paraga
12.04.08, 23:33
Zastanawiam się całkiem poważnie czy można zataić przed potencjalnym
pracodawcą swoje faktyczne wykształcenie. Od kilku lat szukam pracy w szkole i
zdarza mi się usłyszeć odmowę z powodu zbyt wysokich kwalifikacji, za które
już na początku ulokowanoby mnie zbyt wysoko w widełkach... Pracodawca woli
wziąć kogoś po studiach, kogoś zaczynającego od zera.
Przez te kilka lat, kiedy nie mogłam znaleźć pracy imałam się różnych prac,
całkiem legalnie, lecz nie stricte w zawodzie, więc teraz dodatkowo zdarza mi
się usłyszeć podczas rozmowy "a co robiłam przez ten czas", a jak odpowiadam -
to "dlaczego akurat zdecydowałam się na zmianę i dlaczego akurat taka praca".
Kurczę, co mam im powiedzieć, że trzeba jeść? Że uważam, że żadna praca nie
hańbi i akurat tak wyszło, że nie mogąc znaleźć pracy w zawodzie łapałam to co
mi się przydarzyło?
Potem w innej instytucji słyszę nie po raz pierwszy, że niestety nie stać ich
na takiego pracownika. I wychodząc po raz kolejny zastanawiam się czy można
całkiem legalnie nie dołączyć do papierów aplikacyjnych dyplomu doktora i
innych dodatkowych kursów, a tym samym zwiększyć swoje szanse na zatrudnienie?