Mam dzisiaj wieczorem służbową kolację. A od rana mam napady lęku, no zwija
mnie w kłębek, duszę się, nie mogę myśli do kupy zebrać. Ten lęk nie jest z
powodu kolacji, tylko z powodu nie wiem jakiego. Problem z kolacją jest taki,
że w tym stanie boję się tam iść. Wszystkich którzy tam będą znam i lubię,
więc to nie ich się boję. Ja się boję tak ogólnie. Podeprzyjcie mnie jakoś na
duchu, bo wiem, że muszę się tam doczłapać, tylko nie wiem jak to zrobić. Czy
ja mam zeżreć kolejne Tranxene...