antylopa.gnu
23.04.09, 08:51
Wpatrywała się w żyrandol. W to jedno szkiełko, które miast wisieć swobodnie
jak inne, zaczepione o coś i tak trwające od wielu dni ukośnie, psuło formę.
Rozmyślała tylko o jednym. Czy bar na sąsiedniej ulicy jeszcze otwarty i co by
to było, gdyby poszła tam w szlafroku napić się kawy. Nie było to realne i nie
dlatego, że zazgrzytał by konwenans, ale pozbyta wszystkich pragnień, które
nagle odeszły, ot tak, bez uprzedniej zapowiedzi, jakby do wniosku doszły, nie
pozwoli im na spełnienie, delektowała się dotykiem pościeli. Czuła się jak
opuszczony dom, z którego meble powynosili
a o falujących firanach zapomnieli. Teraz wydymały się jak żagle. Pewnie
gdzieś jeszcze są okna pootwierane, pomyślała. Gdy obudziła się ponownie,
słońce ulokowało się już w pokoju a promienie refleksem odbijały się od
szkiełka wyłamującego się z szeregu. Mogłaby jeszcze zdążyć, ale...
www.youtube.com/watch?v=lF0TzvImsl0&feature=related