Gość: Członkini
IP: 202.214.27.*
06.11.04, 10:51
To co się dzieje w Świętokrzyskim Oddziale Wojewódzkim NFZ to istny horror.
Październikowe publikacje na forum "Gazety Wyborczej", zawierające "pikantne
informacje" o niektórych zaufanych pracownikach pana Michałkiewicza, do tego
stopnia rozsierdziły ich, że odcięli dostęp do internetu większości
pracowników. Uzasadnienie było takie, że jest konkurs ofert, trzeba zachować
bezpieczeństwo w sieci i inne tym podobne duperepe. W rzeczywistości chodziło
tylko o to, aby odciąć zwykłyh pracowników od informacji. Informacji o tym
jak bawi się "aktyw" na pijackich libacjach w Sobkowie, w knajpie p.
Pytlewskiego przy ul. Warszawskiej (dawny "Rumcajs")... Bawi się, między
innymi za pieniądze z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Za
pieniądze, które są przeznaczane także na zapomogi dla "ubogich pracowników
oddziału", ubogich chyba tylko dlatego, że wszystko przepijają, kupują sobie
drogie prezenty, mieszkania, samochody, wycieczki zagraniczne itp. Oczywiście
dotyczy to osób, które są na tzw. "świeczniku" i zarabiają po kilka tysięcy
złotych brutto. Cała reszta, pomimo, że na siłę zapisano nas do SLD lub
PSL-u, ma siedzieć cicho, udawać że nic nie widzi i pracować do późnych
godzin nocnych. Oczywiście w tym czasie, gdy my pracujemy to pan
Michałkiewicz raektywujwe "ARIAN", pan Dylewski umawia się na polowania, pan
Łach zajmuje się budową domu w Barczy, pan Szular robi kampanię
sprawozdawczo-wyborczą sama już nie wiem komu, pan Soja zastanawia się po co
on dzisiaj przyszdł do pracy, pani Leszczyńska zastanawia się o sobie kupić
do nowego mieszkania i chodzi ciągle po sklepach, albo siedzi u pana
Staszczyka... Można by tak jeszcze długo wymieniać co robią zatrudnieni z
Funduszu ludzie ich pokroju. Odczucie pracowników jest, że w ich zakresie
obowiązków jest tylko "3 razy P".
Codziennością jest mobbing, nietolerancja polityczna i wyznaniowa,
molestowanie seksualne oraz szpiegowanie pracowników.
Od pewnego czasu informatycy sprawdzają regularnie wszystko to co pracownik
robi na komputerze. Sprawdzane były adresy stron internetowych, które
pracownicy odwiedzali, czytana była cała korespondencja email oraz wszystkie
tworzone dokumenty. Po ostatnich publikacjah zostały gruntownie przeskanowane
komputery "zwykłych" osób, szczególnie pod kątem tego czy czytały forum GW. Z
wieloma osobami, w tym także ze mną odbyto "dyscyplinujące rozmowy" w pracy i
w czasie zebrania koła SLD 6.1. Rozmowa była prosta: "zapominasz to co
przeczytałaś, bo jak się dowiemy, ze komuś o tym opowiadasz to stracisz
pracę". Wiele osób jest tymi rozmowami załamanymi, mają dość pracy w tej
chorej instytucji, ale niestety nie mogą odejść bo nigdzie w Kielcach pracy
nie dostaną. Poza tym są "naznaczeni" faktem przynależności do SLD i PSL.
Przynależności opartej w zdecydowanej większości tylko i wyłącznie na strachu
przed utratą pracy, o którą przecież tak trudno.
Dlatego zwracam się z prośbą do wszystkich forumowiczów o nagłaśnianie na
forum tego co się dzieje w kieleckim NFZ. Ludzie powinni znać prawdę, o tym
jak za państwowe pieniądze buduje się latyfundia partyjnych działaczy, jak ci
partyjni działacze wspierają się nawzajem oraz jak niewolniczo wykorzystują
pracowników.
PS. Olga - jesteś gorsza od Kisiela!