kittka25
23.03.17, 10:18
Od kilku lat mam wrazenie ze szukam po omacku-teraz juz czekamy na wizyte u psychiatry-ale nie wiem czy to to. Moze przesadzam-moze uslysze -jak od jednego psychologa ze przesadzam..Dziewczynka-8 lat-wlasciwie od zawsze-byl jakis problem-yrudnosci w kontaktach z innymi dziecmi-ale myslalam ze ma taki charakter, wyrosnie, trzeba jej duzo tlumaczyc-ale jakos nie wyrasta, jest gorzej. To bardzo inteligentne, rezolutne dziecko-zadnych klopotow z nauka, duzo czyta, matme lapie w lot-i jednoczesnie w kazdym srodowisku rowiesniczym-klasa, zajecia pozalekcyjne-odrzucona, nielubiana., odbierana jako inna. W ogole nie trzyma dystansu-nowo poznane dzieci traktuje jakby je znala lata, w kazdej sytuacj chce przewodzic, wszystko bierze doslownie-i wscieka sie jak jest nie po jej mysli-na sytuacje dobre, radosne reaguje nadmiernie emocjonalnie-nie moze sie opanowac-podskakuje, macha rekoma ( obce dzieci widzac to mowia ze jest pomylona-slyszalam), w wielu sytuacjach przytlacza doslownie swoim entuzjazmem-ale nie ma zadej bariery w kontaktach z ludzmi-wrecz jest za bardzo bezposrednia. Walczylismy dlugo z przytulaniem- przytulala dzieci nawet prawie obce wbrew ich woli-dopiero niedawno to odpuscilo, jest bardzo niezgrabna, ma nieskoordynowane ruchy-przez to tez zraza do siebie bo nawet nie widzi jak potraca dzieci-czy to moze byc zespol Aspetgera?