Oj, ale porażka! Po tym jak w piątek do jakiejś 18 było OK, to potem....
szkoda gadać. Mojemu facetowi zebrało się na romantyczne kolacje. No, bardzo
to miłe, ale nie dla diety.... baaaardzo dużo tłustych serów, orzechy, wino,
mniam mniam... Potem w sobotę miałam oczywiście mocne postanowienie - to nic,
że się obżarłam jak głupek, teraz wracam na dietę. No, wróciłam, do jakiejś
12-tej. Potem przyszli moi rodzice z tortem śmietanowo-truskawkowym od
Bliklego i mazurkiem kaimakowym! To był...