Niedziela była u nas gorącym dniem, ubrałam więc mojego niespełna
półrocznego synka tylko w body i poszliśmy do kościoła. W kościele
mały marudził, wyjęłam go z wózka i trzymałam na rękach - i tak
zobaczył nas przechodzący ksiądz ( kapłan starej daty, dziś
obchodził 50-lecie kapłaństwa) i zwrócił mi uwagę, że dziecko bose,
że nawet skarpet mu nie nałożyłam; myślałam, że mówi z troską o
dziecko, aby nie zmarzło w kościele- ale gdzie tam! poważna, surowa
mina - zganił mnie. Czy to...