madziulec
19.09.10, 22:22
Nie, od razu podkreslam, nei zrozumcie mnei zle po tym poscia. Ja sie ani nie skarze ani nic. Ja tylko chce to opowiedziec i chce zrelacjonowac moje emocje (odczucia?).
Wiec to jest tak: sa dni, gdy Misiek zachowuje sie normalnie i racjonalnie. Wtedy kazdy kto an niego popatrzy mysli pewnie, ze to ja jestem stuknieta, matka-wariatka i to ja specjalnie moze sfabrykowalam papiery (ot, taki zarzut miedzy wierszami dostalam od ojca malego), by on mial orzeczenie. To orzeczenie to pewnie po to, bym mogla dostawac te 153 zl.. Fortuna jak cholera. Na 2 zajecia SI wystarczy... Nawet nei ma co zaczynac, to tak jakby kupic polowe listka tabletek antykoncepcyjnych. Taki sam sens.
No ale ja nie o tym.
A sa dni.. Kiedy on sie nakreca i zachowuje jak psychicznie chory. Ostatnio na przyklad ojciec mu przyniosl kubk. Taki ot, kubek do picia. Kubek jak kubek. Normalny.. Ale Misiek nie mogl go przyjac, bo .. tam jest za duzo liter!! Za dozo r i za duzo o (podobno byly 3 litery r i 4 litery o).
Tym mnie powalil.
Dzis z kolei bylismy na Festiwalu Nauki. W Centrum Badan Kosmicznych. pan opowiada o jakichs tam sondach.. No ogolnie ciekawe. Cos tam o badaniu powierzchni, ze wbioja sie na 5 metrow, a moje dziecko: a czy na 15 moze. No to tamten, ze teoretycznie tak. A czy na 67..
I tak drazy dalej.
I to jest takie... no nawet nie umiem opisac.
Potem byl pokaz w przenosnym planetarium. Pytam czy mu sie podobalo. Pokazywali niebo i w ogole piekny film byl.
A ten, ze nie. Bo gwiazdozbioru Byka nie bylo (on jest z zodiaku bykiem).
Takie irracjonalne zachowanie.
Czuje czasem, ze mam syna wariata. Kurza twarz i jest mi przerazliwie glupio to pisac.