to.ya
15.03.04, 15:31
gdy pyszczki pierwiosnków spod ziemi chcą wyjść
i młodość to błogość a błogość to dobroć-
zaś wrogość jest niska, nijaka i niecna
- to wiosna (tak, wiosna; kochanie) to już!
spójrz, jak ptaszki figlują, jak każdy gdzieś gna
spójrz, jak rybki zbytkują, jak płyną pod prąd
(spójrz jak góry wirują tanecznie)
gdy znów bezszelestnie rozwiera się liść
i błogość to dobroć a dobroć to szczodrość-
zaś wrogość to brednie i brechty i bzdury
- to znów; znów żyjemy: to (całuj mnie) już!
i znów ptaszki się wznoszą, i ona i on,
i znów rybki trzepoczą, jak ty i jak ja,
(i znów góry wirują, znów góry)
gdy to co zginęło znajduje się dziś
i dobroć to szczodrość a szczodrość to mądrość-
zaś wrogość trupieje, truchleje i truje
- to wiosna (noc staje się dniem) tak, to już!
wszystkie ptaszki nurkują do dna tego dnia
wwzystkie rybki wzlatują ku swiatłu przez toń
(wszystkie góry wirują; wirują)
[E.E.Cummings, tłum. St.Barańczak]