-
Co za brawurowa relacja naszego wysłannika do Wenecji ...
-
gdybym jeszcze raz pojechal do Wenecji, to nie poszedlbym na zaden festiwal,
ale polazilbym po przepieknych uliczkach tego miasta, popatrzyl na gondole i
wodne taksowki na Canale Grande (czy jak sie to pisze)... i podziwialbym
wspaniala architekture...jak te filmy prztrwaja tyle co sama Wenecja to
dopiero na nie pojde i bede sie nimi taka jak Wenecja zachwycal.
-
MIEDZYZDROJE, GDYNIA..sami nie wiemy co posiadamy. Nasze festiwale sa barwne,
pelne ciekawych twarzy i naturalne. Polscy aktorzy sa piekni, nie maja
zawodowych grymasow twarzy jak ich koledzy z zachodu. Film amerykanski w
wiekszej czesci jest zblazowany. Nasz film potrzebuje szlachetnych sponsorow.
-
Boze, co za ignorancja. Wodiczko ma na imie Krzysztof.
-
Do zdjęcia nr 2:
NIE Josh Arnett, tylko Josh HARTNETT (co jest z tą korektą czy z tymi ludźmi,
którzy są za to odpowiedzialni?)
A w opisie zdjęcia 11 już jest dobrze. Kurde, dziwne, bardzo dziwne!
-
Brawo Zglinski! W koncu ktos z polskimi korzeniami nie czuje sie Polakiem.
Zglinski czuje sie Szwajcarem. Nic mnie tak nie wkurza jak mania polskich
dziennikarzy robienia z nie-Polakow Polakow. Osobiscie, jestem Polakiem nie
z wyboru lecz z faktu, ze sie Polakiem urodzilem. Ten fakt nie jest dla mnie
ani powodem do dumy ani wstydu. Dumnym mozna byc z osiagniec lub dokonan, a
wstydzic mozna sie ich braku. Bycie Polakiem faktem i niczym wiecej.
-
super...
-
A Polski tam nie bylo? Czy woli nam Pani oszczedzic przykrych opowiesci?