Ech...nie wymiotowałam już dwa tygodnie i nie utyłam. Wróciłam do domu i
pierwsze dwa dni też mi się jakoś udało przetrwać. A dziś.......nie zjadłam
nawet nic "złego", tylko po prostu.......jadłam, jadłam, jadłam. nie mogłąm
przestać. Zdrowe rzeczy, ale jakie ilośći! Ledwo mogłam wstać z fotela. ALe
pomyślałam sobie że nie chcę znów z tym zaczynać i zapaliłam papierosa(na
lepsze trawienie :)) A później-też to znacie, prawda?- ten głos w mojej
głowie: zwymiotujesz tylko trochę, nic...