Dodaj do ulubionych

drugi tatus - który nie radzi sobie z rolą

04.12.06, 13:10
Witam wszystkie Mamy!
mam pytanie do samotnych mam, które zdecydowały się na nowy związek - jak
dajecie sobie radę w tej kompilacji? Czy wasz partner miał problemy z
przejęciem nowej roli? u mnie cos zaczyna sie dziac = moj mezczyzna chyba nie
radzi sobie z nowa funkcja - na problemy wychowawcze z kilkuletnim chlopcem
reaguje agresja np., uzywa bez przerwy tonu rozkazujacego, albo o zgrozo -
przestaje sie do malego odzywac i go ostentacyjnie lekcewazy, zachowuje sie
cynicznie, maly tego nie rozumie. twierdzi ze zakazy i nakazy wszystko
zalatwia bo dziecko musi byc zdycyplinowane a jednoczesnie mowi o tym, ze nie
chce sie stac tyranem i ze ja niepotrzebnie lituje sie nad synem wynagradzam
mu to, ze nie ma prawdziwego ojca, ja jednak uwazam ze z dzieckiem trzeba
rozmawiac i wyksztalcic w nim zdrowa samodyscypline, by moglo samo w
przyszlosci decydowac i zyc bez lekow. Czy ktos mial podobne problemy? A moze
znacie we wroc jakiegos dobrego psychologa?
Obserwuj wątek
    • burza4 Re: drugi tatus - który nie radzi sobie z rolą 04.12.06, 13:27
      e_lena napisała:

      > u mnie cos zaczyna sie dziac = moj mezczyzna chyba nie
      > radzi sobie z nowa funkcja - na problemy wychowawcze z kilkuletnim chlopcem
      > reaguje agresja np., uzywa bez przerwy tonu rozkazujacego, albo o zgrozo -
      > przestaje sie do malego odzywac i go ostentacyjnie lekcewazy, zachowuje sie
      > cynicznie, maly tego nie rozumie

      A jak sobie wyobrażałaś ten nowy związek i jak widzisz jego rolę jako opiekuna?

      ponowny związek jest znacznie trudniejszy niż pierwszy i ustawienie nowych ról
      w rodzinie wymaga bardzo wiele pracy - od wszystkich. Trzeba podchodzić
      realistycznie - nikt nie będzie twojego dziecka kochał tak jak ty, partner
      zawsze będzie bardziej obiektywny, bo nie zaślepiony. Ale też bardziej
      krytyczny i wymagający. Takie są konsekwencje. Warto okreslić, w jakim zakresie
      może ingerować, które decyzje odnośnie dziecka należą do ciebie.

      ze ja niepotrzebnie lituje sie nad synem wynagradzam
      > mu to, ze nie ma prawdziwego ojca, ja jednak uwazam ze z dzieckiem trzeba
      > rozmawiac i wyksztalcic w nim zdrowa samodyscypline, by moglo samo w
      > przyszlosci decydowac i zyc bez lekow.

      Dziecko nie wykształci "samodyscypliny" - dziecko potrzebuje wyraźnych
      komunikatów co wolno, czego nie i dlaczego. Od tego są rodzice. Bzdurą jest, że
      można żyć bez lęków. Lęk jest nieodłączną częścią życia i należałoby raczej
      oswoić z nim dziecko, tak aby potrafiło sobie z nim radzić w życiu, a nie
      chować ten problem pod dywan i usuwać mu z drogi.

      Jeśli partner mówi, że niepotrzebnie wynagradzasz dziecku brak ojca - to
      zapewne nie bez powodu. A w ten sposób robisz synowi ogromną krzywdę, bo reszta
      świata nie będzie się nad nim "litować bo on nie ma ojca". A naszą rolą jest
      przygotować dziecko do kontaktu z INNYMI, a nie chołubić w domowym ciepełku.
      Jemu się nie należy żadna taryfa ulgowa z tego powodu, że jesteś samotną matką.

      Czy ktos mial podobne problemy? A moze znacie we wroc jakiegos dobrego
      psychologa?

      miałam i mam, u psychologa byliśmy - pomaga częściowo, bo jednak nigdy nie-
      rodzic nie będzie równie wyrozumiały co matka/ojciec.
      • aniko16 Re: drugi tatus - który nie radzi sobie z rolą 04.12.06, 14:16
        Powinnaś chronić dziecko za wszelką cenę. I jak najbardziej wynagradzać mu brak
        ojca. Niby dlaczego nie? Przecież nie ma w tym żadnej jego winy, a mimowolnie
        stał się ofiarą takiej sytuacji. Zachowanie twojego partnera świadczy o jego
        niedojrzałości emocjonalnej i braku uczuć dla Twojego dziecka. Moim zdaniem
        postępuje źle i nie należy go usprawiedliwiać (chociaż zmienić nie bardzo się
        da). Nie zgadzam się z tym że lęk jest częścią składową procesu wychowawczego.
        Aby dziecko rozwijało się harmonijnie trzeba zapewnić mu życzliwość otoczenia i
        poczucie bezpieczeństwa. Jestem matką 6 latka który nigdy nie był w żaden
        sposób karany i który nie sprawia żadnych problemów wychowawczych ani w gronie
        rodzinnym ani w innym np.przedszkolu.
        • burza4 Re: drugi tatus - który nie radzi sobie z rolą 04.12.06, 15:44
          jesteś w drugim związku?

          bo ja tak. NIE DA SIĘ wynagrodzić braku ojca - w jaki niby sposób miałoby to
          być osiągalne? pozwalaniem mu na wszystko, wyręczaniem "bo taki pokrzywdzony
          przez los"? To prowadzi jedynie do rozpuszczenia dzieciaka i nauczenia go
          stosowania w praktyce szantażu emocjonalnego. Nie widzę powodu żeby dziecko
          miało miec taryfę ulgową, "bo nie ma tatusia". To, czy będzie się czuło
          pokrzywdzone - zależy od podejścia matki, jeśli mimowolnie pokazuje dziecku, że
          z tego powodu wszyscy będą mu całe życie ustępować - to robi mu wodę z mózgu.

          Dziecko naturalnie potrzebuje poczucia bezpieczeństwa - ale to poczucie daje mu
          nie tylko głaskanie po glówce, ale i precyzyjne określenie granic, komunikat,
          że nie jest pępkiem świata. I właśnie niestety - nakazy i zakazy - z nich
          składa się życie i trzeba nauczyć się z tym radzić.

          Naturalnie nie tylko z tego powinna składać się relacja partnera z dzieckiem,
          ale mrzonką jest założenie, że on w miesiąc pokocha cudze dziecko jak własne,
          szczególnie jeśli to dziecko już jakoś ukształtowane, wychowywane w sposób,
          którego on nie pochwala. Z jednej strony facet będzie zawsze bardziej
          krytyczny, czasem nawet niesprawiedliwy, z drugiej - on nie jest zaślepiony
          rodzicielską miłością, a z boku naprawdę pewne rzeczy widać lepiej.

          Faceta z dzieckiem trzeba było oswajać stopniowo, w końcu kiedy on miał dojrzeć
          do nowej roli, skoro do tej pory ojcem nie był, nie ma porównania? trzeba
          ustalić zasady panujące w domu, wzajemne oczekiwania, również pod kątem tego co
          wolno dziecku, jakie powinno mieć obowiązki itp. Idiotyzmem jest założenie, że
          skoro pokochał matkę, to automatycznie pokocha jej dziecko. Niestety - na tę
          miłość obie strony muszą zapracować.

          Jestem matką 6 latka który nigdy nie był w żaden
          > sposób karany i który nie sprawia żadnych problemów wychowawczych ani w
          gronie > rodzinnym ani w innym np.przedszkolu.

          gratuluję, tylko że w tym wieku dzieci zazwyczaj nie sprawiają problemów i to
          żadna rewelacja - problemy zaczynają się o wiele później. Miałam w liceum
          koleżankę, która była wychowana w idei "wynagradzania braku ojca" czytaj: co
          złego to nie ja, bo ja jestem biedna. Koszmarna osoba, która w dodatku nie
          mogła pojąć czemu nikt jej nie trawi.
          • reksia Re: drugi tatus - który nie radzi sobie z rolą 07.12.06, 12:39
            burza chyba zdecydowanie pomyliło Ci się znaczenie wielu pojęć,jak
            otrzeźwiejesz to zrób poprawki i przeproś autorkę watku
    • ik_ecc Re: drugi tatus - który nie radzi sobie z rolą 04.12.06, 18:16
      Z tego co wiem, to przybrany rodzic nie moze byc glownym dyscyplinujacym jesli
      wszedl do rodziny gdy dziecko mialo chyba powyzej 3 lat. Od dyscypliny musi byc
      pierwszy rodzic (czyli Ty), a przybrany ma tylko popierac, stosowac sie do
      metod i granic jakie narzucil pierwszy. Oczywiscie metody i granice moga byc
      negocjowane, ale nie przy dziecku.
    • shamsa Re: drugi tatus - który nie radzi sobie z rolą 04.12.06, 23:05
      zachowanie twojego partnera wobec dziecka jest niedopuszczalne.
    • lolinka2 Re: drugi tatus - który nie radzi sobie z rolą 04.12.06, 23:54
      niedopuszczalne?? hm... a może po prostu zdrowe po tej całej papce emocjonalnej
      którą samotne matki przekarmiają swoje dzieci?? tak sobie teoretyzuję jako
      dziecko wychowywane przez samotną matkę, potem matkę i ojczyma.... zdrowe te
      jego reakcje były bo jak ktoś tu już słusznie zauważył, obiektywne. A rola
      matki?? O ile dzieciakowi nie dzieje się krzywda, nie ingerować i łapy precz od
      wtrącania się. Dogadają się i to cudownie.
      Po 20 latach prawie powiem krótko: naprawdę kocham mojego Tatę. Szanuję go i
      liczę się z jego zdaniem. Znacznie bardziej niż ze zdaniem matki.
      • paulajal Re: drugi tatus - który nie radzi sobie z rolą 05.12.06, 20:03
        oj kobieto, obyś nie wpadła z deszczu pod rynnę z takim partneremsad

        Na pewno ciężko jest Wam trojgu odnaleźć się w takiej sytuacji, ale jego
        zachowanie b mi się nie podoba.
      • shamsa Re: drugi tatus - który nie radzi sobie z rolą 09.12.06, 09:33
        wybacz, ale papka emocjonalna nie ma nic do wyzywania sie na dziecku. moze krzyk
        jest dla ciebie normalny, ale zapewniam cie, ze nie ma on nic wspolnego z
        wychowaniem. chyba ze ze z;lym wychowaniem rodzica.
    • mzdzieborska Re: drugi tatus - który nie radzi sobie z rolą 05.12.06, 22:14
      Mnie się wydaje,że biologiczny ojciec odczuwa z tego powodu więź z
      dzieckiem,kocha je ,troszczy się a i tak w większości nie jest idealnym
      rodzicem. Taki przyszywany tatuś nie odczuwa tej więzi bo to nie jest jego
      dziecko tylko innego faceta w dodatku z jego aktualną kobietą. Najłatwiej jest
      warczeć na cudze dziecko. Ciekawe czy jakby to jego córunia miała tylko nakazy
      i zakazy od swojego oczyma to byłby taki stanowczy. Rozpuszczałby do granic
      możliwości w weekendowe spotkania. Tacy są faceci.
      • sion2 Re: drugi tatus - który nie radzi sobie z rolą 06.12.06, 19:28
        Mnie sie wydaje ze prawda jest gdzies po srodku. Bo z jednej strony byc moze
        jakos rozpuszczasz dziecko i wpajasz mu ze skoro jest "bez taty" to jest jakos
        wyjatkowy i wszyscy musza to zauwazac - a twoj partner to widzi i chce temu
        przeciwdzialac.

        Uwazam ze partner ma prawo jakos dyscyplinowac dziecko ale na warunkach jakie
        ty postawisz. Pamietaj ze dla faceta okazac uczucie czy przywiazanie do cudzego
        dziecka jest rzecza niemal niemozliwą, przekraczajaca jakos prawa natury. twoj
        partenr prwdopodobnie nigdy nie obcowal blizej z dziecmi jesli wydaje mu sie
        stosujac cynizm, krzyki, lekcewazenie - moze w jakikolwiek sposob wychowac
        dziecko. Stosujac te metody moze je tylko pognebic, wystraszyc i... zaczac w
        nim powoli budowac nienawisc do ojczyma. Potem mily 6-latek w wieku lat 13
        podniesie na niego reke i wysyczy z nienawiscią "nie bede cie sluchal bo nie
        jestes moim ojcem".

        Powinnas porozmawiac z partnerem ze nie powolisz krzywdzic dziecka - bo jego
        metody są KRZYWDZĄCE I UPOKARZAJACE - ale ze nie masz nic przeciw dyscyplinie,
        tylko prwadziwa dyscyplina rodzicielska bazuje na milosci. A twoj partner
        najwyraxniej preferuje styl wojska, bez uczucia, za to "zgnoic gó..arza".


        trudno wyrokowac na podstawie tak krotkiego listu ale ja odczualam niepokoj ze
        twoje dziecko moze byc krzywdzone, ze powinnas sie zastanowic kto jest dla
        ciebie najwazniejszy na swiecie, ze jesli pozwolisz teraz na zastraszanie
        malego dziecka w domu - czekaja was potezne klopoty w wieku nastolatkowym, towj
        syn odrzuci nie tylko ojczym ale i ciebie, bo pozwolilas go krzywdzic, bo ktos
        inny byl dla ciebie wazniejszy niz on, jako bezbronne dziecko

        oczywiscie to tylko spekulacje
      • prunio4 Re: drugi tatus - który nie radzi sobie z rolą 07.12.06, 11:59
        mzdzieborska napisała:

        > Mnie się wydaje,że biologiczny ojciec odczuwa z tego powodu więź z
        > dzieckiem,kocha je ,troszczy się a i tak w większości nie jest idealnym
        > rodzicem. Taki przyszywany tatuś nie odczuwa tej więzi bo to nie jest jego
        > dziecko tylko innego faceta w dodatku z jego aktualną kobietą. Najłatwiej jest
        > warczeć na cudze dziecko. Ciekawe czy jakby to jego córunia miała tylko nakazy
        > i zakazy od swojego oczyma to byłby taki stanowczy. Rozpuszczałby do granic
        > możliwości w weekendowe spotkania. Tacy są faceci.

        Myslę mzdzieborska, ze trochę upraszczasz smile.Faceci są różni.Może trafiałaś do
        tej pory na takich o jakich piszesz.
        Najłatwiej właśnie krzyczy się na własne dziecko.Bo wydaje sie nam, że mamy
        prawo.bo jest "nasze". Poza tym dziecko inaczej odbiera skarcenie przez mamę,
        która jest od zawsze i kocha miłością bezwarunkową, a inaczej "przyszywany tatuś".
        U mnie w domu to przeważnie krzyczę i karcę. Ale gdyby nie daj Boże w taki sam
        sposób i z tak błahych powodów karcił moje dziecko mój partner, chyba bym go
        wyrzuciła za drzwi bez słowa tłumaczeń.
    • ciemnanocka Re: drugi tatus - który nie radzi sobie z rolą 07.12.06, 00:38
      zajrzyj na forum "samodzielne mamy", "nowa rodzinka" i "macochy" - tam
      znajdziesz wiele odpowiedzismile
      mowie Ci to jakiem zła i okrutna macochasmile
      • geos Re: drugi tatus - który nie radzi sobie z rolą 07.12.06, 11:47
        Ciemnanocka dobrze radzi.
        Ja tez jestem "złą macochą" :o))))
        I mimo, że jestem kobietą i mam w sobie więcej czułości niż facet - pewnikiem
        tak jest - to... czasem i ja jestem oschła, kłopot polega na tym, że to nie moje
        dzieci i mimo, że je pokochałam to.. nie bedzie to tak samo jakbym kochała
        własne dziecko.
        Psychologa znam z wrocławia tyle, że musze odgrzebac na ta pania namiary. nie
        wiem czy jets najlepsza - ja korzystałamz jej pomocy jakis czas temu i byłam
        zadowolona. Nie wiem czy pracuje z dziecmi, ale myśle, że jakby co to kogos może
        polecić. Tylko zabierze mi to chwilę
    • acorns Czemu nie spojrzysz na to z punktu widzenia faceta 07.12.06, 13:04
      Problemy w takich układach biorą się najczęściej stąd, że kobiety oczekują
      zaangażowania partnera w wychowanie ich dziecka, a jednocześnie na nic mu nie
      pozwalają. Tak źle, tak niedobrze, w ten sposób za ostro, w inny za łagodnie.
      Więc facet stosuje w tym przypadku najczęściej metodę lekceważenia. Gdybym był
      na miejscu Twojego partnera, to bym tak robił. W końcu to nie moje dziecko,
      więc co mnie to obchodzi? Sama go utrzymuj, sama wychowuj, sama mu wszystko
      kupuj - ja się nie wtrącam. Proste i logiczne. Ale nie dla kobiet. Bo kobiety
      same nie wiedzą czego od tego faceta chcą. Angażuje się - źle. Nie angażuje
      się - też źle. No to co on ma w końcu robić?
    • iwonka6789 Re: drugi tatus - który nie radzi sobie z rolą 11.12.06, 17:37
      chwileczkę, bo coś tu nie rozumiem...skąd to oburzenie wszystkich! Przecież
      autorka postu nie napisała, że ojczym robi mu krzywdę...
      "używa tonu rozkazującego" co w tym dziwnego...dzieci nie rozumieją jak się do
      nich mówi..."a może to a może tamto"! Dzieciom trzeba mówić jasno i wyraźnie,
      wydawać polecenia jeśli chcesz by Cię posłuchało!
      "Przestaje się do małego odzywać"...a to też coś złego! Jak mały był
      nieposłuszny albo coś nabroił niech wie, że tak nie wolno! Nic się mu nie
      stanie...jak czasem damy mu do zrozumienia, że nie akceptujemy czegoś i się np.
      na niego obrazimy! Mały szybko w takim przypadku zareaguje ! wierzcie! A co jak
      dotąd zawsze mu pobłażaliśmy, zachwycaliśmy się nim, wszystko było
      wspaniałe...a nagle pójdzie do przedszkola i obrazi się na Niego kolega?!?!
      Mały nie będzie wiedział jak się odnaleźć...!

      "zachowuje się cynicznie"....???? to znaczy? tego akurat nie rozumiem, brakuje
      przykładów!

      I jeszcze jedno autorka napisała, że mały tego nie rozumie...kolejny dowód, że
      do tej pory nic się mu nie zabraniało, nie miał żadnych nakazów! Więc może
      najwyższy czas by ktoś zaczął go WYCHOWYWAĆ
      bo nie sztuką jest urodzić i pielęgnować, trzeba jeszcze takiego małego
      człowieka wiele nauczyć! Bo nie będzie nas przy nim całe życie! Nie będziemy mu
      całe życie wszystkiego tłumaczyć, przed wszystkim chronić, wszystko podpowiadać
      jak postępować!
      Największą sztuką jest nauczyć dziecka SAMODZIELNOŚCI I ODPOWIEDZIALNOŚCI!!!!!
      to znaczy nie usuwać mu kłód spod nóg, tylko pomagać przez nie przejść, bo
      życie to nie tylko zabawa!!!

      A nowy tata z pewnością go na swój sposób kocha, i kto wie czy nie bardziej niż
      biologiczny, bo to w końcu on jest przy nich, a biologiczny odszedł...
      Bo mimo wszystko zdecydował się być z nimi...po co miałby to robic gdyby mu nie
      zależało na nich...?!?!
      Jeśli mam uważa, że przesadza warto z nim pomówić, w końcu dla małego to też
      zmiana...i warto wprowadzać zasady, ale powolutku, nie wszystko nagle na raz...!

      A pomyślcie też o ojcu! Lepiej by było gdyby się nie odzywał, nie ingerował w
      wychowanie małego, nie karał, nie zakazywał jak powinien robić to w normalnej
      rodzinie ojciec!!?????
      Mały wyrośnie i powie mu, że się nim nie interesował nigdy, że mu nie
      zależało...
      Z pewnością nie będzie Go szanował...a jeśli to nie jest jego biologiczny
      ojciec i mały nie będzie nigdy miał z nim takiego kontaktu jak powinien mieć z
      biologicznym ojcem, powinien Go bynajmniej szanować, żeby wyrosnąć na
      porządnego, odpowiedzialnego faceta!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka