kicior99
03.12.02, 19:30
Sze napisal ze priorytetem jest szybka komunikacja ustna. Wydaje mi sie, ze
postepujac w ten sposob nie uczymy jezyka obcego, a przyuczamy czlowieka do
pelnienia jeszcze jednej funkcji.
Oto moje zarzuty:
1. nauka tylko ustnej formy jezyka czesciej bazuje na opanowaniu pewnych
typowych sytuacji, a nie struktur gramatycznych. Adepci takiej szkoly gubia
sie wiec w sytuacjach nietypowych.
2. Specyfika jezyka mowionego nie zacheca ucznia do siegania do zrodel
pisanych, jesli nie są one instrukcja do jakiegos urzadzenia. Zauwazcie, ze
metodycy francuscy spostrzegli to juz dosc dawno i wiekszosc ich kursow
zawiera spora dawke cwiczen z rozumienia txt literackich. podreczniki jez.
angielskiego (brytyjskie) raczej traktuja te sprawy drugoplanowo
3. Uczy lenistwa jezykowego, nie wyrabia u ucznia nawyku poszukiwania nowych
rzwiazan.
Dlatego jestem zwolennikiem starych, konserwatywnych metod.