Dodaj do ulubionych

multilingwizm a praktyka tłumacza

08.12.07, 01:05
czy tłumaczem może być tylko człowiek, który ma rodzica obcokrajowca albo bardzo długo był za granicą? czy może nim zostać ktoś, kto danego języka zaczął się uczyć dopiero na studiach, a potem wyjechał do danego kraju? co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • la_dolce_vita Re: multilingwizm a praktyka tłumacza 08.12.07, 02:20
      chihuahua1 napisał:

      > czy tłumaczem może być tylko człowiek, który ma rodzica obcokrajowca albo bardz
      > o długo był za granicą? czy może nim zostać ktoś, kto danego języka zaczął się
      > uczyć dopiero na studiach, a potem wyjechał do danego kraju? co o tym myślicie?

      nie wiem czy jezyka mozna sie nauczyc tylko przez 4 lata na studiach, ale to zalezy od talentu, predyspozycji i determinacji

      na pewno pewne niuanse jezykowe sa tylko do poznania przez rozmowy z nativami. Zeby byc _wysmienitym_ tlumaczem trzeba znac nie tylko jezyk, ale tez kulture danego kraju, i poznac zycie z pierwszej reki w danym spolecznestwie - tego trzeba doznac na wlasnej skorze, z pierwszej reki. Zeby byc dobrym tlumaczem moze wystarczy tylko jezyk.
    • chihuahua1 Re: multilingwizm a praktyka tłumacza 08.12.07, 08:55
      a Ty dolcevita, z jakiich języków tłumaczysz? jesteś z nich nativem?
    • zlota.sowa Re: multilingwizm a praktyka tłumacza 08.12.07, 10:17
      chihuahua1 napisał:

      > czy tłumaczem może być tylko człowiek, który ma rodzica
      obcokrajowca albo bardz
      > o długo był za granicą? czy może nim zostać ktoś, kto danego
      języka zaczął się
      > uczyć dopiero na studiach, a potem wyjechał do danego kraju? co o
      tym myślicie?

      A czy, żeby zostać kierowcą zawodowym, choćby taksówkarzem, trzeba
      ukończyć technikum samochodowe albo mieć za sobą karierę kierowcy
      rajdowego?
      "Być" tłumaczem może praktycznie każdy, kto się czuje na siłach (bo
      zdał FCE albo mieszkał przez 10 lat w Stanach). A potem często
      widzimy tego śmieszne skutki na piśmie smile Ale to wcale nie znaczy,
      że taka osoba, bez formalnych studiów itp., nie może tłumaczyć o
      niebo lepiej niż wykształceni w tym kierunku zawodowcy pozbawieni
      talentu. Sposób dochodzenia do pewnych umiejętności może być
      rozmaity, liczy się efekt.
      Tłumaczenia wymagają zwykle czegoś więcej, niż dobrej znajomości OBU
      języków (zwłaszcza własnego!). Niezbędna jest też znajomość realiów
      kulturowych i poruszanych zagadnień (zwłaszcza specjalistycznych!).
      Natomiast o wysokiej jakości przekładu decyduje moim zdaniem przede
      wszystkim umiejętność jasnego i zgrabnego przekazania treści
      (dokładnie zrozumianej z wszelkimi niuansami) w sposób naturalny dla
      odbiorcy. Do tego albo się ma predyspozycje, albo nie... Jeden
      lingwista będzie świetnym nauczycielem języka, ktoś inny tłumaczem,
      a jeszcze inny badaczem syntaks i morfemów, z którym trudno się
      dogadać wink

      Wydaje mi się, że pytanie jest trochę niewłaściwie sformułowane.
      IMHO lepiej byłoby zapytać, jak zostać dobrym/lepszym/jeszcze
      lepszym tłumaczem smile
      Odpowiedź: Trzeba się starać na wszelkie możliwe sposoby smile

      AdamS

      PS. Określenie "multilingwizm" wydaje mi się trochę niefortune. Po
      pierwsze, to słowo mocno żargonowe; w takim tekście warto byłoby je
      przetłumaczyć na polski smile Po drugie, piszesz przecież o
      dwujęzyczności, a nie o posługiwaniu się wieloma językami.

      Pozdrawiam,
      AdamS
      • chihuahua1 Re: multilingwizm a praktyka tłumacza 08.12.07, 10:27
        no masz racjęsmile))
    • bkt Re: multilingwizm a praktyka tłumacza 16.12.07, 09:22
      Z mojego doświadczenia - dobrym tłumaczem w danej dziedzinie może
      być tylko ktoś kto w danym obszarze pracował, przynajmniej jakiś
      czas. Ze słowników absolutnie nie można się wszystkiego dowiedzieć,
      a wręcz czasem podają bzdury smile
      Pewne rzeczy naturalne dla osoby która np. kilka-kilkanaście lat
      pracowała w fabryce czy banku będą stanowić trudność nie do
      przejścia dla osoby która może wyśmienicie zna kulturę i obyczaje
      obcego kraju, bo się tam wychowała, ale nie będzie mieć pojęcia o
      pewnych wąskich specjalizacjach.
      Uważam że tłumaczenia pewnych dziedzin to po prostu rzemiosło w
      którym osoba nawet bez studiów językowych, ale z praktyką zawodową i
      dobrą znajomością języka oraz predyspozycjami charakterologicznymi
      (dokładność, rzetelność, etc.) znakomicie się odnajdzie, a może
      nawet będzie lepsza, niż tłumacz po studiach filologicznych.
      Nie piszę tutaj o tekstach literackich, ale o zwykłych, rzadko
      wymagających polotu, tekstach specjalistycznych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka