Pytanie do stefana

07.06.09, 23:05
"Wykładowcy szkół wyższych wiedzą doskonale, że większość studentów
nie ma żadnej, najskromniejszej nawet wiedzy na żaden temat, a część
nie umie czytać (duka bez zrozumienia) ani pisać. Oprócz
półanalfabetów mamy jednak wśród studentów analfabetów prawdziwych.
Jest ich nie mniej niż 10 proc. (...).

Większość młodych posiadaczy polskiej matury, a w tym większość
nowych studentów, kompletnie nic nie umie, a co gorsza - nauczona
jest w szkole oszukiwania i ściągania (...). Niedawno, sprawdzając
prace egzaminacyjne z historii filozofii, miałem okazję przeczytać
kilkanaście razy zdanie: "Heraklit żywił się trawom i innymi
roślinnościami". Niechby zdanie to wykuto na portyku Ministerstwa
Edukacji w alei Szucha. Żeby wreszcie zeszło na ziemię i przestało
produkować fantastyczne programy nauczania i bajeczki
o "wszechstronnym rozwoju osobowości", "samodzielności
myślenia", "nowoczesnym społeczeństwie informatycznym".

Oto link do calego artykulu.
miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,6693633,Na_uczelnie_trafiaja_niedouczeni_kandydaci.html

Stefanie, nadal twierdzisz, ze jestem sfrustrowana, czepiam sie, a
pod wzgledem znajomosci jezyka jest cudnie i wszystko w porzadku?
    • stefan4 Re: Pytanie do stefana 08.06.09, 02:59
      marguyu:
      > "Wykładowcy szkół wyższych wiedzą doskonale, że większość studentów
      > nie ma żadnej, najskromniejszej nawet wiedzy na żaden temat

      Należę do wykładowców szkół wyższych. Niczego takiego nie wiem
      • drzejms-buond Re: Pytanie do stefana 08.06.09, 10:28
        azaliż prawdą jest, co ten człowiek rzecze.

        kurczowe trzymanie się raz wybranej drogi językowej
        pozbawiłoby nas takich słów jak ŁIKĘD, wporzo, nara,
        target,wideo itp
        a na frędzelek u spódnicy nadal mówilibyśmy per kutas.
        swoboda językowa pozwala mi na popełnianie błędów z pełną swobodą
        a co za tym idzie budzi u mnie ODWAGĘ odezwania się do szanownych państwa,bez
        poczucia tzw. obciachu.
        co nie znaczy,że szereg osób z tzw ELITY INTELEKTUALNEJ
        nie pozostaje zwykłymi ĆWOKAMI , próbującymi nam wmówić
        że "białe jest białe a czarne jest czarne"
        i "SOM to prawdy,NA KTÓRE MIE sie słabo robi"

        Dż.
        • ja22ek Re: Pytanie do stefana 08.06.09, 11:18
          > co nie znaczy,że szereg osób z tzw ELITY INTELEKTUALNEJ

          O ile się orientuję, to Kaczyńscy nigdy się nie deklarowali jako
          elita, raczej elitami gardzą ("łże-elity"). Kompleks elitarności i
          potrzeba autorytetów są charakterystyczne dla drugiej strony
          (przykładowo weźmy uniwersalny autorytet - Bartoszewski). Czasem
          zresztą prowadzi to do przekomicznych rezultatów jak robienie
          autoryteta z Wałęsy.
      • migni Re: Pytanie do stefana 08.06.09, 12:16
        > To znaczy, że oni COŚ umieją, chociaż mniej niż bym
        > sobie życzył.

        Na marginesie - "mniej, niżbym sobie życzył".
        • ja22ek Re: Pytanie do stefana 08.06.09, 13:00
          Popieram Stefana.

          Zdanie "mniej, niż bym sobie życzył" można przeredagować na "mniej,
          niż sobie bym życzył". Zatem nie mamy tu do czynienia z prawdziwym
          spójnikiem warunkowym, wobec czego pisownia łączna jest bezzasadna.

          Nb. wiem, że w tym punkcie rozmijam się z zasadami ortografii gdzieś
          tam spisanymi.
          • migni Re: Pytanie do stefana 08.06.09, 16:19
            > Zdanie "mniej, niż bym sobie życzył" można przeredagować na "mniej,
            > niż sobie bym życzył". Zatem nie mamy tu do czynienia z prawdziwym
            > spójnikiem warunkowym, wobec czego pisownia łączna jest bezzasadna.

            so.pwn.pl/zasady.php?id=629507
            Przeredagowywanie nie ma tu nic do rzeczy: cząstkę "by" ze spójnikami pisze się łącznie (wyjątki to w zasadzie jedynie spójniki łączne, jak "i", "tudzież"). Nie tylko w WSO, ale także w USJP "niżby" jest osobnym hasłem (podobnie jak "aniżeliby"):

            "niżby książk. «spójnik przyłączający zdanie, które określa możliwą do wyobrażenia bądź przewidywaną podstawę porównania dla charakteryzowanej wcześniej sytuacji; niżeliby»:
            Przyszedł wcześniej, niżby wypadało.
            Jego misja jest trudniejsza, niżby się to wydawało.
            Częściej myślała o księciu z bajki, niżby to można było wyczytać z jej oczu.
            Występ wypadł gorzej, niżbym chciał.
            (...)
            • niżby przyłącza obowiązkowo końcówki 1 i 2 os. lp i lm, po niżby występują formy czasu przeszłego."

            Oczywiście na dictum, że "powinno" się pisać "niż bym", bo tak by było logiczniej (?) - trudno coś odpowiedzieć... Może tylko tyle, że "gdybym", "jeślibym", "tobym" - to opatrzone połączenia spójnikowe; "anibym", "alebym", "chybabym" - już trochę mniej; "niżbym", "bobym", "zatembym" - dalece rzadsze, jednak zasada od dziesięcioleci pozostaje ta sama.
            • arana Refleksja 12.06.09, 18:17
              Migni:
              ...jednak zasada od dziesięcioleci pozostaje ta sama.

              Piszemy partykuły łącznie ze spójnikami?
              No to co? Przecież to zasada umowna! Umowna, a nie prawda objawiona.
              A poza tym, co jest w Stefanowym zdaniu elementem komparystycznym, a co
              spójnikiem? Jazzek pisze o wyczuciu językowym, i ja się z tym wyczuciem zgadzam.
              Nasz klasyczny szkolny podział na części mowy nie zawsze przystaje do
              języka.Właściwie nader często nie przystaje.Bo gdybyśmy chcieli rozumieć świat
              według akademickich zasad, to samoloty, jako cięższe od powietrza nie miałyby
              prawa zaistnieć.

              Jakie jest wyjście z sytuacji?
              Pewien mądry człowiek a mój profesor napisał tak:

              Wyjście z tej sytuacji jest jedno. W pierwszej fazie (...)należy ograniczyć się
              do tego, co nie nastręcza wspomnianych powikłań, po prostu obejść te trudności,
              jak się obchodzi trzęsawisko napotkane po drodze. Później dopiero - w miarę
              potrzeby - można uświadamiać różnice...

              A na tym forum rozmawia się - i zawsze rozmawiało - o języku, a nie o naocznych
              klapkach.
        • stefan4 Re: Pytanie do stefana 08.06.09, 13:04
          migni:
          > Na marginesie - "mniej, niżbym sobie życzył".

          Dzięki.

          A co sądzisz o pełnym analfabetyzmie polskich studentów?

          - Stefan
          • drzejms-buond Re: Pytanie do stefana 08.06.09, 14:12
            jestem ZA a nawet PRZECIW
            ;]
            • drzejms-buond Re: Pytanie do stefana 08.06.09, 14:21
              a na poważnie. jestem zdania, że winne temu jest
              komercjalizowanie studiów i tzw. "wąska, amerykańska specjalizacja"
              w efekcie mamy twory w postaci;
              studenta politechniki , który nie wie, że rzeczy SĄ a nie SOM,
              nie wie kto to Tołstoj
              a student teologii nie ma pojęcia co jest stolicą Rosji czy Wielkiej Brytanii (z
              życia wzięte).
              STUDENT powinien posiadać zasób wiedzy PODSTAWOWEJ
              w mowie i piśmie.
              to jak z lekarzami. cóż z tego ze ginekolog skończył studia medyczne
              skoro nie wie, że antybiotyk moze szkodzić?
              albo to, ze kobietę łupie w biodrze nie musi oznaczać ciąży pozamacicznej...
              etc.
              MINIMUM! jest istotne.
              a takie MINIMUM określają poszczególne uczelnie.
              odnoszę wrażenie, że to "minimum jest coraz bardziej minimalne"
              • stefan4 Re: Pytanie do stefana 08.06.09, 14:35
                drzejms-buond:
                > MINIMUM! jest istotne.
                > a takie MINIMUM określają poszczególne uczelnie.

                Tak w kwestii formalnej: uczelnie określają, jak wypełnić treścią minima
                programowe, które spadają z góry.

                A jeśli chodzi o używanie języka polskiego (bo chyba z tego problemu wykwitł ten
                wątek), to myślę, Drzejms-Buond, że swoim postem silnie poparłeś stanowisko
                Marguyu. Ta interpunkcja, małe litery po kropkach, ... Ach, ten SMS-owy styl
                pisania!

                - Stefan
                • drzejms-buond Re: Pytanie do stefana 09.06.09, 10:47
                  nie. zwykła niedbałość o szczegół+nieczuła (okrutna!) klawiatura.
                  wychodzę z założenia, że podstawową funkcją języka
                  jest POROZUMIEWANIE SIĘ!
                  zrozumiałeś mnie? cudnie! tak więc cała reszta to betka.
                  tak, przyznaję, smsy zrewolucjonizowały mój "styl"
                  a forum internetowe dodało mu "rozmachu".
                  ;]
                  Strach przed popełnieniem błędu ortograficznego, interpunkcyjnego
                  a tym samym ośmieszenia się, był u mnie , na początku przygody internetowej, tak
                  silny, że każdy wpis trwał 15 minut.
                  stąd m.in. mój nick (nik?)-Dżejms Błąd.
                  Musiałem nauczyć się pisać z pozwoleniem sobie na popełnianie błędów.
                  Jestem na forum od kilku lat.
                  Zauważyłem pewną tendencję wśród forumowiczów
                  - za każdym razem gdy kończą się argumenty zaczyna się
                  wytykanie błędów ortograficznych.
                  Co osobiście uznaję za zabawne, bo ja w ogóle szukam w życiu
                  rzeczy zabawnych. w błędach językowych też!
                  czego i innym szczerze życzę...
                  ;]
                  • stefan4 Re: Pytanie do stefana 09.06.09, 12:03
                    drzejms-buond:
                    > Zauważyłem pewną tendencję wśród forumowiczów
                    > - za każdym razem gdy kończą się argumenty zaczyna się
                    > wytykanie błędów ortograficznych.

                    Ja Ci nie wytykam błędów ortograficznych; tym bardziej, że w Twoich wpisach żadnego nie znalazłem (w przeciwieństwie do interpunkcji...). Mnie tylko rozbawił kontrast między treścią a formą Twojej wypowiedzi.

                    Forma: rozbudowany SMS. Gdybyś w ten sposób pisał o czymś innym, to bym nie zwrócił uwagi, ale akurat w tym wątku...

                    Treść:

                    drzejms-buond:
                    > w efekcie mamy twory w postaci; studenta politechniki , który nie
                    > wie, że rzeczy SĄ a nie SOM, nie wie kto to Tołstoj a student
                    > teologii nie ma pojęcia co jest stolicą Rosji czy Wielkiej
                    > Brytanii (z życia wzięte).
                    > STUDENT powinien posiadać zasób wiedzy PODSTAWOWEJ w mowie i
                    > piśmie.

                    Skoro pismo służy tylko porozumiewaniu się, to co za różnica, czy ów twór ,,w postaci; studenta politechniki'' pisze ,,są'' czy ,,som''? Żeby nie zrozumieć, że ,,som'' oznacza ,,są'', potrzeba cudzoziemca o bardzo krótkim stażu. Natomiast właściwe rozstawienie znaków interpunkcyjnych, dużych liter, zmian wierszy itp. ma dla porozumiewania się zasadnicze znaczenie.

                    - Stefan
                    • drzejms-buond Re: Pytanie do stefana 09.06.09, 14:38
                      obawiałem się, ze odbierzesz to jako przytyk.
                      nie!
                      inaczej bym nie kontynuował dialogu.
                      na tym forum wytykanie jest nawet wskazane.
                      i tu padnie magiczne słowo: SPOKO!
                      ;]

                      co do błędów studenckich, uważam ze mgr przed nazwiskiem zobowiązuje.
                      • drzejms-buond Re: Pytanie do stefana 09.06.09, 14:49
                        a propos
                        miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,6703711,Tak__studenci_sa_glabami_i_zawsze_nimi_beda.html
                        • stefan4 Re: Pytanie do stefana 09.06.09, 17:30
                          drzejms-buond:
                          > a propos
                          >
                          miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,6703711,Tak__studenci_sa_glabami_i_zawsze_nimi_beda.html
                          ,,Jeśli mam być magistrem takim samym jak studenci z mojej grupy, czyli osoby,
                          które na III roku filologii rosyjskiej nie umiały wskazać podmiotu i orzeczenia
                          [...] to dzięki.''

                          Moi studenci INFORMATYKI robią paskudne błędy w tekstach pisanych; jak już
                          mówiłem, nauczenie wyrażania się na piśmie jest problemem, którego ostatnie
                          tysiąc lat naszego szkolnictwa nie zdołało rozwiązać. Ale jak im się zwróci
                          uwagę, że nie ma sensu rozdzielanie podmiotu od orzeczenia przecinkiem, to nie
                          trzeba niczego więcej wyjaśniać, bo oni to rozumieją (co nie oznacza, że nie
                          popełnią tego błędu ponownie w innym miejscu). Jak widać, wiedzą, co to jest
                          podmiot i orzeczenie, chociaż studiują całkiem coś innego.

                          A może właśnie dlatego, że studiują coś innego? Czy upada poziom uczelni, czy
                          tylko ich kierunków humanistycznych?

                          - Stefan
                          • piscina Re: Pytanie do stefana 10.06.09, 18:05
                            > Czy upada poziom uczelni, czy tylko ich kierunków humanistycznych?

                            Ano właśnie.
                            Mało tego, moja znajoma, lektorka niemieckiego (a wiec prowadząca zajęcia na różnych wydziałach), twierdzi, że najsłabiej znają język polski studenci... polonistyki (błędy ortograficzne i stylistyczne, a przede wszystkim brak oczytania, który pewnie jest główną z przyczyn tych błędów).
                            Może to sprawa zaniżonych kryteriów przy rekrutacji?
    • secesjawroclawska.pl Re: Pytanie do stefana 13.06.09, 13:11
      A dlaczego nie do – Stefana? Co do treści, to pięć minut temu
      zakończyłem „wpisy”. Nie wiem jak powinienem wstawiać oceny, ale z
      pewnością zapewne nie według tego co ja wiem, czy jak ja na studiach
      zaliczałem – nikt bowiem nie dostałby oceny pozytywnej. Problem
      polega jednak na tym, że jakąkolwiek metodę przyjmuję, to 80%
      studentów muszę „oblać”. Wielu z nich nie potrafi się nawet
      poprawnie podpisać…

      • h_hornblower Re: Pytanie do stefana 03.07.09, 09:05
        secesjawroclawska.pl napisała:

        >Wielu z nich nie potrafi się nawet
        > poprawnie podpisać…

        Tzn? Błędy robią w swoich nazwiskach? Bo w to nie uwierzę... Są
        jednak jakieś granice przesady.

        pzdr
        horny
Pełna wersja