Dodaj do ulubionych

co zmienie się z wiekiem?

17.05.10, 17:36
Mam 9 latka, nigdy nie zdiagnozowanego. Kiedyś, jak miał 4 lata podejrzewałam ZA. chodziliśmy na obserwacje do psychiatry, która na autystykach zna się. Po kilku wizytach stwierdziła, że 'to' nie ma nic wspólnego ani z ZA ani innym autyzmem. Przyjęłam do wiadomości i dałam spokój poszukiwaniom.
Jak odgrzebałam z forum moje wpisy sprzed 5 lat, to wzruszyłam się nieco. Młody naprawdę się zmienił. Jest ciągle 'inny', ale zmienił się na plus. Niestety trochę cech autystycznych pozostało. To co najbardziej niepokoi - to dieta (koszmarnie uboga) i funkcjonowanie w grupie.
Dwóch psychologów go 'testowało' - poprosiłam o obserwacje z powodu problemów z dietą, topornym kontaktem z grupą rówieśniczą i wszelkimi 'dys'. 'Dys' nie mamy. Sami psycholodzy (-logowie ??) nie wpomnieli o ZA, ale jak ja wspomniałam, to zasugerowali, że może warto zrobić diagnozę.
Nie chcę jej robić z powodów wymienianych przez część z Was w innym wątku, poza tym nie bardzo czuję co nam taka diagnoza da. Albo wyjdzie, że miał farta i otarł się o ZA ale go nie ma, albo, że ma farta bo go to ZA tylko musnęło. W tzw. życie codziennym nic to zmieni. Młody w szkole, poza tym, że jest mało socjalny (choć jak bardzo musi to wystawia łepek ze skprupki i nawiązuje łączność) i mniej sprawny fizycznie, to funkcjonuje zadziwiająco dobrze.
We wszelkich testach wychodzi bardzo nierównomierny rozwój. Albo rozwinięty grubo ponad wiek, albo ledwo mieści się w swojej grupie wiekowej.
Terapię SI mamy za sobą. Po wakacjach szykujemy się na trening umiejętności społecznych.
Szukam pomysłów jak jeszcze mogłabym mu pomóc.

Napiszcie prosze jak zmieniają się Wasze dzieci z wiekiem.
Chętnie pogadam, pokoresponduję z rodzicami z dziecmi w podobnym wieku. Mieszkam na Ursynowie, więc chętnie sie spotkam, jesli jest ktoś z okolicy i miałby ochotę.

Pozdrawiam
m
Obserwuj wątek
    • dysann Re: co zmienie się z wiekiem? 17.05.10, 20:08
      po tych diagnozach nie dostaliście zaleceń do pracy z dzieckiem?
      ani nie zaproponowano wam w poradni jakiejś wspierajacej terapii pracującej nad
      sferami słabszymi, tak żeby rozwój był bardziej harmonijny?
      zaleceń do szkoły?
      zajęc socjoterapeutycznych?
      ja mieszkam w o wiele mniejszym mieście niż warszawa i u nas poradnie pp, jakie
      by nie były, jak się uprzec oferują terapię.
      A jak nie, to może po to Wam specjalistyczna diagnoza żeby w oparciu o nią
      optymalnie wspierac rozwój Waszego synka. I żeby ktoś Wam powiedział "tu i tu
      możecie państwo miec takie trudności i trzeba przedsięwziąc takie działąnia. W
      takiej sytuacji to a w takiej tamto. Jak będzie w gimnazjum to tak, w liceum siak".
      Pozdrawiwam
      • martinimartini Re: co zmienie się z wiekiem? 17.05.10, 20:49
        zalecenia jak najbardziej - stąd to SI, stąd ten trening umiejętności społecznych, cały zestaw literatury i materiaów pomocniczych do pracy nad koncentracją uwagi. lista utowrów do słuchania - taki Tomatis domowym sposobem. zasugerowano zapisanie się gdzieś na biofeedback. nasza ppp to ma i czeka się w kolejce 2-3 lata :o(
        i duuużo sportu ogólnorozwojowego, z czym jest najtrudniej. bo młody jest mało sprawny i generalnie brzydzi się wysiłkiem fizycznym. próby zapisania go na jakiś sport źle się kończą, bo tam na ogół chodzą dziciaki dużo sprawniejsze więc szybko się zniechęca...
        na obecnym etapie nie chcę zastanawiać się co będzie w gimanzjum czy liceum. koncentruję się nad tym co jest i co będzie w najbliższym czasie, i co mogę poprawić w tej chwili. dzieciak od przedszkola napradę sporo się się zmienił, więc nie chcę gdybac na wyrost.

        • dysann Re: co zmienie się z wiekiem? 17.05.10, 22:40
          oj, jakoś to głupio napisałam. Chodziło mi o zdobycie wiedzy teoretycznej na
          temat dynamiki zmian rozwojowych ZA, wiesz, co i jak się może zmieniac, kiedy z
          czym łatwiej kiedy trudniej, kiedy i w czym ZA staje się atutem. Nie o
          martwienie się na zapas :)
          • brolek Re: co zmienie się z wiekiem? 17.05.10, 23:46
            Mam 9 letnią córkę z ZA. Mieszkam na Ursynowie. Jeśli chcesz możesz
            pisać na adres gazetowy.
        • 9-x-2 Re: co zmienie się z wiekiem? 18.05.10, 17:30
          Rozumiem, że synek jest w szkole zwykłej i daje radę? Jeśli tak, to nie ma co
          się zastanawiać. I tak jest nieźle. Diagnoza na piśmie wcale nie jest potrzebna
          do tego, żeby z dzieckiem pracować nad słabszymi stronami... a chyba robicie
          wszystko co jest potrzebne. U nas ze sportem jest dokładnie tak samo - jest
          słabszy, mniej obrotny, szybko się męczy i szybko rezygnuje. Chodzi na korektywę
          w szkole, wychodzimy na rower jak pogoda pozwala i na place zabaw.
          Też obawiam się tego, co będzie w starszych klasach. Co do gimnazjum, to
          chciałabym syna "odszufladkować" czyli posłać do gimnazjum jako dziecko
          zdrowe... Ale to tylko marzenia, nie wiem czy uda się i czy rzeczywiście
          będziemy w stanie diagnozę wystawioną w wieku 5,5 lat "zachować dla siebie"
          • martinimartini Re: co zmienie się z wiekiem? 18.05.10, 19:32
            9-x-2 napisała:

            > Rozumiem, że synek jest w szkole zwykłej i daje radę? Jeśli tak, to nie ma co
            > się zastanawiać. I tak jest nieźle. Diagnoza na piśmie wcale nie jest potrzebna
            > do tego, żeby z dzieckiem pracować nad słabszymi stronami...

            no i ja tak myślę. Młody chodzi do zwykłej szkoły, tyle że prywatnej. prywatna ma tylko jedną zaletę - małe klasy, i tylko to było powodem, ze ją wybraliśmy. No, jest jeszcze super wychowawczyni, która jest wsparciem w każdej sytuacji, nie tylko dla naszego dziecka (młody jak na razie ma farta do nauczycieli - i w państwowym zwykłym przdszkolu i teraz trafił tak, ze narawdę lepiej chyba być nie mogło). W szkole radzi sobie dobrze (z matmy super, z angielskiego może być, z ortografii - katastrofa, z WFu totalna porażka, ale ma dobrą pamięć, dużo wie i jak już się odezwie, to potrafi naprawde z sensem, kłopotów wychowawczych nie sprawia, agresywność ujemna, asertywność wielka, kumpli nie ma, wszyscy kopią piłę na przerwach a on snuje się po korytarzu i rozmyśla).
            szkoła zdecydowanie z tych co to unikają jakichkolwiek trudniejszych przypadków, diagnoza by nam raczej nie pomogła. na razie robimy za ciekawostkę wychowawczą...
            • mruwa9 Re: co zmienie się z wiekiem? 19.05.10, 08:33
              ja sie nie zgadzam z tym, ze diagnoza nie pomoze. IMHO pomoze bardzo
              wiele, bo ma sie jakis punkt zaczepienia dla dalszych dzialan. Na
              razie bladzicie po omacku , robiac, jak to sama piszesz, za
              ciekawostke pedagogiczna. A dziecko nie ma sluzyc za malpe klasowa,
              tylko potrzebuje warunkow dostosowanych do swoich indywidualnych
              potrzeb i mozliwosci.
              Moim zdaniem diagnoza jest bardzo wazna. W przeciwnym razie dziecko
              moze spotkac wiele zyciowych i szkolnych niepowodzen, zanim na
              przyklad w wieku doroslym sam postanowi zdiagnozowac problem. Moim
              zdaniem nie ma na co czekac, bo brak diagnozy nie oznacza braku
              problemu. On nie zniknie tylko dlatego, ze nie ma papieru z
              literkami F ilestam.
              • verdana Re: co zmienie się z wiekiem? 19.05.10, 16:32
                Jestem pewna, ze rodzice z dziećmi z ZA wiedza lepiej ode mnie, więc
                podejrzewam, ze mruwa ma rację.
                Ale ja mam w domu faceta, ktory ma bardzo wiele cech kogoś z ZA -
                zresztą zmniejsza się to z wiekiem. Jestem w 90% przekonana, ze
                gdyby był obecnie dzieckiem, zdjagnozowano by lekki ZA. I
                zastanawiam się - przezyłam z facetem 27 lat, fajnie jest - ale czy
                odwazyłabym się wyjść za kogos ze zdiagnozowanym ZA. To obrydliwe,
                niepoprawne i w ogóle, ale sama nie wiem...
                • mruwa9 Re: co zmienie się z wiekiem? 19.05.10, 17:19
                  kiedys znajoma z pracy podsunela mi ksiazke swojego kuzyna,
                  czlowieka, u ktorego zdiagnozowano ZA w wieku 55 lat I dopiero wtedy
                  facet poczul sie, jakby mu spadly zaslony z oczu, zaslony, ktore
                  mial przez ponad pol wieku. I zaczal rozumiec, dlaczego nie byl w
                  stanie utrzymac zadnego zwiazku, nie byl w stanie utrzymac sie w
                  pracy i zupelnie nie rozumial, czemu z niej wylatuje. Mial poczucie
                  straconych lat, straconego zycia. Straconych szans.
                  problem zamieciony pod dywan nie przestaje istniec. A diagnoza nie
                  zawsze musi oznaczac metke, latke. Moze przyniesc ulge, dac
                  wytlumaczenie rzeczy poprzednio niezrozumialych, tak my to
                  przezylismy. Gdy po raz pierwszy padlo haslo: podejrzenie autyzmu,
                  pukalismy sie w czolo : nie...nasze dziecko? To niemozliwe! Ono tak
                  nie pasowalo do stereotypu, zadne wycofane, obrocone do swiata
                  plecami smutne dziecko, tylko wesola, radosna dziewczynka. Opozniona
                  psychoruchowo, to nie ulegalo watpliwosci, ale autyzm? Na jakiej
                  podstawie? proces diagnostyczny potwierdzil podejrzenie, co
                  umozliwilo dalsze dzialania, stanowilo punkt wyjscia dla chocby
                  odpowiedniej pedagogiki, dzieki ktorej dziecko pogalopowalo z
                  rozwojem do przodu. Pogalopowalo oczywiscie w swoim wlasnym tempie i
                  szans na dogonienie rowiesnikow praktycznie nie ma, ale diagnoza
                  stanowila punkt zwrotny w naszym przypadku. Punkt zwrotny w
                  pozytywnym znaczeniu.
                  • verdana Re: co zmienie się z wiekiem? 19.05.10, 17:50
                    Ja to całkiem rozumiem i jestem przekonana, ze dla wielu osób
                    diagnoza jest wybawieniem. Mam tylko wątpliwosci co do tego, czy
                    rzeczywiscie w doroslym zyciu nie będzie ona dobrze funkcjonującym
                    ludziom, z pewnymi cechami (a nie pelnoobjawowym) ZA przeszkadzała.
              • brucha Re: co zmienie się z wiekiem? 19.05.10, 20:20
                Generalnie to ja się zgadzam. Ale po omacku to ja błądziłam 5 lat temu. A wtedy młody został zdiagnozowany negatywnie, jeśli tak można to określić.
                Teraz to ja mam, krótką na szczęście, listę nazwanych po imieniu deficytów i do większości jest plan zaradczy, który stosujemy z różnym skutkiem. Więc przy okazji szukam pomysłów, i chciałam podpytać jak sobie z danymi problemami radzą inni, bo te nieszczęsne deficyty są ze spektrum ZA (aczkolwiek wiele elementów funkcjonowania młodego temu ZA przeczy).

                I zastanawiam się co konkretnie papier, że jest bądź nie ma ZA, da mnie i mojemu dziecku? Omawiałam to ostatnio z psycholog, która zajmuje się młodym i prawda jest taka, że w naszym przypadku to raczej niewiele.

                Papier da nam możliwość starania się o rentę (na szczęście daleko nam do tego etapu), o szkołę integracyjną bądź specjalną, co jest nam na plaster, skoro jesteśmy zadowoleni z obecnej szkoły. Szkoła bądź ppp zapewni dodatkowe zajęcia z pedagogiem, reedukatorem? Tylko, że my tych zajęć nie potrzebujemy, bo to nie te problemy.
                Krótsze kolejki na SI czy biofeedback lub inne terapie? Na SI u nas w rejonie czeka się ponad 2 lata niezaleznie od diagnozy, Biofeedback też. Młody skończył SI za pieniądze zanim przyszła nasza kolej w ppp.

                Od posiadania papieru problemy nie znikną. Na ilość posiadanych dysfunkcji czy deficytów nie wpłynie. Ich zniknięcia nie spowoduje. Na to czy będą młodego nazywać małpą klasową lub świrem też nie ma wpływu (póki co, z czymś w tym stylu nie zetknęliśmy się jeszcze). Nauczyciele nie zaczną go z dnia na dzień inaczej traktować. Papiery na ZA spowodują być może, że przestaną się dziwić jego menu.

                Czy diagnoza ZA da mi w Scolarze, Synapsisie, czy czymś podobnym, pełne wsparcie terapeutyczne w każdym potrzebnym mi zakresie (koncentracja uwagi, koordynacja ruchowa i ogólnie pojęta sprawność fizyczna, złoty środek na problemy z jedzeniem czy na funkcjonowanie w grupie) i dostęp do wiedzy? Jeśli tak, to potwierdźcie to proszę Waszymi doświadczeniami.
                Czy jeżeli zdiagnozuję szereg dysfunkcji ale nie dam im tytułu ‚ZA’ to wpłynie na jakość stosowanych terapii?

                Mówiąc szczerze, gdybym czuła się bezradna, to pobiegłabym po tę diagnozę i przepis na leczenie. A może jestem zbyt pewna siebie i swojego dziecka (które jest totalnie nieprzewidywalne)
                • martinimartini drobny komentarz 19.05.10, 20:26
                  'brucha' w tym przypadku = 'martini',
                  kilka lat temu pisałam na tym forum pod zapomnianą już prawie 'martini', i aby zachować coś w rodzaju ciągłości chciałam kontynuować login, ale jak widać nie wychodzi, bo przyzwyczajenie do tego czego teraz używam jest silniejsze...
                  postaram się na przyszłość nie plątać w nazwach...
                  • 9-x-2 Re: drobny komentarz 19.05.10, 21:32
                    I o to własnie chodzi. Co z tego, że zrobiłam dziecku diagnozę, skoro w praktyce
                    nic ona nie daje. Nauczyciele nie traktują inaczej niż inne dzieci, wsparcia
                    żadnego nie dostaje. Wszystko co zostało zrobione, tylko własnymi siłami - do
                    tego papier nie był potrzebny. Mogłam to zachować dla siebie.
                    • firella2 Re 20.05.10, 18:23
                      Ja mam syna w drugiej klasie, ma ponad 8 lat. Nie ma i nie miał
                      żadnej diagnozy, mam nadzieję, że nigdy nie będzie to potrzebne.
                      Funkcjonuje dobrze, jestem bardzo szcześliwa i zadowolona z jego
                      postępów. Chodzi do klasy integracyjnej i uważam, że było to dobrą
                      decyzją, pomogło to z pewnością na starcie; tym niemniej teraz
                      zastanawiamy się, czy pod koniec trzeciej klasy ubiegać się ponownie
                      o orzeczenie. Raczej skłaniamy się z mężem ku przekonaniu, że dla
                      naszego dziecka najlepsze będzie uczęszczanie do tej samej klasy,
                      ale jako zdrowe, nie "integracyjne" dziecko.Zaliczyliśmy po drodze
                      wiele terapii, ale nie jestem pewna, czy to one pomogły, czy po
                      prostu rozwój syna przebiegał w taki a nie inny sposób. W każdym
                      razie jak już pisałam jest dobrze, nie ma problemów ani z nauką, ani
                      z funkcjonowaniem w grupie rówieśniczej; pewne problemy oczywiście
                      pozostały, nie chcę się na ten temat rozpisywać, ale ogólnie kiedyś
                      zapowiadało się niezbyt ciekawie, a jest tak, jak ledwo śmiałam
                      marzyć :). Dlatego cieszę się, że nie staraliśmy się o diagnozę;
                      kiedyś, 2 lata temu psychiatra sugerowała, po jednej wizycie
                      zresztą, że to może być ZA, więc pewnie otrzymanie takiej diagnozy
                      było realne. Podobnie jak Verdana uważam, że zwłaszcza później,
                      także w dorosłym życiu, taka diagnoza może wręcz utrudnić życie. Też
                      będę niepoprawna politycznie i powiem, że nie chciałabym wyjść za
                      mąż za faceta ze zdiagnozowanym ZA... co n ie znaczy, że mi sie to
                      nie udało :))). Z kolei stawiając się w sytuacji samego
                      zainteresowanego obawiam się, że posiadanie orzeczenia o
                      niepełnosprawności i dorastanie ze świadomością, że jest się osobą
                      niepełnosprawną może osłabić motywację do zdobycia wykształcenia,
                      później szukanie pracy czy założenia rodziny...
                      • gepardzica_z_mlodymi Re: Re 21.05.10, 09:16
                        Mój M uważa, że gdyby wcześniej wiedział o swoim ZA, to dokonywałby
                        trafniejszych wyborów życiowych a gdyby wtedy miał na to 'papier' to
                        może miałby mniej problemów w szkolnych przedmiotach
                        humanistycznych. W każdym razie wtedy nie było takiej jednostki
                        chorobowej. A czy ja związalabym się z facetem z łatką? Hm, i tak
                        widziałam, że jest ciekawym człowiekiem;) Ale wtedy myślałabym
                        pewnie o zagrożeniu dziedziczeniem, zwłaszcza w formie bardziej
                        nasilonej...
                        • kingahana.1 Re: Re 25.05.10, 15:44
                          Chciałabym też coś dodać do zagadnienia o "papierek",Mój syn ma
                          obecnie prawie 9 lat i chodzi do szkoły ale ma część lekcjii
                          indywidualnych w domu.Mimo tego ,że ma tyle lat powtarza 1 klase i
                          to właśnie z prostej przyczyny braku papierka.Problemy zaczęły sie w
                          zerówce,ale że nie miałam diagnozy i stosownych papierków dziecko
                          chodząc do szkoły było poprostu traktowane jak bardzo
                          niegrzeczny ,żle wychowany i nie znośny uczeń.Wszyscy chyba wiem y
                          jakie problemy w kontaktach z rówieśnikami ma dziecko z ZA,mój syn
                          nie mając tego na piśmie był nie wspierany , dodatkowo odtrącany i
                          izolowany od grupy ,bo był "niegrzeczny"Na nic były moje boje z
                          nauczycielkami tłumaczenie itd Starano sie z syna zrobić szkolnego
                          wesołka ,śmiano sie z niego itd.
                          Wszyscy twierdzili że to mioja wina ,że nie umiem sobie z nim
                          poradzić wychowawczo itp ,dopiero jak zaczęłam sie starać o
                          potwierdzenie tego,że jest chory orzeczeniem zaczęto zmieniać
                          postawe wobec mojego dziecka.Wcześniej sugerowano ,że nadaje sie do
                          szkoły specjalnej (mimo ,że rozwija sie prawidłowo chociaż nie
                          harmonijnie),teraz znalazł sie w klasie nie integracyjnej ale z
                          panią która ma doświadczenie w pracy z dziećmi z ZA czy ADHD,owa
                          pani potrafiła przekonać inne dzieci że syn ma czasem problemy i nie
                          należy sie z niego wyśmiewać ,ze trzeba czasem być bardziej dla
                          niego wyrozumiałym i akceptować to że jest inny
                          Zmieniła sie także postawa dyrekcjii szkoły wobec samego
                          problemu,już nie jestem traktowana jako matka niznośnego dzieciaka
                          co sobie nie umie z nim poradzić wychowawczo ,ale matka dziecka
                          chorego.
                          Pisaliście ,że etykietka czy papierek obniża motywacje dziecka do
                          nauki itd mojego syna potrafi zmotywować ponieważ ucze go że to że
                          jest chory nie zwalnia go od tego aby nie miał planów i nie był
                          ambitny,a dodatkowo zauważyłam że dzięki temu że wie że jest chory
                          lepiej potrafi sobie radzić z emocjami a w trudnych sytuacjach
                          zwraca sie do innych o pomoc ...
                          A tak na koniec porównójac życie z papierkiem czy bez jest na co
                          dzień dla nas takie samo tylko,w urzędach i biurokracjii troche
                          jest łatwiej ...bo ZA to taka choroba co nie jest widoczna od zaraz
                          więc jak ktos o niej nie wie to nadal traktuje dziecko poprostu jak
                          inne dzieci
                          • martinimartini Re: Re 25.05.10, 18:16
                            dzięki, że napisałaś i dobrze, że Wam ten tzw 'papierek' pomógł...

                            ja miałam taką (powiedzmy) przygodę, że podczas rozmowy kwalifikacyjnej do jednej ze szkół podstawowych, gdzie odbywał się konkurs piękności rodziców, tak sobie rozmawiamy z przedstawicielami szkoły, mówimy o oczekiwaniach w stosunku do szkoły, i dlaczego tu, itd... panie rozpływają się nad tym jak to świetnie sobie radzą i jakie trudne przypadki już opanowały i że nic już ich nie przerazi. podały kilka przykładów. Myślę sobie, że kurcze, nasz młody to zupełnie nie będzie problematyczny i w przypływie euforii i zachwytu nad szkołą powiedziałam, że koleś jak miał 4 lata to był diagnozowany na ZA, ale nic nie zdiagnozowano, a nawet napisano komplementy w opinii. No i czar prysł. zmienił się ton rozmowy, zrobiło się sztywno i niefajnie i już wiedziałam, że nie ma takiej możliwości aby nas przyjęto, i nikogo nie interesowało, że tego ZA to ostatecznie nie wykryto, ani dlaczego robiono badania. Jak wcześnij mówiłam, że dzieciak ma ubogą dietę i ciężko integruje się z grupą to jakos nikomu to nie przeszkadzało, a wręcz słyszałam, że 'nie z takimi problemami sobie radziliśmy, w szkole się wyrobi'...

                            od tej pory wiem na własnej skórze, że PR a tzw szczera prawda mają się średnio do siebie ;o)

                            Najśmieszniejsze jest to, że młodego przyjęli do szkoły gdzie był konkurs piękności dzieci. Sprzedał się lepiej niż mogłabym przypuszczać. Szkoła z założenia nie lubi sobie generować problemów i wszelkie 'potencjalne' starają się wyeliminować w przedbiegach.

                            PS no cóz, watek miał być o tym jak zmieniają się dzieciaki z wiekiem, a zrobił sie o 'papierku'...
                            • calosciowezaburzeniarozwojowe Re:do martinimartini 25.05.10, 22:46
                              Mieszkacie w Warszawie?
                              • martinimartini Re:do martinimartini 26.05.10, 21:11
                                tak
                                • calosciowezaburzeniarozwojowe Re:do martinimartini 27.05.10, 00:55
                                  To pozwole sobie napisac do Ciebie w sprawie szkol. Czy gazetowa poczte odbierasz?
                                  • martinimartini Re:do martinimartini 27.05.10, 18:51
                                    odbieram jak wiem, że ktoś napisze ;o)
                                    pisz...
                      • gemmavera Re: Re 27.05.10, 09:34
                        firella2 napisała:

                        > obawiam się, że posiadanie orzeczenia o
                        > niepełnosprawności i dorastanie ze świadomością, że jest się osobą
                        > niepełnosprawną może osłabić motywację do zdobycia wykształcenia,
                        > później szukanie pracy czy założenia rodziny...

                        A moim zdaniem wcale tak nie musi być. Przecież nie chodzi o załatwienie dziecku
                        papierka po to, żeby mogło przestać chodzić do szkoły, całymi dniami siedzieć
                        przez tv myśląc sobie "jestem chory, niepełnosprawny, więc nie muszę się
                        wysilać", a potem w wieku dorosłym zaczęło pobierać rentę.

                        Chodzi jedynie o ułatwienie dziecku życia.
                        Po pierwsze, mając papier ma się lepszy dostęp do różnych form terapii.
                        Po drugie, dziecko, które wie, na czym polega jego problem, zna nazwę i wie, że
                        podobnych jemu osób jest na świecie całkiem sporo, ma szansę poradzić sobie
                        lepiej, niż takie, które błądzi po omacku i nie rozumie, na czym polega jego
                        inność. Dziecko znające diagnozę wie, z czego mogą wynikać jego trudności i nie
                        czuje się, jakby waliło bez sensu głową w mur, którego nie ma szans przebić.

                        Wystarczy jedynie przedstawić dziecku prawdę w odpowiedni sposób - nie
                        nadużywając słów "niepełnosprawność" i "choroba". Wystarczy dziecku przekazać,
                        że ZA to nie jest nieuleczalna choroba, ale odmienny sposób postrzegania świata,
                        który w zderzeniu z przeciętnością, która jest właściwa większości ludzi na
                        świecie, może stwarzać problemy. I dzięki takiemu postawieniu sprawy dziecko
                        wie, że nie jest jakimś dziwadłem, które spadło z kosmosu, tylko po prostu ma ZA.

                        A jak się do tego dołoży zalety ZA (świetna pamięć, umiejętność skupienia się na
                        jednym temacie, umiejętność analitycznego myślenia) to można w dziecku
                        zaszczepić przekonanie, że ZA nie jest przekleństwem, ale wręcz może być
                        błogosławieństwem.

                        Przy okazji mała prywata: Firella, pozdrawiam :)) Nasze dzieci ostatnio były
                        razem do komunii :)))
                        • firella2 Re: Re 27.05.10, 20:26
                          gemmavera napisała:

                          Po drugie, dziecko, które wie, na czym polega jego problem, zna
                          nazwę i wie, że
                          > podobnych jemu osób jest na świecie całkiem sporo, ma szansę
                          poradzić sobie
                          > lepiej, niż takie, które błądzi po omacku i nie rozumie, na czym
                          polega jego
                          > inność. Dziecko znające diagnozę wie, z czego mogą wynikać jego
                          trudności i nie
                          > czuje się, jakby waliło bez sensu głową w mur, którego nie ma
                          szans przebić.
                          >

                          Racja, ale myślę, że do tego nie potrzeba urzędowego papiuru z mopsu
                          czy skądś tam, wystarczy wsparcie rodziców, którzy mogą naświetlić
                          dziecku pewne sprawy, tak jak my to z mężem robimy. A z
                          wtajemniczaniem osób postronnych trzeba jednak uważać, bo może się
                          okazać, że "niewarta skórka wyprawki", czy jak to tam się mówi. Dziś
                          np. na imprezie szkolnej z okazji Dnia Matki o mało szlag mnie nie
                          trafił, gdy nauczycielka z wielkim przejęciem poprosiła, aby
                          porozmawiać z dziećmi, bo doszły ją słuchy, że dzieci
                          niepełnosprawne bywają brzydko nazywane przez niektórych "kolegów" z
                          klasy... No ciekawe jak?? Taak, moje dziecko jest niepełnosprawne i
                          kilka razy w tygodniu uczęszcza na rewalidację (nie razi Cię ta
                          nazwa?) w przeciwieństwie np. do dziewczynki, która myśli, że jej
                          matka ma... 13 lat.

                          > Przy okazji mała prywata: Firella, pozdrawiam :)) Nasze dzieci
                          ostatnio były
                          > razem do komunii :)))

                          Niemożliwe???!!! Żartuję oczywiście :))) Pozdrowienia dla Ciebie i
                          Zuzy :)

    • gloria2 Re: co zmienie się z wiekiem? 27.05.10, 08:20
      Hej,
      napiszcie też co się zmienia z wiekiem?
      Jakie zachowania, nawyki wygasają?
      Co się pojawia nowego? - Zwłaszcza upierdliwe zachowania mnie
      interesuja
      Słyszałam, że z wiekiem pojawiaja się obsesyjne zaineteresowania.
      Czy jest coś jeszcze?
      • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: co zmienie się z wiekiem? 27.05.10, 10:04
        Nie wiem, do jakiego wieku dziecka porownujesz.
        Moj ma 4,5 roku i obsesyjne zainteresowania juz mniej wiecej od dwoch lat,
        zmienily sie na przestrzeni tego czasu tylko nieznacznie - ze zwierzat na
        dinozaury i jak to mowi moj synek "inne zwierzata prehistoryczne" ;-).Temat
        studiuje bardzo doglebnie.
        Mysle, ze nie kazde dziecko z ZA zmienia sie w ten sam sposob, tak jak nie kazde
        zdriowe rozwija sie tak samo.
        U nas chyba akurat wraz z wiekiem na razie jest latwiej, bo wiecej sie daje
        wytlumaczyc i wiecej rozumie.
      • martinimartini Re: co zmienie się z wiekiem? 27.05.10, 19:13
        z wiekiem mój o mało co ZA uodpornił się na hałas, tzn, ciągle nie lubi, ale już umie sobie z tym radzić a nie ucieka zatykając uszy. Zniknęły dziwne lęki - np strach przed gumową piłką lub balonami, obsesyjne zainteresowania nie były aż tak obsesyjna. Poza pociągami nie było nic denerwującego. Pociągi królowały w wieku 2 do 4-5 lat, potem odeszły w zapomnienie. Kolejne koniki nie są już tak wkurzające i monotonne, trwają krótko i zdarzają się rzadko (ale za to wiedza na dany temat jest zgłębiana gruntownie). Koleś lepiej panuje nad emocjami. Kiedyś to była ruina emocjonalana, teraz jest zdecydowanie lepiej. Ciągle ma stracha przed nowymi sytuacjami, ale wchodzi w nie duuużo łatwiej niż kiedyś. Rytuały sobie czasami generuje, ale nie ma problemu jak ktoś w nie ingeruje z zamiarem totalnej destrukcji.
        Problemem jest jedzenie, aczkolwiek przez ostatnie 6 lat dieta rozszerzyła się z 3 produktów do 6, więc robimy postępy ;o)
        • 9-x-2 Re: co zmienie się z wiekiem? 27.05.10, 19:34
          Nam psychiatra na to pytanie odpowiada, że może się pogorszyć w okresie
          dorastania. Mówi, że wyjdzie w końcu to "jedyne" i trwałe zainteresowanie (na
          razie się zmieniają okresowo i to za często jak na opis książkowy). Akurat na to
          czekam, bo w końcu będę mogła jakoś ukierunkować jego naukę, żeby rozwijać to
          coś, co będzie wyjątkowe :) i być może da mu zawód.
          • tijgertje Re: co zmienie się z wiekiem? 29.05.10, 18:29
            9-x-2 napisała:
            > Nam psychiatra na to pytanie odpowiada, że może się pogorszyć w
            okresie
            > dorastania. Mówi, że wyjdzie w końcu to "jedyne" i trwałe
            zainteresowanie (na
            > razie się zmieniają okresowo i to za często jak na opis
            książkowy). Akurat na t
            > o
            > czekam, bo w końcu będę mogła jakoś ukierunkować jego naukę, żeby
            rozwijać to
            > coś, co będzie wyjątkowe :) i być może da mu zawód.

            Nooo, ta pani psychiatra to ze mna powinna pogadac;) Okres
            dorastania rtzeczywiscie jest upierdliwy, ale bardzo duzo zalezy od
            cech indywidualnych dziecka. Z zainteresowaniami to roznie. do konca
            studiow mialam zainteresowania dosc jednostronnie ukierunkowane, jak
            cos robilam, to w 100% i nie potrafilam skupic sie na kilku rzeczach
            jednoczesnie. Z tym, ze warunki i mozliwosci mialam rowniez
            ograniczone. Dopiero jako prawie 30-latka, mezata i dzieciata w
            Wiatrakowie odkrylam,z e potrafie duzo wiecej niz mi sie wydawalo i
            masa rzeczy mi sie podoba. Terraz tak sobie skacze z jednego hobby
            na drugie i zastanawiam sie, jak romnozyc dobe, zeby ze 4 razy
            dluzsza byla, zeby mi na wszystko czasu wystarczalo. Plus jest
            jeden: zaczelam zdawac sobie sprawe, ze wiecej niz obecnie i tak nie
            wyciagne, wiec nawet nie zaczynam z zadnym nowym hobby, choc
            mozliwe, ze jak mi za rok czy 2 odbije, to zaczne cos zupelnie z
            innej beczki poswiecajac ktores z dotychczasowych hobby;)
    • esti75 Re: co zmienie się z wiekiem? 28.05.10, 16:31
      a ja się boję co bedzie z moim synem(9lat)jest inny niż dzieci w
      szkole na podwórku, zamknięty w sobie odizolowany,nadwrażliwy, a
      problemy z nauką ale to wynika z mikrouszkodzeń czołowych płatów
      mózgu(wg.neuropsychologa z PPP co przeprowadzała testy)ma również
      bardzo niecharmonijny rozwójalbo przewyższa rówieśników albo jest
      bardzo do tyłu,o diecie nie wspomną bo jest straszna. Diagnozowałam
      go na ZA ale pani psycholog wykluczyła taką diagnozę jedynie
      neurolog zmieniany kilka razy(bo każdy poprzedni jak i inni
      specjaliści nie widzą problemu-no bo taki jest i nic pani nie zrobi)
      widzi jego inność dała na papierku ze ma całościowe zaburzenia
      rozwoju ale co dalej skoro znowu psycholog to wyklucza.A niestety
      jeszcze rok i zaczną się schody w 4 kl i naprawdw nie wyobrażam
      sobie mojego dziecka.Uważam ze papierek dałby nam dużo bo moglibyśmy
      szkołę zmienić na mniej stresującą albo chociaż starać się o inną
      pomoc w szkole.
    • sitanka Re: co zmienie się z wiekiem? 28.05.10, 20:09
      Syn,lat prawie 9

      - znacznie zmniejszyła się nadwrażliwość słuchowa; w okresie
      przedszkolnym wszystkie przedstawienia spędzał z uszami zakrytymi
      rękoma, bądź siedząc gdzieś z boku ukryty - teraz nie tylko nie
      zakrywa uszu, ale jest nawet w stanie wziąć czynny udział
      recytując,śpiewając
      - żeby nie było za dobrze ;) zwiększyła się nadwrażliwość dotykowa,
      w związku z tym coraz większy problem z doborem ubrań :/
      - do 5 roku życia moje dziecko nie narysowało żadnego (!) sensownego
      rysunku ('mazów' nie liczę ;)); teraz natomiast rysuje bardzo
      chętnie i bardzo ciekawie; ma już swoją, charakterystyczną kreskę -
      pracuje nad komiksami
      - rozpoznaje kolegów/znajomych spotkanych przypadkowo poza
      zwyczajowym miejscem ich spotykania - i to jest b.duży sukces
      - jeżeli chodzi o fiksacje/natręctwa no to, niestety, jedne
      odchodzą, inne przychodzą - na szczęście występują w natężeniu
      umożliwiającym w miarę normalne funkcjonowanie
      - mniej jest autoagresji, ale za to pojawiła się agresja w stosunku
      do innych (tzn.kiedyś zdenerwowany/zaatakowany przez kogoś - uderzał
      głową w sprzęty, teraz zdarza mu się uderzyć osobę atakującą)
      - z integracją w grupie rówieśniczej niestety jest niespecjalnie,
      mimo że syn chodzi do klasy z dziećmi, które w większości zna od
      przedszkola, czyli od prawie 6 lat; to co w przedszkolu dzieciom
      umykało jeszcze, w szkole coraz bardziej jest widoczne i nie
      pozostawiają tego bez komentarza :/


      Jednak o tym co się zmienia z wiekiem, to najlepiej chyba byłoby
      gdyby wypowiedziały się mamy starszych nastolatków. Ja w każdym
      razie bardzo chętnie bym się dowiedziała.

      I jeszcze odnośnie papierka.
      Moje dziecko zaliczyło zwykłe, masowe przedszkole.
      To była szkoła przetrwania :D
      Decyzję o diagnozie pojęłam ja i ja walczyłam o orzeczenie o
      potrzebie kształcenia w integracji. Z perspektywy czasu (nie tak
      dużej, ale jednak ;)) myślę, że to była słuszna decyzja -
      przynajmniej na czas nauczania początkowego.
      Mimo że moje dziecko bardzo dobrze funkcjonuje i sobie radzi, to
      jakoś nie mogę go sobie wyobrazić, walącego do każdej pani
      nauczycielki na "Ty" i z wieloma innym, niby drobnymi, ale jednak
      uciążliwościami rzuconego w 'masówkę'.
      Natomiast nie ma orzeczenia o niepełnosprawności, bo póki co, nie
      było nam ono do niczego potrzebne.

    • pinata34 Re: co zmienie się z wiekiem? 29.05.10, 00:06
      moj syn ma 8 lat i jest w pierwszej klasie szkoly muzycznej.
      wczesniej chodzil do zerowki spolecznej na Ursynowie. co sie zienilo?
      po tomatisie, SI, hipoterapi, treninguumiejetnosci spolecznych i
      innych terapiach (bez biofeedbacku, bo nie chcial) zaczetych w wieku
      lat 4 mowi z sensem i nie wylaczni na ulubione tematy, jest mniej
      zwinny niz inne dzieci, ale nadrabia siła;)lubi judo, jezdzi na
      rowerze, konno i na lyzwach, rolkach - ale przenigdy nie zagra w
      pilke. nie ma nadwrazliwosci sluchowej, mniej fiksacji, do 5 lat nie
      rysowal a teraz rysuje niezle i tez z "wlasna kreska", swietnie lepi
      z plasteliny, ma dwoch kolegow w klasie aczkolwiek jego zabwy sa
      specyficzne i monotonne w klasie. jest slabo skoncentrowany i
      przewrazliwiony, nadal zadaje wiele pytan "upewniajacych". nie ndaza
      za kolegami, wiec ma liczne kolezanki i narzeczona od pierwszego
      tygodnia szkoly.
      jest esteta:( mam zakaz malowania paznokci na ciemne kolory!
      m paskudny charakter pisma (po mamusi). Generalnie jak stwierdzila
      jego terapeutka zostal wyrwany chorobie, choc rokowania w wieku 5
      lat (diagnoza) byly kiepskie (echlalia, brak kontaktu wzrokowego,
      dramat z integracja, odruchami itp, fiksacje,fobie - zostala jedna).
      reasumujac zostalo 10% tego co bylo =dziwnemin,udawanie zwierzat w
      chwilach stresu, slabe rozroznianie fikcji od prawdy i pewna
      nieojrzalosc- moj czterolatek sprawia wrazenie bardiej dojrzalego
      czasami.

      Co mi dala diagnoza? Wiedze potrzebna do tlumaczenia synowi swiata
      tak, jak on tego potrzebuje, inne podejscie do jego zachowania i
      inny priorytety w jego wychowaniu.
      Bylo warto ja zrobic, choc tez bardzo dlugo zastanawialam sie po co.


      • 9-x-2 Re: co zmienie się z wiekiem? 29.05.10, 10:23
        Wiesz, nikt nie kwestionuje, że można sobie zrobić diagnozę. Pytanie główne -
        czy w przypadku dziecka lepiej funkcjonującego pokazywać diagnozę w szkole?
        Niestety w Warszawie (chyba we wszystkich szkołach integracyjnych)
        przedstawienie diagnozy wcale nie oznacza, iż dziecko otrzyma właściwą pomoc i
        nie gwarantuje innego (lżejszego, lepszego) traktowania.
        Często, tak jak w przypadku autorki wątku, ujawnienie diagnozy spowodowałoby
        pogorszenie sytuacji dziecka, a być może nawet usunięcie (słyszałam o przypadku
        nakazu zabrania dziecka ze renomowanej szkoły prywatnej na Mokotowie, ze względu
        na to, że nie ma tam miejsca na patologie).
        Sądzę, że dzieciom "muśniętym" autyzmem/ZA można oczywiście zrobić diagnozę na
        własne potrzeby, można się edukować w tym zakresie, chodzić z dzieckiem na
        terapie, ale lepiej jednak nie wtajemniczać innych (przynajmniej dotyczy to szkoły).
        Później, gdy się okaże, że dziecko zdiagnozowane i chodzące do szkoły jako to
        integracyjne w większości sytuacji zachowuje się o wiele lepiej i sprawia
        naprawdę mniej problemów innym, niż zdrowi rówieśnicy, a cechy i autystyczne już
        dawno zniknęły, to drogi powrotnej, czyli "odmetkowania" z diagnozy i powrotu do
        funkcji dziecka zdrowego już nie ma
        No bo szkoła integracyjna MUSI mieć minimum 3 osoby integracyjne w każdej klasie
        (czytaj w podtekście - bez diagnozy wyproszą nas ze szkoły, żeby przyjąc inne
        dziecko na to miejsce), no bo tak już się przyjęło, że Jaś Kowalski ma być
        integracyjny i jest tak a nie inaczej.
        Schematy w rozumieniu i odbiorze dzieci przez nauczycieli utrwalają się i
        później naprawdę tego muru się nie przebije.
        Natomiast idealistyczne nadzieje, iż ktokolwiek zechce pomóc dziecku z diagnozą,
        że otrzyma jakiekolwiek formy pomocy terapeutycznej, a jeszcze na poziomie, w
        szkole naprawdę nie mają realizacji w rzeczywistości.
        No bo taki dobry jest i nie wymaga pomocy wg szkoły ;-) No to po co mu w takim
        razie status niepełnosprawnego? Ale powrotu do statusu zdrowego już nie ma,
        przynajmniej w tej szkole.

        Na dodatek, jak się dowiedziałam, to nawet jak zechcę zmienić szkołę na inną,
        właśnie w celu zmiany statusu dziecka na zdrowe, to i tak jego karta ze
        wszystkimi papierami i historią diagnostyczna, orzeczenia, opinie z lat
        wcześniejszych zostanie przekazana do nowej szkoły. A więc nigdzie nie będziemy
        mogli startować z punktu "0". Zawsze przeszłość nam wszystko zepsuje. Nie mówię
        już o tym, że jak powiem w nowej szkole że mieliśmy taką historię, to żadna
        szkoła oprócz rejonu go nie przyjmie, a jak nie powiem, to będą problemy
        później, no bo "ukryliśmy" fakt diagnozy.
    • tijgertje Re: co zmienie się z wiekiem? 29.05.10, 19:31
      Przeczytalam caly watek, z czescia wypowiedzi sie zgadzam, z czescia
      nie, ale widze, ze komunikacja szwankuje;) opinie sa dosc rozbiezne:
      diagnozowac, czy nie? Z tym, ze pod diagnoza kazdy rozumie cos
      innego:) Ja powiem tak: Diagnozowac koniecznie, diagnoza pozwoli
      przede wszystkim zrozumiec niektore zachwania dziecka zarowno
      rodzicom jak i samemu dziecku, a nie zapominajcie,z e to wlasnie
      dziecko ma najbardziej przechlapane. Wam, jako rodzicom raz jest
      latwiej, raz trudniej, ale dziecko cale zycie boryka sie z
      pytaniami, na ktore nie ma odpowiedzi, wymaganiami otoczenia, ktorym
      nie moze sprostac mimo najlepszych checi i usiluje sie dostosowac
      do "sredniakow" mimo, ze mozg zawsze bedzie miec inny. Sama bardzo
      sie ciesze, ze zdiagnozowalismy zarowno mlodego, jak i mnie. Cale
      zycie bylam zahukana, przerazona i chorobliwie ambitna, ale wiele
      rzeczy mi nie wychodzilo i w rezultacie nabawilam sie nie tylko
      wrzodow zoladka, ale i depresji. Od diagnozy nie minal jeszcze rok,
      a ja jestem duzo szczesliwsza, mlody predzi z rozwojem jak szalony i
      jest coraz bardziej akceptowany w grupie rowiesnikow (m.in. dlatego,
      ze niektorzy rodzice z klasy wiedza o naszym autyzmie i sa w stanie
      wytlumaczyc dzieciom niektore zachowania mlodego). Najwieksza zmiana
      nastapila jednak w moim malzenstwie. Moj maz przestal usilowac
      wciskac mnie w ramki, nie czepia sie bzdetow, z ktorymi nie potrafie
      sie uporac , za to coraz czesciej docenia moje zalety. Dlatego
      uwazam, ze diagnoza jest potrzebna. Zupelnie inna sprawa to
      orzeczenie o niepelnosprawnosci i informowanie i diagnozie
      otoczenia. Diagnoze moze wystawic tylko psychiatra, jako lekarz ma
      obowiazek ochrony danych pacjentow. Diagnoza jest dla dziecka i jego
      rodzicow i to oni musza zdecydowac czy i kogo o niej poinformuja.
      Jezeli dzicko w szkole donrze funkcjonuje i rodzice sa przekonani,
      ze informacja o diagnozie nie zmieni niczego na lepsze, to nie widze
      sensu rozdmuchiwania sprawy. Ktos poruszyl sprawe przechodzenia
      papierow do kolejnej szkoly. Nie znam sie na przepisach, ale
      istnieje ustawa o ochronie danych osobowych. Zaglebialiscie sie w
      nia? Przypuszczam, ze na upartego da sie sprawe rozwiazac.
      Wystarczylo by pisemne oswiadczenie do szkoly z powolaniem sie na
      odpowiedni przepis zustawy o zakazie udostepniania danych osobom
      trzecim bez zgody i sadze, ze zadna szkola nie bedzie ryzykowac
      sprawy w sadzie. Jesli i tak sie ucznia pozbywaja to jest im to
      absolutnie obojetne, czy wysla papiery bezposrednio do nowej szkoly,
      czy oddadza rodzicom, a ci zaniosa do szkoly to, co uznaja za
      konieczne.

      Jeszcze jedna sprawa. Wielokrotnie w watku pojawiaja sie
      okreslenia: "choroba", "niepelnosprawnosc"... Nooo... Ja ani chora,
      ani niepelnosprawna nie jestem, wiec wypraszam sobie;) A powaznie...
      Bywam na holenderskim forum dla autystow, jest tam cos pewnie z
      kilkaset czlonkow, wiekszosc doroslych. Niedawno ktos okreslil
      autyzm jako chorobe, cala burza sie rozpetala i gromy takie
      posypaly, jakis swiat nie widzial;) Autyzm to nie choroba! To
      odmienny sposob funkcjonowania mozgu, z ktorym mozna sie nauczyc
      zyc, ale nie mozna go leczyc. zadne terapie nie zmienia sposobu
      spostrzegania swiata, myslenia i przetwarzania informacji! Mozna sie
      co najwyzej rozumowo nauczyc, ktore zachowania sa oczekiwane i
      akceptowane, ktore nie, jezeli autyzmowi nie towarzyszy niska
      inteligencja (co jest odstepstwem od "normy" samym w sobie), to
      rozumowo mozna sie nauczyc funkcjonowac w spoleczenstwie i maskowac
      wlasne niedoskonalosci. Tak naprawde nikt doskonaly i
      zupelnie "normalny" nie jest. Za norme przyjmuje sie srednia
      statystyczna, ale to tak jak z terminem porodu: przyjmuje sie, ze
      ciaza trwa 40 tygodni, ale tylko 2% dzieci rodzi sie w wyznaczonym
      terminie (bez ingerencji medycznej), co nie znaczy, ze te 2% sa
      jedynymi "normalnymi" ;) To samo z autyzmem. KAZDY ma jakies
      autystyczne cechy, faceci statystycznie czesciej, ale nie bez powodu
      sa wyznaczone reguly stawiania diagnozy, ktora MUSI objac kilka
      obszarow. Inaczej wyszloby, ze to autysci stanowia "norme";)
      Mielismy na ostatnich zajeciach kursu uspoleczniajacego
      temat : "asertywnosc". Okazalo sie, ze jakims cudem jest to moja
      calkiem mocna strona i lepiej sobie radze od wielu "normalnych"
      ludzi;) Wyszlo przy okazji cos ciekawego. Holendrzy ogolnie uwazani
      sa (i przede wszystkim sami sie uwazaja) jako asertywni. Dla Polaka
      ich asertywnosc wcale jednak nie jest asertywnoscia, a agresja i
      egoizmem. Dochodzi roznica mentalnosci i to, co lubylcy uwazaja za
      najnormalniejsza rzecz pod sloncem, w wiekszosci polskich srodowisk
      jest nie do przyjecia. Asertywnosc, ktora jest niezmiernie wazna nie
      tylko w nawiazywaniu, ale przede wszystkim w utrzymywaniu kontaktow
      jest o wyuczenia i takie same problemy moze miec dziecko zdrowe jak
      i autystyczne. Dlatego w innym watku podkreslalam, jak wazne jest
      uczenie dzieci wiary w siebie., Statystycznie u autystykow duuuzo
      czesciej wystepuje zanizone poczucie wlasnej wartosci, depresje,
      niesamodzielnosc... u podstawy wszystkich tych podstaw lezy wiara we
      wlasne sily i mozliwosci. wszystko zalezy, z ktorej storny sie
      spojrzy na "problem". zakladajac, ze ZA to choroba, z zasady
      diagnoza jest negatywna i czasem podswiadomie rodzice przekazuja
      taka postawe dziecku. Jesli jednak diagnoza sluzy zrozumieniu
      funkcjonowania i pozytywnemu ukierunkowaniu dziecka zgodnie z jeo
      mozliwosciami, to potwierdzenia autyzmu moze miec tylko dobre strony
      dla calej rodziny.

      Ech, chyba sobie bloga powinnam zalozyc;)
      • iska2009 Re: co zmienie się z wiekiem? 29.05.10, 20:07
        Koniecznie :)

        Ja bym jeszcze wnioskowala, aby Twojego bloga OBOWIAZKOWO czytala
        tzw. kadra pedagogiczna ze szkol i przedszkoli. Ja jestem po raz
        kolejny zalamana glupota (bo juz nawet nie brakiem profesjonalizmu,
        ale wlasnie zwyczajna glupota) pan z przedszkola mojego syna...Taka
        lektura obowiazkowa byc moze dalaby troche do myslenia osobom, ktore
        biora sie za wychowywanie i ksztalcenie naszych dzieci nie majac
        zielonego pojecia o istocie zaburzenia.
        Bardzo fajnie ze piszesz, zwykle Twoje posty czytam jednym tchem. We
        mnie mialabys wiernego czytelnika :)
        Pozdrawiam
        • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: co zmienie się z wiekiem? 29.05.10, 23:32
          ja tez zachecam :-).
          Co wiecej, masz, wydaje sie lekkie pioro, temat znasz od podszewki, zastanow sie
          nad ksiazka.
          Mnie bardzo duzo dala ksiazka "Autyzm od wewnatrz" - mama psycholog analizuje
          zachowania swojego autystycznego syna, jakby to jeszcze polaczyc z
          doswiadczeniami autystycznej mamy, to super wiarygodna rzecz moglaby powstac.
          Juz nawet z postow, ktore tu zamiescilas, kilka tematow sie uzbiera ;-).
          Pozdrawiam.
      • gemmavera Re: co zmienie się z wiekiem? 31.05.10, 10:09
        tijgertje napisała:

        > Jeszcze jedna sprawa. Wielokrotnie w watku pojawiaja sie
        > okreslenia: "choroba", "niepelnosprawnosc"... Nooo... Ja ani chora,
        > ani niepelnosprawna nie jestem, wiec wypraszam sobie;) A powaznie...
        > Bywam na holenderskim forum dla autystow, jest tam cos pewnie z
        > kilkaset czlonkow, wiekszosc doroslych. Niedawno ktos okreslil
        > autyzm jako chorobe, cala burza sie rozpetala i gromy takie
        > posypaly, jakis swiat nie widzial;) Autyzm to nie choroba! To
        > odmienny sposob funkcjonowania mozgu,

        No i wielkie dzięki Ci za te słowa. :)
        Mnie to też razi, naprawdę.

        Jeżeli mówimy naszym dzieciom, że są CHORE i traktujemy je jak chore, to na
        dzień dobry wtłaczamy im do głowy myśl, że są niepełnowartościowe, że czegoś im
        brakuje.

        A moim zdaniem trzeba kłaść akcent nie na braki, tylko na tę inność, na ten
        odmienny sposób funkcjonowania - dzięki temu dzieci lepiej zrozumieją siebie i
        swoje trudności, ale niekoniecznie będą się stawiać w sytuacji "ja jestem ten
        gorszy".
        • monlam1 Re: co zmienie się z wiekiem? 02.06.10, 10:46
          Witam,jestem mamą 3 letniego chłopczyka,czytam czytam to forum i
          wkońcu coś napisze ;)
          Takie mówienie że ktoś jest chory moze doprowadzić do białej
          gorączki ,pamiętam jak mój ojciec zawsze mówił do matki (o mnie )
          Ona jest CHORA -oczywiście po tym jak mnie straaaasznie wkurzył i
          ja już wybuchałam na niego,to ten tekst był jak gwóźdz do trumny ja
          jeszcze bardziej się na niego wkurzałam (miałam nerwicę i jelito
          drażliwe o mojego ojca alkoholika zresztą),a on z tą swoją pogardą
          w głosie no nie denerwuj się na nią bo Ona jest CHORA...
          A tak a propos diagnozować czy nie to opinia zależy od doświadczeń
          życiowych jak komuś to pomogło powie diagnozować jak nie to powie
          że nie, nigdy nei wiadomo co u nas będzie.
          JA sama nei wiem co robić z synkiem i sobą od 1,5 roku się miotam i
          nei wiem iść do jakiegoś psychologa czy nie.
          W Polsce to jest taka łatka nawet jeden Pan napisął na forum że
          wyrzucicli mu córeczke ze szkoły o to (zamiast jej pomóc),a ja nei
          chcę żeby ktoś moje dzecko traktował gorzej i mam nadziej że jakoś
          sobei da rade w życiu,ale boję się tego bardzo co będzi ejak
          pójdzie do szkoły myślę nawet o nauczaniu domowym.
          A propos dorosłych to nei wiem...mi wyszło że mam na bank Aspergera
          z tych testó na stronie neigrzeczne dzieci i co?
          Jak tam są takie pytania czy wolisz iść do biblootelki czy gdzieś
          tam,uwielbiam książki ---to znaczy że mam autyzm te pytania są
          zabawne :)Norma jest jakiś analfabeta a jak ktoś jets spokojnieszy
          i nei lubi tłumu tlo spokój to już anormalny jest???
          Ja myślę że problem jest raczje w innych ludziach ich braku
          tolerancji (zwłaszcza w Polsce) i całkowitej ignorancji,a nie w nas.
          Pozdraiwam.
          • sabina211 Re: co zmienie się z wiekiem? 11.06.10, 15:00
            Witam po raz pierwszy. O ZA dowiedziałam się kilka miesięcy temu i myślę, że mam
            podstawy twierdzić, że symptomy dotyczą mojego obecnie 9-letniego syna. T. ma
            diagnozę SI-rozpoznanie dyspraksja, chodzimy na terapię, ma też epilepsję(na
            szczęście polegającą jedynie na kilkusekundowych wyłączeniach, od czasu początku
            leczenia niemal niezauważalnych). Nie chcę mu wmawiać dalszych chorób i
            dysfunkcji, ale chętnie poczytałabym opinie osób kompetentnych(niekoniecznie z
            racji wykształcenia, bardziej nawet chodzi mi o doświadczenia rodzicielskie,
            choć jedno nie musi wykluczać drugiego)dotyczące tego, które zachowania
            charakterystyczne dla ZA nie występują u dyspraktyków?
            Syn ma dni, tygodnie lepsze i gorsze(myślę tu o komunikacji, kontaktach z
            rówieśnikami, rozumieniu metafor.) Na pewno jednak generalnie postępy, rozwój są
            widoczne. Czasem myślę, że przesadzam widząc coś poza dyspraksją(z tą diagnozą
            się w pełni zgadzam), czasem widzę typowy(choć może nie bardzo nasilony)ZA.
            Wiem, że granice są płynne, ale wszelkie uwagi, sugestie przyjmę z wdzięcznością.
    • scones37 Re: co zmienie się z wiekiem? 11.06.10, 15:54
      Witaj martinimartini, mam syna w podobnym wieku i z podobnymi
      problemami,mam pytanie bo bardzo zainteresowalo mnie gdzie odbywaja
      sie takie treningi umiejętności społecznych, jestem ze Szczecina i w
      poradniach w ktorych bylam z synem nie ma takich zajec,a bardzo by
      mu sie przydaly, to jego ogromny problem, a moje pomysly jak mu
      pomoc juz sie wyczerpaly, bezwiednie zraża do siebie dzieci i sam
      nie rozumie dlaczego sie tak dzieje, strasznie sie tym martwie bo
      nie umiem mu pomoc, pozdrawiam
      • gomado Re: co zmienie się z wiekiem? 19.06.10, 00:13
        Witajcie!
        Ja z moim synkiem problemy mialam od samego poczatku, o czym zreszta
        czesto tu na forum pisalam. Szukalam, grzebalam, pytalam,
        sprawdzalam i wg mnie najbardziej pomogla homeopatia. Teraz lecze
        synka u homeopatki klasycznej a wczesniej izopatycznie. Problemy
        powoli mijaja i teraz specjalisci daja szanse na dogonienie
        rowiesnikow. Wlasnie czytam ksiazke o leczeniu homeo "Zespół
        Aspergera i autyzm - skuteczne leczenie bez psychotropow".
        Przedstawionych jest tam wiele przypadkow dzieci z problemami w
        kontaktach i innymi zaburzeniami wyprowadzonych na prosta.
        Polecam
        • tijgertje Re: co zmienie się z wiekiem? 19.06.10, 11:17
          Ja sie bardzo sceptycznie odnosze do tego typu metod leczenia.
          Zwlaszcza, ze prawidlowo zdiagnozowanego autyzmu/ZA NIE DA SIE
          WYLECZYC! To inny sposob myslenia i odbierania swiata. Mozna sie
          nauczyc funkcjonowac na zewnatrz jak NT, ale zadne leki, tradycyjne
          czy homeopatyczne nie zmienia sposobu funkcjonowania mozku. Zadne
          tabletki nie spowoduja, ze zaczne automatycznie utrzymywac kontakt
          wzrokowy. Nauczylam sie tego i robie to dosc sprawnie, ale nie jest
          to automatycznie, musze o tym myslec, tak samo SWIADOMIE uzywam
          gestow czy mimiki. Tak samo ucze sie odbierac emocje. Zadna tabletka
          nie sprawi, ze nagle mi sie klapki otworza i bede wiedziec co jakie
          symbole niewerbalne oznaczaja. Moge sie tego nauczyc prze trening,
          laczenie elementow, porownywanie i wyciaganie wnioskow. leki moga co
          najwyzej sprawic, ze moje cialo nie bedzie stac na przeszkodzie
          umyslu a umysl bedzie w stanie ogarnac chaos i pracowac bardziej
          efektywnie. Sposobu pracy jednak nie zmienia, moga stworzyc mu tylko
          bardziej sprzyjajace warunki.
          • gomado Re: co zmienie się z wiekiem? 19.06.10, 11:54
            A probowalas?
            Ja tez bylam sceptycznie nastawiona, ale chwytalam sie kazdej deski
            ratunku dla mojego dziecka, tym bardziej, ze kolezanka z corka o
            podobnych problemach zaczela miec efekty.
            Ja jeszcze do tego stosuje diete i widze roznice, kiedy przez jakis
            czas zaprzestalam leczenia czy diety.
            Homeopatia ma za zadanie doprowadzic organizm do rownowagi, a wiemy,
            ze problemy z zachowaniem zwiazane sa miedzy innymi przez problemy
            trawienne, ktore posrednio wplywaja na funkcjonowanie mozgu.
            Do 2,5 roku mojego dziecka nie istnialam dla niego. Siedzialam i
            ryczalam, ze nie mam z nim kontaktu. Po rozpoczeciu leczenia zaczal
            sie otwierac i lepiej rozwijac, pojawila sie mowa.
            Sprobujcie i dopiero komentujcie.
            • marika012 Re: co zmienie się z wiekiem? 19.06.10, 12:13
              Ja spróbuję. 2 m-ce temu trafiłam z synem do homeopatki. Na razie sprawdziliśmy
              alergie/nietolerancje, młody ma dietę. Dostał lek homeo na candidię bo wyszła w
              badaniu. I chyba jest lepiej :) Zaczął opowiadać sam z siebie różne historie i
              wymyślone i na podstawie filmów. Pamięta że trzeba brudne spodnie wrzucić do
              prania, założyć bluzę jak idzie na dwór i takie tam inne.
              Próbujemy odczulania. Czekamy na efekty. Potem mamy wdrożyć lek po którym ponoć
              ma się poprawić koncentracja, kontakty z ludźmi.
              Wiem, że brzmi to jak czary mary ale jeśli będą efekty to nas lekarka może nawet
              różdżką potraktować. :)
            • tijgertje Re: co zmienie się z wiekiem? 19.06.10, 12:19
              Nie probowalam, ale widze, jak np rozne pokarmy na mnie dzialaja.
              Dlatego nie neguje, ze to wcale nie dziala. Twierdze jedynie, ze to
              nie jest sposob na wyleczenie autyzmu! Bez jednoczesnego wspomagania
              psychologicznego w posaci ukierunkowywania zachowania "samo sie" nie
              wyleczy. Dieta, leki czy homeopatia moga co najwyzej sworzyc
              korzystniejsze warunki do rozwoju, ale go nie zmienia. Hmmm...
              Zakrecilam znowu?
              • marika012 Re: co zmienie się z wiekiem? 19.06.10, 12:27
                Ale korzystniejsze warunki do rozwoju to bardzo dużo.
                • gomado Re: co zmienie się z wiekiem? 19.06.10, 14:08
                  Marika!
                  Ja tez tak leczylam, potem kolezanka polecila mi homeopatie
                  klasyczna, ktora w zalozeniach ma sama uregulowac organizm, ale boje
                  sie rezygnowac z diety. Mamy jednak teraz tylko jeden lek i jest to
                  tansze leczenie.
                  A terapie psychologiczne itp tez stosujemy, ja nie pracuje, tylko
                  jezdze z malym codziennie na cos- 2 godz dz w przedszkolu
                  integracyjnym, zajecia w OWI- masaze, zaj grupowe, terapia
                  zajeciowa, muzykoterapia, SI, dobry logopeda. Ale ja tak jezdze od 3
                  mca zycia a spektakularne efekty zauwazylam dopiero po rozpoczeciu
                  leczenia homeo z odczulaniem, leczeniem candidy i dieta.
                  • 9-x-2 Re: co zmienie się z wiekiem? 22.06.10, 07:02
                    Gomado! Kto jest autorem książki i czy można ją gdzieś nabyć ew. skserować?
                    • gomado Re: co zmienie się z wiekiem? 22.06.10, 17:54
                      Autorow podam ci jak odda kolezanka. A skad jestes, bo jak z okolic
                      szczecina to moze ci pozycze
                    • martinimartini Re: co zmienie się z wiekiem? 22.06.10, 20:07
                      o to chodzi?
                      www.medbook.com.pl/medhome/product.php?pline=3&code=8887&med_id=86c30b09e11b73d2a1bb36201e710645
                      • 9-x-2 Re: co zmienie się z wiekiem? 22.06.10, 21:14
                        Pewnie tak... to ta. Muszę to kupić :) Jestem z Warszawy, więc do Szczecina
                        trochę daleko :)
                        • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: co zmienie się z wiekiem? 23.06.10, 12:47
                          Ksiazke fajnie sie czyta, ale jakas taka jest ewidentnie nieobiektywna - opisuje
                          leczenie zakonczone wielkimi zazwyczaj sukcesami.
                          Dodam, ze nie pisze to nie dlatego, ze jestem homeopatii przeciwna, szczerze
                          mowiac zaczynam w nia wierzyc przez doswiadczenie oddzialywania na moje dziecko,
                          ale liczylam kupujac te ksiazke na podejscie bardziej nieskazone wychwalaniem
                          sie sukcesami.
                          • gomado Re: co zmienie się z wiekiem? 23.06.10, 19:46
                            Rzeczywiscie troche za duzo tam reklamy, to chyba taka amerykanska
                            natura. Ale daje ogolne pojecie o zasadach dzialania homeopatii i
                            wskazuje inne sposoby pomocy dzieciom ze spektrum np. diety
                          • martinimartini Re: co zmienie się z wiekiem? 24.06.10, 17:26
                            a czy w te książce jest napisane coś co warto zasotować, ale niekoniecznie jest to połykanie kuleczek?
                            kiedyś zmierzyliśmy się z homeo, ale rezultatów nie było przy katarach i zapaleniach oskrzeli, a co dopiero mówic o zmianie upodobań kulinarnych czy zachawania (zostało nam własnie pudło kuleczek jako pamiątka z tych czasów.
                            rozumiem, ze leczenie homeo miałoby sie odbyć pod okiem wprawnego lekarza. czy tacy wprawni w homeo i autyzmie równoczesnie istnieją u nas?
                            • gomado do martinimartini 01.07.10, 17:52
                              Mysle, ze w takim razie albo za krotko stosowaliscie leczenie albo
                              nie byl to dobry lekarz. W tej ksiazce jest napisane kiedy i jakich
                              efektow mozna sie spodziewac i ogolnie o zasadzie dzialania
                              homeopatii w odroznieniu od leczenia alopatycznego, czyli
                              standardowego. Podane sa przypadki dzieci glownie z ZA i poprawa ich
                              funkcjonowania. Autorami sa amerykanscy lekarze, ktorzy pisza o
                              swoich pacjentach leczonych homeopatia ( ztego co pamietam
                              klasyczna), a to jest taka metoda(klasyczna) w ktorej chyba z reguly
                              dobiera sie jeden lek dla danego pacjenta, wiec nie zostaje potem
                              kosz granulek i kropelek.
                              Na koncu ksiazki podane jest troche teorii i roznych metod leczenia
                              jak np diety.
                              Ja na poczatku chodzilam do homeopatki, ktora przepisywala duzo i to
                              drogich lekow, kazala wprowadzic diete i wyslala nas na biorezonans.
                              Ale to wszystko super zadzialalo i juz po ok miesiacu dziecko
                              zaczelo do mnie mowic mama, gdzie wczesniej bylo nieme i mnie nie
                              zauwazalo.
                              A napisz z jakiej jestes okolicy?
                              • tijgertje Re: do martinimartini 01.07.10, 18:52
                                gomado napisała:
                                Ale to wszystko super zadzialalo i juz po ok miesiacu dziecko
                                > zaczelo do mnie mowic mama, gdzie wczesniej bylo nieme i mnie nie
                                > zauwazalo.

                                Gomado, a jaka maz pewnosc, ze to dzieki homeopatii, a nie
                                nastapiloby i tak niezaleznie od twoich wysilkow? dzieci rosna i sie
                                zmieniaja, nabywaja nowe umiejetnosci, te autystyczne rowniez;)
                                co zas do homeopatii, to ja sadze, ze dziala w glownej mierze przez
                                sile sugestii:) Nie ma zadnych medycznych dowodow na to,z e dziala,
                                wprost przeciwnie, nie pamietam, czy to rok, czy 2 temu szumu w
                                mediach bylo troche po tym, jak przeprowadzone na wieksza skale
                                wieloletnie badania udowodnily brak leczniczych efektow homeopatii.
                                Jesli jednak sie wierzy, ze zadziala i zmienia nastawienie do
                                dziecka, to juz tylko to powoduje, ze dziecko moze sie zaczac
                                rozwijac. Chartakterystyczne dla dzieciakow z autyzmem jest rowniez
                                to, ze ich rozwoj postepuje skokami, nie plynnie. Jesli nagle
                                wystapi nagly postep, a wczesniej dokonalo sie jakiejs zmiany w
                                terapii, leczeniu czy diecie, latwo polaczyc jedno z drugim, mimo,
                                ze moze zupelnie nie miec zwiazku.
                                • gomado Re: do martinimartini 02.07.10, 19:14
                                  Ja jednak uwazam, ze to dzieki homeopatii, moze tez diecie. Ta
                                  lekarka prowadzi takie przypadki i wie co moze pomoc. Odrazu
                                  wprowadzila leczenie candidy, mowiac ze to zawsze dziala, dostalismy
                                  czopki homeopatyczne, a zmiany byly tak znaczace ze nazywalam
                                  je "czopkami szczescia". Wczesniej stan mojego dziecka stopniowo sie
                                  pogarszal, szukalam wszedzie ratunku, przyszlam do tej lekarki
                                  niemalze z placzem, a na 3 wizycie cieszylam sie mowiac o jakiejs
                                  infekcji, bo pojawil sie kontakt miedzy mna a dzieckiem. To nie mogl
                                  byc zaden zbieg okolicznosci!
                                  Widze teraz w osrodku do ktorego chodzimy, ze dzieciaczki nie
                                  wyrownuja brakow, a niepozadane zachowania poglebiaja sie, a moje
                                  dziecko i dziecko kolezanki podobnie prowadzone dochodza do normy.
                                  Nie pisze tego wszystkiego zeby postawic na swoim (bo poco)ale
                                  zebyscie sprobowali.
                              • martinimartini Re: do martinimartini 05.07.10, 19:25
                                z warszawy jestem, a ta Twoja droga homeopatka to gdzie?
                                • gomado Re: do martinimartini 07.07.10, 10:47
                                  Ja jestem ze Szczecina, tutejsza psychiatra poleca ta homeopatke, a
                                  ona z tego co slyszalam wspolpracuje z Synapsisem, moze oni cos beda
                                  wiedziec. W Warszawie to napewno masz duzy wybor.
    • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: co zmienie się z wiekiem? 07.07.10, 11:47
      Zaden homeopata (i lekarze tradycyjni zreszta tez) nie wspolpracuje z Synapsis,
      oni po prostu nie przewiduja takiej wspolpracy - maja swoich terapeutow na
      miejscu, swoich lekarzy i tylko za nich biora odpowiedzialnosc.
      Jesli ktos probuje reklamowac swoje uslugi, powolujac sie na wspolprace z
      Synapsis, mysle, ze jest to po prostu nieuczciwe.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka