Dodaj do ulubionych

W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam.

02.07.12, 18:39
Oberzalam wczoraj wspomniany w tytule film. Rewelacja. Po raz pierwszy widzialam tak swietnie i przekonujaco zagrana role czlowieka z zespolem Aspergera. Przy czym film zupelnie nie ma nic z amerykanskiej ckliwosci i kiczu, o co lawo w filmach o tego typu tematyce (film jest produkcji szwedzkiej). Film zabawny (komedia), ale jednoczesnie tak bardzo autentyczny w wielu aspektach. Ani nie jest obrazoburczy, ani nie stawia autyzmu na piedestale. Pokazuje to, co znamy na codzien: i smiech, i lzy, i bezsilnosc, i radosc. Swietna rozrywka, mysle, ze wam sie spodoba.
Emisja- HBO Comedy, 8 lipca o 12.40, 18.50 i na HBO2 14 lipca o 12.05.
Kto ma dostep, niech obejrzy koniecznie.
Obserwuj wątek
    • madziulec Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 02.07.12, 19:37
      Warto zwrocic uwage na kolo z planem zajec (cudowna rzecz)!
    • mruwa9 podbijam 06.07.12, 11:45
      bo emisja juz pojutrze :-)
      Nie przegapcie (kto ma dostep do HBO)
      • mamamariuszka Re: podbijam 06.07.12, 13:48
        Dzięki za polecenie. Film świetny, nie tylko ze względu na dobre przedstawienie tematyki ZA, ale też po prostu dobra komedia, wciągająca fabuła itd. Ten film powinien spodobać się każdemu, nawet niezainteresowanemu tą tematyką.
        • madziulec Re: podbijam 06.07.12, 14:21
          Jak dla mnie to raczej kompletnie nei komedia.
          No ale to kwestia czy mozna smiac sie z kogos z ZA, ze tak widzi swiat?
          • mruwa9 Re: podbijam 06.07.12, 14:27
            mysle, ze osoby niemajace na codzien kontaktu z kims z ZA inaczej odbiora ten film (wlasnie jak komedie ), niz osoby, ktorych tematyka autyzmu dotyczy osobiscie.
            Ten film podobal mi sie ze wzgledu na odbrazowione i zyciowe podejscie do autyzmu, nie ma w tym ani martyrologii, ani amerykanskiej ckliwosci, ani smiertelnie powaznego traktowania tematu (ze o niepelnosprawnosci wolno albo dobrze, albo wcale). Fiksacje moga smieszyc, bywa, ze irytuja, tak, jak to bywa w zyciu. Akceptujemy i kochamy nasze dzieci, ale czasem mamy ochote schowac sie w mysiej dziurze i odciac od tego wszystkiego. Nie jest tak?
    • gepardzica_z_mlodymi Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 06.07.12, 15:22
      Oglądałam kiedyś.
      Skąd ja znam wchodzenie do beczki lub jej substytutu;)?
      Mnie najbardziej przypadła do gustu plakietka - mój młody powinien nosić taką "Mam ZA. Nie lubię dotyku", czy coś w tym guście, bo reaguje niemal tak jak bohater filmu.
      Dla mnie, mimo tego, że na co dzień mam takie sytuacje w domu, to była komedia i bawiła mnie. W zasadzie od tamtej pory jak zdarzą się podobne sytuacje do tych z filmu, to sobie z mężem przypominamy i raczej nas bawią niż irytują.
      • 1iwona1 Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 07.07.12, 11:47
        Mi też spodobała się plakietka (też mamy obronność dotykową). Myślisz, że zdałaby egzamin w Polsce?
    • mruwa9 I co? Nikt nie ogladal? 10.08.12, 00:25
      Liczylam na wiekszy odzew i dyskusje :-)
      Po emisji kiczowato-ckliwych filmow w stylu "Tomek i ja" cos sie dzialo na forum.A gdy pojawil sie naprawde dobry film o ZA, przeszedl zupelnie bez echa.
      Niech zaluje, kto nie ogladal.
      • gepardzica_z_mlodymi Re: I co? Nikt nie ogladal? 10.08.12, 07:36
        Dla Ciebie "Tomek" to kiczowaty film ale za to oparty na faktach i pokazujący złożone relacje i reakcje w rodzinie.
        A ten był jakby bardziej "anegdotyczny" - mnie pobudza do uśmiechu i stwierdzenia "znam to". Pokazuje "uwikłanego" brata i parę innych spraw ale nie porusza do żywego.
        • mruwa9 Re: I co? Nikt nie ogladal? 10.08.12, 21:14
          No wlasnie "Tomek" , jak dla mnie, byl bardzo plaski, czarno-bialy, a przez to zupelnie niewiarygodny.No nie podobal mi sie i juz. Postaci byly nieprzekonujace, a od pierwszej sceny bylo wiadomo, jak sie akcja rozwinie .
          " W kosmosie nie ma zadnych uczuc" z zalozenia mial nie byc smiertelnie powaznym , pelnym martyrologii, holdem zlozonym rodzinie czy osobie dotknietej autyzmem. Temat potraktowal bardzo trafnie, a jednoczesnie lekko, z duza doza humoru i swobody. I to mi sie w nim najbardziej podobalo.
          Film nie musi mnie poruszac do zywego. Wystarczy, ze trafi w samo sedno.I szwedzki film trafil.
          • gepardzica_z_mlodymi Re: I co? Nikt nie ogladal? 11.08.12, 21:13
            No, widzisz a mnie i "Tomek" i w "Kosmosie..." wydają się bardzo realistyczne. Poza tym ja mam cały czas w głowie książkę, na której oparto scenariusz i powiem, że dla mnie w 100% jest wiarygodny, bo wiele sytuacji i dialogów jest jakby wyjęte z mojego świata, przedstawia też wiele wydarzeń wewnętrznych a nie tylko zewnętrzne.
            • mruwa9 Re: I co? Nikt nie ogladal? 11.08.12, 21:23
              no wlasnie ksiazki nie znam, natomiast film mnie zmeczyl. Jechal po stereotypach, dziecko gralo zupelnie nieprzekonujaco,rodzice i dorosli tacy czarno-biali, rowniez przedstawieni stereotypowo,, do tego sam pomysl: kupimy kundla i -alleluja! Stanie sie cud, jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki, a zycie stanie sie piekne, latwe i przyjemne. az do smierci czworonoga, bo przeciez trzeba jakos widza doprowadzic do lez.
              NIe moja bajka. Nie lubie takiego kina, w ktorym od pierwszej sceny wiadomo, co sie dalej wydarzy. Za plaskie.
              • gepardzica_z_mlodymi Re: I co? Nikt nie ogladal? 13.08.12, 07:53
                Wiesz, tych dwóch filmów raczej nie powinno się porównywać. Tu literatura faktu i oparty na niej scenariusz, tu fikcja, gdzie jest zawiązanie akcji/intryga, rozwój i finał (przy okazji możliwość zaprezentowania problemów ZA). W książce matka opisała ich drogę, gdzie wcale nie było pewne dokąd dojdą i cudu uzdrowienia też nie było. Dziecko "tylko" poprawiło swoje funkcjonowanie na tyle, by pójść ze wspomaganiem (w polskich warunkach byłoby to z orzeczeniem) do ogólnodostępnej, rejonowej szkoły (choć specjaliści wysyłali dziecko wyłącznie do specjalnej) a potem trafiło na studia pedagogiczne jako uczeń niepełnosprawny. Im pomógł pies. Innym dzieciom pomaga kot, fajna terapia, rodzeństwo, wyprawa do Mongolii, czy zwykły rozwój.
                Poza tym o gustach się nie dyskutuje;)
    • pinkdot Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 10.08.12, 08:51
      Film super. Moja mama dopiero po obejrzeniu tego filmu uwierzyła w to, że Cyceron jest na spektrum. Swoją drogą mamy podobną "rakietę" w pokoju;).
    • nerdka1 Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 10.08.12, 18:49
      Tak z ciekawości. Czy wasze dzieci lub znajomi z ZA mają aż takie fiksacje? Jeśli miałabym porównać ten film ze sobą, to jest zupełnie karykaturalny. Nigdy nie byłam aż tak przegięta. Moje autystyczne zachowania i właściwości umysłu są o wiele subtelniejsze. Znam też kilka osób o autystycznych cechach, ale one też tak się nie zachowują.

      Rozumiem schematy myślowe tego bohatera, ale na przykład u mnie choć działają one na podobnej zasadzie, to nie są tak... jakby to powiedzieć? Grubo ciosane. Na przykład doskonale rozpoznaję emocje na twarzach. Jedynie mogę mieć problem jak na nie odpowiedzieć. Punktualność? Ze mną jest wręcz odwrotnie, spóźniam się wciąż. Mam słabą koordynację ruchów ale nie chodzę sztywno z książkami trzymanymi w wyciągniętych rękach. Lubiłam sobie przez cały dzień wyobrażać, że podróżuję w kosmosie, ale nie dlatego, że w kosmosie nie ma emocji. No i nie zamykałam się w beczce.

      To chyba znaczy, że moje cechy autystyczne są bardzo słabe? Czy może bohatera filmu przedstawiono przesadnie?
      • nerdka1 Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 10.08.12, 21:12
        W tym filmie nie rozumiem jednej rzeczy. Chłopak wybitnie interesujący się matematyką i fizyką pracuje jako kosiarz trawy? Powinien zarabiać jako informatyk, nawet domorosły. Albo studiować jakieś przedmioty ścisłe lub techniczne, żeby zrobić użytek ze swoich zainteresowań. To tragiczne zaniedbanie, że ktoś nie zajął się talentem chłopaka. Gdyby zajmował się tym, co lubi, zarabiałby kokosy. Gdy zajmuje się pracą fizyczną, jest tylko jednym z upośledzonych.
        • nerdka1 Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 10.08.12, 21:21
          W scenie ze zgadywankami chłopak narysował H2O, a dziewczyny nie zgadły, że to woda, i uznały go za stukniętego. Tutaj już trudno oprzeć się wrażeniu, że zespół Aspergera to nie jest zaburzenie samo w sobie, tylko coś indukowanego otaczającą kulturą. Człowiek, żyjący wśród debili nie wiedzących co to jest H2O, zostaje sam przez nich uznany za debila. A przecież obiektywnie rzecz biorąc jest odwrotnie. Ciekawe, ile osób w Polsce miałoby kłopoty z taką zgadywanką. Mam nadzieję, że w naszym kraju edukacja wciąż jeszcze nie jest na aż tak niskim poziomie, żeby dość podstawową wiedzę u dorosłego chłopaka brać za objaw zaburzeń.
          • mruwa9 Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 10.08.12, 21:55
            no ale to bylo szczegolne towarzystwo dziewczyn, to nie byly intektualistki z uniwersytetu, a schemat wody szybciej mogl im przypominac Myszke Miki, niz kojarzyc sie z chemia.
            Nie jestem pewna, czy gdybs podoba zgadywanke urzadzila w Polsce, czy nie wygladaloby to podobnie. Nie wierzysz? Poogladaj Familiade.
            • nerdka1 Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 10.08.12, 21:57
              Tam były trzy kółeczka i jak byk napisane w nich literki H, H, O. Naprawdę trzeba być intelektualistą z uniwersytetu, żeby wiedzieć co to jest H2O? Za moich czasów chemia zaczynała się w 7. klasie podstawówki. Przerażasz mnie.
              • nerdka1 Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 10.08.12, 22:00
                Albo powiem inaczej. Możliwe że dzieci z ZA mają w życiu łatwiej, gdy mają rodziców ceniących wykształcenie, a zwłaszcza wiedzę ścisłą. Moi rodzice w życiu by nie uznali mnie za dziwną, gdybym zrobiła tak jak zrobił ten chłopak. Dlaczego mówię o rodzicach, choć w filmie były koleżanki? Bo to rodzice mają duży wpływ na poczucie własnej normalności u dziecka.
          • madziulec Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 11.08.12, 15:28
            To przypomina mi jedno. Moje wówczas 3-letnie pachole powedrowalo do przedszkola i zaczelo opowiadac o roslinach miesozernych (dosc ciekawy wyklad i mniej wiecej na poziomie klasy 5 szkoly podstawowej).
            Zostal wysmiany... bo.... rozliny miesozerne nie istnieja.
            Bo zaden z 3-latkow o takiej roslinie nie slyszal.
            W mieszkaniu mojego pacholecia 2 takie rosliny staly i pacholecie je wnikliwie obserwowało żądajac coraz to nowych informacji.

            Tak to własnie jest. To świat jest za głupi. Przykro mi to napisac.
            • nerdka1 Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 11.08.12, 16:16
              madziulec napisała:

              > Tak to własnie jest. To świat jest za głupi. Przykro mi to napisac.

              Dlatego ważne jest, żeby wychowywać dziecko w środowisku doceniającym jego talenty. Dlatego dziwię się, że w tym filmie chłopak wybitnie uzdolniony w naukach ścisłych pracuje jako upośledzony robotnik fizyczny. Dla mnie skandal. Plakietki "mam ZA" i tłumaczenie znajomym, że brat jest niepełnosprawny, to może wyglądać z zewnątrz fajnie, że oj, jak się tam troszczą o niepełnosprawnych. Ale w rzeczywistości taka "troska" tylko wbija chłopaka głębiej w niepełnosprawność.

              Prawdziwą pomocą byłoby załatwienie mu komputera, internetu, dobrego nauczyciela z przedmiotów scisłych, i posłanie go na studia. W ogóle dziwne, że w tym filmie chłopak nie ma komputera i internetu. To niedorzeczność. Jeszcze w Szwecji. Dla mnie ten film jest bajką. Z tego rodzaju filmów o tego rodzaju ludziach sto razy bardziej wolę "The Big Bang Theory" i Sheldona.
              • madziulec Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 11.08.12, 17:26
                Pracuje tam, bo nie ma żadnego wykształcenia.
                To dość normalne. Wielu młodych ludzi w Szwecji pracuje, gdy studiuje czy nawet jeszcze sie uczy i wykonuje wtedy proste prace. I naprawdę wtedy niewiele osób zastanawia się, czy maja specjalne zdolności do czegos tam i czy za pare lat będa mieli nobla i embieje.

                Wbrew pozorom jakos z tego co znam Szwecję (a mam tam babcię) to nikt nikomu nic nie daje i nie załatwia, choc mając akurat w rodzinie kogos niepełnosprawnego przyznam, że pomoc dla osób z niepełnosprawnością jest duża, ale nie polega na dawaniu.
              • mruwa9 Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 11.08.12, 18:31
                ten film byl blizej szwedzkich realiow, niz sadzisz.
                Ogromna wiedza bohatera moze nie miec zadnego przelozenia na praktyke, zycie, a przez to byc trudna do praktycznego wykorzystania w jakimkolwiek zawodzie. Poza tym Simon najprawdopodobniej chodzil do szkoly dla osob z ZA, ktora jak najbardziej realizuje program normalnej szkoly, ale nic wiecej. Program minimum, ktory moze byc niewystarczajacy do tego, aby startowac na studia. Nie mowiac o mozliwosciach psychicznych znalezienia sie w srodowisku uniwersyteckim.
                No i nie wiem, czy widzialas, jakimi ludzmi byli rodzice Simona (i jaka prace wykonywal jego brat). Zdecydowanie nie byli to naukowcy, doceniajacy wartosc pracy umyslowej.
                Panstwo samo z siebie , z wlasnej inicjatywy, nic nie da, alb raczej- da zestaw minimum. Osoba o pokroju Simona moglaby skonczyc studia i lepiej wykorzystac swoj potencjal intelektualny, ale do tego potrzebuje dobrego rzecznika, silnie motywowanej i bardzo aktywnej rodziny, rodzicow, ktorzy sa swiadomi mozliwosci swojego dziecka i potrafia o nie walczyc. Z urzedami, szkola, systemem opieki spolecznej. Jak wszedzie, jest to bardziej zlozone, niz sie to teoretycznie wydaje.
                • nerdka1 Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 11.08.12, 23:18
                  Pewnie macie rację ogólnie co do szwedzkich realiów.
                  Ale to że chłopak z umysłem ścisłym, umiejący po angielsku, nie ma komputera z internetem??? To nierealne. A gdyby miał komputer z internetem, to zaraz nauczyłby się jakiegoś języka programowania i mógłby zarabiać lepiej niż przy koszeniu trawy w parku. Mógłby też o matematyce i fizyce czytać więcej niż z książek. No i nie wiem dlaczego w filmie nie było pokazane, żeby on chodził do szkoły. Co rano wychodził z książkami, myślałam, że do szkoły, a on szedł pracować w parku.

                  Jeszcze jedna rzecz mi nie pasuje w tym filmie. Chłopak wyglądał na uroczo niepełnosprawnego pod takim względem, że nie zdawał sobie sprawy ze swojej inności, z tego że ludzie go nie lubią lub się go boją. Łatwo jest stworzyć takiego bohatera do filmu, coś jak Forrest Gump, uroczy głupek. I ja wiem, że to może tak wyglądać z zewnątrz, że po człowieku wszystko spływa. Ale o ile osoba ze spektrum autyzmu nie jest naprawdę bardzo zaburzona, to wewnątrz siebie świetnie zdaje sobie sprawę ze swojego złego położenia. Stąd przecież się bierze, że ludzie z ZA często cierpią na depresję. Oni bardzo dobrze zdają sobie sprawę z tego, że życie w społeczeństwie im nie wychodzi.
                  • mit-och Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 11.08.12, 23:33
                    Właśnie obejrzałam. Porównując mojego młodego stwierdzam, że chyba nie ma ZA. A może ma, tylko jak dotąd nikt mu raczej nie ustępował. Ja przypominam Yennefer (?), często droczę się, obracam wiele rzeczy w żart, nie ustępuję w wielu kwestiach. Nie wiem na ile glówny bohater jest stereotypowy, czy Wasze dzieci też żyją według takich schematów? Myślę, że gdyby mój syn wlazł do beczki to pewnie siedziałby tak długo, aż by mu się znudziło. Pewnie nie szukałabym sposobów, żeby go stamtąd wyciągać.
                  • mruwa9 Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 12.08.12, 00:20
                    Alez to byl film i z racji ograniczen scenariusza pewne aspekty trzeba bylo uproscic. No i co takiego szczegolnego dla fabuly wnioslby widok Simona siedzacego przy komputerze?
                    Autorzy filmu nie pokazali tez jak Simon robi kupe albo dlubie w nosie, czy to tez znaczy, ze film jest zupelnie nierealny?
                    • nerdka1 Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 12.08.12, 00:46
                      mruwa9 napisała:

                      > Alez to byl film i z racji ograniczen scenariusza pewne aspekty trzeba bylo upr
                      > oscic. No i co takiego szczegolnego dla fabuly wnioslby widok Simona siedzacego
                      > przy komputerze?

                      Przecież powtarzam. Umiejąc programować mógłby zarabiać całkiem inaczej. Choćby robić strony internetowe. Pisać bazy danych. Pisać aplikacje na telefony. Spędzałby też większość czasu w internecie a nie w żadnej beczce. Co poszerzyłoby mu horyzonty i ułatwiło kontakty społeczne. Fabułę wywróciłoby to do góry nogami.

                      Po prostu fabuła tego filmu niepotrzebnie ukazuje chłopaka jako uzdolnionego z przedmiotów ścisłych. Gdyby był aspim niezainteresowanym takimi rzeczami, to wszystko w filmie by się zgadzało. Ale aspi-ścisłowcy raczej nie zajmują się zawodowo koszeniem trawników ;-).
                      • madziulec Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 12.08.12, 00:55
                        Ale on nie jest uzdolniony z przedmiotow scislych.
                        On ma swira na punkcie fizyki. Nie wiem, czy fizyka pomoglaby mu w pisaniu stron internetowych. Jak dla mnie nie, chyba, ze zostalby jednym z setek drobnych yrobnikow, tworzacych tak samo beznadziejne stroniczki na bazie darmowych cms-ow.
                        • nerdka1 Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 12.08.12, 00:58
                          madziulec napisała:

                          > Ale on nie jest uzdolniony z przedmiotow scislych.
                          > On ma swira na punkcie fizyki. Nie wiem, czy fizyka pomoglaby mu w pisaniu stro
                          > n internetowych. Jak dla mnie nie, chyba, ze zostalby jednym z setek drobnych y
                          > robnikow, tworzacych tak samo beznadziejne stroniczki na bazie darmowych cms-ow

                          Jest duża szansa, że pomogłaby, ponieważ chodzi o rodzaj analitycznego umysłu. A za stroniczki na bazie darmowych cmsów można wcale nieźle zarobić, zwłaszcza jak na nastolatka.
                          • pinkdot Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 12.08.12, 08:13
                            Iii tam...kasa, kasa, programowanie...Koles wyglada na osobe, ktora jest MOCNO zaburzona. On moze nie myslec w kategoriach "hej, wykorzystam swoje zdolnosci analityczne w programowaniu komputerowym, by zrobic na tym gore pieniedzy" - po pierwsze pieniadze, dopoki starcza mu na swoja okragla kanapke on moze miec kompletnie w zadzie, po drugie programowanie a astronomia to dla osoby z ZA moga byc zupelnie 2 rozne historie (np. moj mlody ma hopla na punkcie rakiet i lazikow, ale satelity juz sa nudne). Opcja wykorzystywania zdolnosci technicznych w innym kierunku niz fiksacja moze zupelnie nie istniec. Podejrzewam, ze dopoki ma swoje ksiazki o fizyce to nie przeszkadza mu koszenie trawy, a wrecz przeciwnie - koszac trawe mozna dalej rozmyslac o fizyce, podczas gdy "tworzenie beznadziejnych stroniczek" zajmuje troche szare komorki i marnuje sie czas, ktory mozna byloby przyjemnie spedzic na rozmyslanie o bozonach Higgsa:). Nie wszystkim w zyciu chodzi tylko o kase.
                            • madziulec Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 12.08.12, 10:58
                              Ladnie napisane.
                              Co wiecej, gdyby tak latwo bylo kazdemu uzdolnionemu komputerowo nastolatkowi robic strony i je sprzedawac.... O rany.....
                            • nerdka1 Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 12.08.12, 12:00
                              pinkdot napisała:
                              > programowanie a astronomia to dla osoby z ZA moga b
                              > yc zupelnie 2 rozne historie (np. moj mlody ma hopla na punkcie rakiet i laziko
                              > w, ale satelity juz sa nudne).

                              To przekonujący argument. Co prawda ja nie miałam tak sztywnych fiksacji, ale rzeczywiście potrafię sobie to wyobrazić, bo przynajmniej raz w życiu zdarzyło mi się, że miałam fiksację na jedną dziedzinę, a druga, można powiedzieć ogólniejsza, zupełnie mnie nie interesowała.

                              Mimo wszystko, jeśli ten film wiernie pokazuje system szwedzki, to pokazuje też, że nawet tam nie jest optymalny. Bo równa w dół. Może gdyby chłopak mógł jeździć na zajęcia na uniwersytet, zostałby genialnym fizykiem. A tymczasem on tylko rozmyśla o fizyce bez nakierowania przez mądrego nauczyciela. Też tak kiedyś miałam w dzieciństwie, że niby interesowałam się mocno pewną dziedziną, ale olimpiady przedmiotowej z niej nawet bym nie nadgryzła. Ponieważ nie było żadnego nauczyciela, który by mną pokierował i pokazał, co jest w tej dziedzinie ważne, co trzeba umieć, żeby wycisnąć z niej coś sensownego.
                              • pinkdot Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 12.08.12, 12:24
                                > Mimo wszystko, jeśli ten film wiernie pokazuje system szwedzki, to pokazuje też
                                > , że nawet tam nie jest optymalny. Bo równa w dół.

                                Szczerze? Nie znam systemu, który równałby w górę;).
                                A wracając do bohatera...po co mu nauczyciel fizyki? Może nie lubi? Może woli sam, niektórym głębiej zaburzonym ludziom z ZA jest trudno przyjmować instrukcje. Może nie jest ambitny, nie potrzebuje mieć stopnia naukowego by być szczęśliwym? Mój ulubiony Ramanujan też był samoukiem:). Wyjątek z wikipedii o jego biografii:
                                "Zdobył stypendium do szkoły średniej, ale słabo sobie w niej radził, ponieważ nudziły go zadania domowe i nadal przeprowadzał własne obliczenia. Uciekł z domu, potem wrócił, ale zachorował i znów się nie dostał do szkoły.
                                Z pomocą przyjaciół zdobył posadę niższego urzędnika w Port Trust w Madrasie z niskim wynagrodzeniem, w wysokości 20 funtów na rok. W pracy miał czas na dalsze rozwijanie swoich zainteresowań matematyką." Widzisz, nie potrzebował "mądrego nauczyciela" by nim nakierowywał.
                                • nerdka1 Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 12.08.12, 14:48
                                  Z tego co czytam w wikipedii, Ramanujan był jeden na miliardy ludzi a i tak źle skończył.

                                  I ustalmy, o czym rozmawiamy. Myślałam, że ten wątek jest o tym, iż film ma walor edukacyjny. Że uczy, kto to są osoby z ZA i jak należy je traktować.

                                  A więc według mnie ten film, taki jaki jest, uczy widza, że młody człowiek z ZA to niedorozwinięty osobnik zdolny tylko kosić trawniki. Że jego fiksacje nic mu nie przyniosą w życiu, a przeciwnie, sprawią same kłopoty. Film ten może zasugerować, że osobę z ZA należy traktować jak niepełnosprawnego, a jego fiksacji nie traktować poważnie.

                                  Tymczasem przeciętna osoba z ZA nie jest Ramanujanem i potrzebuje stymulacji rozwoju talentu. W przypadku tego chłopca zainteresowanego fizyką - czy to za pomocą nauczyciela, czy internetu, możliwości pochodzenia na wykłady, porobienia doświadczeń. Inaczej marnuje się. I jeden Ramanujan wiosny nie czyni.
                                  • pinkdot Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 12.08.12, 15:34
                                    > I ustalmy, o czym rozmawiamy. Myślałam, że ten wątek jest o tym, iż film ma wal
                                    > or edukacyjny. Że uczy, kto to są osoby z ZA i jak należy je traktować.

                                    Eee tam - bzdura. Film jak film, to nie jest filmik edukacyjny Synapsisu czy innej fundacji, tylko rozrywkowa kinematografia. Robienie filmu o lekko zaburzonej osobie z ZA, która ma rodzinę i karierę chyba nie posadziło by wielu widzów przed ekranami?

                                    > Tymczasem przeciętna osoba z ZA nie jest Ramanujanem i potrzebuje stymulacji ro
                                    > zwoju talentu. W przypadku tego chłopca zainteresowanego fizyką - czy to za pom
                                    > ocą nauczyciela, czy internetu, możliwości pochodzenia na wykłady, porobienia d
                                    > oświadczeń. Inaczej marnuje się. I jeden Ramanujan wiosny nie czyni.

                                    Ktoś potrzebuje, ktoś nie potrzebuje - chcę tylko powiedzieć, że kosząc trawniki i mając kupę czasu na poświęcanie się swojej pasji taka osoba może być szczęśliwsza niż CEO korporacji, czy superduper programista w Microsofcie.
                                    A co jeżeli gościu był noga z przedmiotów humanistycznych i nie miał szans na zdanie matury? Bez matury z polskiego na politechnikę też Cię nie przyjmą. Nie znam natomiast wykładowców uczelni wyższych pro bono mentorujących utalentowanych w wąskich dziedzinach osobników z ZA.

                                    Film ten może zasu
                                    > gerować, że osobę z ZA należy traktować jak niepełnosprawnego

                                    A nie jest w pewnym sensie?

                                  • madziulec Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 12.08.12, 15:41
                                    A wiesz co mnie uderzyło w tym filmie???
                                    Ze osoba z ZA chce dobrze dla kogos, dl akogos bliskiego.
                                    Problem w tym, ze to co ta osoba z ZA uwaza za "dobrze" niekoniecznie jest "dobrze" dla tej osoby.
                                    I ze nie zawsze da sie wszystko wsadzic w ramki.
                                    Ale że osoby z ZA tez maja swoją empatię, współczucie, tylko trochę inaczej.
                  • madziulec Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 12.08.12, 00:52
                    W Szwecji angielski jest ogolnie bardzo szybko przyswajany przez dziecfi. Filmy sa nadawane w oryginale z napisami, dzieci wyjezdzaja na wakacje za granice.
                    Ja pamietam, ze w 1 klasie SP na szwedzkim placu zabaw gadalismy wlasnie po angiellsku, gdy czegos nei rozumialam po szwedzku.

                    Co do zaburzenia. Moj syn nie jest mocno zaburzony a kompletnie nie wie dlaczego go wszyscy unikaja, nikt go nei lubi i nikt si enie chce z nim bawic. No ale ma dopiero 8 lat.
                    • nerdka1 Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 12.08.12, 00:56
                      madziulec napisała:

                      > Co do zaburzenia. Moj syn nie jest mocno zaburzony a kompletnie nie wie dlaczeg
                      > o go wszyscy unikaja, nikt go nei lubi i nikt si enie chce z nim bawic. No ale
                      > ma dopiero 8 lat.

                      Nie wie dlaczego, czy nie wie że? To zasadnicza różnica. W filmie chłopak robił wrażenie, jakby nie wiedział, że. Natomiast zwykle ludzie z ZA wiedzą, że, ale nie wiedzą, dlaczego. I właśnie to ich doprowadza do depresji. Bo gdy nie wiedzą dlaczego, to nie wiedzą też, co zrobić, żeby to naprawić.
                      • mruwa9 Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 12.08.12, 01:10
                        pod warunkiem, ze im to przeszkadza.
                        Jesli mowa o osobie, ktora nie ma potrzeby obcowania z ludzmi, najlepiej czuje sie w swoim wlasnym towarzystwie i dodatkowo nie lubi kontaktu fizycznego z ludzmi, to i nie ma potrzeby, zeby cokolwiek naprawiac, bo jest mu dobrze tak, jak jest.
                        Spotkalam takich Simonow. Ktorym nikt nie wmowil, ze sa felerni, gorsi, bo odstaja od sredniej krajowej. Jesli sa wychowani w atmosferze akceptacji i szacunku dla swojej odmiennosci, to nie musza wpasc w depresje. Rozumieja , ze sa inni, ale nie, ze sa gorsi. Ten znaczek na bluzie (nie dotykac mnie, mam ZA) mogl byc przykladem tej akceptacji.
                        To otoczenie, srodowisko wpedza aspergerowcow w depresje, nie zaburzenie samo w sobie.
                        • nerdka1 Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 12.08.12, 12:10
                          mruwa9 napisała:

                          > pod warunkiem, ze im to przeszkadza.

                          Oczywiście, pod warunkiem, że im przeszkadza.

                          Jednak podwyższone ryzyko depresji u ludzi z ZA nie bierze się znikąd. Myślę, że w większości bierze się stąd, że im samym takie życie przeszkadza.

                          > Spotkalam takich Simonow. Ktorym nikt nie wmowil, ze sa felerni, gorsi, bo odst
                          > aja od sredniej krajowej. Jesli sa wychowani w atmosferze akceptacji i szacunku
                          > dla swojej odmiennosci, to nie musza wpasc w depresje. Rozumieja , ze sa inni,
                          > ale nie, ze sa gorsi. Ten znaczek na bluzie (nie dotykac mnie, mam ZA) mogl b
                          > yc przykladem tej akceptacji.
                          > To otoczenie, srodowisko wpedza aspergerowcow w depresje, nie zaburzenie samo
                          > w sobie.

                          Trochę tak, ale nie do końca. Weź np. chłopaka, który nigdy nie miał dziewczyny, a chciałby mieć. Żeby nie wiem co, nie przekonasz go, że taki jaki jest nie powinien się czuć gorszy i nie powinien mieć poczucia że coś go omija. Modne jest pokazywanie w filmach ludzi z ZA w typie Sheldona, czyli zupełnie aseksualnych, którym nie zależy na kontaktach z płcią przeciwną. Jednak myślę, że w większości ludzie z ZA tylko z zewnątrz tak wyglądają, bo się maskują. Gdy czują klęskę na całej linii, to udają, że im nie zależy.

                          To może dotyczyć też innych dziedzin. Pamiętam taką sytuację w klasie, gdy inne osoby mówiły coś na mój temat. Że dlaczego trzymam się z boku, że w jakiś sposób nie pasuję do klasy, itd. I ktoś powiedział, że "przecież po niej to spływa". Tymczasem po mnie wcale nie spływało, czułam wiele bólu słysząc to. Ale najwyraźniej z zewnątrz wyglądało, jakby mi nie zależało. I byłam nawet zadowolona, że tak dobrze się maskuję, gdyż wydawało mi się, że przynajmniej w ten sposób ukrywam swoją nieudolność.
                          • pinkdot Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 12.08.12, 15:40
                            I tu się zgodzę ze wszystkim co napisałaś, bo miałam podobne doświadczenia w młodości.

                            Myślę jednak, że dotykamy w tym momencie tej subtelnej różnicy między ZA, a HFA - podobno leży też w tym, że osobnik z ZA chciałby funkcjonować "normalnie" z innymi, a nie potrafi, a HFA ma zwis na reszte swiata (w tym sensie takie osoby mogą być naprawdę szczęśliwsze same ze sobą niż sfrustrowany Aspie).
                            • mikkoevi Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 28.08.12, 09:32
                              Oj też nie ma co generalizować. Znam paru HFA co lepiej funkcjonują niż znani mi
                              Aspi. W zasadzie normalne dzieciaki. A więc to nie jest żadne kryterium wyróżniające. Ja jako Aspi skłonności do depresji mam i to straszne.
                              HFA są jednak bardzo prawo-półkolowi czyli u nich liczy się działanie a nie gadanie;)))
                          • han-a34 Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 15.08.12, 08:30
                            Mój syn nie ma diagnozy. Ma deficyty w sferze kontaktów społecznych i inne - podobne do cech ZA. Natomiast funkjonuje "jakoś" - na podwórku- trochę dzięki starszym braciom, w szkole- róznie z tym jest.
                            Mam pytanie do Ciebie - czy jako osoba, która przeżyła na własnej skórze pewne sytuacje zgodziłąbyś się, że należy zachęcać, wymuszać kontakty towarzyskie, czy zostawić dziecko w swojej samotni?
                            • nerdka1 Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 15.08.12, 18:18
                              Zmuszać to nie. Zachęcać tak, ale z wyczuciem, czy coś nie jest za trudne. Na przykład mnie rodzice próbowali uspołeczniać poprzez wysyłanie za granicę i ściąganie rówieśników zza granicy. Zasadniczo super pomysł, ale było to dla mnie o wiele za trudne zadanie, interakcje z rówieśnikami i jeszcze w obcym języku. Mimo że ambitnie podejmowałam się tych zadań, bo nie chciałam wyjść na cieniasa przed rodzicami, to przeżywałam głównie frustracje i kompromitacje. Kosztowało mnie to niewiarygodnie dużo stresu, ludzie neurotypowi mogą sobie tego nie wyobrażać.

                              To tylko przykład. Cała sztuka na pewno polega na wyczuciu, co dla danego dziecka jest za trudne, a co jest łatwe. Żeby nie zaniżać poprzeczki. Ale żeby zachęcić do czegoś, co jest o jeden stopień trudniejsze, a nie o 10 stopni.

                              Jeśli syn ma na podwórku kontakty dzięki rodzeństwu, to rewelacja. Ja takiej możliwości nie miałam.
                              • han-a34 Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 16.08.12, 23:54
                                Nie ukrywam, że boję się tego- jak mój Syn ułoży sobie relacje damsko-męskie. ( w sumie gdzie jest powiedziane, że każdy musi z kimś być...) wydaje mi się że mój syn będzie tego bardzo potrzebował, a nie będzie umiał, a ja nie będę umiała go tego nauczyć.... Film początkowo mnie więc ZDOŁOWAŁ, ale finał jest piękny i optymistyczny...
                      • madziulec Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 12.08.12, 11:00
                        Komunikacja z moim synem jest utrudniona i nie wiem czy on zdaje sobie sprawe ze swojego zaburzenia.

                        Poza tym.. Film to film a nei studium przypadku. Mi np. bardzo przypominal mimo wszystko mojego syna (choc fiksacji jednak Misiek tak powaznych nie ma) wlasnie takim podejsciem do zycia: moje sprawy sa super wazne,a reszta....
                        • mruwa9 Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 12.08.12, 23:39
                          no wlasnie. To, co zrobil Simon dla swojego brata nie mialo na celu pomocy bratu, zrobienia czegos dobrego dla niego, tylko mialo sluzyc przede wszystkim przywroceniu wlasciwego porzadku swiata i rownowagi w zyciu Simona. Bo nowa dziewczyna w jego mniemaniu oznaczala powrot do stalego menu, podzialu obowiazkow i schematu dnia, z filmowymi wieczorami.
                          Simonowi w gruncie rzeczy zycie uczuciowe jego brata splywa z gory na dol, liczylo sie przede wszystkim przywrocenie rownowagi.
                          Czy to nie brzmialo bardzo autystycznie?
    • hipopsotam Re: W kosmosie nie ma uczuc- HBO-znacie? Polecam. 15.08.12, 14:48
      Ogladałam, film również bardzo mi sie podobał :).

      Chciałam również wspomnie o serialu amerykańskim, który też mi się podoba. Nazywa sie "Parenthood" .Jest to serial fabularny o losach kilku rodzin i między innymi chłopcu o imieniu Max, ktory ma ZA. Max nie jest głównym bohaterem serialu, ale jego losy w odcinkach sie przeplataja.
      Moim zdaniem aktor grający Maxa dośc wiarygodnie gra swoja rolę, jednak jestem ciekawa Waszych opinii. Czy ktos z Was ogladał ten serial? W Polsce emitowany jest chyba na TLC.
      Znalazlam na youtube link do jednej ze scen serialu: Tekst linka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka