izydor88
01.10.12, 17:39
Temat taki na Melynę,ale umieszczam tutaj.
Wczoraj było pięknie i słonecznie,a dzisiaj jesienna plucha.
Postanowiłam zrobić grzańca i w tym celu udałam się do osiedlowego sklepiku.
A tam - doradców mnóstwo.
Jeden - bywały w świecie - mówił,że przywozi z Niemiec Gluhwein i dodaje tylko miodu.
Drugi i trzeci radzili do wina dokupić setkę wódki - "Humor się pani poprawi,najwyżej będzie pani gorzej widzieć..."
Ale nie byli zgodni,czy powinnam dodać żubrówkę,żołądkową gorzką,czy krupnik(krupniok?)
Czwarty przypomniał mi,że jest moim pacjentem i w środę przyjdzie z wizytą,więc...
Drugi stwierdził,że w razie gdybym czwartego w środę nie poznała,to oni wszyscy są gotowi udzielić wywiadu lokalnej gazecie.
Zakupiłam więc TYLKO wino+goździki,miód i cytrynę mam w domu.
Teraz robię inhalacje i już mi cieplej i weselej.
Degustacja po powrocie NL.