Dodaj do ulubionych

Drgania podłogi

14.12.05, 08:59
Mam następujący problem: w mojej kamienicy drgają podłogi - co
ciekawe u mnie na 2 piętrze rusza się podłoga gdy u sąsiada na 3 piętrze np
przebiegnie dziecko. Oprócz tego podłoga rusza się gdy tupnie się w 2 pokoju -
w moim mieszkaniu. Był u mnie budowlaniec - nawet robiliśmy odkrywkę sufitu na
1 piętrze żeby zobaczyć czy belki stropowe nie są uszkodzone - wyglądają b.
solidnie (25 cm wys. 15 grubości, brak sladów zgnilizny czy robaków). POdłoga
też jest spadzista - tzn na środku pokoju jest wgłębienie - liczac w poziomie
ok. 2 cm. Poradzcie mi proszę do kogo można się udać z takim problemem i jak
zaradzić - nie chciałabym żeby cały dom spadł mi na głowę.
Pozdrawiam Kasia
Obserwuj wątek
    • henryk.tubacki Drgania drewnianej podłogi 14.12.05, 11:42
      uginanie się drewnianej podłogi to rzecz normalna, po 50, 100 latach trudno
      znaleść podłogi bez "ugięcia", od właścicieli wiem, że 100 letnie podłogi mają
      też większe ugięcie niż 2 cm. Moim zdaniem problemem nie jest ugięcie, ale
      nadmierne jak piszesz ruszanie się podłogi przy chodzeniu.
      Zeby zrobić cokolwiek trzeba opróżnić pokój z ugiętą podłogą i zdjąć całą
      podłogę w tym pokoju, przedtem w "twoim" pokoju, w którym mieszkasz, na
      "twojej" podłodze w poprzek belek stropu należy położyć dwie grube belki
      drewniane lub ceowniki, dwuteowniki metalowe, na które należy postawić
      rusztowanie, na którym "stemplujemy", i przy pomocy np. podnośników
      hydraulicznych (np. od samochodu ciężarowego do wymiany kół) minimalnie
      podnosimy strop, a po zdjęciu podłogi powyżej prostujemy podłogę. Wtedy piętro
      wyżej w pokoju ze zdjętą podłogą zakładamy "buty" najbardziej ugiętym belkom.
      Jest to metoda stosowana przez konserwatorów zabytków, wiem o niej od prof.
      Jana Skuratowicza dziekana wydziału histori i sztuki poznańskiego uniwersytetu
      UAM. "Buty" to dwa ceowniki które układamy z dwóch stron uszkodzonej, tutaj
      ugiętej belki, wiercimy ceowniki przez wyprostowaną już belkę (za pomocą
      stemplowania i podnośników hydraulicznych poniżej) i skręcamy ceowniki z belką
      w środku grubymi i długimi śrubami. Oczywiście duże podkładki z dwóch stron i
      śruby zabezpieczamy dwoma skontrowanymi nakrętkami a końce śrub zabezpieczamy
      dodatkowo rozklepując końce śrub. Jest trochę problem z wsówką i polepą
      glinianą, ale można zrobić to tak, że belki stalowe układamy najgłębiej i na
      te ceowniki kładziemy wsówkę drewnianą, i ją zasypujemy gliną. Nie usuwamy
      wsówki i polepy, polepa powinna szczelnie wypełniać sektory międzybelkowe.
      Glina powinna być wymieszana z ok. 10% wapna, niekiedy jest to resztka zaprawy
      wapiennej wymieszanej z gliną, po zasypaniu gliną należy na tą glinę cieńko
      posypać wapnem i trochę to pograbić, glina i wapno to najlepszy środek
      konserwujący drewno stosowany od pokoleń, termin skuteczności ochrony przed
      robactwem: nieograniczony, tak długi jak będzie istniał budynek. Na tak
      wyprostowane beki spowrotem przybijamy podłogę, zdejmujemy rusztowanie
      wcześniej zabespieczające strop z pokoju pod naprawianym stropem i teraz można
      skakać do woli w pokoju z naprawioną podłogą.
      Jeżeli po zdjęciu podłogi okazałoby się że belka jest "super zdrowa", tylko,
      że ugięta, to można belkę nasycić ciepłym pokostem lnianym, tyle razy jak
      długo będzie wchłaniać pokost, i taką belkę obrócić o 180 stopni i masz spokój
      na kolejne 50 do 100 lat. Może okazać się, że drewno nich nie wchłania pokostu
      lnianego, a to z powodu tego, że kiedyś drzewa nie były odżywicowywane. Wtedy
      warto obrócić kilka ugiętych belek, może wszystkie, a z czasem będą się
      prostowały. Tak grube belki były projektowane na stawianie w pokojach ciężkich
      mebli, typu "szafy gdańskie", dlatego nie ma obawy, że zdrowe belki teraz nie
      wytrzymają nowoczesnych współczesnych lżejszych mebli.
      Po zdjęciu podłogi może okazać się, warto wymienić strop na żelbetonowy, ale
      to wymaga zezwoleń organu budowlanego.
      I na tym przykładzie wychodzi, że jestem chodzącym autobusem przegubowym, ta
      metoda tu opisywana znana jest nielicznym, jest najlepsza, trochę kosztuje
      niestety, znają ją konserwatorzy zabytków z toruńskiego UMK, kształcący
      najlepszych konserwatorów zabytków, oczywiście nie mogę pominąć krakowskiego
      UJ, ale Toruń chyba jest lepszy. Prof. Jan Skuratowić od lat prowadzi nadzór
      konserwatorski poznańskich zabytków (fara, ratusz poznański), jest moim
      przyjacielem, wiem o tej metodzie bezpośrednio od niego.
      Pozdrawiam Henryk Tubacki
      • kasiazyw Re: Drgania drewnianej podłogi 14.12.05, 12:17
        Ta... właśnie takie miałam obawy, że będzie trzeba wszystko zrywać.. Niestety na
        to mnie nie bardzo stać! Kto może oszacować czy to w ogóle trzeba ruszać czy to
        po prostu tak jest i może być. Pytałam o druteowniki to tylko one kosztowałyby
        ok. 14 tys. zł a gdzie reszta.
        Pozdrawiam Kasia
        • henryk.tubacki Re: Drgania drewnianej podłogi - próby 14.12.05, 12:40
          Oszacować może biegły, to kosztuje 1-2 tys. zł, a i tak prawda wyjdzie dopiero
          po zdjęciu podłogi.
          Za darmo możesz sama "sobie potupać". Tak robią inspektorzy PINB.
          Stają na środku pokoju i "tupią". Jak tupią? Przypomnij sobie jak się tańczy
          "kazaczoka" lub jak skaczą górale z ciupagą. Po prostu w miejscu podskocz z
          ugiętymi nogami, opadając wyprostuj nogi, to zwiększa siłę uderzenia. Zacznij
          próby skakania na podwórku, boisku, na chodniku lub w piwnicy. Wtedy
          "lądowanie" będzie "twarde". W budynku zacznij skakanie w wąskim przedpokoju,
          małym pomieszczeniu typu łazienka, a następnie skocz w coraz to większym
          pomieszczeniu. Sama zauważysz "odczucie" wibracji po "skoku" i przez
          porównanie odczuć sama możesz porównać odczucia w różnych pomieszczeniach.
          Tyle możesz zrobić bez kosztów. Z tym, że skacząc, w kolejnych skokach
          zwiększaj siłę "uderzenia", żeby twój skok od razu silny nie stał się powodem
          katastrofy budowlanej.
          Pozdrawiam.
          • kasiazyw Re: Drgania drewnianej podłogi - próby 14.12.05, 13:22
            Drgania przenoszą się śmiesznie - wibracje wirującej w łazience pralki czuć w
            kuchni i pokoju, które znajdują się po obu jej stronach.
            I jeszcze jedno pytanie - jezeli biegły to gdzie go szukać, są jakieś
            stowarzyszenia, biura grupy....
            Pozdrawiam Kasia
    • ana-1971 Re: Drgania podłogi 09.08.18, 11:48
      Mieszkam w nowym bloku. W ubiegłym roku całymi nocami słyszałam sprzęt elektryczny - sąsiadka wyciszyła ścianę. Głośnego sprzętu elektrycznego nie słyszę, ale czuję drgania podłogi szczególnie nocą 10-12 godzin. Prosiłam o sprawdzenie administratora budynku co to może być - powiedział, że to żaden sprzęt bloku. Był u wspomnianej sąsiadki. Ma ona elektryczny odwilżacz lub nawilżacz powietrza, stwierdził, że on ma prawo chodzić nocą.
      Proszę jak kasiazyw o informację do kogo mogę zwrócić się, o sprawdzenie tych drgań podłogi.
      • ana-1971 Re: Drgania podłogi 03.11.18, 18:28
        Rewelacja. Są normy na drgania i nagłośnienie w mieszkaniu w dzień i w nocy. Okazuje się, że tyle nowych bloków jest budowanych i oddawanych do użytku, a nikt tych norm nie sprawdza. Może wiecie kto je ustala i kto ma obowiązek to sprawdzać. Deweloper nie, nadzór budowlany - nie, zarządca nieruchomości - nie, sanepid powiatowy - nie, sanepid wojewódzki - nie. Chcę zapłacić - okazuje się, że nikt na podlasiu takich badań nie robi, mają jakiś sprzęt ale do badań na stanowiskach pracy. Wiem już, że dzwięki w nocy są przekroczone. Są prywatne firmy poza województwem - nie wiem na ile są skuteczne. Litości - jaki minister tym się zajmuje? Gdzie to zgłosić z pozytywnym skutkiem?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka