17.11.09, 11:14

Wyobraźcie sobie dwie sytuacje:

A. Na obozie wakacyjnym 20 letni kolega namawia na współżycie Waszą 17-letnią
córkę

B. Na obozie wakacyjnym 20 letni kolega namawia na współżycie Waszego
17-letniego syna

Czy odbiór tych dwu sytuacji jest symetryczny?
Czy powinien być symetryczny?
Obserwuj wątek
    • bikej5 Re: Symetria? 17.11.09, 11:49
      vargtimmen napisał:

      >
      > Wyobraźcie sobie dwie sytuacje:
      >
      > A. Na obozie wakacyjnym 20 letni kolega namawia na współżycie Waszą 17-letnią
      > córkę
      >
      > B. Na obozie wakacyjnym 20 letni kolega namawia na współżycie Waszego
      > 17-letniego syna
      >
      > Czy odbiór tych dwu sytuacji jest symetryczny?
      > Czy powinien być symetryczny?
      >
      a nie powinien?

      Świadomy rodzic powinien przygotować swe dziecię na taki scenariusz i nauczyć
      go ,jak sobie radzić w obu przypadkach.
      • bikej5 Re: Symetria? 17.11.09, 12:16
        "nauczyć je"-winno być.
      • dzokej-emeryt W moich młodych latach 28.11.09, 18:14
        nie było symetrii, synów się uczyło, aby w takich sytuacjach, 20-to letniego
        kolegę lał w mordę. Córek się nie uczyło, same wiedziały co robić
        • bikej5 Re: W moich młodych latach 28.11.09, 18:21
          dzokej-emeryt napisał:

          > nie było symetrii, synów się uczyło, aby w takich sytuacjach, 20-to letniego
          > kolegę lał w mordę. Córek się nie uczyło, same wiedziały co robić

          a jakie to były lata?skoro kolega przyznał się do wieku emerytalnego,liczę ,że
          pytanie nie będzie ambarasujące?wink
          • hummer Re: W moich młodych latach 28.11.09, 21:01
            bikej5 napisała:

            > dzokej-emeryt napisał:
            >
            > > nie było symetrii, synów się uczyło, aby w takich sytuacjach, 20-to letni
            > ego
            > > kolegę lał w mordę. Córek się nie uczyło, same wiedziały co robić
            >
            > a jakie to były lata?skoro kolega przyznał się do wieku emerytalnego,liczę ,że
            > pytanie nie będzie ambarasujące?wink

            Pewnie XIII wiek wink
            • hummer I link do tego :) 28.11.09, 21:02
              XIII wieku
              www.youtube.com/watch?v=dbAA9sasrtk
            • dzokej-emeryt Z wysokości swojego jestestwa 28.11.09, 21:25
              pominę złośliwość hummera, wzniosę się ponad, a co, niech wie, z kim ma do
              czynienia!
              hummer napisał:
              > Pewnie XIII wiek wink

              Co zaś do pytania bikej5, odpowiedź będzie konkretna: początek drugiej połowy
              XXw. mam cichą nadzieję, że nie rozczarowałem?
              • hummer Re: Z wysokości swojego jestestwa 28.11.09, 21:33
                dzokej-emeryt napisał:

                > pominę złośliwość hummera, wzniosę się ponad, a co, niech wie, z kim ma do
                > czynienia!
                > hummer napisał:
                > > Pewnie XIII wiek wink

                Dlaczego prowokacje odbierasz za złośliwości? Przesłuchałeś link, który podałem
                poniżej złośliwości?
    • remez2 Re: Symetria? 17.11.09, 12:07
      > Czy odbiór tych dwu sytuacji jest symetryczny?
      Tak.
      > Czy powinien być symetryczny?
      Tak.
    • hummer Jak to to sobie wyobrażasz? 17.11.09, 12:20
      vargtimmen napisał:

      >
      > Wyobraźcie sobie dwie sytuacje:
      >
      > A. Na obozie wakacyjnym 20 letni kolega namawia na współżycie Waszą 17-letnią
      > córkę
      >
      > B. Na obozie wakacyjnym 20 letni kolega namawia na współżycie Waszego
      > 17-letniego syna
      >
      > Czy odbiór tych dwu sytuacji jest symetryczny?
      > Czy powinien być symetryczny?

      Jak wychowujesz dzieci?

      Uważasz, że pójdą w kimś do łóżka, kiedy nie czują fascynacji seksualnej daną osobą?

      Tak przy okazji. Kiedyś podrywał mnie facet. Grzecznie mu wyjaśniłem, że nie
      jestem zainteresowany.

      Teraz gości u mnie kumpel, ma pościelone swoje łóżko. W przypadku goszczenia
      kumpel nie zadaję sobie trudu pościelenia kolejnego łóżka smile To znaczy
      proponuję, ale one nie chcą sprawiać mi kłopotu smile
      • remez2 Re: Jak to to sobie wyobrażasz? 17.11.09, 12:27
        > W przypadku goszczenia
        > kumpel nie zadaję sobie trudu pościelenia kolejnego łóżka smile
        Chodzi o 2. przypadek liczby mnogiej od słowa kumpela?
        • hummer Re: Jak to to sobie wyobrażasz? 17.11.09, 12:37
          remez2 napisał:

          > > W przypadku goszczenia
          > > kumpel nie zadaję sobie trudu pościelenia kolejnego łóżka smile
          > Chodzi o 2. przypadek liczby mnogiej od słowa kumpela?

          Tak smile
      • grand_bleu Re: Jak to to sobie wyobrażasz? 17.11.09, 12:35
        > > Czy odbiór tych dwu sytuacji jest symetryczny?
        > > Czy powinien być symetryczny?
        >
        > Jak wychowujesz dzieci?

        Hummerze, czy Ty aby na pewno zrozumiałeś pytania? Czy potrafisz
        napisać post, nie czyniąc w nim personalnych odniesień? I nieważne,
        czy będą to odniesienia do osoby rozmówcy, czy Twojej ... po prostu,
        wejdź na wyższy poziom rozumowania niż tylko "ty, ja, ty, ja" .
        Wierzę, że dasz radę smile
        • imasumak Grand_Bleu :) 17.11.09, 16:20
          Rozwaliłaś mnie tym postem wink

          Przy całej mojej ogromnej sympatii dla Hummera smile
          • grand_bleu Re: Grand_Bleu :) 17.11.09, 16:24

            no, ja go też oczywiście lubię smile

            ups, zapomniałam, ze miałam nie obgadywać wink))
            • hummer To miło, że jestem lubiany :) 17.11.09, 16:43
              Człowiek uczy się przez całe życie smile
            • imasumak nie obgadujac nikogo :) 17.11.09, 17:33
              Chwała tym, co będąc egocentrykami, nigdy nie zostali egoistami smile
              • imasumak Re: nie obgadujac nikogo :) 17.11.09, 17:35
                MOJA myśl wink
              • hummer Re: nie obgadujac nikogo :) 17.11.09, 17:54
                imasumak napisała:

                > Chwała tym, co będąc egocentrykami, nigdy nie zostali egoistami smile

                Chyba egoistą nie jestem, choć być może egocentrykiem smile
                • imasumak Re: nie obgadujac nikogo :) 17.11.09, 20:04
                  hummer napisał:

                  Chyba egoistą nie jestem, choć być może egocentrykiem smile


                  ooo tak smile
      • vargtimmen Re: Jak to to sobie wyobrażasz? 17.11.09, 13:49
        hummer napisał:
        >
        > Uważasz, że pójdą w kimś do łóżka, kiedy nie czują fascynacji
        > seksualnej daną osobą?
        >


        Pozwól, że odpowiem ogólnie, bez zupełnie zbędnych personalnych odniesień.
        Istnieje termin "uwiedzenie", nader ostatnio popularny w przypadku dorosłych pań
        na wysokich stanowiskach państwowych. Myślę, że w przypadku młodych chłopców i
        dziewcząt dużo bardziej adekwatny.

        Sprawy relacji międzyludzkich są skomplikowane. Jest przyjaźń, jest zaufanie,
        potrzeba opieki i wsparcia, fascynacja osobowością drugiej osoby, co
        niekoniecznie implikuje chęć współżycia fizycznego... myślisz, że nie da się
        wykorzystać przyjaźni do skłonienia kogoś do fizycznego współżycia?
        • hummer Re: Jak to to sobie wyobrażasz? 17.11.09, 14:00
          vargtimmen napisał:

          > hummer napisał:
          > >
          > > Uważasz, że pójdą w kimś do łóżka, kiedy nie czują fascynacji
          > > seksualnej daną osobą?
          > >
          >
          >
          > Pozwól, że odpowiem ogólnie, bez zupełnie zbędnych personalnych odniesień.
          > Istnieje termin "uwiedzenie", nader ostatnio popularny w przypadku dorosłych pa
          > ń
          > na wysokich stanowiskach państwowych. Myślę, że w przypadku młodych chłopców i
          > dziewcząt dużo bardziej adekwatny.
          >
          > Sprawy relacji międzyludzkich są skomplikowane. Jest przyjaźń, jest zaufanie,
          > potrzeba opieki i wsparcia, fascynacja osobowością drugiej osoby, co
          > niekoniecznie implikuje chęć współżycia fizycznego... myślisz, że nie da się
          > wykorzystać przyjaźni do skłonienia kogoś do fizycznego współżycia?

          Sorki, że pojechałem ostro, ale dopiero teraz zaczynasz mówić o uwiedzeniu.
          Oczywiście łatwe jest uwiedzenie, przez osobę, którą się lubi przez osobę, która
          jest tej płci co preferuje uwiedziona. Natomiast cholernie trudne jest być
          uwiedzionym przez osobnika, przyjaznego ale wzbudzającego odrazę fizyczną z
          racji swojej płci.
          • vargtimmen Re: Jak to to sobie wyobrażasz? 17.11.09, 14:12
            hummer napisał:

            > vargtimmen napisał:
            >
            > > hummer napisał:
            > > >
            > > > Uważasz, że pójdą w kimś do łóżka, kiedy nie czują fascynacji
            > > > seksualnej daną osobą?
            > > >
            > >
            > >
            > > Pozwól, że odpowiem ogólnie, bez zupełnie zbędnych personalnych odniesień
            > .
            > > Istnieje termin "uwiedzenie", nader ostatnio popularny w przypadku dorosł
            > ych pa
            > > ń
            > > na wysokich stanowiskach państwowych. Myślę, że w przypadku młodych chłop
            > ców i
            > > dziewcząt dużo bardziej adekwatny.
            > >
            > > Sprawy relacji międzyludzkich są skomplikowane. Jest przyjaźń, jest zaufa
            > nie,
            > > potrzeba opieki i wsparcia, fascynacja osobowością drugiej osoby, co
            > > niekoniecznie implikuje chęć współżycia fizycznego... myślisz, że nie da
            > się
            > > wykorzystać przyjaźni do skłonienia kogoś do fizycznego współżycia?
            >
            > Sorki, że pojechałem ostro, ale dopiero teraz zaczynasz mówić o uwiedzeniu.


            To znaczy, że wyraziłem się nieprecyzyjnie. Nie mam żadnych problemół z
            akceptacją ukształtowanego homoseksualisty, kimkolwiek by był. W istocie, to
            zupełnie nie wpływa na moją ocenę człowieka, nawet jak przypadkiem się dowiem
            (sam z siebie się zwyczajnie tym nie interesuję). Problem, który usiłuję
            przedstawić, to nie problem odbioru czyjejś preferencji, tylko sytuacji, gdy
            ktoś wpływa na wybór słabo jeszcze ukształtowanej preferencji.

            Moim zamiarem było postawienie Was w hipotetycznej sytuacji, w której bliska
            osoba się waha, w którą stronę pójść: homo lub hetero. Czy, w takiej
            hipotetycznej sytuacji, zostałbyś obojętny, czy jakoś, delikatnie, byś pomógł?



            > Oczywiście łatwe jest uwiedzenie, przez osobę, którą się lubi
            > przez osobę, która
            > jest tej płci co preferuje uwiedziona. Natomiast cholernie trudne jest być
            > uwiedzionym przez osobnika, przyjaznego ale wzbudzającego odrazę fizyczną z
            > racji swojej płci.
            >

            Tak, pod warunkiem, że te preferencje są silnie ukształtowane. Ponoć, jest duża
            grupa ludzi, która jest tu elastyczna i podatna na wpływy środowiska.
            • hummer Re: Jak to to sobie wyobrażasz? 17.11.09, 14:23
              vargtimmen napisał:

              > To znaczy, że wyraziłem się nieprecyzyjnie. Nie mam żadnych problemół z
              > akceptacją ukształtowanego homoseksualisty, kimkolwiek by był. W istocie, to
              > zupełnie nie wpływa na moją ocenę człowieka, nawet jak przypadkiem się dowiem
              > (sam z siebie się zwyczajnie tym nie interesuję). Problem, który usiłuję
              > przedstawić, to nie problem odbioru czyjejś preferencji, tylko sytuacji, gdy
              > ktoś wpływa na wybór słabo jeszcze ukształtowanej preferencji.

              W siedemnastolatkach buzują hormony. Myślę, że mają doskonale ukształtowane preferencje. smile


              > Moim zamiarem było postawienie Was w hipotetycznej sytuacji, w której bliska
              > osoba się waha, w którą stronę pójść: homo lub hetero. Czy, w takiej
              > hipotetycznej sytuacji, zostałbyś obojętny, czy jakoś, delikatnie, byś pomógł?

              Naprawdę w to wierzysz co piszesz? Z tym wahaniem się. Wahać to się mogą osoby homoseksualne, gdy brak jest dla nich akceptacji.

              > > Oczywiście łatwe jest uwiedzenie, przez osobę, którą się lubi
              > > przez osobę, która
              > > jest tej płci co preferuje uwiedziona. Natomiast cholernie trudne jest by
              > ć
              > > uwiedzionym przez osobnika, przyjaznego ale wzbudzającego odrazę fizyczną
              > z
              > > racji swojej płci.
              > >
              >
              > Tak, pod warunkiem, że te preferencje są silnie ukształtowane. Ponoć, jest duża
              > grupa ludzi, która jest tu elastyczna i podatna na wpływy środowiska.

              Być może. Jeśli chodzi o mnie środowisko nie ma żadnego wpływu na moje preferencje seksualne.
            • hummer Skoro już sobie wyjaśniliśmy. 17.11.09, 16:10
              Jeśli osoby nie chcą to jest to gwałt, gwałt nawet na psychice, do niczego nie
              musi przecież dochodzić.
              Jeśli chcą to już ich sprawa. I mieszanie do tego płci nie ma sensu. A już
              najbardziej nie liczy się zdanie arbitrów.

              Równie dobrze dziewczynka może preferować dziewczynki i wtedy na nic starania
              chłopczyka.
              • vargtimmen nie jestem pewien 17.11.09, 16:27


                Zakładasz cały czas, że orientacja seksualne jest zdeterminowana bardzo wcześnie
                i że pierwsze kontakty seksualne nie mają na nią wpływu. Sądzę, że to może być
                pochopne założenie w stosunku do pewnej części populacji.
                • hummer Re: nie jestem pewien 17.11.09, 16:37
                  vargtimmen napisał:

                  >
                  >
                  > Zakładasz cały czas, że orientacja seksualne jest zdeterminowana bardzo wcześni
                  > e
                  > i że pierwsze kontakty seksualne nie mają na nią wpływu. Sądzę, że to może być
                  > pochopne założenie w stosunku do pewnej części populacji.

                  Nawet gdyby tak było drogi Timie jak mówisz, to nie nam to oceniać.

                  Urodziłem się leworęcznym. Obecnie jestem oburęczny. I tylko z tego powodu, że większość dawniej traktowała lewaków jako takich gorszych. A gorsi są oni. Bo np. o wiele trudniej wklepywać cyferki i sterować myszą, operując li tylko jedną kończyną, niźli dwoma.
                  Spróbuj coś przeciąć lewą ręką, a zobaczysz moją przewagę. smile

                  W przypadku urazów nasza przewaga jeszcze bardziej wychodzi na jaw. Kiedyś miałem złamaną prawą rękę, momentalnie przestawiłem się na lewą całkowicie smile

                  Ale porównywalnie orientacji seksualnej z lewo- lub praworęcznością bywa kuriozalne, co wykazał Tajurek. Niech każdy żyje tak jak chce. O ile nie zadaje gwałtu, tak jak np. księża. Pedofilia, to dopiero jest odstępstwo od naturalnego porządku.
                  • vargtimmen Re: nie jestem pewien 17.11.09, 16:52
                    hummer napisał:

                    >
                    > Nawet gdyby tak było drogi Timie jak mówisz, to nie nam to oceniać.
                    >

                    Nie oceniać i wartościować ludzi - tak. Wspierać pewne zachowania, a inne uważać
                    za niepożądane - to, w ogólnym wypadku, wręcz konieczność. W tym konkretnym
                    wypadku, problem wciąż otwarty dla mnie, jak pogodzić otwartość na człowieka z
                    przekonaniem o tym, że dobrze jest, by preferowaną normą była rodzina hetero, a
                    co za tym idzie, by w sytuacji, gdy wybór jest możliwy, kultura pomagała
                    wybierać hetero.

                    • hummer Re: nie jestem pewien 17.11.09, 17:04
                      vargtimmen napisał:

                      > hummer napisał:
                      >
                      > >
                      > > Nawet gdyby tak było drogi Timie jak mówisz, to nie nam to oceniać.
                      > >
                      >
                      > Nie oceniać i wartościować ludzi - tak. Wspierać pewne zachowania, a inne uważa
                      > ć
                      > za niepożądane - to, w ogólnym wypadku, wręcz konieczność. W tym konkretnym
                      > wypadku, problem wciąż otwarty dla mnie, jak pogodzić otwartość na człowieka z
                      > przekonaniem o tym, że dobrze jest, by preferowaną normą była rodzina hetero, a
                      > co za tym idzie, by w sytuacji, gdy wybór jest możliwy, kultura pomagała
                      > wybierać hetero.

                      Od takiego postawiania nieoceniania sprawy już blisko do oceny smile Nie oceniam, a
                      tylko wyrażam opinię. Ktoś nas o tę opinię prosił? Serio byłem podrywany przez
                      faceta. I nic mi się nie stało (poza zniesmaczeniem). Jeśli chcesz możesz
                      wyrażać opinię na temat rodzin. Na przykład tych hetero, gdzie przynajmniej
                      jedno z partnerów jest homo, ale się ugięło pod presją społeczeństwa?

                      Moja opinia jest taka, że jakby go nikt do niczego nie zmuszał, to nie miałby
                      dzieci. Czyli lepiej dla dziecka. Ale wolimy pogadać o ogólnikach.
                      • vargtimmen Re: nie jestem pewien 17.11.09, 17:26
                        hummer napisał:

                        > vargtimmen napisał:
                        >
                        > > hummer napisał:
                        > >
                        > > >
                        > > > Nawet gdyby tak było drogi Timie jak mówisz, to nie nam to oceniać.
                        > > >
                        > >
                        > > Nie oceniać i wartościować ludzi - tak. Wspierać pewne zachowania, a inne
                        > uważa
                        > > ć
                        > > za niepożądane - to, w ogólnym wypadku, wręcz konieczność. W tym konkretn
                        > ym
                        > > wypadku, problem wciąż otwarty dla mnie, jak pogodzić otwartość na człowi
                        > eka z
                        > > przekonaniem o tym, że dobrze jest, by preferowaną normą była rodzina het
                        > ero, a
                        > > co za tym idzie, by w sytuacji, gdy wybór jest możliwy, kultura pomagała
                        > > wybierać hetero.
                        >


                        > Od takiego postawiania nieoceniania sprawy już blisko do oceny smile

                        To jest właśnie to napięcie, które napędza dyskuje.


                        > Nie oceniam, a tylko wyrażam opinię. Ktoś nas o tę opinię prosił?

                        Są, na przykład, dyskutowane różne rozwiązania legislacyjne, za które ma
                        odpowiadać państwo, zatem, będą wprowadzane (lub nie) w naszym imieniu. Nie
                        należy unikać wyrobienia sobie opinii i przedyskutowania jej ze światymi lub
                        ciemnogrodzkimi znajomymi.



                        > Serio byłem podrywany przez faceta. I nic mi się nie stało (poza
                        > zniesmaczeniem).

                        I co Ci mam napisać? Że się cieszę, że nic Ci się nie stało? Czy to nie będzie
                        zbyt mało afirmatywne? wink


                        > Jeśli chcesz możesz
                        > wyrażać opinię na temat rodzin. Na przykład tych hetero,
                        > gdzie przynajmniej jedno z partnerów jest homo, ale się ugięło
                        > pod presją społeczeństwa?
                        >
                        > Moja opinia jest taka, że jakby go nikt do niczego nie zmuszał,
                        > to nie miałby dzieci. Czyli lepiej dla dziecka. Ale wolimy
                        > pogadać o ogólnikach.
                        >

                        Jeśli, w wyniku tego, takie rodziny są nieszczęśliwe, to sądzę, że presja
                        społeczna była zbyt silna. To stary model. Problem w tym, czy teraz nie popada
                        się w drugą skrajność.
                        • hummer Re: nie jestem pewien 17.11.09, 18:30
                          Warto rozmawiać tylko po co?

                          Do czasu jak ktoś nie wchodzi w moje poletko, nie interesuje mnie to co robi
                          robi prywatnie.

                          Patrz Waldorf.
                        • hummer Te Twoje długie wątki 17.11.09, 18:57
                          vargtimmen napisał:

                          > Jeśli, w wyniku tego, takie rodziny są nieszczęśliwe, to sądzę, że presja
                          > społeczna była zbyt silna. To stary model. Problem w tym, czy teraz nie popada
                          > się w drugą skrajność.

                          Umknęła mi myśl, że ja też jestem przeciw adopcji dzieci przez rodziny
                          homoseksualne. Natomiast nie mam nic przeciw by takimi rodzinami mogły być w
                          majestacie prawa.
    • grand_bleu Re: Symetria? 17.11.09, 12:43
      > Czy odbiór tych dwu sytuacji jest symetryczny?
      > Czy powinien być symetryczny?

      Na oba pytania odpowiedziałabym tak, z jednym zastrzeżeniem, widzę
      różnicę miedzy stopniem rozwoju emocjonalnego i seksualnego u
      dziewcząt i chłopców ... czyli należałoby zapytać, czym kierowali
      się ci młodzi ludzie, wyrażając zgodę na seks, bo zakładm, ze ich
      zgoda była.
      • vargtimmen Re: Symetria? 17.11.09, 13:53
        Witaj smile

        grand_bleu napisała:

        > > Czy odbiór tych dwu sytuacji jest symetryczny?
        > > Czy powinien być symetryczny?
        >
        > Na oba pytania odpowiedziałabym tak, z jednym zastrzeżeniem, widzę
        > różnicę miedzy stopniem rozwoju emocjonalnego i seksualnego u
        > dziewcząt i chłopców ... czyli należałoby zapytać, czym kierowali
        > się ci młodzi ludzie, wyrażając zgodę na seks, bo zakładm, ze ich
        > zgoda była.
        >


        Ty napisałaś o rekacji post factum względem dziecka... a mnie raczej chodziło o
        reakcję względem namawiającego, wywierająceg o presję.
        • grand_bleu Re: Symetria? 17.11.09, 14:13
          > Ty napisałaś o rekacji post factum względem dziecka... a mnie
          raczej chodziło o
          > reakcję względem namawiającego, wywierająceg o presję.

          no tak, jednakowoż, biorąc po uwagę fakt, że dziewczynka
          rozpoczynającą życie płciowe, kieruje się (zwykle) uczuciem, a
          chłopiec ... właściwie czym kieruje sie chłopiec, bo nie wiem? pytam
          serio smile

          ciekawością?
          hormonami?
          obyczajem narzuconym przez środowisko/media/kolegów?
          a może też uczuciem?

          jak wynika z badań, wiek 13 - 17 lat to jest taki okres w życiu
          człowieka, kiedy autorytet rodziców zmniejsza się, pojawiają sie
          nowe autorytety oraz - to ważne - lęk przed odrzuceniem.

          biorąc powyższe pod uwagę oraz to co napisałeś w pozostałych
          postach, nad moim "tak" jeszcze się zastanowię.

          pozdrawiamsmile
      • hummer Też widzę tę różnicę. 17.11.09, 18:31
        grand_bleu napisała:

        > > Czy odbiór tych dwu sytuacji jest symetryczny?
        > > Czy powinien być symetryczny?
        >
        > Na oba pytania odpowiedziałabym tak, z jednym zastrzeżeniem, widzę
        > różnicę miedzy stopniem rozwoju emocjonalnego i seksualnego u
        > dziewcząt i chłopców

        Dziewczyny przerosły chłopców w wulgaryzmie.
    • vargtimmen A ja tak bym odpowiedział 17.11.09, 13:43
      vargtimmen napisał:

      >
      > Wyobraźcie sobie dwie sytuacje:
      >
      > A. Na obozie wakacyjnym 20 letni kolega namawia na współżycie Waszą 17-letnią
      > córkę
      >
      > B. Na obozie wakacyjnym 20 letni kolega namawia na współżycie Waszego
      > 17-letniego syna
      >
      > Czy odbiór tych dwu sytuacji jest symetryczny?


      Mój nie.

      Zaznaczam, że piszę o namawianiu dziecka, a nie o chęci dziecka. W
      hipotetycznym przypadku córki, zgoda na współżycie - to byłby tylko wybór
      partnera; w hipotetycznym przypadku - syna - być może - wybór orientacji pod
      presją, orientacji wydatnie utrudniającej wiele ważnych spraw życiowych, a
      dopiero potem partnera. Moja reakcja na próbę namówienia na stosunek
      homoseksualny byłaby, na pewno, ostrzejsza, bo potencjalne konsekwencje mogłyby
      być poważniejsze.


      > Czy powinien być symetryczny?

      To sprawa wyboru każdego rodzica. Każdy ma prawo do własnego odbioru tej kwestii
      i wyboru sposobu reakcji na nią.
      • grand_bleu Re: A ja tak bym odpowiedział 17.11.09, 14:27
        > Zaznaczam, że piszę o namawianiu dziecka, a nie o chęci
        dziecka. W
        > hipotetycznym przypadku córki, zgoda na współżycie - to byłby
        tylko wybór
        > partnera; w hipotetycznym przypadku - syna - być może - wybór
        orientacji pod
        > presją, orientacji wydatnie utrudniającej wiele ważnych spraw
        życiowych, a
        > dopiero potem partnera.

        Dobrze, że sprecyzowałeś, że chodzi o uwiedzenie, bo o ile IMHO nie
        można "uwieść" dorosłej osoby bez jej zgody, to w tym przypadku mamy
        do czynienia z młodymi ludzmi o nieukształtowanej jeszcze osobowości.

        Tak, czy siak, zadałabym 17-latkom pytanie, dlaczego to zrobili?
        dlaczego się zgodzili, bo jeśli zgodzili się z miłości (sex był
        dopełnieniem) - to OK, ale jeśli z lęku przed odrzuceniem, sprawa
        wygląda zupełnie inaczej.

        Biorąc pod uwagę różnicę w rozwoju dziewcząt i chłopców, mogę
        przypuszczać, że w przypadku stosunku homoseksualnego w grę wchodził
        lęk, a jeżeli to ocena nie może być symatryczna.
        • vargtimmen Re: A ja tak bym odpowiedział 17.11.09, 14:56

          Dzięki za opinię. W moim przykładzie oni tego nie zrobili, chodziło o kwestię
          bezpośredniej agitacji.

          Dla mnie, jest kilka ważnych punktów w tej dyskusji. Przykład miał prowadzić do
          problemów ogólniejszych... tak sobie to wyszło smile.

          A te ogólniejsze problemy, to:

          Na ile środowisko ma wpływ na kształtowanie się orientacji seksualnej? Jeśli
          wcale (a przykład bezpośredniej agitacji przez przyjaciela, to bardzo silna
          forma propagowania), to główny problem dla mnie odpada. Można zachować pełny luz
          i pozwolić na propagandę homoseksualną i sprawę zamknąć.

          Jeśli, jednak, kultura i otoczenie jakoś wpływają, to stajemy przed wyborem:
          preferujemy w kulturze jakieś wzorce (np. rodzina hetero), czy nas to wcale nie
          interesuje?

          Oczywiście, jest jeszcze towarzysząca kwestia kulturowo warunkowanych zachowań
          homoseksualnych u osób bez "twardej" orientacji homo. Tu też jest pole do
          dyskusji. Mój stosunek do takich zwyczajów byłby stoicko obojętny, gdybym miał
          pewność, że to nie rzutuje na rozwój młodych ludzi.
    • hummer Czeskie podejście :) 27.11.09, 16:20
      vargtimmen napisał:

      >
      > Wyobraźcie sobie dwie sytuacje:
      >
      > A. Na obozie wakacyjnym 20 letni kolega namawia na współżycie Waszą 17-letnią
      > córkę
      >
      > B. Na obozie wakacyjnym 20 letni kolega namawia na współżycie Waszego
      > 17-letniego syna
      >
      > Czy odbiór tych dwu sytuacji jest symetryczny?
      > Czy powinien być symetryczny?

      - Że jest to zachwycająca kultura. My, Polacy, przeważnie ją lekceważyliśmy. A to Czesi mieli przed wojną więcej samochodów i telefonów na stu mieszkańców niż Polska - kraj z kulturą rolną. Zresztą, w wolnej Czechosłowacji w 1989 r. znów prezydentem nie został ani polityk, ani robotnik, tylko pisarz-filozof. Osoby tej samej płci związek mogą zarejestrować tam, a nie w Polsce. Zresztą Czesi mieli piękne hasło propagujące związki partnerskie: "Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże".
      • dzokej-emeryt Myślałem, że 28.11.09, 21:31
        ja tu jestem największym prowokatorem a się okazuje, że od hummera jeszcze wiele
        mogę się nauczyć big_grin

        hummer napisał:

        > [url=https://wyborcza.pl/1,85122,4463026.html]- Że jest to zachwycająca kultura.
        > My, Polacy, przeważnie ją lekceważyliśmy. A to Czesi mieli przed wojną więcej
        > samochodów i telefonów na stu mieszkańców niż Polska...
        • hummer Re: Myślałem, że 29.11.09, 09:33
          dzokej-emeryt napisał:

          > ja tu jestem największym prowokatorem a się okazuje, że od hummera jeszcze wiel
          > e
          > mogę się nauczyć big_grin

          Na naukę nigdy za późno, podobnie jak na poczucie humoru. smile
          Za wcześniejszy post przepraszam, nie wiedziałem, że weźmiesz go tak dosłownie smile
      • humbak Re: Czeskie podejście :) 28.11.09, 21:33
        A teraz mają oszołoma za prezyenta... jak to możliwe?!smile
        A ja się znów potwórzę- zlikwidować status prawny związków o charakterze emocjonalno-rodzinnym i tyle.
        • hummer Re: Czeskie podejście :) 29.11.09, 09:30
          humbak napisał:

          > A teraz mają oszołoma za prezyenta... jak to możliwe?!smile

          Bo to bardzo tolerancyjni ludzie. Jak chcesz, jedziesz do Prahy, zaczajasz się i
          patrzysz idzie Mikołaj smile Podchodzisz do niego i mówisz, czy mógłbym sobie
          zrobić z Prezydentem zdjęcie. Obejmujesz go za ramię i masz fotkę smile
          • humbak Re: Czeskie podejście :) 29.11.09, 09:52
            Tolerancyjni ludzie wybrali nietolerancyjnego przywódcę. Niepojętesmile
            • hummer Re: Czeskie podejście :) 29.11.09, 10:08
              humbak napisał:

              > Tolerancyjni ludzie wybrali nietolerancyjnego przywódcę. Niepojętesmile

              Nietolerancyjny, ale w granicach rozumu. (wieli tu zresztą takich, by daleko nie
              szukać). Pokaż mi coś, co zrobił Klaus co nie byłoby do zaakceptowania, przez
              tolerancyjne społeczeństwo?
              • humbak Re: Czeskie podejście :) 29.11.09, 10:18
                > Nietolerancyjny, ale w granicach rozumu

                smile


                Pokaż mi coś, co zrobił Klaus co nie byłoby do zaakceptowania, przez
                > tolerancyjne społeczeństwo?

                Nie ma batasmile
                • hummer Re: Czeskie podejście :) 29.11.09, 10:28
                  humbak napisał:

                  > > Nietolerancyjny, ale w granicach rozumu
                  >
                  > smile
                  >
                  >
                  > Pokaż mi coś, co zrobił Klaus co nie byłoby do zaakceptowania, przez
                  > > tolerancyjne społeczeństwo?
                  >
                  > Nie ma batasmile

                  Chrześcijaństwo jest tolerancyjne. smile Jednocześnie Papież nie. I jakoś się
                  kręci, jeśli zachowana jest logika i zdrowe proporcje.

                  Tak samo jest z Klausem. Jeśli szanuje prawo, może być nawet samym diabłem.
                  Ludzie znają zasady w jakich żyją. Zasady się zmieniają, Klaus akceptuje to z
                  żalem bo żalem, ale akceptuje. Akceptacja jego płynie z urzędu. Jest
                  człowiekiem, poglądy ma własne. Takich ludzi szanuję. Szanuję np. Marka Jurka.
      • humbak Re: Czeskie podejście :) 28.11.09, 21:35
        Swoją drogą, czy aby znów nie mamy schemtu tworzenia autorytetów, na które potem będziemy się powoływać?smile
    • tales_of Re: Symetria? 28.11.09, 21:38
      symetria to też przyjaźń...

      alternatywnie.wordpress.com/2009/11/28/przepis-na-przyjazn/
      • tales_of Re: Symetria? 28.11.09, 22:04
        alternatywnie.wordpress.com/2009/11/28/przepis-na-przyjazn/
        byłem ciekawy, czy symetria, to równiez to... zwyczajnie ciekawy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka