Dodaj do ulubionych

O objaśnieniach

25.06.04, 21:08
Istota dobrego objaśnienia w krzyżówce polega na tym, aby brzmiało ono nie wprost, niesłownikowo, aby było mini-zagadką, a nie definicją, ledwie muśnięciem pojęcia, którego dotyczy, a nie laniem na odlew. I choć wiadomo o tym niemal od narodzin krzyżówki, to autorzy ogromnej większości zadań w kółko tłuką te same lub zbliżone, mniej lub bardziej słownikowe definicje. Masom zabijającym czas wpisywaniem liter w kratki widać to nie przeszkadza, a autorom nie zależy, nie chce albo nie opłaca się wysilać. C?est la vie.
W tej sytuacji kamykiem milowym w walce o atrakcyjność krzyżówkowych objaśnień był wieloetapowy konkurs, który ostatnio prowadził na tym forum ?widok 22?. Sądzę, że to dobra okazja, aby podyskutować o różnych sposobach tworzenia ciekawych, oryginalnych, dziwnych, czy nawet dziwacznych objaśnień, bo to przecież one decydują o atrakcyjności zadania ? a nie cechy formalne, czyli np. sposób wpisywania wyrazów, kształt diagramu itp.
Będę pisał fragmentami i zapraszam wszystkich, których te sprawy interesują, do włączenia się w ten ciąg, czyli dokładania własnych fragmentów.

Rodzaj objaśnień, który chyba najłatwiej uchwycić i sprecyzować przeglądając konkurs ?widoka? opiera się na dwuznaczności przynajmniej jednego z wyrazów występujących w opisie.
Oto kilka przykładów ze wspomnianego konkursu:

piekielnie gorąca (smoła); ?piekielnie? ? w piekle lub ogromnie
pracuje w parku (maszyna); ?park? ? zieleniec lub maszynowy
świeży po orbicie (oddech); ?orbicie? ? trajektorii lub gumie do żucia
bywa przyczyną błędu w sztuce (trema); ?błąd w sztuce? ? znaczenie dosłowne lub utarty zwrot
zamknięte w szpitalu (lecznictwo); ?zamknięte? ? znaczenie dosłowne lub przenośne
najmocniejsza karta (okładka); dwuznaczność podwójna, a nawet potrójna, bo każdego ze słów, a także całego wyrażenia (brawo pani Barbara!)
wolne w siodle (wczasy); ?wolne? ? przymiotnik lub rzeczownik (brawo Reptar!)

Za nieco mniej udane objaśnienia tego rodzaju uważam takie:

szermiercze story (zasłony);
rząd bez ministrów (szereg),

bo ?szermiercze i ?bez ministrów? można by pominąć ? pełnią wyłącznie funkcję zwodniczego dopowiedzenia.

cdn.
mp
Obserwuj wątek
    • andrzej28 Re: O objaśnieniach 26.06.04, 12:06
      Zacząłbym nieco inaczej. Od podzielenia wszystkich objaśnień na dwie główne
      grupy.
      Pierwsza obejmuje objaśnienia oparte na znaczeniu słów. Określiłbym je jako
      znaczeniowe, albo semantyczne, albo klasyczne.
      W drugiej korzysta się z gierek słowno-literowych. Nie mam jednak dobrego
      pomysłu na określenie takich objaśnień jednym słowem. Zabawowe? Formalne?
      Logologiczne? A może hetmańskie, bo łączą się z klasycznymi w krzyżówkach
      hetmańskich. Fajnie brzmiałoby też określenie gierkowe. Czy ktoś ma inną
      propozycję nazwy albo jest za którąś z podanych?
      pzdr
      a
      • reptar Re: gierkowe / kalamburowe 26.06.04, 12:29
        andrzej28 napisał:

        > W drugiej korzysta się z gierek słowno-literowych. Nie mam jednak dobrego
        > pomysłu na określenie takich objaśnień jednym słowem. Zabawowe? Formalne?
        > Logologiczne? [...] Fajnie brzmiałoby też określenie gierkowe. Czy ktoś ma
        > inną propozycję nazwy albo jest za którąś z podanych?


        "Gierkowe" jest świetne, po prostu rewelacja!   ;-)

        Poza tym dobrym słowem byłoby "kalamburowe". Dziś szaradzistom słowo "kalambur"
        dość jednoznacznie kojarzy się z konkretnym gatunkiem zadania, jednak oznacza
        ono również tyle co "żartobliwa, dowcipna gra słów oparta na dwuznaczności
        wyrazów i identyczności lub podobieństwie ich brzmienia" (za słownikiem języka
        polskiego pod red. W. Doroszewskiego).
        • widok22 Re: gierkowe / kalamburowe 26.06.04, 13:34
          > andrzej28 napisał:
          >
          > > W drugiej korzysta się z gierek słowno-literowych. Nie mam jednak dobrego
          > > pomysłu na określenie takich objaśnień jednym słowem. Zabawowe? Formalne?
          > > Logologiczne? [...] Fajnie brzmiałoby też określenie gierkowe. >
          >
          reptar napisał:
          >
          > Poza tym dobrym słowem byłoby "kalamburowe". Dziś szaradzistom
          słowo "kalambur"
          > dość jednoznacznie kojarzy się z konkretnym gatunkiem zadania, jednak oznacza
          > ono również tyle co "żartobliwa, dowcipna gra słów oparta na dwuznaczności
          > wyrazów i identyczności lub podobieństwie ich brzmienia" (za słownikiem
          języka
          > polskiego pod red. W. Doroszewskiego).

          Dla mnie ta druga grupa to określenia "szaradziarskie" (w odróżnieniu od
          zwykłych, znaczeniowych, wiedzowych, leksykonowych - też niełatwo wybrać
          celnie). Nazwa "gierkowe", niestety, jest fajna, ale prawie pół Polski będzie
          nastawiona do niej negatywnie, "kalamburowa" sugeruje jednak "zwykły" kalambur
          (i szykuje miejsce dla mądrali gotowych nazywać krzyżówkami zadania, w których
          nie ma skrzyżowań ;)).
          • m.penshco O objaśnieniach (2) 27.06.04, 07:43
            Obie propozycje Andrzeja28 - podziału wszystkich objaśnień na dwie grupy oraz
            nazwy "gierkowe" uważam za strzały w dziesiątkę. Nie przejmowałbym się
            skojarzeniem z pewnym panem (temat dotyczy wszak rozrywki, więc szczypta żartu
            nie zawadzi).
            Mamy zatem podział wstępny na objaśnienia klasyczne i gierkowe, a w ramach
            klasycznych można wyróżnić słownikowe i niesłownikowe (odbiegające choć w
            niewielkim stopniu od "poważnych" książkowych definicji, opisów, charakterystyk
            itp).
            Gwoli jasności przykład:
            najszybsza wskazówka (klas. słownikowe)
            wskazówka sprintem (klas. niesłownikowe)
            wskazówka z piątkami (gierkowe)

            I jeszcze jedna uwaga wstępna: klasyfikacja, w którą zacząłem (zaczęliśmy?) się
            bawić powstaje na gorąco, więc jest nieco chaotyczna, ale mam nadzieję, że z
            czasem będzie porządkowana, a także pojawią się zwięzłe określenia różnych
            objaśnień.

            Kolejny rodzaj objaśnień jest jakby odwróceniem poprzedniego, w którym
            wykorzystana była dwuznaczność jednego z wyrazów użytych w objaśnieniu. Dotyczy
            bowiem sytuacji, gdy dla odmiany dwa znaczenia ma wyraz odgadywany, a
            objaśnienie składa się jakby z dwóch części - każda z nich dotyczy innego
            znaczenia. Nie jest to sposób zbyt odkrywczy, a cała sztuka polega na
            wykorzystaniu homonimii tak, aby powstało objaśnienie w miarę oryginalne,
            niezwykłe, zabawne, czyli urzekające jakimś zestawieniem słów, skojarzeniem itp.

            Przykłady z konkursu widoka:

            kołysany początek = kolebka
            piesek, który może trafić do piekła = ogarek
            owady inaczej zadenuncjowały = ważki
            rewolucja lub ewolucja = przewrót
            zmiany na nogach = reformy
            mord w kuchni = uduszenie
            złota malarza = moneta

            mp
            cdn.
            • widok22 Re: O objaśnieniach (2) 27.06.04, 14:07
              m.penshco napisał:

              > Obie propozycje Andrzeja28 - podziału wszystkich objaśnień na dwie grupy oraz
              > nazwy "gierkowe" uważam za strzały w dziesiątkę. Nie przejmowałbym się
              > skojarzeniem z pewnym panem (temat dotyczy wszak rozrywki, więc szczypta
              żartu
              > nie zawadzi).

              Prośba o ułożenie krzyżówki gwałcicielki ;) - takiej z pogwałceniem kanonów -
              byłaby już przesoleniem, co? No to pozostanę w rozdarciu, bo temu panu pomników
              bym nie stawiał, ale "gierkowe" też mi się podobają.
              >
              > Gwoli jasności przykład:
              > najszybsza wskazówka (klas. słownikowe)
              > wskazówka sprintem (klas. niesłownikowe)
              > wskazówka z piątkami (gierkowe)
              >
              Bardzo przepraszam, ale ciemność widzę. Pierwsze to sekundnik (ale objaśnienie
              już jest trochę obrobione, czyli klas. niesłownikowe), drugie to sekundnik (ale
              czy klas.?) - a trzecie... czarna magia.
              >
              > Kolejny rodzaj objaśnień dotyczy bowiem sytuacji, gdy dla odmiany dwa
              znaczenia ma wyraz odgadywany, a
              > objaśnienie składa się jakby z dwóch części - każda z nich dotyczy innego
              > znaczenia.
              >
              Adam Sumera bardzo trafnie zaliczył je do określeń podwójnych.
              Dla rozwiązujących to już wyższa szkoła jazdy, bo skąd niby mają wiedzieć, żeby
              odgadywać osobno dwie części rozwiązania? Takie określenia znajdą się zapewne w
              jednym z końcowych rozdziałów tej ciekawej księgi.
              • m.penshco Re: O objaśnieniach (2) 27.06.04, 16:49
                W związku z komentarzami Widoka kilka uściśleń.

                Za "klasyczne" uważam wszystkie objaśnienia bez wykorzystania gierek słowno-
                literowych. Może lepiej nazwać je "tradycyjnymi", klasyczne brzmi chyba zbyt
                podniośle i sugeruje, że krzyżówki rozwiązywano w starożytności.

                "Tradycyjne słownikowe" jest określeniem umownym - oznacza nie tylko te, które
                są w słownikach, ale wszystkie, które mogły by się znaleźć w "poważnym" opisie
                desygnatu, czyli nie zawierającym figur retorycznych.

                Powracam do przykładu (wszystkie objaśnienia dotyczą sekundnika):

                tradycyjne słownikowe: najszybsza wskazówka (mógłby to być fragment opisu
                sekundnika serio);
                tradycyjne niesłownikowe: wskazówka sprintem ("sprintem" jest przenośnią, w
                poważnym opisie byłoby wygłupem);
                gierkowe: wskazówka z piątkami (sekunDNIk; piątek i piątek, czyli DNI).

                Określenie Adama Sumery "objaśnienia podwójne" lepsze być nie może.

                Nie podzielam uogólnienia Widoka, że to wyższa szkoła jazdy dla rozwiązujących.
                Wiele takich objaśnień z jego konkursu padło po 1-3 minutach, choć zdarzył się
                jeden, który opierał się przez 49 minut.
                mp

                PS jeśli ktoś zaproponuje fajniejsze określenie objaśnień wykorzystujących
                gierki słowno-literowe niż "gierkowe", chętnie ustąpię. To dobry sposób żeby
                przejść do historii (szaradziarstwa).
                • widok22 Re: O objaśnieniach (2) 27.06.04, 21:13
                  m.penshco napisał:

                  > Nie podzielam uogólnienia Widoka, że to wyższa szkoła jazdy dla
                  rozwiązujących.
                  >
                  Dopowiem co widok miał na myśli z wyższą szkołą jazdy: Jeśli przeciętny
                  naukowiec (który nigdy nie rozwiązywał rebusów) pozna definicję rebusu, to
                  łatwiej będzie mu rozwiązać rebus z trudniejszymi rysunkami ale bez wspaków i
                  przyimków niż dość prosty rebus z przyimkami i wspakami (bo pewnie w definicji
                  rebusu nie ma mowy o tym, że strzałka oznacza wspak, a ramka z) - tu wchodzimy
                  do rebusowej kuchni, do umownego języka rebusów oczywistego dla wtajemniczonych
                  i magicznego dla obcych. Podobnie z definicjami podwójnymi: operuje się pewnym
                  kodem, przyjmuje się umowę, że takie podwajanie jest dopuszczalne. Wtedy dość
                  łatwo jest wtajemniczonym odgadnąć objaśnienie, a nie wtajemniczonym - nie.
                  (lepiej to widać na określeniach "Małego Jasia").
                  Tę "wyższą szkołę" może lepiej nazwać "kursem szaradziarstwa" ale chodzi o
                  stworzenie czegoś w rodzaju kręgu wtajemniczenia - to jest zresztą
                  charakterystyczne dla wielu środowisk, gwara uczniowska też pewnie z tego
                  względu powstaje.

                  PS Dziękuję za wyjaśnienie piątków w sekundniku.
    • reptar Re: słówko w obronie "cech formalnych" 27.06.04, 19:18
      m.penshco napisał:

      > że to dobra okazja, aby podyskutować o różnych sposobach tworzenia ciekawych,
      > oryginalnych, dziwnych, czy nawet dziwacznych objaśnień, bo to przecież one
      > decydują o atrakcyjności zadania ? a nie cechy formalne, czyli np. sposób
      > wpisywania wyrazów, kształt diagramu itp.


      Zdecydowanie nie zgadzam się z powyższym twierdzeniem o wyższości objaśnień
      nad konstrukcją (Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą). Owszem, są ważne,
      są atrakcyjne, potrafią zdziałać cuda i przeistoczyć zadanie konstrukcyjnie
      mierne w ogólnie wspaniałe, a ich charme - jeśli są zrobione z głową - może
      przyprawić niejednego estetę o szybsze bicie serca. Ale nie uogólniajmy, nie
      umniejszajmy tak kategorycznie roli innych aspektów, bo to tak, jak byśmy całe
      menu zredukowali do lodów.

      Wielu czytelników w listach do redakcji dopomina się o powołanie do życia pisma
      zawierającego tylko przymrużki. Ja natomiast (podejrzewam) chyba bym nie zniósł
      rozwiązywania ośmiu przymrużek z rzędu. Albo ośmiu hetmańskich. Od diakrostychu
      czy bliźniaków wcale nie oczekuję gierkowych objaśnień - są dla mnie atrakcyjne
      dzięki konstrukcji i sposobowi wpisywania wyrazów. A wykorzystujących kalambury
      pytań w "Najsłabszym ogniwie" czy "Telegrze" wcale nie uważam za nokaut wobec
      poważnych "1 z 10" i "Wielkiej gry".

      Wreszcie zdziwiło mnie, że to właśnie Ty umniejszyłeś rolę "cech formalnych",
      podczas gdy dość mocno kojarzę Cię z zadaniami typu łamigłówkowego, gdzie
      objaśnień wyrazów nie ma wcale, ba! często nie ma nawet wyrazów samych,
      a mimo to dlaczegoś są - te literamy, pokropki i obserwatorzy - atrakcyjne.

      To było tak trochę na marginesie dyskusji, ale jednak w temacie.
      • m.penshco Re: słówko w obronie "cech formalnych" 28.06.04, 00:17
        Jestem pod wrażeniem obrony cech formalnych przez Reptara. Naprawdę!
        Przeczytałem z dużą przyjemnością. Bardzo przekonywające. Spróbuje się tylko
        nieśmiało wytłumaczyć.
        Nieopatrznie pomniejszyłem walory cech formalnych zadań szaradziarskich
        wyłącznie dlatego, że mam wrażenie, iż od dawien dawna są one wysuwane na plan
        pierwszy i często podkreśla się bogactwo różnych form szaradziarskich - w moim
        odczuciu przesadnie. Nie twierdzę, że forma nie jest ważna, ale - radykalnie
        upraszczając sprawę - istotniejsza jest dla mnie sama zagadka, niż to, czy jej
        rozwiązanie wpisuję wprost, czy w kółko. Przepraszam za to uproszczenie i
        jeszcze raz podkreślam, że generalnie zgadzam się z uwagami Reptara.
        Natomiast w przypadku łamigłówek logicznych formy nie odważyłbym się atakować -
        jest ona rzeczywiście bardzo istotna i zwykle decyduje o oryginalności i
        atrakcyjności zadania.
        mp
      • tororo Re: słówko w obronie "cech formalnych" (dłuugie) 28.06.04, 01:23
        Podoba mi się ta dyskusja. Potrzebna jest. Myślę, że (całkiem serio) takie
        dyskusje prowadzą do rozwoju polskiego szaradziarstwa.

        Trudno nie zgodzić się z Reptarem, że cechy formalne zadania mogą być
        ważniejsze od samych objaśnień. Wystarczy jeden przykład. Synteza krzyżówki.
        Nie ma objaśnień, a o jakości zadania decydują cechy formalne. I tak jest w
        przypadku wielu zadań, które konstytuuje ich konstrukcja.

        Ale jest też szereg zadań - głównie krzyżówki różnych typów - gdzie jakość
        zadania zależy w stopni zasadniczym od definicji wyrazów.
        Andrzej28 zawołał tutaj o określenie słowne pewnego rodzaju definicji. W
        pewnych zakresach jest to niewątpliwie możliwe. Ale różnego rodzaju sposobów
        definiowania wyrazów jest moim zdaniem zbyt wiele i zbyt one są różnorodne aby
        można je było w sposób jasny poklasyfikować.

        Można wykorzystywać oczywiście różne podwójne, potrójne znaczenia.
        Ale można:
        - bawić się w analogie sylabowo znaczeniowe - papapuga = kakadu
        - tworzyć nowe znaczenia słów – schronisko dla słoni = słonisko
        - tworzyć zupełnie nowe słowa - pubek = kufel (kubek w pubie)
        - łamać dotychczasowe konwencje słowne nawiązując do innych, powszechnie
        stosowanych – krawcowa = szyjka (tak jak ta co pierze to praczka)
        - czasownikowo określać rzeczowniki - trzeszcz = skrzyp; zginąć = przepaść
        - drwić ze standardowych określeń krzyżówkowych - arka = papużka

        Tego typu zabiegów można wymieniać jeszcze mnóstwo. Jest też całe morze
        definicji słów, w których sposób definiowania jest absolutnie unikalny i
        jednorazowy (np. a kudu ona tak gnu = antylopa – nie pamiętam czyje ale
        czytałem na forum).

        Nie można, moim zdaniem, objąć jednym słowem takiej różnorodności. Myślę, że
        cały sens tej zabawy nie tkwi w klasyfikowaniu sposobu definiowania słów, ale
        gdzie indziej.

        Z jednej strony jest to swoisty pojedynek z językiem i jego schematami. Możemy
        naginać ten język do naszych potrzeb, niszczyć schematy, łamać reguły aż
        wszystko będzie trzeszczało. Możemy to robić, ale tylko do pewnej granicy. Tą
        granica są oczekiwania naszego odbiorcy- osoby, która rozwiązuje krzyżówki. I
        tu jest druga strona sprawy. Inne są te oczekiwania w przypadku masowej
        produkcji krzyżówkowej – gdzie ten, kto rozwiązuje chce w sposób szybki
        zapełnić literami diagram a inne w przypadku osób, które chcą spróbować się w
        tym pojedynku językowo znaczeniowym.

        Tam gdzie się spotykają takie oczekiwania z zamiarem twórcy, który chce tworzyć
        niebanalne określenia słów, tam ma szanse powstać krzyżówka, która jest marka
        sama w sobie. Zauważcie – nadawca – twórca „pogiętych” i zaskakujących
        definicji spotyka się z oczekującym tych definicji odbiorcą. I jeśli ich
        wzajemny poziom rozumienia nie ”rozjedzie się”, to stopniowo powstaje zadanie
        legenda. Musi być przy tym spełniony jeszcze jeden warunek – powtarzalności
        publikacji zadania. W tym samym piśmie, najlepiej z tą samą częstotliwością. To
        po to, aby były dokładnie umówione czas i miejsce spotkania.

        Niewiele jest w Polsce krzyżówek spełniających te cechy. Zaliczyłbym do nich:
        Rozrywkowe „ z przymrużeniem oka” , krzyżówkę hetmańską z Gazety Telewizyjnej a
        przede wszystkim krzyżówkę z Przekroju.

        Krótka suma. Nie chodzi o to moim zdaniem jak nazwać sposoby określania słów,
        ale o to aby we właściwym miejscu robić to we właściwy sposób. I o to, aby te
        najwspanialsze określenia trafiały do tych miłośniczek i miłośników krzyżówek,
        którzy takich określeń oczekują.

        Pozdr

        • widok22 Re: słówko w obronie objaśnień 29.06.04, 07:24
          Jest kilka powodów, dla których warto sklasyfikować objaśnienia. I wcale nie
          chodzi o szczegółowy katalog, w którym np. obok grupy 3.7.1.1 słownikowe 3-
          wyrazowe z homonimem byłaby grupa 3.7.1.2 słownikowe 3-wyrazowe z metagramem.
          Trafienie w sedno przy dobieraniu kryteriów klasyfikacji - to już krok do
          sukcesu. A jest o co walczyć - choćby o nowe pomysły, które może przynieść
          wypunktowanie schematów.
          Może się na przykład okazać, że w którymś obszarze tej mapy zabiegów
          szaradziarskich jest wolne pole, warte zagospodarowania. Albo, że w którymś
          miejscu warto się wyrwać ze schematu. Łatwiej będzie to zrobić, jeśli schemat
          zostanie rozpoznany.
          Samo zwrócenie uwagi na znaczenie określeń dla jakości krzyżówki jest ważne.
          Przywiązuje się wagę do cech formalnych diagramów. A o cechach formalnych
          objaśnień - cicho.
          Zaledwie garstka autorów w kraju układa krzyżówki z ciekawymi objaśnieniami.
          Dlaczego? Między innymi dlatego, że wachlarz trików możliwych do zastosowania
          właściwie nigdy jeszcze nie był w całości rozłożony.
          Pojedyncze określenie bywa zadaniem szaradziarskim w miniaturowym wydaniu.
          Wydaje mi się, że tego nie doceniamy.
          • m.penshco Jeszcze jedno słówko 30.06.04, 18:45
            Jedni rozwiązują zadania szaradziarskie, inni je układają, a jeszcze inni
            klasyfikują objaśnienia - wszystko z tego samego powodu: dla przyjemności. Czy
            jest albo będzie z tego jakiś pożytek? Być może. Jeśli tak, to dobrze, a jeśli
            nie, to frajda, jaką sprawia jakiekolwiek działanie, jest wystarczającym
            powodem, aby je podejmować (oczywiście zakładając, że się nikomu nie szkodzi).

            Przerwałem klasyfikację, bo dowiedziałem się od Widoka, że takową sporządził
            już Adam Sumera. Znajduje się w wątku "Konkurs serie - podsumowanie" Studiuję
            ją wnikliwie i z podziwem, bo - jak zwykle u Adama - sporządzona jest bardzo
            starannie, drobiazgowo i fachowo. Po tym zastanowię się, czy kontynuować swoją,
            tzn. czy będę miał jakieś inne spojrzenie na sprawę lub nowe propozycje.
            mp
    • reptar Re: zakres znaczeniowy objaśnień 04.10.04, 09:56
      Przy okazji krzyżówki małego Objasia - niezorientowanych odsyłam do wątku
      Krzyżówka małego Objasia (układamy!)
      - pojawił się problem, co może być objaśnieniem dla czego. Jeśli w krzyżówce
      trafimy na objaśnienie "Wajda" i na tej podstawie mamy odgadnąć wyraz "reżyser",
      to wszystko gra. Gdyby na podstawie objaśnienia "reżyser" należało odgadnąć
      wyraz "Wajda", byłby to swoisty zgrzyt; rozwiązujący miałby wrażenie, że ktoś
      tu sobie (autor) pozwolił na zbyt duże uproszczenie. Przyjęło się Wajdę określać
      precyzyjniej, z imieniem, z tytułem jakiegoś filmu albo wzmianką o Oscarze
      chociaż. Ale czy na pewno krótkie "reżyser" byłoby *zbyt* dużym uproszczeniem?


      W tamtym wątku podałem przykłady objaśnień, które nie budziłyby zastrzeżeń, choć
      są oparte na tej samej relacji co reżyser -> Wajda. Przytoczę je:

      "małpa wąskonosa z rodziny makaków" - takie objaśnienie nikogo nie dziwi,
      prawda? Chociaż odgadujemy jeden z kilku(nastu, dziesięciu) możliwych wyrazów,
      bo to może być makak, pawian, nosacz, mandryl, rezus, hulman, magot...

      "graniczy z Mozambikiem" - może to Zimbabwe, a może Tanzania? Tak czy siak znów
      zakres objaśnienia jest szerszy niż wyrazu wpisywanego do diagramu.


      Poza tym zdarza się, że "Wajda" naprawdę określony jest ultrakrótko, dwoma
      słowami "nazwisko reżysera". Kiedy? A w takich syntezach, w których trzeba
      wpisać do diagramu wszystkie wyrazy podane plus "nazwiska siedmiu reżyserów".


      W kontekście dyskusji w niniejszym wątku można zrobić z powyższych dywagacji
      dodatkowe kryterium wyodrębniające dwa podzbiory spośród objaśnień zwykłych.

      A. typu "Wajda -> reżyser", kiedy to zakres znaczeniowy odgadywanego słowa jest
      szerszy od zakresu znaczeniowego objaśnienia (na podstawie szczegółu odgadujemy
      ogół);

      B. typu "reżyser -> Wajda", kiedy to zakres znaczeniowy odgadywanego słowa jest
      węższy od zakresu znaczeniowego objaśnienia (na podstawie ogółu odgadujemy
      szczegół).

      Będzie też cała masa objaśnień nie łapiących się do żadnego z tych dwóch
      podzbiorów, myślę jednak, że są one wystarczająco liczne, aby stać się
      przedmiotem jakiejś rozprawki   ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka