terrot
14.02.04, 19:22
Po długim milczeniu powraca ....terrot i przekazuje najświeższe , dzisiejsze -
- można je chrupać;-) - informacje z ..........Ukrainy.
W tym tygodniu, gdy za oknem trzaskający mróz upewniał nas w jakiej porze
roku żyjemy, miałem niewątpliwą przyjemność odwiedzenia kilku przepięknych
miasteczek Ukrainy zachodniej...kierując się głównie śladami pewnego Hetmana
Wielkiego Koronnego...
Pozwólcie ,że rozpocznę swoją relację od ...środka czyli ...Krystynopola,
malowniczo położonego, po lewej stronie Buga! gorodu, to zaledwie kilka
kilometrów od ..Bełza!. Krystynolop i słynne miasteczko , o którym tak
pięknie śpiewa Ewa Demarczyk zostały wcielone przez Josifa Stalina w roku
1952 do Kraju Rad ,gdyż generalissimus spodziewał się był
przeogromnych „skarbów” - głównie ... ropy naftowej i gazu! , pierwyj
sekretar nieco się przeliczył ...i napotkał w tych miejscach
głównie "wungiel" ...a my tymczasem otrzymaliśmy w zamian Ustrzyki...-
te Górne:-), z czego z pewnościa niektórzy się cieszą:-).
W tym miejscu pragnę podkreślić ,że to tylko " tak sobie opowiastka":-) a
oczywiste jest ,że ten region – w zupełności i z zgodnie z prawem należy do
naszego wschodniego sąsiada- Ukrainy ale to są oczywistości! i przypuszczam -
każdy na tym forum to rozumie...
W rejonach Krystynopola spotkała mnie niesamowita przygoda...przez co
nieomal ...ominąłbym to miejsce jak ta przysłowiowa kura ...
Kagda ja jechał marszludku z Wołodimiera w Czerwonograd , dowiedziałem się
jedynie ze swoich notatek , że ...wspaniałe cerkwie , synagoga!, i ...pałac
Potockich znajdują się w miasteczku o zachwycającej nazwie Krystynopol
właśnie!:-)) .
Wyjątkowo!:), starałem się być bardzo dokładny i szukałem, szukałem!:
pytając siebie - gdzież skryła się owa miejscowość...? - ze starych map
wynikało ,że to niedaleko Bełza , gdzie przed wielu laty urzędował znany nam
już starosta ......
Tu pytanie ...o kim mówię???
Nigdzie Krystynolpla nie znalazłem!:-( , straciwszy wszelaką nadzieję
nabrałem przypuszczeń ,że to musi być niezbyt duża wioska , której na mojej
mapie nie uwzględniono... i byłem przygotowany, iż prosto z Czerwonogradu
pojadu drugoj marszludku w Zowkwiu...
Gdy tymczasem spotkała mnie niesłychana i niezwykle interesująca (jak dla
mnie:-) ) przygoda...
Ale o tym narazie sza!
Po pół roku terrot raduje się ,że znów widzi miłe koleżanki i sympatycznych
kolegów;-)))) i ponownie może przesłać tym razem zimowe acz równie gorące jak
kiedyś pozdrowienia...
t.