Dodaj do ulubionych

Podróże po zachodniej Ukrainie ...powrót terrota

14.02.04, 19:22
Po długim milczeniu powraca ....terrot i przekazuje najświeższe , dzisiejsze -
- można je chrupać;-) - informacje z ..........Ukrainy.
W tym tygodniu, gdy za oknem trzaskający mróz upewniał nas w jakiej porze
roku żyjemy, miałem niewątpliwą przyjemność odwiedzenia kilku przepięknych
miasteczek Ukrainy zachodniej...kierując się głównie śladami pewnego Hetmana
Wielkiego Koronnego...
Pozwólcie ,że rozpocznę swoją relację od ...środka czyli ...Krystynopola,
malowniczo położonego, po lewej stronie Buga! gorodu, to zaledwie kilka
kilometrów od ..Bełza!. Krystynolop i słynne miasteczko , o którym tak
pięknie śpiewa Ewa Demarczyk zostały wcielone przez Josifa Stalina w roku
1952 do Kraju Rad ,gdyż generalissimus spodziewał się był
przeogromnych „skarbów” - głównie ... ropy naftowej i gazu! , pierwyj
sekretar nieco się przeliczył ...i napotkał w tych miejscach
głównie "wungiel" ...a my tymczasem otrzymaliśmy w zamian Ustrzyki...-
te Górne:-), z czego z pewnościa niektórzy się cieszą:-).
W tym miejscu pragnę podkreślić ,że to tylko " tak sobie opowiastka":-) a
oczywiste jest ,że ten region – w zupełności i z zgodnie z prawem należy do
naszego wschodniego sąsiada- Ukrainy ale to są oczywistości! i przypuszczam -
każdy na tym forum to rozumie...
W rejonach Krystynopola spotkała mnie niesamowita przygoda...przez co
nieomal ...ominąłbym to miejsce jak ta przysłowiowa kura ...
Kagda ja jechał marszludku z Wołodimiera w Czerwonograd , dowiedziałem się
jedynie ze swoich notatek , że ...wspaniałe cerkwie , synagoga!, i ...pałac
Potockich znajdują się w miasteczku o zachwycającej nazwie Krystynopol
właśnie!:-)) .
Wyjątkowo!:), starałem się być bardzo dokładny i szukałem, szukałem!:
pytając siebie - gdzież skryła się owa miejscowość...? - ze starych map
wynikało ,że to niedaleko Bełza , gdzie przed wielu laty urzędował znany nam
już starosta ......

Tu pytanie ...o kim mówię???

Nigdzie Krystynolpla nie znalazłem!:-( , straciwszy wszelaką nadzieję
nabrałem przypuszczeń ,że to musi być niezbyt duża wioska , której na mojej
mapie nie uwzględniono... i byłem przygotowany, iż prosto z Czerwonogradu
pojadu drugoj marszludku w Zowkwiu...
Gdy tymczasem spotkała mnie niesłychana i niezwykle interesująca (jak dla
mnie:-) ) przygoda...
Ale o tym narazie sza!

Po pół roku terrot raduje się ,że znów widzi miłe koleżanki i sympatycznych
kolegów;-)))) i ponownie może przesłać tym razem zimowe acz równie gorące jak
kiedyś pozdrowienia...
t.
Obserwuj wątek
    • szekla Re: Podróże po zachodniej Ukrainie ...powrót te 15.02.04, 13:43
      witaj:-)
      wieki cale minely;-)
      dobrze, ze jestes , opowiadaj o Krystynopolu bo ciekawosc mnie zjada
      • terrot Re: Podróże po zachodniej Ukrainie ...powrót te 15.02.04, 15:05
        Witam, jeśli opowieść się spodobała :-):, to ciągnę dalej..gdy marszlutku
        wjechała już do Czerwonogrodu , zapytałem obok siedzącej pani ...czy może wie
        gdzie leży Krystynopol? i ...nie odpowiem jakiej odpowiedzi mi udzieliła
        sąsiadka z busa ...poczekam , ---powinniście wiedzieć :-)))?????

        a jak tam nasz starosta ???? kto to??

        Jednak juz teraz informuję ,że niedługo potem wraz z symatyczną wpółpodrózną z
        marszludku o pięknym imienu Katerina, doskonale mówiąca w języku polskim a
        pochądzącą z kraju nad Wełtawą ...spacerowałem ulicami Krystynopola ,
        oczywiście nie było innej mozlwiości ,nie mogłem zostac sam:-) - Katerina
        zaoferowała mi swoje usługi - przewodonickie oczywiście:-) ...okazało się,że
        doskonale zna miasto - chwilę później zatrzymaliśmy się przed cerkwią
        prawosławną z piękną, ogromną, brązową kopułą i żółtym chełmem a na samym
        szczycie górował krzyż - normalna i kanieczna:-).
        Przy samej ulicy wniesiono wieżę oraz umieszczono kilka dzwonów wedug słów
        Kateriny ..."gdy wzywają na uroczystości ich głos słychać w najdalszych
        zakątkach Krystynopola"...!.
        Następnie w ramach ekumenizmu:-) ruszyliśmy do cerkwii grekokatolickiej , dodam
        tutaj , że była to świątynia mojej nowej znajomej ale tym razem mielśmy więcej
        szczęscia cerkiew była otwarta a w środku odbywały się uroczystości z okazji
        święta triech Swiatych Igora, Stiepana i ...no nie pamiętam!, pod koniec
        uroczystości wystapił wspaniały chór ,który zatrzymał nas do końca nabożenśtwa .
        Okazało się że brat Aleks, który przewodził modlitwom z okazji święta Igora
        Stiepana ..., doskonale zna swą bardzo dobra parafiankę, poznaliśmy się ...a
        brat opowiedział mi ,że mieszka tutaj juz 2 lata, pochodzi z Wojewodiny! i
        bardzo Mu się w tym mieście podoba:-))...mimo ,że rzadko może odwiedzić swoje
        rodzinne strony i tęskniących rodziców - a powiem Wam ,że jest jedynakiem!
        ...narazie kończę...i pozdrawiam
        t.
    • szekla Re: Podróże po zachodniej Ukrainie ...powrót te 15.02.04, 15:19
      i znalazles Krystynopol , i zwiedziles inne miejsca.Opisz a my z checia czytac
      bedziemy
      • terrot Re: Podróże po zachodniej Ukrainie ...powrót te 16.02.04, 13:34
        szekla napisała:

        > i znalazles Krystynopol , i zwiedziles inne miejsca.Opisz a my z checia
        czytac
        > bedziemy

        Jesli tak :-) to dobrze piszę dalej, kilkanaście minut pózniej jechaliśmy (jak
        zwykle MArszludku) z Kateriną w kierunku Pałacu Potockich , jeden z
        ważniejszych punktów wyprawy !:-) - był zaznaczony w moich notatkach , a
        dzieki mojej przewdoniczce mogłem go szybko ujrzeć:-)
        Nie minęło pół godziny , gdy staliśmy przed okazałą rezydencją wielkiej
        polskiej rodziny magnackiej ...
        Pałac nie jest w dobrym stanie..niemniej jednak wciąz robi niesamowite
        wrażenie - piękny, jednopietrowy budynek ,na środku ganek wsparty na
        czterech kolumnach a nad gankiem nim balkon , na który wchodzimy przez drzwi z
        pierwszego pietra.... , schody , prowadzące to okazałego wnętrza , w którym
        mieści się muzeum.
        W tym czasie zachodziło słońce , pałac wspaniale się prezentował , nie trudno
        było wyobrazić sobie obraz sprzed wielu lat .... gdy magnateria w tym własnie
        czasie urządzała wystawne bale karnawałowe ...ach znaleźć się na takim balu....

        - jedni o mnie wiedzą więcej inni mniej:-))) a Wszystkim śle równie szczere i
        gorące - mimo, że mrozne i snieżne:-) - pozdrowienia
        t
        • wiloa Re: Podróże po zachodniej Ukrainie ...powrót te 16.02.04, 20:12
          terrot napisał:

          > szekla napisała:
          >
          > > i znalazles Krystynopol , i zwiedziles inne miejsca.Opisz a my z checia
          > czytac
          > > bedziemy
          >
          > Jesli tak :-) to dobrze piszę dalej, kilkanaście minut pózniej jechaliśmy
          (jak
          > zwykle MArszludku) z Kateriną w kierunku Pałacu Potockich , jeden z
          > ważniejszych punktów wyprawy !:-) - był zaznaczony w moich notatkach , a
          > dzieki mojej przewdoniczce mogłem go szybko ujrzeć:-)
          > Nie minęło pół godziny , gdy staliśmy przed okazałą rezydencją wielkiej
          > polskiej rodziny magnackiej ...
          > Pałac nie jest w dobrym stanie..niemniej jednak wciąz robi niesamowite
          > wrażenie - piękny, jednopietrowy budynek ,na środku ganek wsparty na
          > czterech kolumnach a nad gankiem nim balkon , na który wchodzimy przez drzwi
          z
          >
          > pierwszego pietra.... , schody , prowadzące to okazałego wnętrza , w którym
          > mieści się muzeum.
          > W tym czasie zachodziło słońce , pałac wspaniale się prezentował , nie trudno
          > było wyobrazić sobie obraz sprzed wielu lat .... gdy magnateria w tym własnie
          > czasie urządzała wystawne bale karnawałowe ...ach znaleźć się na takim
          balu....
          >
          > - jedni o mnie wiedzą więcej inni mniej:-))) a Wszystkim śle równie szczere i
          > gorące - mimo, że mrozne i snieżne:-) - pozdrowienia
          > t
          >
          ale ja nie rozumiem jak Ty trafiles do tego Krystynopola , przeciez nie bylo go
          na mapie?! to jak udało ci sie go znalesc ?? a na balu i ja bym potanczyla,
          albo na weselu nie olga?:) pozdrowienia wiloa
          • terrot Zółkiew... 17.02.04, 11:42
            Trudno już odpowiadam na postawione przeze mnie pytanie ...,acz szkoda ,że
            nikt nawet nie spróbował ..:-((
            A zatem Czerwonograd to ...był kiedyś Krystynopol :-) ot i wszystko...

            Tymczasem kontynuuję swoją opowieść . Chwilę później zmierzaliśmy z Kateriną na
            przystanek marszludku , moja przewodniczka postanowiła odwieźć mnie na stację
            skąd odchodzą busy do Zółkwi ! i do Lwowa, mimo ,że zapewniałem ją iż sam
            trafię:-) !
            Po dwudziestu minutach żegnałem się na stacji z przesympatyczną Kateriną i
            wsiadałem do kolejnej marszludki ...a Ketrina informowała mnie jeszcze ,że
            powinienem zapłacić ...6 chrywien,
            wyjąłem kasę i daję miłej przewodniczce , a ona na to :
            - Ty płać kierowcy za kurs do Lwowa nie mnie ! - ...bardzo zabawna
            historia:-)
            Wsiadłem w marszludku i zauważyłem tylko jedno wolne miejsce i chwilę później
            było już zajete - przemarznięty i zmęczony chciałem troche odpocząć ...
            Okazało się ,że nowy druh podróży mieszka w
            Żowkwi...! i właśnie wraca do swojego miasta .Wtedy nie wiedziałem jeszcze
            gdzie
            spędzę najbliższą noc (wstępnie planowałem poszukać hotelu we Lwowie a
            następnego rano
            zwiedzić Zółkiew, która była jednym z głównych celów wyprawy zachodnio-
            ukraińskiej) ale mój własnie poznany kolega był bardzo sympatyczny a przy
            tym tak ładnie, barwnie opowiadał o mieście , w którym się urodził ... , że
            nie miałem
            już żadnych wątpliwości - ...tą noc spędzę w gorodzie założonym przez Hetmana
            wielkiego
            koronnego...(ale to inny hetman :-)! ) a jaki???

            Dowiedziałem się również od mojego sąsiada [na razie nie zdradzam Jego imienia
            ale serdecznie pozdrawiam :-))))! ] z marszludku jak nazywany jest Zamość przez
            mieszkańców Jego miasta ? ......i to jest zagadka ....

            Po kilkudziesięciu minutach ...mimo zapadającego zmroku zobaczyliśmy pierwsze
            domy Zółkwii...czy czekała mnie nowa przygoda...
            pozdrawiam zimowo
            t
            • terrot Re: Żółkiew...czII. 19.02.04, 10:23
              Kilka minut później siedzieliśmy w uroczej knajpie o nazwie Zowkwia, w
              przemiłym towarzystwie . Znów poznałem interesującego człowieka , z którym
              rozmawialiśmy na różne tematy , między innymi dowiedziałem się ,że stara
              drewniana cerkiew w Żółkwi została zbudowana bez użycia jednego choćby
              gwoździa . Wydaje mi się że taki sposób budowy praktykowany był także w innych
              miejscach ale jeśli nie, ...to proszę mnie poprawić ...(szczególnie moi koledzy
              z Żółkwi mogliby tu coś opowiedzieć:-) ]
              Miałem także niewątpliwą przyjemność spotkać Pana , który się
              okazał ...jedynym Żydem (jak sam twierdzi) w Żółkwi- niezwykle interesująca
              znajomość!.
              Opowiadał mi, że ma w domu kilka przedwojennych roczników! Dziennika Polskiego
              i zapraszał żebym sobie obejrzał jego zbiory, doskonale mówi po polsku
              podobnie jak i jego koledzy...,kiedyś te gazety lub czasopisma J oglądał ksiądz
              z miejscowego polskiego kościoła katolickiego i odnalazł ciekawe artykuły
              dotyczące przedwojennego Kościoła.
              Myślę ,że w tym archiwum musi być jeszcze wiele innych zajmujących
              rzeczy , ... w przyszłości mam zamiar to sprawdzić.
              Następnego dnia rano , gdy tylko wstało słońce udałem się na poranny spacer po
              miasteczku założonym przez człowieka , który przejął buławę hetmańską po Janie
              Zamojskim.
              Trzaskający mróz próbował powstrzymać mnie przed dłuższą przechadzką , ale
              ciekawość była silniejsza, tego ranka byłem w jeszcze wielu pięknych
              miejscach....
              Dwa lata temu Żółkiew otrzymała z budżetu Ukrainy kilkadziesiąt mln. grywien
              (wartość zbliżona do złotówek) i należy zauważyć ... bardzo dobrze wykorzystała
              te pieniądze .
              Gdy oglądałem hetmański gród 3 lata temu - był zaniedbany , wiele budynków
              znajdowało się w bardzo złym stanie, ogólnie dobrze nie prezentował się–
              chociaż musze przyznać swój urok również posiadał:-)
              Obecnie Żółkiew jest piękna, nawet czarująca! , szczególne wrażenie robi zamek,
              ratusz, kościół katolicki , cerkiew a także klasztor dominikanów oraz synagoga
              z XVII wieku
              Słońce nie wzeszło jeszcze wysoko , widoczność była doskonała, także udało mi
              się zrobić kilka – chyba udanych – zdjęć
              Ciekawa historia związana jest z miejscową synagogą....ale może później o tym...
              Zapraszam serdecznie do napisania kilku słów o Żółkwi (i nie tylko)
              przesympatycznych kolegów z naszego miasta ...to zwracam się do kolegów zza
              bardzo niedalekiej ( ba! bliskiej:-) ]granicy...


              Właśnie powtarzam pytanie jak nazywany jest Zamość tam - kilkadziesiąt
              kilometrów na wschód?

              I jeszcze refleksja podobnie ja k Uboot bardzo lubię Ukrainę , jest tam wiele
              ciekawych miejsc do zwiedzenia, związanych z polską i ukraińską przeszłością .
              Ludzie , którzy tam mieszkają są mili, sympatyczni, i niezwykle pomocni ,
              nawet gościnni – okazuje się także dla nieznajomego!, prawie zawsze gdy
              zdarzało mi się pytać - gdzie jest np. cerkiew albo kościół ? - prowadzili mnie
              na miejsce, żebym przypadkiem się nie zgubił! a po drodze opowiadali ciekawe
              historie związane ze swoim miastem, by za chwilę już wspólnie zmierzać w
              okolice innego zabytku!. W pewien sposób czuli się „zobowiązani” do właściwego
              pokazania swojego grodu ,
              starali się (albo przychodziło im to od niechcenia:-)] dobrze „wypaść” w roli
              gospodarza ..to było niezwykłe i jakże miłe....

              Pozdrawiam wszystkich , których spotkałem podczas mojej wyprawy i zapraszam do
              pisania na naszym forum:-)
              • terrot Zółkiew - nasze miasto partnerskie..cz.III 20.02.04, 11:23
                Wspominałem już o księdzu proboszczu z polskiego kościoła katolickiego w
                Żółkwi , teraz dodam jeszcze kilka słów o tej zabytkowej kolegiacie pod
                wezwaniem Świętego Wawrzyńca.
                Jest to duża świątynia , jeśli się na tym znam - trzynawowa:-) , także ostatnio
                odrestaurowana i wspaniale się prezentująca.
                Co ciekawe szczyt kościoła wieńczy duża kopuła zakończona krzyżem, ale na
                fasadzie znajduje się także wieża podobna do tej na kościele Świętej Katarzyny
                w Zamościu oraz kościele ojców Dominikanów w Krasnobrodzie, które wzniesiono
                według projektu znanego zamojskiego architekta Jana Michała Linka . Niestety do
                środka kolegiaty nie udało mi się wejść , nie miałem czasu czekać a w tym
                czasie gdy ja przebywałem w mieście była zamknięta:-(

                Żółkiew to piękne miasto , malowniczo położone wśród wzgórz roztocza
                ukraińskiego...co zachęca także do ciekawych wycieczek terenowych...
                może kiedyś wspólnie się wybierzemy...

                Niestety odpowiedzi na pytanie
                jak nazywają mieszkańcy Żółkwi - miasto arkad ? wciąż brak:-( ale ja czekam ,
                wciąż czekam...
                pozdrawiam moich starych i nowych Znajomych
                t 10:).
                • terrot Żółkiew, nasze miasto partnerskie cz.IV- synagoga 25.02.04, 19:21
                  Przemieszczając się śladami Jana Zamoyskiego i Zamościa , wciąż jesteśmy w
                  Żółkwi...:-), znajdujemy się na Starym Mieście , przejdźmy zatem pod jedną z
                  najpiękniejszych synagog w tej części świata:-).
                  Świątynia naszych starszych braci w wierze (jak powiada Jan Paweł II) w
                  Żółkwi jest bardzo pięknym i starym zabytkiem architektury , została
                  wybudowana w XVII wieku.
                  Zgodnie z opowiadaniem mojego, dobrego , znajomego, który mieszka w tym
                  pięknym mieście (pozdrawiam!) - budowniczowie ominęli umiejętnie przepis
                  zakazujący wznoszenia synagogi większej od kościołów - a taki owym czasie na
                  terenie Rzeczypospolitej obowiązywał.
                  Świątynie pobudowano ...kilka metrów w dół!, ta cześć , która wystaje ponad
                  ziemie też robi duże wrażenie, niestety budynek nie jest obecnie w dobrym
                  stanie , oczywiście brakuje osób , które byłyby zainteresowane jego
                  restauracją...a jedyny Żyd Żółkwi (przemiły człowiek) wzrusza jedynie z
                  bezradności ramionami i powiada ,że „sam nie ...udźwignie...”
                  To bardzo smutne, że tak wspaniały pomnik Innej Kultury niszczeje..., popada w
                  ruinę, a mógłby jeszcze długo świadczyć ...

                  I na koniec jeszcze jedno pytanie ,
                  choć wciąż brak odpowiedzi na poprzednie:-( ,
                  jakie są podobieństwa pomiędzy Zamościem i Żółkwią , co charakterystycznego
                  spotykamy w obu hetmańskich miastach? , podpowiem ,że niestety ten fakt
                  właściwie należy to już do historii , a już na pewno tak jest w przypadku
                  Zamościa....
                  pozdrawiam Starych i Nowych Znajomych ;-))))
                  t ;)
                  • wiloa Re: Żółkiew, nasze miasto partnerskie cz.IV- syna 26.02.04, 11:19
                    Skoro Zółkiew jest naszym miastem partnerskim , wiec chyba tak nazywaja Zamosc
                    mieszkańcy Zolkwii, ale to przeciez jest juz w tytule...
                    Zamość poddobny do zólkwii?
                    obydwa miasta zalozone zostaly przez polskich hetmanów , a jakie jeszcze
                    podobienstwa to nie wiem.
                    A ciekawa jestem czy msze w kosciele odbywaja sie w jezyku polskim czy
                    rosyjskim czy ukrainskim? wiloa
            • czuk1 Re: Zółkiew... 26.02.04, 17:39
              terrot napisał:

              > Trudno już odpowiadam na postawione przeze mnie pytanie ...,acz szkoda ,że
              > nikt nawet nie spróbował ..:-((
              > A zatem Czerwonograd to ...był kiedyś Krystynopol :-) ot i wszystko...
              >
              > Tymczasem kontynuuję swoją opowieść . Chwilę później zmierzaliśmy z Kateriną
              na
              >
              > przystanek marszludku , moja przewodniczka postanowiła odwieźć mnie na stację
              > skąd odchodzą busy do Zółkwi ! i do Lwowa, mimo ,że zapewniałem ją iż sam
              > trafię:-) !
              > Po dwudziestu minutach żegnałem się na stacji z przesympatyczną Kateriną i
              > wsiadałem do kolejnej marszludki ...a Ketrina informowała mnie jeszcze ,że
              > powinienem zapłacić ...6 chrywien,
              > wyjąłem kasę i daję miłej przewodniczce , a ona na to :
              > - Ty płać kierowcy za kurs do Lwowa nie mnie ! - ...bardzo zabawna
              > historia:-)
              > Wsiadłem w marszludku i zauważyłem tylko jedno wolne miejsce i chwilę później
              > było już zajete - przemarznięty i zmęczony chciałem troche odpocząć ...
              > Okazało się ,że nowy druh podróży mieszka w
              > Żowkwi...! i właśnie wraca do swojego miasta .Wtedy nie wiedziałem jeszcze
              > gdzie
              > spędzę najbliższą noc (wstępnie planowałem poszukać hotelu we Lwowie a
              > następnego rano
              > zwiedzić Zółkiew, która była jednym z głównych celów wyprawy zachodnio-
              > ukraińskiej) ale mój własnie poznany kolega był bardzo sympatyczny a przy
              > tym tak ładnie, barwnie opowiadał o mieście , w którym się urodził ... , że
              > nie miałem
              > już żadnych wątpliwości - ...tą noc spędzę w gorodzie założonym przez Hetmana
              > wielkiego
              > koronnego...(ale to inny hetman :-)! ) a jaki???
              >
              > Dowiedziałem się również od mojego sąsiada [na razie nie zdradzam Jego
              imienia
              > ale serdecznie pozdrawiam :-))))! ] z marszludku jak nazywany jest Zamość
              przez
              >
              > mieszkańców Jego miasta ? ......i to jest zagadka ....
              >
              > Po kilkudziesięciu minutach ...mimo zapadającego zmroku zobaczyliśmy pierwsze
              > domy Zółkwii...czy czekała mnie nowa przygoda...
              > pozdrawiam zimowo
              > t
              >
              >

              Może ukraińcy mówią ZAMOSTIE ? na nasze miasto hetmańkie ? Czy tal?
              Czy tak vel Terrocie?
              • terrot Re: Zółkiew...miasto braterskie:-) 27.02.04, 08:35
                A to mnie zaskoczyłeś ja nie wiem jak jest po Ukraińsku Zamość
                może własnie tak jak piszesz !
                a mieszkańcy Żółkwi mówią o naszym grodzie - miasto braterskie:-)!
                wydaje mi się ,że to bardzo ładnie z ich strony ...
                ŻÓłkwia to również nasze miasto braterskie
                lepiej brzmi niz partnerskie , ładniej:-)
                pozdrawiam Starych i Nowych znajomych z obu braterskich miast...
                terrot vel...:-))
            • czuk1 Re: Zółkiew... 26.02.04, 17:40
              terrot napisał:

              > Trudno już odpowiadam na postawione przeze mnie pytanie ...,acz szkoda ,że
              > nikt nawet nie spróbował ..:-((
              > A zatem Czerwonograd to ...był kiedyś Krystynopol :-) ot i wszystko...
              >
              > Tymczasem kontynuuję swoją opowieść . Chwilę później zmierzaliśmy z Kateriną
              na
              >
              > przystanek marszludku , moja przewodniczka postanowiła odwieźć mnie na stację
              > skąd odchodzą busy do Zółkwi ! i do Lwowa, mimo ,że zapewniałem ją iż sam
              > trafię:-) !
              > Po dwudziestu minutach żegnałem się na stacji z przesympatyczną Kateriną i
              > wsiadałem do kolejnej marszludki ...a Ketrina informowała mnie jeszcze ,że
              > powinienem zapłacić ...6 chrywien,
              > wyjąłem kasę i daję miłej przewodniczce , a ona na to :
              > - Ty płać kierowcy za kurs do Lwowa nie mnie ! - ...bardzo zabawna
              > historia:-)
              > Wsiadłem w marszludku i zauważyłem tylko jedno wolne miejsce i chwilę później
              > było już zajete - przemarznięty i zmęczony chciałem troche odpocząć ...
              > Okazało się ,że nowy druh podróży mieszka w
              > Żowkwi...! i właśnie wraca do swojego miasta .Wtedy nie wiedziałem jeszcze
              > gdzie
              > spędzę najbliższą noc (wstępnie planowałem poszukać hotelu we Lwowie a
              > następnego rano
              > zwiedzić Zółkiew, która była jednym z głównych celów wyprawy zachodnio-
              > ukraińskiej) ale mój własnie poznany kolega był bardzo sympatyczny a przy
              > tym tak ładnie, barwnie opowiadał o mieście , w którym się urodził ... , że
              > nie miałem
              > już żadnych wątpliwości - ...tą noc spędzę w gorodzie założonym przez Hetmana
              > wielkiego
              > koronnego...(ale to inny hetman :-)! ) a jaki???
              >
              > Dowiedziałem się również od mojego sąsiada [na razie nie zdradzam Jego
              imienia
              > ale serdecznie pozdrawiam :-))))! ] z marszludku jak nazywany jest Zamość
              przez
              >
              > mieszkańców Jego miasta ? ......i to jest zagadka ....
              >
              > Po kilkudziesięciu minutach ...mimo zapadającego zmroku zobaczyliśmy pierwsze
              > domy Zółkwii...czy czekała mnie nowa przygoda...
              > pozdrawiam zimowo
              > t
              >
              >
    • alfia Re: Podróże po zachodniej Ukrainie ...powrót te 17.02.04, 19:45
      hm...ciekawe to ukraińskie podróżowanie, zawsze ukraina jakoś tak romatycznie
      mi się kojarzyła chociaz nigdy tam nie była:-) ale po Twoich opowieściach to
      nawet może, może się skuszę:-)
      a co spotkało CIę w Żółkwi???
      pzdr
      alfia
      • ubott.1 Re: Podróże po zachodniej Ukrainie ...powrót te 18.02.04, 01:42
        Widzę,że jest tu nas wiecej, tych którzy chetnie zwiedzaja Ukrainę. Ja również
        w zeszłą sobote byłem we Lwowie i mało co a nocowałbym gdzieś w jakimś lokalu
        gdyż mój ukrainski kolega nie zrozumiał sie ze mna i wyruszył ze Lwowa nie
        czekajac na mnie. W zasadzie problemu wiekszego bym nie miał bo Lwów zyje całą
        dobę, jest pełno miejsc w ktorych mozna sie zatrzymać. A ze była to sobota to i
        dyskoteki sa do rana a w nich piekne ukrainki, ciekawa muzyka. Lecz swiat jest
        mały i jak byłem na dworcu kolejowym nagle spotkałem swego kolege i juz razem
        pojechalismy pociagiem do miasta Czerniowcy. A tam ogromny bazar niby nasz
        stadion w W-wie tyle, że lepiej zorganizowany no i duża cześć sklepikow to juz
        wysoki standard, piekne budynki, powstaja nowe pawilony a towaru cała masa.
        Miasto jakies 250 km od Lwowa, 5 i pół godz. pociagiem.

        Ja jakbym miał cos polecic to tak jak terot podróż srodkami lokomocji
        ukrainskimi. Sa tanie, jest ich duzo a po drugie dopiero wtedy mozna poznac
        ukraincow, ich zycie i tez ciekawe miejsca wtapiajac sie w tłum. Zwykle jak
        jade na Ukraine to z Tomaszowa koło bazaru szukam kogoś kto jedzie albo do Rawy
        Ruskiej albo żółkwi. Z żółkwi bilet do Lwowa 2.5 grywni (niecałe dwa złote) a z
        Rawy 6 grywien.
        Tyle moich opowiesci, zachecam do zwiedzania Ukrainy a zapewniam Was, że
        wrócicie tam znowu mimo, że nasz kraj jest lepiej rozwiniety, jest to jakby
        podróż sentymentalna, romantyczna w przeszłość. A to co mi sie podoba w
        ukraincach to jest, że mimo iz maja mniej niz my polacy swego majatku nie
        narzekają tak jak nasze społeczenstwo na niedogodności swego życia. Tam np.
        zakup telewizora kolorowego jest duzym wydazeniem lub chocby na wsi wymiana
        okien, które równiez ciagna z Polski. Nie jest to oczywiscie regułą bo i sa
        bogaci ukraincy lecz to jeszcze wyjatki. Sa natomiast otwarci, weseli i
        życzliwi, ja sie z takimi spotykam jak do tej pory. Pozdrawiam
        • emma37 Re: Podróże po zachodniej Ukrainie ...powrót te 21.05.04, 15:20
          Bardzo to romantyczne...
          • januszx Re: Podróże po zachodniej Ukrainie ...powrót te 21.05.04, 15:53
            Witaj Emma i zostań z nami:-) ,
            pozdrawiam serdecznie
            J

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka