Pamietam w szkole to tradycyjne: co autor mial na mysli? – a skad ja mam wiedziec, co mial na mysli, moze wcale nie mial nic na mysli, tylko tak sobie tworzyl, bo go wzielo...
Co mial na mysli van Gogh, malujac sloneczniki, o ktorych wiedzial, ze nikt ich nie kupi? Malowal sobie ta żółcienią, bo to na niego dobrze wplywalo... co mieli na mysli inni tworcy, poezji, prozy, sztuki? W koncu nie kazdy zyl w erze komuny, gdzie przekazy byly, bo musialy byc zakamuflowane?
Nie, nie bede milczec na temat Podworka – spedzilam na tym watku trzy lata od pierwszego dnia jego powstania... nie bylo tam autora, nie bylo tam tworcy – ludzie skupili sie spontanicznie wokol postu Ulissesa i chcieli sobie pogadac – nie przypominam sobie tematu nad ktorym bysmy nieustannie debatowali, rotrzasali go i do niego powracali przez lata... byly to pogawedki na tematy rozne, czasami wyglupialismy sie, czasami pisalismy o tym co nas zajmuje – nie bylo regulaminu, nie bylo przymusu, byla wolnosc wyboru...nie bylo nawet obowiazku "bycia"....
Dla Majki, AL i dla mnie Podworko bylo pierwszym, najpierw watkiem a potem forum, na ktorym poznawalysmy tajniki „spotkan w matrixie”, Zuza oscylowala miedzy Podworkiem i Misogino, Zorro zbieral swoje doswiadczenia najpierw na politycznych potem na Lozy i na Podworku, Klara na Misogino a teraz u nas.... kazdy jakies ma... ale czy u zrodel powstania lezalo klamstwo i manipulacja? Jesli tak, to wylacznie ze strony Kaczora....
Z przyjemnoscia rozczytuje sie w dydaktycznych rozprawach pseudonaukowych nt... Podworka – kiedys w innej rozprawie na ten temat, mozna bylo umiescic podtytul: co i jak na Podworku nalezaloby zmienic i jakie wprowadzic zasady! wtedy autorka dlugo i zawile wyjasniala nam swoja teorie, co i jak ma byc, zeby bylo wlasciwie, wlasciwie w jej pojeciu...
Widze, ze Podworko nadal przyciaga teoretykow-dydaktykow, ktorzy probuja nauczac i dojsc do jakiejs teorii "powstania i isnitenia" – i co nad wyraz ciekawe – nie robia tego uczestnicy Podworka, ktorzy rzeczywiscie mogliby cos na ten temat powiedziec, tylko ci, ktorzy wiedza o nim bardzo malo i nigdy nie mieli z nikim z trzonu Podworka zadnych prywatnych kontaktow...paradne... w odroznieniu od Koali, ktora wprawdzie byla krotko, ale kontakty prywatne miala i to z co najmniej dwiema osobami i nawet dosyc intensywne...ale i jej „kolaborat” wypadl smiesznie...
Wklejam tutaj ten dlugi, zawily i nudny wyklad... moze obecni teoretycy-dydaktycy-kronikarze (niech wiedza, ze nie sa pierwsi) powinni zapoznac sie z tym, zapewne nieznanym im materialem...bo to ze o wielu wydarzeniach nie mieli pojecia, nie maja i miec nie beda...to pewne – bo malo ktory Podworkowicz nawet, ma naprawde doglebna wiedze tego co i jak tam sie dzialo.... ale "przestudiowanie" dluuuuuuugiego wykladu na ten temat, byc moze ulatwi im prace nad tym "fenomeenem"....