multiking 19.10.04, 20:41 w czym upatruje Pan przewage gospodarcza USA na Unii Europejskiej? Czy sadzi Pan ze UE moze byc bardziej przyjazna dla biznesu niz amerykanska? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
andrzej.rzonca_nbp Re: gospodarka UE a USA 20.10.04, 07:53 W większym zakresie wolności gospodarczej. To, czy gospodarka w krajach Unii Europejskiej będzie bardziej przyjazna dla ludzi przedsiębiorczych, a dzięki temu będzie mogła szybciej się rozwijać, zależy wyłącznie od mieszkańców tych krajów (a dokładniej głosów oddawanych przez nich w wyborach). Odpowiedz Link Zgłoś
multiking Re: gospodarka UE a USA 20.10.04, 10:59 Panie Rzonca, liczylem na bardziej szczegolowa odpowiedz. To moze pytanie uzupelniajace. Jak wazna jest energochlonnosc gospodarki? - wiadomo ze amerykanska jest pod tym wzgledem duzo gorsza (wyzsza) niz europejska. Choc oczywiscie to jeden z nielicznych wskaznikow przewagi UE nad USA Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej.rzonca_nbp Re: gospodarka UE a USA 20.10.04, 15:52 Panie Multiking, Zgadza się. Wytworzenie jednostki produktu pochłania w Stanach Zjednoczonych o blisko 65 proc. więcej energii niż w Unii Europejskiej. Mógłby Pan również dodać, że mniej dba się w USA o środowisko niż w UE. Emisja dwutlenku węgla w relacji do PKB (jeżeli mierzyć go według parytetu siły nabywczej) jest niemal dwukrotnie wyższa. Nie zmienia to jednak faktu, że PKB na mieszkańca jest w Stanach Zjednoczonych (według PPP) o 54 proc. wyższy niż w UE i że ta luka pogłębiła się w ostatnich latach. Te uwagi tylko pozornie nie stanowią odpowiedzi na Pana pytanie. Jeżeli da się wytworzyć określony produkt przy niższym zużyciu energii, to oczywiście tym lepiej dla gospodarki. Osiąga się dany wynik przy mniejszych nakładach. Tyle tylko, że niska energochłonność może być wynikiem utrudniania przez państwo (np. za pośrednictwem podatków) dostępu do pewnych rodzajów działalności gospodarczej. Wtedy energochłonność przestaje być wskaźnikiem konkurencyjności gospodarek. Odpowiedz Link Zgłoś
qwasyx Gospodarka przyjazna dla ludzi przedsibiorczych 26.10.04, 00:33 Szanowny Panie Rzaca, w poscie "gospodarka UE a USA" pisze Pan o gospodarce przyjaznej dla ludzi przesiebiorczych. Czy bylby Pan uprzejmy wyjasnic jakie warunki powinna spelniac taka gospodarka. Ciekaw jestm Panskiej prywatnej opini jak i Panskiego stanowiska jako doradcy. Lacze wyrazy szacunku Roman Durski Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej.rzonca_nbp Re: Gospodarka przyjazna dla ludzi przedsibiorczy 26.10.04, 13:28 Pana pytanie jest bardzo szerokie. Odpowiadając na nie starałem się znaleźć równowagę między zwięzłością a kompletnością wywodu. Zostawiając na boku spór toczący się między filozofami nad precyzyjną definicją wolności gospodarczej (czy swobody przedsiębiorczości) można - bez ryzyka nadmiernej nieścisłości - rozumieć ją jako powszechną możliwość nieskrępowanego podejmowania i późniejszego prowadzenia dowolnej działalności gospodarczej, która nie narusza praw (wolności) innych osób. Nie ma wolności gospodarczej, jeżeli jedni obywatele mają prawo prowadzić działalność gospodarczą, a inni są tego prawa pozbawieni. W warunkach wolności gospodarczej każdy ma szansę zostać przedsiębiorcą; każdy też ma przywilej wyboru, czy próbować nim zostać, czy też nie. Ponieważ wszyscy mają taką możliwość, wolność gospodarcza jest nierozerwalnie związana z konkurencją – każdy może rzucać wyzwanie nawet największym firmom, jeżeli tylko potrafi wytwarzać coś lepiej i taniej od nich; coś, co bardziej odpowiada potrzebom i gustom kupujących. Działalność gospodarcza jest nieskrępowana, jeżeli ludzie, chcący pracować na własny rachunek, są wolni od narzucanego przez państwo przymusu podejmowania (lub niepodejmowania) danego działania. Nie muszą słuchać urzędniczych nakazów - mają pełną swobodę decydowania o tym, co, ile, jak i dla kogo produkować oraz co, w jakiej ilości i od kogo kupować (czyli o wszystkim co wiąże się z podejmowaną działalnością gospodarczą). Trafność tych decyzji jest oceniana nie przez państwo, a przez nabywców. To oni – za pośrednictwem swoich pieniędzy - nagradzają przedsiębiorców, wytwarzających dobra (czyli towary lub usługi) najlepiej dostosowane do ludzkich potrzeb i gustów, oraz karzą tych, których produkcja im nie odpowiada (dlatego wolność gospodarcza jest często nazywana demokracją konsumentów). Wygrywa ten, kto wnosi największy wkład w dobrobyt i zadowolenie innych. Przedsiębiorcą – jak zauważył już w XVIII wieku Adam Smith, wybitny angielski ekonomista – kieruje „jakaś niewidzialna ręka (…) tak, aby zdążał do celu, którego wcale nie zamierzał osiągnąć (…); mając na celu swój własny interes, człowiek często popiera interesy społeczeństwa skuteczniej niż wtedy, gdy zamierza służyć im rzeczywiście.” Warunkiem tego jest jednak nieskrępowane przez państwo kształtowanie się: podaży, czyli wielkości produkcji poszczególnych dóbr, popytu, czyli zapotrzebowania na nie oraz ich cen. Jeżeli państwo próbuje wpływać na którąkolwiek z tych wielkości, to jednocześnie ogranicza ludziom swobodę podejmowania decyzji gospodarczych, czyli wolność gospodarczą. Wolność gospodarcza nie jest tożsama z samowolą. Swoboda jednostki w dążeniu do realizacji własnych celów gospodarczych nie może naruszać praw (wolności) innych osób. Swoboda przedsiębiorczości wymaga reguł np. gwarantujących prywatną własność oraz pewność umów. Bez tego przedsiębiorcy nie mogą swobodnie podejmować decyzji gospodarczych, a więc nie ma wolności gospodarczej. Tutaj pojawia się pole dla aktywności państwa. Jego podstawową funkcją powinno być stanowienie i stanie na straży prawa: zapewniającego ludziom nienaruszalność ich majątku oraz dającego im możliwość szybkiego i pełnego egzekwowania umów (w tym dochodzenia należności od nieuczciwych kontrahentów). Z poważaniem P.S. Wszystko, o czym piszę na tym forum, odzwierciedla wyłącznie moje prywatne opinie. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum A.SMITH -SZKOTEM ! WYSOKA WOLNOSC TO NISKIE PODATK 02.11.04, 03:19 andrzej.rzonca_nbp napisał: > Pana pytanie jest bardzo szerokie. Odpowiadając na nie starałem się znaleźć > równowagę między zwięzłością a kompletnością wywodu. > Zostawiając na boku spór toczący się między filozofami nad precyzyjną definicją > wolności gospodarczej (czy swobody przedsiębiorczości) można - bez ryzyka > nadmiernej nieścisłości - rozumieć ją jako powszechną możliwość nieskrępowanego > podejmowania i późniejszego prowadzenia dowolnej działalności gospodarczej, > która nie narusza praw (wolności) innych osób. > Nie ma wolności gospodarczej, jeżeli jedni obywatele mają prawo prowadzić > działalność gospodarczą, a inni są tego prawa pozbawieni. W warunkach wolności > gospodarczej każdy ma szansę zostać przedsiębiorcą; każdy też ma przywilej > wyboru, czy próbować nim zostać, czy też nie. Ponieważ wszyscy mają taką > możliwość, wolność gospodarcza jest nierozerwalnie związana z konkurencją ̵ > 1; każdy może rzucać wyzwanie nawet największym firmom, jeżeli tylko potrafi > wytwarzać coś lepiej i taniej od nich; coś, co bardziej odpowiada potrzebom i > gustom kupujących. > Działalność gospodarcza jest nieskrępowana, jeżeli ludzie, chcący pracować na > własny rachunek, są wolni od narzucanego przez państwo przymusu podejmowania > (lub niepodejmowania) danego działania. Nie muszą słuchać urzędniczych nakazów - mają pełną swobodę decydowania o tym, co, ile, jak i dla kogo produkować oraz > co, w jakiej ilości i od kogo kupować (czyli o wszystkim co wiąże się z > podejmowaną działalnością gospodarczą). Trafność tych decyzji jest oceniana nie przez państwo, a przez nabywców. To oni – za pośrednictwem swoich pienięd > zy -nagradzają przedsiębiorców, wytwarzających dobra (czyli towary lub usługi) > najlepiej dostosowane do ludzkich potrzeb i gustów, oraz karzą tych, których > produkcja im nie odpowiada (dlatego wolność gospodarcza jest często nazywana > demokracją konsumentów). Wygrywa ten, kto wnosi największy wkład w dobrobyt i > zadowolenie innych. Przedsiębiorcą – jak zauważył już w XVIII wieku Adam > Smith, wybitny angielski ekonomista Adam Smith byl Szkotem. rds.yahoo.com/S=2766679/K=adam+smith/v=2/SID=e/l=WS1/R=1/H=0/IPC=us/SHE=0/SIG=111uj6nmc/*-http%3A//www.adamsmith.org.uk/ >– kieruje „jakaś niewidzialna ręka ( > 8230;) tak, aby > zdążał do celu, którego wcale nie zamierzał osiągnąć (…); mając na celu s > wój własny interes, człowiek często popiera interesy społeczeństwa skuteczniej niż > wtedy, gdy zamierza służyć im rzeczywiście.” Warunkiem tego jest jednak > nieskrępowane przez państwo kształtowanie się: podaży, czyli wielkości > produkcji poszczególnych dóbr, popytu, czyli zapotrzebowania na nie oraz ich > cen. > Jeżeli państwo próbuje wpływać na którąkolwiek z tych wielkości, to > jednocześnie ogranicza ludziom swobodę podejmowania decyzji gospodarczych, > czyli wolność gospodarczą. > Wolność gospodarcza nie jest tożsama z samowolą. Swoboda jednostki w dążeniu do realizacji własnych celów gospodarczych nie może naruszać praw (wolności) > innych osób. Swoboda przedsiębiorczości wymaga reguł np. gwarantujących > prywatną własność oraz pewność umów. Bez tego przedsiębiorcy nie mogą swobodnie > podejmować decyzji gospodarczych, a więc nie ma wolności gospodarczej. Tutaj > pojawia się pole dla aktywności państwa. Jego podstawową funkcją powinno być > stanowienie i stanie na straży prawa: zapewniającego ludziom nienaruszalność > ich majątku oraz dającego im możliwość szybkiego i pełnego egzekwowania umów (w tym dochodzenia należności od nieuczciwych kontrahentów). > Z poważaniem > P.S. Wszystko, o czym piszę na tym forum, odzwierciedla wyłącznie moje >prywatne opinie. Czym nizsze podatki ,tym wieksza wolnosc-i to jest wlasnie glowna roznica miedzy USA a EU. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej.rzonca_nbp Re: A.SMITH -SZKOTEM ! WYSOKA WOLNOSC TO NISKIE P 03.11.04, 19:26 Dziękuję za trafną uwagę Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: A.SMITH -SZKOTEM ! WYSOKA WOLNOSC TO NISKIE P 03.11.04, 22:11 andrzej.rzonca_nbp napisał: > Dziękuję za trafną uwagę A co z korelacja wolnosci z niskimi podatkami? Odpowiedz Link Zgłoś
vice_versa Re: gospodarka UE a USA 16.12.04, 17:32 Panie Andrzeju, W ostatnich dniach w GW ukazala sie taka informacja: Dolar zależy od Rosji qub, Reuters 10-12-2004 , ostatnia aktualizacja 10-12-2004 17:57 Gwałtownie rosnące rezerwy waluty i złota banku centralnego Rosji są już tak duże, że Moskwa może oddziaływać na kurs dolara W tym tygodniu rezerwy sięgnęły 121,6 mld dolarów i są szóste co do wielkości na świecie. Tempo ich wzrostu - 56 proc. od początku roku - jest zaś największe na świecie. Tylko w tygodniu na przełomie listopada i grudnia rezerwy przyrosły o 4,5 mld dolarów. W skarbcu banku centralnego jest dziś więcej pieniędzy niż wynosi zagraniczny dług Rosji. Gwałtowny wzrost rezerw to skutek żywiołowego w tym roku wzrostu światowych cen ropy naftowej i gazu - głównych towarów w rosyjskim eksporcie. Napływ petrodolarów ma jednak też ujemne skutki dla gospodarki. W tym roku inflacja w Rosji przekroczy planowane 10 proc., a zdaniem ekspertów dużym wyzwaniem będzie utrzymanie w przyszłym roku inflacji na planowanym poziomie 8,5 proc. Aby ograniczyć inflację, bank centralny musi intensywnie skupować petrodolary. Korzystają na tym spekulanci. Ekonomista Deutsche Banku Jens Nystedt szacuje, że z 23 mld dolarów, które w ostatnich dwóch miesiącach napłynęły do Rosji, na kapitał spekulacyjny przypadało 19 mld. Interwencje banku centralnego umacniają rubla: kurs rosyjskiej waluty w stosunku do dolara jest najwyższy od czterech lat. Jednocześnie rezerwy walutowe są już tak duże, że Moskwa może oddziaływać na kurs dolara na światowycy rynkach. Kilka dni temu bank centralny stwierdził, że może zwiększyć ilość rezerw utrzymywanych w euro. Do tej pory około 75 proc. swoich rezerw Rosja przechowywała w dolarach. Zdaniem ekspertów te wypowiedzi mogły się przyczynić do obniżenia kursu dolara wobec euro - przez sugestię, że Rosjanie faktycznie dokonali już takiej zmiany w swoim systemie rezerw. - Tak jak to robią Chińczycy, nie wychodzi się, by ogłosić, że sprzeda się całość amerykańskich papierów skarbowych, zanim nie sprzeda się już większości tych papierów - wyjaśnił reakcję rynku ekonomista z Londynu. Jednoczesnie zerknalem sobie na amerykanski Z.1 na stronie FEDu: Z1. podajacy Flow of Funds Accounts of the United States i posiadaczy amerykanskiego dlugu podaje taka kolejnosc www.treas.gov/tic/mfh.txt Czym tlumaczy Pan brak wyszczególnienia Rosji w statystykach US Treasury? Czy dane te oznaczaja ze normalna praktyka banków centralnych jest trzymanie walut oraz innych financial assets (które jednak czasem bywaja pasywami w ujeciu ekonomicznym, nie prawno rachunkowym) na rachunkach zagranicznych? Skad pochodza dane podawane przez Reutersa i jak mozna je zweryfikowac? Czym tlumaczy Pan zbiorcze ujecie kategorii "panstwa OPEC"? Czy obecna róznice w oprocentowaniu chinskich i amerykanskich papierów skarbowych uwaza Pan za ekonomicznie uzasadniona? Czy Pana zdaniem ruchy dolara na rynku sa "niewidzialna reka rynku" czy jednak KTOS gre ustawia, nazwijmy to tak, gra na amerykanskim rynku walutowym na dwie strony a nastepnie we wspólnym interesie umarza wzajemne zobowiazania w taki sposób by niektóre informacje nie byly widoczne? Poniewaz zdaje sobie sprawe z tego ze odpowiedz ta dotyka tzw teorii hedonistycznych, gloszenia których ludzie rozsadni wystrzegaja sie, prosze o odpowiedz która w mozliwie pelny sposób skloni mnie do porzucenia tych irracjonalnych supozycji i spekulacji intelektualnych. Czy w Polsce mozliwe jest dokonywanie wspólnych operacji przez NBP i banki komercyjne w celu mozliwie duzego umieszczenia papierów skarbowych na rynkach zagranicznych, czy tez takich dzialan sie nie podejmuje w przekonaniu ze gospodarka ma sie rozwijac w sposób "zrównowazony" a perturbacje sa z natury rzeczy niepozadane? Co sprawia ze finansisci w Polsce tak latwo przyjmuja tezy dotyczace "zrównowazonego" rozwoju pomimo ze cala historia polityczno ekonomiczna wskazuje ze "zrównowazenie" jest najwiekszym przeciwnikiem rozwoju? Inaczej mówiac czemu polscy finansisci w takim zakresie uwazaja rozwój za porzadek linearny? Czemu europejska i polska hustawka nie chce bujac sie tylko do przodu? Czy obecnie patrzac na oplakany stan upolitycznienia i skorumpowania panstwa prof. Balcerowicz zaluje tych reform których przeprowadzic nie zdolal wskutek braku kryzysu finansów publicznych? Nie podzielam Panskiego przekonania, ze rozwój ekonomiczny bardziej zalezy od polityków niz od finansistów czy prawników. Uwazam, ze zalezy jedynie od determinacji, wiedzy oraz skutecznosci czyli jasnego okreslania celów i konsekwentnej realizacji. Natomiast historia wskazuje na to, ze czesto w swojej determinacji finansisci ustepowali pola politykom, bo zajmowali sie wazniejszymi dziedzinami zycia niz polityka czyli finansami, z oplakanym skutkiem tak dla finansów jak i dla polityki. Bardzo Panu dziekuje za zainteresowanie moim postem. P.S. Prosze dobrze mnie zrozumiec. Niektóre pytania sa tendencyjne i prowokacyjne, tymniemniej najwazniejsza jest kwestia hustawki. Co sie dzieje z hustawka kiedy zalozeniem jest, zeby hustac sie tylko i wylacznie do przodu? Jak rozumiem tego pytania dotyczy ten watek. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej.rzonca_nbp Re: gospodarka UE a USA 17.12.04, 16:19 Brak Rosji w tych statystykach pewnie jest spowodowany korzystaniem z pośrednictwa banków komercyjnych Dane podawane przez Reutersa nt. rezerw walutowych Rosji pochodzą pewnie z banku centralnego Rosji. Tam szukałbym potwierdzenia. Nie widzę podstaw, dla których różnice w dochodowości jakichkolwiek papierów wartościowych miałbym uważać jako ekonomicznie nie uzasadnione. Innymi słowy, jeżeli takie różnice istnieją, to mają one jakieś ek onomiczne uzasadnienie. Jeżeli ktoś wpływa na „niewidzialną rękę rynku” określającą kurs dolara wobec innych walut, to rząd Stanów Zjednoczonych i Fed poprzez ekspansywną politykę makroekonomiczną, skutkującą wysokim deficytem obrotów bieżących. NBP nie wpływa na udział nierezydentów w zakupach SPW. Nie zgadzam się z Panem, że „zrównoważenie” jest przeciwnikiem rozwoju. Mogę natomiast dyskutować na temat wpływu polityki stabilizacyjnej rządu na rozwój. Nie wiem, czego p. prof. Balcerowicz żałuje. Politycy o tyle mają wpływ na rozwój, że mogą go zahamować. Dla gospodarki byłoby najlepiej, gdyby ograniczyli oni interwencje państwa do sfery jego naturalnych kompetencji - takich jak egzekucja prawa. Jak każdy wie z dzieciństwa, nie da się huśtać wyłącznie do przodu. Jeżeli rząd stara się pobudzać gospodarkę w okresie recesji, ale nie chłodzi jej w okresie boomu, wówczas pojawia się tendencja do stałego zwiększania relacji wydatków publicznych do produktu. W ślad za rosnącymi wydatkami publicznymi muszą rosnąć podatki, a wyższe podatki hamują wzrost gospodarki (zresztą same wydatki publiczne mogą mieć również ujemny wpływ na wzrost gospodarki, o czym dokładniej pisałem już na tym forum). Odpowiedz Link Zgłoś