- Że też mnie diabeł podkusił na skróty jechać, cholera jasna! – mruczał pod
nosem wciekły Rafał. Od dwóch godzin próbował trafić na drogę z Krzyża na
Poznań. Po kolejnej próbie znów znalazł się na przedmieściach miasta.
- No piękna ta okolica, że co nawet ! Lasek sosnowy i słoneczko świeci ale za
raz zajdzie i gówno znajdę a nie drogę! – klął w myślach na siebie i wszystko
dookoła.
Czwarta godzina za kółkiem dawała się we znaki a do Warszawy jeszcze co
najmniej drugie...