Dodaj do ulubionych

"werdykt" terapeuty

08.09.10, 08:43
witam, piszę na tym forum po raz pierwszy, choć śledzę je od dawna. mam pytanie do Was, mamy i do pana Pawła, jeśli znajdzie chwilę : czy Waszym zdaniem terapeuta ma prawo po 5 miesiącach rehabilitacji (dziecko w tej chwili ma 10 i pół miesiąca) jest uprawniony do stwierdzenia, iż - cytuję - "zapowiada się długa rehabilitacja, jakieś 3-4 lata" ? czy ktokolwiek jest w stanie coś takiego orzec? będę wdzięczna za Wasze opinie ...
Obserwuj wątek
    • benitabe Re: "werdykt" terapeuty 08.09.10, 08:50
      dodam jeszcze, by uszczegółowić, że synek mój urodził się o w 38 tc, 10 pkt Apgar, w 5 mies. neurolog zdiagnozowała nieprawidłowy rozkład napięcia i asymetrię (tak późno, bo nasza pediatra nic nie zauważyła, nas samych zaniepokoiło parę spraw) i od tej pory jest rehabilitowany metodą NDT Bobath 3xw tygodniu. postępy idą wolno, ale są widoczne. powtórzę więc pytanie : czy rehabilitant ma prawo ferowac takie "wyrok"i?
      • nena20 Re: "werdykt" terapeuty 08.09.10, 10:55
        strasznie mało informacji. Jesli chodzi o asymetrie to u mojego dziecka była widoczna prawie na każdym etapie rozwoju. przez pierwsze pół roku wszystko robił od lewej strony, nawet jak zaczal trzymac glowke to tylko patrzyl w lewa strone. Wiec nie nalezy zaraz demonizowac tej asymetri, bo zazwyczaj wraz z rozwojem dziecka ustepuje sama. Dziecko niejako samo wyrównuje. My do neurologa trafiliśmy z dzieckiem w wieku 7,5 miesiaca ale zupełnie z innego powodu, asymertia nadal była, do tego wyprosty nóg. Obecnie 11 miesięcy - dziecko pięknie raczkuje, chodzi przy meblach i w chwilach emocji ma jeszcze wyprosty ale jesli neurolog nie widzi problemu to czemu ja mam szukać na siłe (ponowna kontrola była w wieku 10,5 m-ca). Mogę opisac tylko swój przypadek, bez rechabilitacji wszystko zakończyło się szczesliwie. Dzieci potrafia bardzo nas zaskoczyc, wiec ta zapowiadana przez lata rechabilitacja może bardzo szybko się zakończyć.
        • benitabe Re: "werdykt" terapeuty 08.09.10, 16:40
          postaram się uszcegółowić nieco, choć moę z tego wyjść elaborat, więc w skrócie...
          do neurologa wybraliśmy się, gdy synek miał 5 miesięcy, ponieważ:
          - był bardzo spięty, prężył się, mocno odginał główkę do tyłu
          - miał często zaciśnięte piąstki, zwłaszcza prawą
          - nie podnosił nóżek, nie chwytał się za stopy, nie próbował ich wkładać do buzi
          - wszystko robił na lewą stronę, główkę "odkładał" na prawe ramię
          - był lękliwy, przestraszały go różne dźwięki, nie zaniknął odruch moro
          pani doktor, do której trafiliśmy nie zauważyła niczego specjalnie niepokojącego, stwierdziła, że jest silny, a jej zdaniem troszkę wzmożone napięcie poradziła - jako przeciwniczka metody Vojty - "rozćwiczyć trochę Bobathem" (cytat). tak zrobiliśmy, udając się do centrum rehabilitacji metodą NDT cieszącego się dużym uznaniem "na mieście" ;) . i tu niestety okazało się, że niestety synek nie jest w tak dobrej kondycji i zasugerowano nam zasięgnięcie drugiej opinii. polecona nam pani dr (tym razem wielki oredownik Vojty) stwierdziła, że nóżki synka są jego piętą achillesową, że należy go intensywnie rehabilitować, oczywiście Vojtą, w przeciwnym razie, jak stwierdziła "doprowadzimy do MPDz".
          toteż mimo moich ogromnych oporów postanowiłam zacisnąć zęby i zdecydowałam się na włączenie Vojty. jednak próba ta okazała się dla mojego bardzo wrażliwego dziecka tak traumatycznym doświadczeniem, iż więcej jej nie podjęliśmy, zwiększyliśmy w zamian zajęcia NDT do 3x w tygodniu . i tak po 5 miesiącach takiej rehabilitacji synek jest dużo spokojniejszy, choć charakterny, fajnie gaworzy, jest bystry i wesoły, ale ruchowo wciąż bardzo odbiega od standardów : dopiero kilka dni temu obrócił się po raz pierwszy na brzuszek i nie przyszło mu to łatwo, nadal jest to wyczyn okupiony wysiłkiem, nie siada i nie raczkuje.
          czy z takiego obrotu spraw można już stwierdzić, że niezbędna będzie wieloletnia terapia? dodam, że jeszcze niedawno, ok. 2 tyg. temu, pani rehabilitantka mówiła o celowości tejże do skończenia przez młodego roku, może troszkę dłużej, a tu nagle taka zmiana...
          • nena20 Re: "werdykt" terapeuty 08.09.10, 17:40
            nie wiem czy jestem do tego uprawniona, ale faktem jest, że maluszek lekkie opóźnienie motoryczne ma. Co do zaciskania piąstek, moje dziecko ma do tej pory, zwłaszcza jak idzie wieczorem spać, później mu się rozluźniają więc tu zaraz nie trzeba szukać jakis wielkich nieprawidłowości. Zresztą prawie wszystkie objawy o których Pani pisze miało moje dziecko. Ja dla pewności zasięgnełabym jeszcze jednej opni neurologa, skoro pierwszy powiedział, że nie jest źle, drugi, że jednak coś nie tak, to chyba pozostaje Pani udać się do kolejnego specjalisty. Ważne, że sie obraca i widać postępy. Głowa do góry, ja też wiecznie się zamartwiam, jak sie później okazuje dziecko po raz kolejny mnie zaskakuje. Czy ta pani rehabilitantka pracuje może dla was prywatnie? skoro przekręca sie na brzuszek to i inne postępy będą i nie myśle aby nauka chodzenia zajeła 3 czy 4 lata? To dziwne stwierdzenie, wpędziło Panią w smutek, który zapewne odbija się na Pani i dziecku i kółko się zamyka.
            • benitabe Re: "werdykt" terapeuty 08.09.10, 23:20
              dziękuję Pani za podjęcie tematu i miłą dyskusję :)

              > faktem jest, że maluszek lekkie opóźnienie motoryczne ma. <

              ja absolutnie temu nie próbuję zaprzeczyć, bo to oczywiste, że mój synek odbiega od wzorca "książkowego". nie pojmuję jedynie, jak to możliwe, że dosłownie z dnia na dzień, i to zaraz po tym, jak obrócił się na brzuch, pani terapeutka wydaje taki osąd.
              odpowiadając na Pani pytanie, tak, jest to rehabilitacja prywatna. nie chciałabym z tego faktu wysnuwać zbyt daleko idących wniosków, jednak zastanawiam się, czy stawianie takiej diagnozy przez terapeutę jest profesjonalne, bo na morale nie wpływa najlepiej ...
              • pawel.zawitkowski Re: "werdykt" terapeuty 10.09.10, 11:14
                Witam,
                nigdy nie użyłem takiego stwierdzenia w stosunku do swoich pacjentów. Powód - nie jestem wróżką.
                Nie wiem,czy terapia będzie trwała do ukończenia roku, dwa, trzy lata, dziesięć lat.
                W przypadku mpdz. terapia trwa całe życie, ma tylko w poszczególnych etapach rozwoju różny charakter i natężenie...
                Na pewno tego typu stwierdzenie podane w sposób jaki Pani opisała nie jest szczytem ani delikatności, ani profesjonalizmu, powtarzam, sam bym sobie na coś takiego nie pozwolił., ale...
                Łatwo mi mówić..., nie znamy dziecka, nie znam ewolucji, ani uwarunkowań rozwojowych, nie potrafię ocenić dynamiki rozwojowej, bo u niektórych dzieci wolne tempo jest tempem jedynie możliwym i jak najbardziej oczekiwanym, u innych jest inaczej...
                Nigdy też nie miałem pretensji do rodziców, jeżeli chcieli sprawdzić - inaczej - upewnić się co do trafności wybranej drogi terapeutycznej u innego specjalisty. Oczywiście w rozsądnym wymiarze, czyli wyłączywszy konsultowanie co chwila i bezustannie u kogoś innego - to rozwala wszystkich, a na pewno proces terapeutyczny...
                Zatem, jeżeli ma Pani wątpliwości, jak najbardziej usprawiedliwiona jest konsultacja u innego specjalisty...
                Pozdrawiam
                Paweł Z.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka