hajota
11.10.04, 11:14
Co powiecie o określeniu "drobny ciułacz" używanym przez dziennikarzy
piszących i mówiących na tematy ekonomiczne? Wydaje mi się jakieś takie
pogardliwo-protekcjonalne. Jakby chcieli zasugerować "co się pchacie do banku
z tymi waszymi nędznymi groszami, to nie wiecie, że bank czeka na Wielkich
Inwestorów, a was tylko z łaski obsługuje". Ciekawa też jestem, od jakiej
sumy drobny ciułacz przestaje być drobnym ciułaczem i zasługuje na szacunek?