Dodaj do ulubionych

Jedenaste piętro

17.09.05, 14:32
Mieszkam na jedenastym piętrze bloku z wielkiej płyty. Na mój balkon, gdzie
hoduję pelargonie, przylatują anioły. Denerwują mnie – strącają skrzydłami
doniczki. Czasem zrywają kwiaty, bo pociąga je piękno. Kiedyś rozrzuciłem
tłuczone szkło po posadzce, żeby dały spokój, żeby nie zakłócały mi
egzystencji swoimi rozmowami w anielskim języku bez słów, który przypomina
trochę śpiew, jakąś poszarpaną melodię, a trochę gruchanie gołębi i nie
zostawiały wszędzie swoich białych piór, dużych i małych.
A gdy przyleciały i usiadły, pokaleczyły swoje bose anielskie stopy. Wszędzie
były ich świetliste łzy i świetlista krew, która nigdy do końca nie dała się
zetrzeć; więc nie robiłem tego więcej, a one dalej przylatywały nic nie
rozumiejąc – nie wiedziały, nie potrafiły chyba ogarnąć tego, że człowiek
może zrobić im krzywdę, uwięzić, okaleczyć, zabić. Nie myślą – o ile w ogóle
myślą – w takich kategoriach.
To nieprawda, że są nieśmiertelne. Kiedyś spadł tu jeden z nich, bezwładnie,
jak tobołek. Skrzydła miał połamane, głowę roztrzaskał o posadzkę. Być może
wyrzucili go z nieba.
Wtedy się przekonałem, że tak naprawdę, anioły wcale nie są piękne. One tylko
sprawiają wrażenie, są iluzją piękna. Ten, nieżywy, miał twarz szarą i trochę
ptasią, palce jak szpony i chude, krzywe nogi.
Wciągnąłem go do mieszkania, bo nie chciałem, żeby ktokolwiek zobaczył, i
wsadziłem do szafy. Musiałem, w moim mieszkaniu nie ma zbyt wiele miejsca.
Intensywnie myślałem, co powinienem zrobić dalej. Nie mogłem pozostawić go w
szafie. Nie wiem dlaczego, nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Nigdy nie
zastanawiałem się też nad tym, co w końcu uczyniłem.
Kiedy go wyjąłem, jakiś tydzień później, był już zeschnięty, skurczony. Nie
przeszkadzało mi to. Pocerowałem mu szatę, usztywniłem skrzydła, dokleiłem
pióra tam, gdzie wypadły, a potem przymocowałem go do ściany nad wersalką.
Wisiał tam całkiem spokojnie, tylko czasem odnosiłem wrażenie, jakby łypał na
mnie swymi jednolicie bursztynowymi oczami. Anioły zaś nadal przylatywały na
mój balkon, jakby martwe ciało żadnego z nich nigdy tu nie trafiło. Czasem
bawiły się tam anielskie dzieci. Grały w piłkę, która wyglądała, jakby ktoś
zwinął światło w kulę.
Kiedyś, było lato i drzwi balkonowe szeroko otwarte, wpadła im do salonu i
wtoczyła się za szafkę. Wtedy przyszły i gruchały coś do mnie po swojemu, aż
w końcu zrozumiałem i oddałem im piłkę. Zaproponowałem sok, ale nie chciały
pić. Może nie wiedziały co to jest. Nagle zobaczyły go, mojego martwego
anioła stróża, jak lubiłem i nadal lubię go nazywać, i spojrzały po sobie
dziwnie. Przestraszyły się, może zdumiały. Ale nic więcej się nie stało.
Potem przyszła jesień i zima i nie zjawiały się już tak często. W niebie było
im cieplej. Nie miały zimowych szat.
Po kolędzie chodził ksiądz, wiec zajrzał i do mnie, jak co roku, choć nigdy
go nie zapraszam. Posądziłem go w fotelu, naprzeciw mojego anioła. Byłem
ciekaw, co powie. Ale mówił to samo co zwykle.
- Widzi ksiądz, na tamtej ścianie? – zapytałem bezczelnie.
- Tę rysę? – odpowiedział pytaniem. Podobno tak zawsze odpowiadają Żydzi. Są
mi doskonale obojętni, ale nie jestem pewien, czy powinni być księżmi, czy to
ich, na przykład, nie wyklucza ze społeczności.
- Nie, postać. – wyjaśniłem ja
- Przecież tam nic nie ma. – odparł i popatrzył na mnie jak na wariata.
Kontemplowałem kształt jego nosa. Zza firanki przyglądał się nam anioł.
Obserwuj wątek
    • mankencja Re: Jedenaste piętro 17.09.05, 14:33
      oceńcie, proszę. :)
      • smerfetetka Re: Jedenaste piętro 18.09.05, 11:34
        mankencja: "Podobno tak zawsze odpowiadają Żydzi. Są mi doskonale obojętni, ale
        nie jestem pewien, czy powinni być księżmi, czy to ich, na przykład, nie
        wyklucza ze społeczności"
        Powyższy fragment psuje opowiadanie. Poza tym jest ciekawe i czyta się bardzo
        fajnie. Nie ma potrzeby wyjaśniania końcówki, nie odbieraj czytelnikowi
        przyjemności dojścia do własnych wniosków.

        www.forum.oksymoron.prv.pl/


        • mankencja Re: Jedenaste piętro 18.09.05, 12:06
          w pierwszej wersji go nie było, więc może usunę "Są mi doskonale obojętni, ale
          nie jestem pewien, czy powinni być księżmi, czy to ich, na przykład, nie
          wyklucza ze społeczności", a to, że zawsze odpowiadają, zostawię.
    • nowy_login73 Re: Jedenaste piętro 17.09.05, 19:20
      podoba mi się i styl i forma, tylko zabrakło mi puenty.
      przynajmniej ja nie zrozumiałam :(
      knwencja przypowiastki i od połowy czekałam już na puentę a jej nie było....:(

      jeśli jest, proszę naprowadź mnie, bo sama historia bardzo mi się spodobała.
      • mankencja Re: Jedenaste piętro 17.09.05, 22:56
        hmm... w sumie, to chodzi o to, że nie wiadomo, czy anioły nie są tylko
        urojeniem narratora [który w pierwotnej wersji nazywał się Witold, miał 44 lata
        i był samotnym operatorem koparki, ale cechy te zostały mu odebrane ze wzgledyu
        na dobro utworu] - on je widzi, a ksiądz nie.
        • nowy_login73 Re: Jedenaste piętro 17.09.05, 23:17
          aaaa.
          no tak, to ma sens i nadaje sens.
          podoba mi się. jest lekkie i przyjazne do czytania a takie teksty lubię.

          tylko szkoda, że ta puenta dla mnie za głęboko ukryta :(
          • mankencja Re: Jedenaste piętro 17.09.05, 23:41
            myslisz, ze powinnam bardziej go wyeksponowac?
            • nowy_login73 Re: Jedenaste piętro 18.09.05, 00:11
              nie wiem, ale to zakończenie, że się go ksiądz nie widzi a potem że stoi
              bodajże za zasłoną. jakoś mi nie gra z tym wyjaśnieniem.
              tak czy owak opowidanie mi się podobało.
              daj coś jeszcze podobnego, jeśli masz, chętnie przeczytam
              • mankencja Re: Jedenaste piętro 18.09.05, 09:32
                bo to jakis inny anioł stoi, zywy :)
                • h_oliveira Re: Jedenaste piętro 19.09.05, 16:59
                  Nie zmieniaj koncowki, bo caly utwor na tym straci - przeciez wlasnie jego urok
                  polega na tym, ze sens jest troche zakamuflowany i jesli ktos potrafi to
                  przeczytac, to tym bardziej docenia forme.
                  • nowy_login73 Re: Jedenaste piętro 20.09.05, 00:22
                    no i wyszło, że jestem niekumata. ;)
                    nie prosiłam, żeby wszystko było jasne, oczekiwałam tylko pokazania kierunku,
                    światełka, za którym czytelnik powinien się udać.
                    zmyliła mnie komwencja, najpierw lekka, trochę żartobliwa, później trochę
                    sentymentalna i pod koniec fragment z księdzem - to było jednak trochę zbyt
                    zawiłe, żeby można wyciągać wnioski. inaczej, żebym mogła wyciągać wnioski :)
                  • mankencja Re: Jedenaste piętro 20.09.05, 08:23
                    nie zamierzam. do swoich końcówek jestem przywiązana.
    • anna.skora Re: Jedenaste piętro 20.09.05, 10:58
      Dla mnie: SUPER!
      Tylko tak mala dygresja.
      Po co Zydzi? Korzystasz z tradycji katolickiej, ze ksiaz po koledzie. OK.
      Odbieram to jako pojawienie sie osoby, ktora niejako ¨z urzedu¨ powinna znac
      sie na aniolach. Ale jest slepa. To mi sie podoba.
      Ale ludzie i anioly to temat uniwersalny i moim zdaniem lepiej dla utworu nie
      wprowadzac ram religijnych.

      Kiedys slyszalam taki zart:
      Przychodzi czlowiek po smirci do Boga, czeka na wertykt: niebo czy pieklo.
      - Boze, ja 40 lat bylem gorliwym katolikiem* ! - wola.
      - Ze kim byles ?! - pyta zdziwiony Bog.

      *tu mozesz wstawic dowolna religie.
      • mankencja Re: Jedenaste piętro 21.09.05, 08:57
        > Po co Zydzi?
        żeby ta puenta była jakoś tak bardziej mimochodem, żeby bohater nie był na
        odpowiedzi księdza skoncentrowany.
    • mala.myszka1 Re: Cudowny! Piękne zakończenie! 20.09.05, 16:44
      Wpadło mi tylkow oko słowo "intensywnie" wieje zimnem, które nie pasuje do
      całości, co o tym sam myślisz?:))
      Pozdrawiam:))
      • mankencja Re: Cudowny! Piękne zakończenie! 21.09.05, 08:59
        > Wpadło mi tylkow oko słowo "intensywnie" wieje zimnem, które nie pasuje do
        > całości, co o tym sam myślisz?:))

        sama. jestem dziewczynką. mnie ono jakos nie przeszkadza, lepiej brzmi niż "z
        dużym natężeniem"
    • h_oliveira Re: Jedenaste piętro 26.09.05, 11:20
      Tak sobie myslalem, bo wszyscy sie czepiaja tych Zydow, ze to pasuje do calego
      utworu, burzy symetrie; jak mawial Witkacy: "symetria to estetyka glupców". I w
      tym przypadku akurat zachwianie tej rownowagi pasuje bardzo dobrze. Bez tego
      kawalka w tekscie calosc bylaby jakby taka plaska. Komentarz o Zydach dodaje
      temu utworowi blasku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka