isiaschatz
08.03.06, 17:15
Taka jest prawda. Moim mezem jest Niemiec, jest kochany... Mamy tez od
niedawna psa. Ale ja i tak czuje sie sama i cholernie bezradna, az sie zyc
odechciewa... Nie mam tu nikogo, ani rodziny ani znajomych. A ja bez ludzi
nie umiem, dlatego mi ciezko. W sumie wiele osob mnie podziwia za to, ze
zdecydowalam sie tu zyc, ze na slubie cywilnym byla tylko rodzina meza i
dalam mimo to rade... Nie mam jeszcze pracy, zdana jestem wiec na dom i
zajmowanie sie psem. Najbardziej dobija mnie czasem mentalnosc ludzi tutaj.
Juz raz ze wzgledu na zakup psa musielimy sie pzreprowadzac. Teraz niby juz
wszystko fajnie, ale wlasnie bylam z psem na dworze i jakas babka starsza z
domu obok zwrocila mi uwage, ze tu nie wolno chodzic z psem po trawie (a
pelno jej wokolo)... Bo dostaniemy problemy z "Gesellschaft"! Jakim
Gesellschaft?? To gdzie ja mam z nim chodzic kuzwa?? Zbieramy po nim kupy,
ale i tak jakis problem sobie ci ludzie znajda. Mnie takie robienie z kazdego
go...a problemu i utrudnianie sobie zycia dobija, nic nie poradze:/ Do meza
napisalam smsa, ze nienawidze tego kraju, to strasznie przykre dla mnie i
wiem, ze on pzreciez nic nie poradzi za ta mentalnosc, ale ja mam czasem
kompletnie dosc. Chcialabym to olac, tylko jak, skoro cale swoje mlode zycie
zylam w Polsce, gdzie kazdy robil , co chcial i nie kapowal na sasiada z byle
powodu itd. To trudne, bo chce tu zyc ze wzgledu na meza, mamy sobie tu
ulozyc zycie i zyc szczesliwie. Zwykle jestem harda, ale sa wlasnie takie
momenty jak dzis, ze opadaja mi rece, ogarnia wscieklosc i niemoc.
Sorry, ze wam tak zasmucilam nagle, ale musialam to z siebie wyrzucic.
Pozdrawiam cieplo.