Cierpie na zburzenie łaknienia, zwane kompulsywnym objadaniem się. To, plus
solidne dawki środków przeczyszczających sparzwiły że mój psycholg orzekl iż
jest to bulimia. Nazwa nie gra roli. Leczę się już rok. Nie przeczyszczam się
już, nie mam depresji, tylko...wciąż sie objadam. Mam wrażenie ze to
pozostanie ze mną do końca moich dni, to, oraz niechęc do mojego ciała.
Czy to się kiedyś skończy?
Nika