robią w wieku 19 lat, wobec tego opóżnione dzieckie, będzie ją robić w wieku lat
          20! W tym czasie jego rówieśnicy w Europie już mają własne firmy, pracują, dawno
          już studiują. Nie mówiąc o tym co będzie, jeśli powinie mu się noga w trakcie,
          jeśli będzie chciał iść do liceum czteroletniego z klasą zerową itd.
        • arko1 Re: Tak naprawdę musisz sama podjąć decyzję 22.06.05, 10:31
          No cóż, dzieci są okrutne i przez całe szkolne życie, aż do czasów studiów,
          będzie się musiało tłumaczyć przed koleżeństwem z klasy, że zaczęło rok później
          naukę, a nie np. że nie zdało.. . Zresztą, obecne czasy są tak szybkie
          (niestety nie pochwalam tego, ale nie da się tego zatrzymać), że wszyscy się
          śpieszą... . Granica rocznika jest rzeczywiście umowna i nie decyduje o
          dojrzałości emocjonalnej dziecka.... . Moje młodsze dziecko urodziło się 28
          stycznia i jest bardzo dojrzałe jak na swój wiek, więc chciałam go posłać do
          szkoły wcześniej. W tym celu rozdzwoniłam się do moich kolegów ze szkoły
          średniej( u mnie w klasie byli tylko młodsi chłopcy, ja byłam najmłodsza z
          dziewcząt, ale w swoim roczniku: 8 grudnia), o których wiedziałam, że byli ze
          mną w klasie, pomimo, że byli z rocznika młodszego, z pytaniem, czy swoje
          dzieci (urodzone we wczesnych miesiącach roku)posłaliby do szkoły wcześniej,
          tak jak ich posłano. Na wykonane 4 telefony, tylko jeden kolega powiedział, że
          by tego nie zrobił, bo cały czas musiał "dorównywać" do starszych i nie
          chciałby zabierać dziecku dzieciństwa, natomiast reszta (w tym, urodzony 3
          marca), powiedzieli, że gdyby nie było przeciwskazań, to zrobiliby to samo, bo
          fajnie było mieć w psychice "zapas" roku ... . W końcu młodsze dziecko posłałam
          ze swoim rocznikiem, ale to dlatego, że:
          a) był to chłopiec (gdyby była to dziewczynka, tak rozwinięta jak mój syn,
          posłałabym ją rok wcześniej),
          b) młodszy syn i tak jest gnębiony przez starszego (o 15 miesięcy) brata
          ("trochę" nadpobudliwego), więc bałam się, aby przypadkowo, (a tego nie byłabym
          w stanie przewidzieć), czy nie byłby również gnębiony w klasie..,
          dlatego, posłałam go ze swoim rocznikiem (radzi sobie świetnie, lekcje
          właściwie robi sam, bo ja muszę dopilnowywać starszego... ). Niestety, z
          perspektywy czasu, wiem, że gdybym odroczyła rok szkolny starszemu, wcale nie
          ubyłoby mi pracy, którą wykonuję z nim stale. Widzę jak obecnie zmienia się (na
          szczęście na lepsze), ale kończy już IV klasę.... . A co do opini psychologów,
          to trzeba podchodzić bardzo wyważenie, to że "czegoś się uczyli..." nie znaczy,
          że teoria zawsze sprawdza się w praktyce.... . Przećwiczyłam, to z
          psychiatrami, do których trafiłam ze starszym. Pani dr ze szpitala na
          Litewskiej (W-Wa), bez wahania zaaplikowała mojemu dziecku psychotropy, które
          ja mu podawałam przez 1 miesiąc, a było coraz gorzej, nawet zmianę na gorsze
          zauważyli swego czasu nauczyciele ze szkoły ( w tym psycholog, reedukator i
          logopeda). Zrezygnowałam z plątania się po specjalistach, wzięłam
          na "przetrzymanie" i wreszcie widzę dojrzewanie emocjonalne mojego syna (choć
          wcale nie jest jeszcze tak słodko jak bym sobie życzyła). Tak więc, jest to
          problem, na który nie ma odpowiedzi: TAK lub NIE. Pozdrawiam;
          • babe007 Re: Tak naprawdę musisz sama podjąć decyzję 22.06.05, 11:08
            Myslę, ze wiek (a dokładnie data urodzenia) są dużo mniej istotne (a co za tym
            idzie mniej "dokuczaniogenne") niż rzeczy, które widać - jak tusza, nietypowy
            kolor włosów czy skóry lub np. trudności w nauce. Mój syn z powodu odroczonego
            obowiązku szkolnego nigdy nie miał żadnych problemów w grupie (myślę, że nikt
            nawet o tym nie mysli - a właśnie zdał do IV klasy czyli jest rówieśnikiem
            Twojego smile ). Nie demonizowałabym tez tego "opóźnionego wejścia w dorosłe
            życie". Czym jest rok w porównaniu z długością ludzkiego życia? Sama jestem
            dzieckiem osoby, która o rok wcześniej zaczęła i edukację i tzw dorosłe życie.
            Nie wyszło jej to na dobre, bo chociaż nie miała problemów z nauką to była zbyt
            niedojrzała emocjonalnie, zeby podejmować dorosłe decyzje. Dlatego kiedy
            przyszedł czas na mnie to mimo tego, że byłam bardzo dobrze rozwinieta na swój
            wiek i jako 6 latkę psycholog zakwalifikował mnie do 1-szej klasy to moja mama
            powiedziała NIE i poszłam razem ze swoim rocznikiem.

            Pozdrawiam

            Z.
            • arko1 Re: Tak naprawdę musisz sama podjąć decyzję 22.06.05, 11:26
              Absolutnie nie neguję Twoich argumentów, ale z dojrzałością emocjonalną jest
              naprawdę różnie, niektórzy dojrzewają później, a niektórzy .. niestety wcale,
              pomimo dorosłego życia (mam taki przypadek w rodzinie, podobno jest to
              związane z jednostką chorobową, która nazywa się paranoją). Wszystko zależy od
              indywidualnego problemu, akurat moje dziecko opanowało program zerówki i
              niestety wiem, że problem jaki z nim miałam i mam, nie zmniejszyłby się, gdybym
              puściła go rok później. Cieszę się, że Tobie się udało i jak rozumiem Twoje
              dziecko osiągnęło odpowiedni poziom dojrzałości i jest wszystko w porządku.
              Wcale nie jestem przeciwniczką odraczania szkoły, ale jest to naprawdę bardzo
              indywidualny problem, do którego muszą być też przekonani rodzice, a ja na
              bazie problemu mojego dziecka nie byłam do tego przekonana.
              • verdana Re: Tak naprawdę musisz sama podjąć decyzję 22.06.05, 23:21
                Dzieci, i te dojrzałe i te niedojrzałe do szkoły nie są głupie. I jeśli ich
                wszyscy koledzy i rówieśnicy idą do szkoły, a one zostają o rok dłużej w
                przedszkolu, to dobrej opini o sobie nabrac nie mogą. Koledzy będą mieli
                tornistry, podręczniki i obowiązki, a oni pozostaną starszakami. Nie łudźmy się
                - dziecko nie pomyśli "No, cóż nie osiąnęłęm jeszcze dojrzałosci szkolnej"
                Pomyśli - niezaleznie od wysiłków rodziców- "jestem głupszy od kolegów", "mniej
                umiem od innych", "nie nadaję się" - a to pogłębi się jeszcze w pierwszej
                klasie, gdy dorośli drugoklasiści nie odmówią sobie przyjemnosci zakpienia z
                byłego równolatka, a teraz malucha. Jeśli nie zaczną nabijać się od razu, na
                podwórku. Nie jest to dobry start w życie ucznia.
                Słowem - uważam, że zostawiać dziecko w przedszkolu nalezy tylko przy naprawdę
                poważnym opóźnieniu. Albo przed zerówką, kiedy dzieci sa młodsze - a przejście
                czy nie przejscie do zerówki nie jest takim istotnym awansem.
                A jesli zostanie w zerówce, to w następnym roku powinno znaleźć się koniecznie
                w innej szkole, niż jego byli koledzy.
                • babe007 Re: Tak naprawdę musisz sama podjąć decyzję 23.06.05, 09:36
                  Troche w tym prawdy, ale sa na to sposoby (szczególnie w dużych miastach). Mój
                  syn drugi rok w zerówce "przerabiał" w innej szkole. Tzn. pierwsza zerówka była
                  w przedszkolu a druga w szkole do której teraz chodzi.
    • porta2 Re: Posłać dziecko rok później do szkoły ? 06.07.05, 16:17
      eveo! Sprawa posłania dziecko do szkoły zgodnie z rocznikiem czy też wg jego
      dojrzałości jest niezmiernie ważna dla jego sukcesów szkolnych. Każdy psycholog
      powie Ci, że najważniejsze jest stwierdzenie u dziecka dojrzałości szkolnej.
      Składa się na nią nie tylko harmonijny rozwój psychofizycznomotoryczny, ale
      niezmiernie ważna jest dojrzałość emocjonalna. W zerówce to nie jest istotne,
      jednak w szkole nikt nie będzie się "patyczkować" z niedojrzałym emocjonalnie
      dzieckiem, tylko będzie realizował program szkolny. Tu nie ma miejsca na
      sentymenty. Niepowodzenia szkolne dziecka w pierwszym roku mogą mieć niezwykle
      negatywny wpływ na jego motywację uczenia sie. Jeśli jesteś jednak gotowa iść
      wraz z dzieckiem - krok w krok - i towarzyszyć mu w radościach, małych
      porażkach i sukcesach, to da sobie radę. Jeśli pozostawisz je samemu sobie,
      wczesniej czy później - mogą dać o sobie znać konsekwencje zlekceważenia tych
      podstawowych zasad. Jakze często spotykam się z rozpaczliwymi zabiegami matek:
      zgodzić się na drugoroczność dziecka czy nie zgodzić się. Te konsekwencje
      przeważnie wychodzą w trzeciej klasie. Nauczyciel stwierdza, że dziecko nie ma
      pożądanego zasobu wiedzy, co źle wróży w dalszych latach nauki. Sprawa jest
      zbyt poważna - musisz rozważyć za i przeciw. Nie opieraj się też na opinii
      jednego psychologa, tak jak nie powinno się opierać na opinii jednego
      specjalisty przed operacją.
      Pozdrawiam
      • iffona do porta2 06.07.05, 21:12
        wyslalam do Ciebie maila, moglabys mi napisac czy dotarl ?
    • a11b12 Re: Posłać dziecko rok później do szkoły ? 06.07.05, 16:56
      To trudna decyzja.
      Jestem z końca roku i poszłam do szkoły terminowo, zawsze byłam najmniejsza,
      lub jedną z najmniejszych w klasie, wyrównało to się chyba dopiero na
      studiach smile.
      Jednak nie mam z tego powodu żadnych kompleksów.
      Przeciwskazaniem była by np choroba dziecka.

      Trafiło mi się szkole podstawowej chorować dość poważnie w wakacje, i jeszcze
      trochę po. Mimo, że nauka wcześniej, wtedy i później przychodziła mi łatwo,
      myślę, że wtedy, w szkole podstawowej przydałby mi się ten dodatkowy rok, bo
      nie tylko o naukę chodzi.
      Samo odsiedzenie 6h w szkole stanowiło wysiłek.
      Potem dodanie tego dodatkowego roku nie jest już możliwe.
      Chociaż obecnie, dzięki szkołom gimnazjalnym jest to prostsze.

      Z drugiej stony stawienie dziecku zbyt małych wymagań, może być szkodliwe.
      8-latek może się nudzić na lekcjach I-klasy. smile




Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka