serduszko1984
28.05.10, 12:27
Moje dziecko przy porodzie było owinięte pępowiną, miał też wylew i torbiele przy mózgu. Wszystko jednak się wchłonęło i nie ma śladu. Jak miał 3 miesiące ciężko było mu na dłużej podnieść głowę więc dostaliśmy skierowanie na rehabilitacje - przyznaje, że pomogła. Mamy jednak taką MEGA SUPER PEDIATRE którą ciągle coś w moim synu widzi nie tak... albo że bardziej patrzy w lewa stronę, a to że blady (każdy mówi że śniady) i kazała nam nawet natychmiast robić morfologie - wyniki były bardzo dobre, więc się odczepiła. Mój syn zaczął siadać koło 8 miesiąca życia (podobno to bardzo późno), pełzał wcześniej z 2 miesiące (naprzemiennie), aktualnie raczkuje (naprzemiennie) w tempie torpedy i wstaje już od 3 tygodni sam. Chodzi sobie przy meblach bokiem (jak się go trzyma za ręce robi kroki do przodu - np. 5 kroków i siada). Wczoraj jednak jak byliśmy na kontroli u rehabilitantki to ona stwierdziła, że on sam zacznie chodzić za jakieś 3 miesiące!!! Ale jak go trochę podrehabilitujemy to zacznie za 2:/ Szczerze powiedziawszy nie wiem co o tym myśleć, gdyż te ćwiczenia dziwnie wyglądają. Pani mu wkłada bardzo szeroki wałek między nogi i każe mu tak wstawać i robić kroki do przodu:/ Mój syn ma bardzo proste nogi i boję się, że takie ćwiczenia mogą mu je nieco wykrzywić:/ Te jego wstawanie wygląda BARDZO nienaturalnie z tym wałkiem. Sam np. wstaje normalnie - podciąga kolanko, chwyta się za coś i wstaje. Dziś nawet wstał sam przy ścianie (nie wiem jak on to zrobił bo tego nie widziałam), ale przy ścianie nic nie stało, a łóżko było 2m od niego:) Czy jest sens, żeby chodzić na taką rehabilitacje skoro sam <według mnie> rozwija się super? My z Mężem od samego początku go do niczego nie zmuszaliśmy - ani siadanie, ani raczkowanie, ani stanie, a mimo wszystko sam do tego dochodził. Jak widzę dzieci w jego wieku to uważam że jest bardziej rozwinięty od nich a mimo wszystko ciągle mu lekarze i rehabilitanci podnoszą poprzeczkę:/ Według Państwa warto ciągnąć tą rehabilitacje czy nie?